"Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafón

Carlos Ruiz Zafón, hiszpański pisarz, dziennikarz, mieszkaniec Los Angeles. Zdobywca wielu nagród, autor czterech książek dla młodzieży i… kilku innych. Ale czy takie informacje są powodem szału wokół tego autora? Niekoniecznie. Więc może to jego proza? Cieplej, choć są też przeciwnicy jego pisaniny. No cóż, wypadałoby się samej przekonać, dlaczego Zafón ląduje na półkach „ulubione”, a także „znienawidzone”. Co takiego jest w jego tekstach, że wzbudza tyle sprzecznych emocji (choć zdecydowanie częściej te pozytywne)?

„Cień wiatru” to opowieść o Danielu Sempere, miłośniku książek. Gdy był małym chłopcem utracił matkę i został pod opieką ojca. Pewnego dnia, tato zaprowadził go do tajemniczego miejsca – Cmentarza Zapomnianych Książek. Warunek jednak jest jeden – każdy nowy członek musi wybrać książkę, którą zaadoptuje, będzie się nią opiekował przez całe życie. Czym ma się kierować w wyborze? Sercem i przeczuciem. Chłopiec wybrał „Cień wiatru” Juliana Caraxa, tajemniczego pisarza. Pochłonięty wspaniałą lekturą postanowił zdobyć jak najwięcej informacji o pisarzu. I to szukanie trwa przez lata, ale nie jest pozbawione dość ciekawych rozrywek. Na drodze Daniela staje niewidoma Klara, która staje się pierwszą miłością bohatera, tajemniczy mężczyzna o spalonej twarzy, któremu wyjątkowo zależy na powieści Caraxa, inspektor Fumero, który ma wiele wspólnego z przeszłością Juliana. Czy Daniel sprosta oczekiwaniom ojca,  przyjaciela Fermina, tajemniczego mężczyzny? Jak skończy się poszukiwanie informacji o Julianie Caraxie?

Muszę przyznać, że nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po twórczości tego autora. Do tej pory był mi obcy, pod każdym względem. Jego powieści swego czasu przewijały się wśród bloggerów, zdobywając większe i mniejsze zachwyty. Ale jakie są moje wrażenia? Otóż jestem… oczarowana!

Spodobał mi się sposób, w jaki Carlos Ruiz Zafón przeprowadził całą akcję. Pomysł na fabułę był niebanalny, to na pewno. Sama chciałabym się znaleźć na takim Cmentarzu Zapomnianych Książek, wybrać sobie pozycję, którą będę zmuszona wręcz się opiekować, dzięki czemu ocalę ją od zapomnienia. A przygody z nią związane? Daniel miał niemało! Wiele razy otarł się o śmierć, tracił coraz więcej energii, a w pewnym momencie nawet zainteresowania, zapału. Poddał się tylko po to, by pod wpływem pewnego wydarzenia na nowo zapalić się do działania. I to jakiego! Akcja utworu początkowo idzie wolno, niczym piesek na spacerek. Nic specjalnego się nie dzieje, żadnych wielkich tajemnic. Poznajemy dokładnie Daniela Semepere, jego ojca, wspólnego pracownika, sąsiadów. Nie obcy jest nam Barceló, antykwariusz, który po obejrzeniu „Cienia wiatru”, chciał odkupić egzemplarz od chłopaka za niemałe pieniądze. W pewnym momencie jednak wszystko biegnie do przodu. Pies urywa się ze smyczy i biegnie za swoją ofiarą – tak można określić niekiedy akcję powieści.

Styl, jakim posługuje się Zafón jest na pewno charakterystyczny. Prosty, przystępny, ale znaleźć można bogate słownictwo. Barwne opisy Barcelony sprawiły, że poczułam się jakbym mieszkała tam od lat, choć w rzeczywistości nigdy tam nie byłam. Poprowadzenie akcji wywoływało u mnie szybsze bicie serca, strach o bohaterów. Trafne komentarze Fermina wywoływały u mnie ogromny śmiech. Kreacja bohaterów również udała się autorowi. Każdy z nich był ciekawy, nietuzinkowy. Posiadali swoje charakterystyczne cechy charakteru i zachowania, mieli swoje upodobania, poglądy. Dawno nie miałam styczności z tak wspaniałą plejadą postaci. Tu należą się brawa dla autora. Choć małym zgrzytem na tej prezentacji był jednak główny bohater, który wydawał mi się niekiedy dziecinnie naiwny, często nieodpowiedzialny, pozbawiony wyrazu. Ale jego zapał w wielu sytuacjach zasługuje na brawa.

Dzięki zainteresowaniu życiem Caraxa, Daniel prowadzi czytelnika w świat wojen, świat naprawdę wielu tajemnic. Poznajemy życie Juliana, tak bardzo podobne do życia Daniela. Razem z Danielem czułam dreszcz ekscytacji, kiedy otrzymywał coraz to więcej informacji o autorze, który swoją prozą zawładnął jego sercem. Ciekawe to życie było, muszę przyznać. Poza życiem Juliana Caraxa, poznajemy także historię rodu Aldayów, dawnych przyjaciół Juliana, a także wielu innych bohaterów.

Za wielowątkowość, naprawdę dobrze stworzoną i poprowadzoną, należy się Zafónowi kolejny plus. Oczarował mnie swoimi umiejętnościami. Cała zagadka była bardzo ciekawa, choć w wielu momentach przewidywalna. Czytałam wiele opinii, w których czytelnicy zdradzali swoje żale, że od początku powieści wiedzieli, kim jest tajemniczy człowiek o spalonej twarzy. Mi przez myśl w pewnym momencie także przebiegło poprawne rozwiązanie, ale starałam się nie zastanawiać nad nim. Szczerze mówiąc, czytałam i czytałam, by nie mieć chwili na psucie sobie historii rozmyślaniem o zakończeniu. O nie, takie refleksyjne chwile zostawiłam sobie na koniec. Dzięki temu byłam równie zaskoczona, jak główny bohater. Mogę powiedzieć, że naprawdę wczułam się w całą tą opowieść i czułam, jakbym kroczyła ścieżkami z Danielem, razem z nim odkrywała tajemnice.

Jestem przekonana, że jeszcze nie raz sięgnę po książki Carlosa Ruiza Zafóna. W jego prozie jest coś, co przyciąga czytelnika, a niebanalna fabuła to potwierdza. Może nie jest to wybitny pisarz, daleko mu do Dostojewskiego czy Mickiewicza, jednak wiem, że trafi on do jednych z moich ulubionych pisarzy. Przy „Cieniu wiatru” spędziłam wiele miłych chwil, dobrze się bawiłam i takie wrażenia mam zamiar zostawić w sobie jak najdłużej. Czy polecam? Z czystym sercem tym, którzy lubią zagadki, oczywiście książki i… samego autora.


Cień wiatru [Carlos Ruiz Zafon]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia