"Zła miłość" Aleksander Sowa

„Zła miłość” to moje pierwsze spotkanie z Aleksandrem Sową. Nie wiedziałam czego spodziewać się po jego prozie, ponieważ słynie z poradników, a ja od takich stronię. Czego spodziewałam się po książce? Nie wiem, nie czytałam uważnie krótkiej noty, aby nie przeczytać spojlera. Co więc otrzymałam?

Historia miłości ukazana oczami sześcioletniej dziewczynki. Ale czy na pewno? Rozmowa między małą Anią a jej ojcem o miłości pokazanej przez fotografa snów. Fotograf snów? Jest to możliwe? A jednak. Dziewczynce przyśniła się fascynująca znajomość z chłopcem demonem, który z każdą chwilą odkrywa coraz to więcej kart. Czego dowiaduje się Ania? Chłopiec opowiada historię dwojga ludzi, którzy ranią się wzajemnie. Miłość dojrzała, prawdziwa, czy egoistyczna? Wszystkie te odmiany omawia demon, prowadząc małą Anię przez wiele sfer snu.

Nie potrafię określić, kto jest narratorem tej krótkiej, bo 58stronnicowej powieści.  Czy to sześcioletnia Ania, która rozmawia z tatą o swoim śnie? A może to jednak tato, który wciąż zadaje pytania odnośnie historii? Narratorem mógł być także chłopiec, ponieważ opowiada o miłości, prowadzi Anię przez chaszcze niewiedzy, egoizmu. Możliwe, że narratorką jest już dorosła, bo dwudziestopięcioletnia Ania, która w chwilach zwątpienia ratuje siebie swoją dziecinną naiwnością, nadzieją. Trudno było mi określić kto tak naprawdę ukazuje nam całą historię, ponieważ w tekście perspektywy były mieszane.

Choć książkę przeczytałam kilka dni temu, wciąż nie potrafię zebrać myśli i napisać czegoś sensownego. Dlaczego? Książka choć porusza ważną i sporną kwestię, jaką jest miłość dwojga ludzi, to nie wywołała we mnie żadnych większych emocji, żadnych wzruszeń, wstydu, poczucia winy, czy chociażby malutkiej refleksji. Nie wiem też, czy książka wzbudziła we mnie pozytywne czy negatywne odczucia. Nie spodobał mi się sposób dzielenia historii na rozdziały, ponieważ była napisana jednym ciągiem i nie widziałam wyraźnego przejścia z jednej historii do drugiej. Tak, te rzymskie liczby były zbędne, niepotrzebnie wprowadzały chaos.

Podobało mi się w tej książce jedno – czytało się ją w ekspresowym tempie. Nie dostrzegłam zbędnych literówek, choć w niektórych miejscach przecinki były zbędne. Całość dobrze skonstruowana, więc nie przeszkadzało mi w niej nic. Ale jednak ukazanie miłości  było dla mnie… suche. Bez emocji, bez wywoływania refleksji. Po prostu suche fakty.

Czy polecę? Jak można polecić książkę, która nie wywołała żadnych emocji? Nie wiem, komu się spodoba, komu nie. Wybór w przeczytaniu jej pozostawiam Wam.



Zła miłość [Aleksander Sowa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia