"Bękart ze Stambułu" Elif Şafak

Tytuł: Bękart ze Stambułu
Oryginalny tytuł: The Bastard of Istanbul
Autor: Elif Şafak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 456
Moja ocena: 6/6!

Dwie różne rodziny, które na pozór nie mają możliwości spotkania się ze sobą. Ale los chce inaczej...

Nad rodziną Kazanci krąży klątwa. Każdy mężczyzna umiera nagle i w wieku czterdziestu lat. Z tej przyczyny dom zamieszkują same kobiety. Każda inna, oryginalna, żyje swoim życiem. Stareńka Mateńka, która powoli zaczyna tracić pamięć, oryginalna ciotka Zeliha, jej buntownicza córka Asya, ciocia Banu, która zawarła pakt z dżinami, a także ciotka Gulsum z pozostałymi córkami. Żyją swoim rytmem, aż tu nagle pojawienie się pewnej osoby odmienia życie domowniczek...

Rodzina Czachmaczianów, żyjąca w Stanach Zjednoczonych, to na pozór spokojne grono bliskich sobie osób. Tworzą ją: Armanusz o armeńskich korzeniach, jej ciepła ale nad wyraz troskliwa matka Rose oraz ojczym, Mustafa Kazanci - turecki emigrant, uciekający przed rodzinną klątwą. Nie przypuszczają, że jedno kłamstwo tak bardzo odbije się na ich dotychczasowym życiu...

Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy Zeliha, jedna z córek babki Gulsum, wędruje uliczkami Stambułu do gabinetu ginekologicznego. Liczy się z zamiarem usunięcia niechcianej ciąży. Pewne wydarzenia sprawiają, że kobieta nie poddaje się zabiegowi i wraca do domu. Czy jest z tego powodu szczęśliwa?

Następnie historia przenosi się do czasów, kiedy córka Zelihy - Asya, zbuntowana nastolatka, osiąga okres dziewiętnastu lat. Armanusz, córka Rose, żyjąca wiele kilometrów dalej, za sprawą testu "Na ile jesteś Ormianinem" postanawia odnaleźć swoje korzenie i zmierzyć się z rodzinną przeszłością. W tym celu wyrusza do nowego, zupełnie obcego jej miejsca. Wie, że dzięki tej przygodzie odmieni się jej życie. Nie przypuszcza, że aż tak bardzo...

Elif Şafak to turecka pisarka, która urodziła się we Francji. Absolwentka Bliskowschodniego Uniwersytetu Technicznego w Ankarze. Pisze po angielsku i turecku. Została nagrodzona Nagrodą Rumi w roku 1998. Popularność zdobyła dzięki noweli "Pinhan". Obecnie na koncie ma powieści takie jak: "Bękart ze Stambułu", "Pchli pałac", "Lustra miasta", "Czarne mleko" czy chociażby "Czterdzieści zasad miłości".

Do niedawna ta pisarka była mi zupełnie obca. Książką zainteresowałam się dzięki notatce wykonanej przez wydawnictwo. Sama okładka książki działała na moją chęć jej przeczytania. Czego spodziewałam się po powieści Elif Şafak? Na pewno książki ciepłej, wzruszającej ale przede wszystkim rodzinnej. A co otrzymałam?

Historia pokrótce przeze mnie przedstawiona na początku recenzji nie oddaje tej wielowątkowej, chaotycznej, ale jednocześnie tak bardzo uporządkowanej powieści klimatu. Historia, która wyszła spod pióra pisarki jest wciągająca. Początek powieści wydaje się nam znajomy - zatłoczone ulice, korki, wciąż padający deszcz, kłócący się ludzie na chodniku, stale kolejki w sklepach czy u lekarza. Czy nie takie warunki panują w Polsce? Czego dowiadujemy się dalej? Elif między wątkami wplotła masakrę na ludności Ormiańskiej w Turcji w 1915 roku. Do dnia dzisiejszego wielu Ormian ma żal do Turków, stale toczą konflikt. Klimat tej wojny, a także kolejnych ich następstw ciekawie oddała Şafak w swojej książce. Mimo tego tematu, sama książka nie jest poświęcona tylko historii. To w "Bękarcie ze Stambułu" przeczytamy o przyzwyczajeniach Ormian jak i Turków. Charakterystyczne potrawy dla każdej z tych rodzin wprowadzają w dobry klimat. Czytając ma się ochotę skosztować każdej potrawy, wręcz czuje się ich zapach!

Elif Şafak wykazała się prostotą. Wielowątkowa powieść napisana łatwym i przystępnym językiem? Dlaczego nie! Dla tematów poruszanych w książce był to strzał w dziesiątkę. Nadmiar wszelkich informacji dotyczących konfliktu Ormian i Turków mógłby przytłoczyć czytelnika. Tu tego nie było. Autorka zachowała równowagę. Ciekawym wątkiem okazała się rozmowa ciotki Banu z dżinami, które za wyraźnym poleceniem swojej "pani" wyjawiały wszelkie skrywane tajemnice. Ciotka Banu dowiedziała się między innymi o przeszłości Armanusz i... kim jest ojciec córki Zelihy.

Duże brawa należą się Wydawnictwu Literackiemu za piękną oprawę książki. Okładka przedstawiająca meczet i jego odbicie w wodzie. Dodatkowo grubszy papier w stonowanym odcieniu. Dodatkowym atutem okazała się być także odpowiedniej wielkości czcionka, która nie męczyła oczu, a powodowała szybsze czytanie. Bardzo spodobał mi się początek każdego nowego rozdziału. Ten dodatkowy malutki symbol okazał się strzałem w dziesiątkę. Ładnie informował o nowym rozdziale, ale też dodał uroku całości. Wielkie brawa! Tak dobrej oprawy graficznej książki może pozazdrościć niejeden autor.

Jakie są moje wrażenia po lekturze? Jak można było się już zorientować, jestem książką oczarowana. Nic mi w niej nie przeszkadzało, fabuła wciągnęła mnie tak bardzo, że przeżyłam wielkie rozczarowanie, gdy przewróciłam ostatnią stronę. Jedynym małym minusem okazało się właśnie zakończenie i tytuł książki. Miałam wrażenie, że zakończenie było urwane, napisane "po łebkach". Nagromadzenie wątków w tekście wymknęło się trochę spod kontroli autorki. Tytuł mówiący o bękarcie może lekko zmylić czytelnika. Ale mimo wszystko, książka jest świetna. Spędziłam z nią wiele przyjemnych chwil, a dodatkowo nauczyłam się troszkę historii. "Bękart ze Stambułu" zasługuje na większą uwagę.

Komu ją polecę? Na pewno zwolennikom sagi rodzinnej, ciepłych i wzruszających powieści, ludzi niebojących się grubszych książek, wielu wątków. Zwolennicy Elif Şafak również będą z powieści zadowoleni!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia