"Igrzyska śmierci" Suzanne Collins

Tytuł: Igrzyska śmierci
Oryginalny tytuł: The Hunger Games
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 351
ISBN: 978-83-7278-357-8
Moja ocena: 3,5/6


"Nie mogłem się oderwać... Ta książka uzależnia." Stephen King
" ...fascynująca i pomysłowa; ciarki przechodzą po plecach..." "Los Angeles Times"
"Najlepsza seria, jaką dotąd czytałam!" Jedna z bloggerek
I tym podobne ochy i achy.


Po tylu pozytywnych recenzjach, po tylu pochlebnych sformułowaniach, musiałam w końcu zabrać się za ową książkę. Jakie są moje odczucia, wrażenia po jej przeczytaniu?

 O czym jest ta książka, wie chyba każdy z Was. Igrzyska Głodowe to już tradycja. W tym wypadku są to 74. Na obowiązkowych dożynkach wylosowana zostaje Prim Everdeen, siostra głównej bohaterki. To ona w świetle prawa miała stoczyć walkę wraz z 23 pozostałymi trybutami, walkę na śmierć i życie. Jednak siostra postanawia wyciągnąć ją z opresji i zgłasza się jako ochotniczka. W ten sposób mała Prim jest nadal "wolna".

 Cała akcja rozgrywa się w miejscu nieznanym nikomu. Uczestnicy są obserwowani za pomocą kamer. Dzięki temu Igrzyska ogląda całe Panem. Rozpoczyna się walka. Jaki będzie jej rezultat? Kto zwycięży?

 Dobra, dość! Nie mam sił ani ochoty dłużej opisywać treści tej książki. Według mnie jest ona (żeby nie urazić nikogo) beznadziejna. Ta naiwność bohaterów, którzy doprowadzali mnie do szału, te naiwne uciekanie przed pewną śmiercią. Co jak co, ale tyle kłamstwa w żadnej książce nie przeczytałam. A miłość, o której pisze wiele recenzentów? Jedna wielka fikcja. Kto podczas walki o własne życie myśli o pocałunku drugiej osoby? Okej, okej. Rozumiem, że można czuć się samotnie, można mieć poczucie zagubienia i tym podobne. I żeby walczyły tak dla rozrywki dzieci? Przecież ludzie w przedziale wiekowym 12-18 nie mają zbyt tyle sił i odwagi, aby walczyć. Chyba, że są do tego zmuszone przez ten cały, irytujący Kapitol, który ma przewagę nad każdym. Bajka, bajka, bajka. Wiem, że trudno w książce o prawdę. Lubię fikcję, ale dobrą.

 Czytając tą pozycję niezmiernie się nudziłam. Liczyłam ile stron mi zostało do końca tej części. A po jej ukończeniu poczułam ulgę. Tak, jedną wielką ulgę! Dawno nie męczyłam się tak nad książką. Mam wysokie ambicje i jeżeli zacznę jakąś książkę, to muszę ją skończyć, choćbym zasypiała w mig (miało to miejsce również i tutaj). Cud, że książkę oceniłam tak wysoko. 3,5 no nieźle, nieźle. Jednak coś mi się w niej podobało. Tylko co? Może zaradność Rue i jej skakanie po drzewach? Albo umiejętności Katniss w posługiwania się łukiem? Albo Cato, który nie poddawał się i walczył o swoje życie do ostatniej chwili? Być może.

 Zastanawiam się, czy sięgnąć po kolejny tom tej serii, ale póki co spasuję. Wypożyczę ją, gdy nie będę miała nic lepszego do czytania. Czy polecam? Skoro lubicie taki typ książek, czytajcie. ;)


Książkę można kupić TUTAJ.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia