"Jedz, módl się i kochaj" Elizabeth Gilbert


Tytuł: Jedz, módl się i kochaj
Oryginalny tytuł: Eat, pray, love: One woman’s search for everything across Italy, India and Indonesia
Autor: Elizabeth Gilbert
Wydawnictwo: REBIS
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 488
Moja ocena: 4/6
Kiedy uczysz się cze­goś no­wego, 
mu­sisz być dla siebie bar­dzo uprzejma.
Elizabeth Gilbert

 Elizabeth Gilbert – urodziła się w 1969 roku w Connecticut. Jest autorką wielu książek, m.in. Jedz, módl się i kochaj, która przez długi czas zajmowała pierwsze miejsce na liście bestsellerów „New York Timesa”. Prawa autorskie do publikacji oto tej książki zostały sprzedane w 36 krajach, a w samym USA sprzedaż wynosiła ponad 4,5 miliona egzemplarzy. Nominowana do wielu nagród, m.in. National Book Award i National Book Critics Circle Award. Mieszka w New Jersey.

 Przed trzydziestką Elizabeth Gilbert osiągnęła wszystko, o czym powinna marzyć nowoczesna, amerykańska kobieta. Miała dom poza miastem, męża, ambicje, dobrą pracę, przyjaciół. Ale pomimo pozytywnych aspektów życia, pisarka czuła się samotna. Odczuwała przygnębienie, smutek. Przeżyła nieszczęśliwą miłość, rozwód i ciężkie załamanie nerwowe. Można rzec, że wszystko co było do osiągnięcia – osiągnęła. Kobieta udowadnia, że jednak jest coś, co nada sens jej życiu.

 Postanawia wyruszyć do trzech krajów: Włoch, Indii i Indonezji w poszukiwaniu samej siebie. Czy jej się to uda? Czego oczekuje po tej podróży? Pierwszym przystankiem były Włochy – miasto dobrego jedzenia, przystojnych mężczyzn, pięknych krajobrazów. Będąc w tym miejscu trudno jest się oprzeć smakom, które czuje się na każdym kroku. Grzechem byłoby nie spróbować tylu wyśmienitych potraw – makaronów, pizzy i innych przysmaków. Z podobnego założenia wyszła Elizabeth. Czytając tą część czuć w powietrzu zapach Włoch, w głowie słychać muzykę, jaka gra w pizzerii.

 Kolejnym punktem docelowym były Indie. Jaki cel został obrany? Aśrama! Miejsce modlitw, medytacji, spokoju i harmonii. Trzymanie się ustalonego planu dnia, odbywanie prac „domowych” w wyznaczonym miejscu, codziennie modlitwy, medytacje, które miały na celu wyciszenie i odnalezienie wewnętrznego ja. Brzmi ciekawie? To właśnie w tym miejscu Gilbert spotkała przyjaciela, który towarzyszył jej przez dłuższy czas w poznawaniu tajników tego kraju i panujących tam zwyczajów. Czy bohaterce tej książki udało się funkcjonować według ustalonego grafiku? Do czego nakłaniał ją przyjaciel? Czy udało jej się perfekcyjnie opanować tajniki indyjskiej medytacji?

 Trzecim przystankiem okazała się Indonezja, piękny i egzotyczny kraj. Jak wskazuje ostatni człon tytułu, tu znajdziemy wzmianki o miłości. Choć Liz zakochuje się w młodym i przystojnym mężczyźnie, los odwraca jej życie do góry nogami. Akcja zmienia bieg, wszystko idzie w zupełnie innym kierunku. Dlaczego? Kto bierze w tym udział? Na wyspie Bali Gilbert poznaje pewną wspaniałą kobietę - Wayan, która towarzyszy pisarce podczas jej podróży – opowiada o zwyczajach tu panujących, wysłuchuje żali i radości Liz, a także próbuje przemówić jej do głowy (i serca!). A co temu towarzyszy? Oczywiście wszelkie zabiegi upiększające i oczyszczające ciało. Wzruszająca jest historia Wayan i dzieci, które mieszkają razem z nią. Właśnie ta wzmianka nadaje sens tej książce, zmusza do refleksji. Czy tu, w Indonezji, Elizabeth odnajdzie to, czego szuka od dłuższego czasu?

 Jakie wrażenia wywarła na mnie ta książka? Muszę przyznać, że moje odczucia w trakcie czytania były różne. Przez pierwszą część przebrnęłam z lekkim trudem, ponieważ byłam bardzo ciekawa jak akcja potoczy się dalej. Nużyły mnie ciągłe opisy jedzenia, brakowało mi natomiast opisu Włoch, zwyczajów tam panujących. Pozytywnym aspektem były włoskie słówka, które wraz z Elizabeth mogłam się nauczyć. Śledząc wzrokiem drugą część książki doszłam do wniosku, że gorzej chyba być nie może. Podobały mi się początkowe opisy aśramy, życie mnichów, sposób medytowania. Ale po pewnym czasie zaczęło mnie to nudzić i udało mi się przy tej książce zasnąć! Nie wiem czy taki był cel Gilbert, ale czułam się jak w transie. Odnalazłam swoje ja! A może to mi się tylko przyśniło? Trzecia część była dużo ciekawsza. Może to sprawka tematu miłosnego? Tego jak bohaterka poszukiwała wymarzonego partnera? Jak czerpała przyjemność z seksu? Tak, ta trzecia część była zdecydowanie najciekawsza. A co najlepsze, znajduje się tam mniej nużących opisów kraju niż w poprzednich fragmentach. Autorka ograniczyła się do kilku słów o tym kraju. Podobał mi się sposób, w jaki była traktowana Liz przez mężczyznę, który na dłużej zatrzymał się przy niej. Te miłe słowa, ta prawdziwość. Coś pięknego.

 Trudno jest mi opisać książkę, która wywarła na mnie tyle sprzecznych emocji. W jednej chwili chciałam rzucić książkę w kąt i nie wracaj do niej już nigdy, ale z drugiej strony coś mnie do niej ciągnęło. Co to dokładnie było? Co ta książka ma w sobie, że tak przyciąga, choć jest pełna nużących opisów, zbędnych moim zdaniem? Napisana w prostym i łatwym do przyswojenia językiem. A może to sprawa tłumaczki? Nieważne. Choć na początku książka mi się nie podobała, polecam ją każdej dziewczynie. Może Wy znajdziecie w niej to, czego ja nie mogłam się doszukać?

Książkę można kupić TUTAJ.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia