"Zasada nieoznaczoności" Andrzej Andrysiak

Tytuł: Zasada nieoznaczoności
Autor: Andrzej Andrysiak
Wydawnictwo: Prozami
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 413
Moja ocena: 6/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

Polski autor, tytuł kojarzony z fizyką, obsadzenie Boga w charakterze narratora. Czy takie czynniki mogą przyczynić się do udanej lektury? Zagłębiając się trochę bardziej w wiadomości na temat twórczości Andrzeja Andrysiaka, dowiedziałam się, że powyższa pozycja to nic innego jak kryminał. Ale czy na pewno?

Każdy z nas posiada pytanie, na które nie potrafi znaleźć odpowiedzi. Jedni pytają o sens istnienia, cel w życiu czy istnienie Boga. Są ludzie, którzy pływają w luksusach, mogą pozwolić sobie na wszystkie zachcianki, wszystko przychodzi im łatwo. Ale są też i tacy, którzy muszą ciężko pracować na chleb, ledwo wiążą koniec z końcem.

Andrzej Andrysiak obsadził Boga w charakterze narratora. Dzięki temu zabiegowi wiemy wszystko, co dzieje się z bohaterami – począwszy od ich zachowania w dość intymnych chwilach po najskrytsze myśli, które kotłują się w ich głowach. Bohaterowie są naprawdę zróżnicowani – restauratorka Lidka, która szykuje się do rozwodu, tajemniczy podróżnik Adam, matka samobójczyni, bezwzględny dziennikarz Jacek. Każdy z nich zmaga się z nową rzeczywistością, jaką okazuje się Polska na przełomie lat 80. aż do dnia dzisiejszego.

Wydarzeniem, które odmienia życie bohaterów jest przypadkowe spotkanie w restauracji na Sardynii, gdzie są świadkami a jednocześnie ofiarami zabójstwa. Kto i dlaczego próbuje dokonać tego czynu? Jak ono wpłynie na dalsze życie każdego z bohaterów? Mogę wspomnieć, że będzie to dla nich pewne katharsis, oczyszczenie duszy. Ale czy jego efekty będą pozytywne? Tego dowiecie się sięgając po „Zasadę nieoznaczoności”.

Nie mam problemów z czytaniem polskiej literatury, jestem wręcz jak najbardziej „za” docenianiem rodzimych autorów. Tym razem jest podobnie. Początkowo sądziłam, że to będzie książka traktująca tylko o zmieniającej się Polsce na przełomie lat 80. aż do współczesności. Miałam mieszane uczucia sięgając po nią, gdyż sądziłam, że na ten temat przeczytałam już wszystko. Jak bardzo się myliłam!

Andrzej Andrysiak stworzył powieść, w której nie brakuje miłości, przyjaźni, a także rozczarowania, tęsknoty, śmierci. Pokazuje nam rzeczywistość w barwach, w których ją widzimy. Bez zbędnego upiększania, koloryzowania. Ukazuje nam prawdę samą w sobie, bez tajemnic, niedomówień. Narrator w charakterze Boga doskonale zdaje sobie sprawę z tego, w jakim świecie żyjemy. Bez ogródek i wyszukanego słownictwa opowiada, w jakich realiach żyli i żyją ludzie do dziś.

Książka może wzbudzić wiele kontrowersji, ponieważ znajdują się w niej odważne, a czasem bezczelne zwroty. Autor zdziera z nas maski, czarny płaszcz i pokazuje nas światu nagimi, takimi jakimi jesteśmy naprawdę. Jest niewielu autorów, którzy znaleźli w sobie odwagę, by coś takiego napisać. Prosty i przystępny język, jakim posługuje się Pan Andrzej w „Zasadzie nieoznaczoności” sprawia, że trudno jest się nam oderwać od książki. Jesteśmy przyzwyczajeni do fikcji literackiej, tajemnic, ukrywania prawdy. Żyjemy w takich a nie innych czasach i powinniśmy zdać sobie z tego sprawę, że nie jest tu łatwo. Nie jesteśmy ludźmi dobrymi, każdy z nas ma swoje tajemnice, mniejsze czy większe grzeszki, a także marzenia, które mogą zniszczyć życie drugiego człowieka. Nie bójmy się mówić prawdy. Niejeden czytelnik zda sobie sprawę z tego, w jakim świecie żyje.

„Zasada nieoznaczoności” jest w pewien sposób apelem do społeczności, aby nie żyć w obłudzie. Otworzyć oczy i docenić to, co mamy. Nieważne, czy ma to kolor czarny czy różowy. Trzeba mieć odwagę, aby wyjść na spotkanie rzeczywistości, tak, jak to zrobili bohaterowie książki Andrysiaka. Cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się z powyższą publikacją. Autor swoją powieścią otworzył mi oczy. Dzięki niemu zacznę doceniać świat taki, jaki mamy, a nie taki, jaki chciałabym mieć. Wątek kryminalny, który został tu dobrze rozbudowany dodatkowo sprawił mi niemałą frajdę podczas czytania.

Książkę polecam każdemu Polakowi. Warto jest nauczyć się trzeźwo patrzeć przed siebie. A tego uczy Andrzej Andrysiak. Nie bójmy się sięgać po książki odważne, kontrowersyjne i przede wszystkim – prawdziwe.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Małgosi z portalu
Czytaj dalej »

"Super okazje!" - Gandalf obniża ceny

Witajcie!

   Jestem właśnie w trakcie czytania kilku książek (jak zawsze!) i zastanawiałam się, czym by Was tu zająć. Przeglądając ofertę Gandalfa, pomysł sam wpadł do głowy.

   A mianowicie otwieram nowy cykl na moim blogu: "Super okazje!".
Poniżej przedstawię pozycje, które moim zdaniem zasługują na większą uwagę. Klikając w tytuł książki automatycznie przeniesiecie się na odpowiednią stronę z promocją. :)



Cena promocyjna: 16,56zł

Tajemnicze ogłoszenie w lokalnej gazecie stawia na nogi mieszkańców malutkiej miejscowości Chipping Cleghorn. "Morderstwo odbędzie się..." . Niektórzy wyczekują dobrej zabawy, inni są lekko zdegustowani, nikt jednak decyduje się zostać w domu. Napisano przecież, że osobnych zaproszeń nie będzie. O wyznaczonej godzinie grono zaintrygowanych sąsiadów odwiedza Letycję Blacklock. Zegar bije... Gasną światła... Pada strzał! Na ziemię osuwa się nieżywy... napastnik.






Cena promocyjna: 14,87zł

Romantyczna opowieść o wielkiej miłości dobrych i upadłych aniołów, na którą czekają czytelniczki Upadłych i Szeptem.
Śmiertelna dziewczyna związana wielką miłością z aniołem światła, przyciągana hipnotyzującym urokiem anioła mroku.

W świecie dobrych i upadłych aniołów, tajemniczych symboli i wszechogarniającej miłości, anioł stróż zakochuje się ludzką miłością w dziewczynie kuszonej niebezpiecznym urokiem upadłego anioła.







Cena promocyjna: 11,67zł
Bohaterami powieści Audrey Niffenegger są Clare i Henry. Już pierwsze akapity opisujące ich pierwsze spotkanie tchną niesamowitością. Bo jak wyjaśnić człowiekowi, który Cię w ogóle nie zna, że jest miłością Twojego życia? Ich spotkania, choć tak niecodzienne, początkowo są bardzo nieporadne. Henry żyje w świecie Clare od czasu, kiedy dziewczyna miała 6 lat, Clare w świecie Henry'ego - dopiero od czasu spotkania go w bibliotece, 14 lat później. Dziewczyna każdą kolejną wizytę ukochanego chronologicznie umiejscawia w czasie, Henry nie ma na to szansy, jest bowiem jedną z pierwszych osób na świecie, u których wykryto rzadkie zaburzenie genetyczne: od czasu do czasu jego biologiczny zegar uruchamia się na nowo i Henry przemieszcza się w czasie. Jednakże, mimo to, oboje próbują wieść normalne życie. A z czasem, próbują oszukiwać sam czas.




Cena promocyjna: 18,32z
O, mądrzy rapsodowie! Otwórzcie usta. Wyśpiewajcie pieśń na cześć Śmieciarza-Samotnika. Narodziły się bliźnięta -Ifikles i Alkides. Synowie jednej matki i dwóch ojców. Myśl i siła. Człowiek i pół-bóg. Rozum i szaleństwo. Narodził się heros gotów dokonać czynów wielkich. Imię jego będzie Herakles.

Heros powinien być jeden, to alternatywna wizja mitu o najsilniejszym z silnych. Młodym Heraklesie, na którego barkach spoczywają intrygi olimpijskiej rodziny. Herosie, którego życie stało się boskim igrzyskiem.
tłumaczenie: Andrzej Sawicki






Cena promocyjna: 19,55zł
Odell Deefus, niezbyt rozgarnięty młodzieniec z amerykańskiej prowincji, jest mocno zdegustowany niskopłatną, a niebezpieczną pracą w elewatorze zbożowym. Skuszony premią, jaką armia od czasu rozpętania wojny w Iraku, wypłaca każdemu rekrutowi, postanawia zaciągnąć się do wojska. Oczyma wyobraźni widzi się w roli zbawcy zaprowadzającego demokratyczny ład tam, gdzie królują chaos i anarchia. Ordery, zaszczyty i awanse również są mile widziane... Spakowawszy najcenniejsze drobiazgi, w tym powieść Roczniak oraz flachę rumu, wyrusza w podróż do najbliższego punktu werbunkowego.







Cena promocyjna: 16,72zł
Wbrew pieczołowicie pielęgnowanym pozorom Paweł jest mężczyzną na wskroś tradycyjnym. Wraca wieczorem z kancelarii do mieszkania w eleganckim apartamentowcu i chciałby, aby jego ukochana żona, Majka, czekała na niego z ciepłą kolacją. Jego poglądy podziela Dziadek, a może i Ojciec w jednej osobie, który przybył do Pawła w odwiedziny. Jednak Majka zapragnęła właśnie pewnej odmiany. Przybity i rozżalony bohater udaje się w wędrówkę po apartamentowcu w poszukiwaniu wsparcia. Odwiedza Alexa, gwiazdora telewizyjnego, spotyka się ze znanym Posłem, składa wizytę samemu Ministrowi. Mija na schodach powabną sąsiadkę, która sprawia, że wieczór kończy się dla niego jeszcze gorzej, niż się zaczął. Nowa książka Bieńkowskiego to rozrachunek z polskością i splecionymi z nią stereotypami mężczyzny i kobiety. Polska szlachecka, romantyczna i sienkiewiczowska zostaje w Biało-czerwonym obnażona z bezwzględnością godną wielkich patronów autora - Wyspiańskiego, Gombrowicza i Witkacego, Różewicza i Konwickiego.


Czy któraś z powyższych pozycji wpadła Wam w oko?

 Jak Wam się podoba taki cykl? Każdy z nas lubi buszować po księgarniach, aby dostać upragnioną książkę po promocyjnej cenie. Takim cyklem mogę ułatwić Wam poszukiwania. Dziś padło na Księgarnię Gandalf, w kolejnej odsłonie poszukam ciekawych pozycji w innych sklepach internetowych. :)
Czytaj dalej »

"Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki" Marcel Pagnol

Tytuł: Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki
Autor: Marcel Pagnol
Wydawnictwo: Esprit
Ilość stron: 416
Moja ocena: 4,5/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 Chwała mojego ojca i Zamek mojej matki należą do cyklu Wspomnień z dzieciństwa, w których Marcel Pagnol opisuje swoje dzieciństwo. Mamy możliwość razem z nim przenieść się do pełnej tajemnic Prowansji, przyglądać się tworzeniu naboi do strzelb myśliwskich, by w końcu towarzyszyć bohaterom w polowaniu na dziczyznę. Dodatkowo jesteśmy świadkami zawierania nowych przyjaźni przez młodego Marcela i budowania wśród ludzi z miasta i rodziny zaufania oraz szacunku. Pomimo swojego młodego wieku, ma doświadczenie myśliwego większe niż niejeden miastowy. Razem z Marcelem wspominamy, jak to było obserwować poczynania mrówek i modliszki, a także słuchać śpiewu cykad.

 Odważnie i z nutą ironii Pagnol przedstawia bohaterów swojej autobiografii. Na pierwszy plan wysuwa się jego ojciec - Józef, człowiek niepewny, ale chcący zrobić odpowiednie wrażenie. Wujek Juliusz, który przechwala się swoją wiedzą na temat polowania. Brat Pawełek, naiwne dziecko, któremu należy wiele wmówić, aby odepchnąć go od łowów. Aż w końcu matka, największy wróg zmuszający do codziennego dbania o higienę.

 Zabawne wydawało mi się planowanie ucieczki, aby nie chodzić do szkoły. Zmagania się z ortografią, dostosowywanie się do zaleceń mamy, aby dbać o higienę i zdrowie wydawało mi się takie... zwykłe, codziennie. Sama w młodym wieku przechodziłam takie bunty i trudności w życiu przeciętnego dzieciaka. Właśnie te wspomnienia napisane przez Marcela wydawały mi się najbliższe.

 Muszę przyznać, że styl autora nieco mnie zaskoczył. Początkowo trudno było mi się przyzwyczaić do jego gawędziarstwa. Nieco irytował mnie fakt, że pisarz przeskakiwał z jednego wątku na drugi, by o trzecim wspomnieć na dziesięciu stronach. Z każdym kolejnym zdaniem przekonywałam się do tego sposobu pisania i muszę przyznać, że pasował on idealnie. Czy nie tak powinno się pisać własną biografię? W końcu to jak wygłaszanie monologu znajomym, gdzie nie posługujemy się nazbyt wyszukanym słownictwem, tylko upraszczamy, gawędzimy, aby miło spędzić czas i powiedzieć jak najwięcej. Właśnie w taki sposób wiedza jest lepiej przyswajalna.

 Na uwagę i wielkie brawa zasługuje okładka, która zdobi biografię Marcela Pagnola. Jean-Jacques Sempé wykonał "kawał dobrej roboty". Delikatna i skromna okładka, zachowana w ciepłych barwach od razu przypomina dzieciństwo. Bez zbędnego kiczu, agresji. Jak na autobiografię - idealna! Ponadto wydawnictwo w podobnej tonacji wydało całą książkę - czcionka o odpowiednim, niezbyt mocnym kolorze, kremowy papier i mocna okładka ze skrzydełkami. Wielkie brawa! Taką książkę aż chce się mieć na swojej półce.

 Powyższa pozycja została okrzyknięta we Francji klasyką humorystyki, pełna ironicznych, a jednocześnie ciepłych spostrzeżeń na temat życiowych perypetii. Moim zdaniem, u nas w Polsce, również zasługuje na takie uznanie. Polecam! 

 Za egzemplarz recenzencki dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa Esprit!

Czytaj dalej »

"Koktajl mleczny" Sarah Mlynowski


Tytuł: Koktajl mleczny
Autor
: Sarah Mlynowski
Wydawnictwo
: Axel Springer Polska
Ilość stron
: 256
Moja ocena
: 1,5/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 „Jak to się mogło stać? Znowu jestem sama!
Mój chłopak, który twierdził, że wybiera się do Tajlandii, żeby odnaleźć samego siebie, poderwał tam akurat jakąś laskę i puścił mnie kantem.
Ale ja, Jackie Norris, nie dam się stłamsić i odbiję się od dna! Teraz żadnemu nie przepuszczę, a ten wredny Jeremy wkrótce zrozumie, że już mi na nim nie zależy.
I tu mam problem. Czemu los stawia mi na drodze popapranych erotomanów, nawiedzonych szaleńców i pracusiów, dla których liczy się tylko dobrze przymocowana półka?
Potrzebuję mężczyzny, który zerwie ze mnie ciuchy, nakarmi mnie pizzą, a potem zacznie oryginalną i mądrą rozmowę. Samotny chłopaku z Bostonu, odezwij się, wiem, że tam jesteś!”

 Główną bohaterkę poznajemy w pracy, kiedy to odczytuje list od swojego byłego chłopaka z Tajlandii. Zrozpaczona dzwoni do swojej przyjaciółki, aby usłyszeć słowa otuchy i ponarzekać na chłopaka. Podczas rozmowy postanawia zmienić się, poflirtować z nowo napotkanymi mężczyznami, aby zapomnieć o zakończonym związku i udowodnić byłemu, że świetnie sobie bez niego poradzi. Wpada w wir spotkań, zaniedbując po trosze siebie, mieszkanie i pracę. Co z tego wszystkiego wyniknie? Czy Jackie spotka nową miłość?

 Książka ta należy do serii „Literatura w spódnicy”. Zadaniem tej serii jest dostarczyć czytelniczkom lekkie książki, przy których można będzie odpocząć po długim męczącym dniu w pracy. Czy powyższa pozycja sprawdziła się w tej roli? Moim zdaniem nie.

 Bohaterka okazała się zbyt rozpieszczona, która wszystko chciałaby mieć „na już” bez żadnego wysiłku. Krytykuje każdego, kogo napotka, nie zwracając uwagi na własne błędy. Najbardziej irytował mnie fakt, iż przez większą część książki obsmarowywała swoją współlokatorkę, która nie dość, że sprzątała za Jackie, gotowała i opiekowała się nią, to pożyczała jej własne ciuchy. Nie spodobała mi się również najlepsza przyjaciółka Norris – Wendy. Odnosiłam wrażenie, że obie bohaterki mają zdecydowanie mniej niż dwadzieścia lat.

 Fabuła okazała się gorsza niż przypuszczałam. Miałam otrzymać zabawną, lekką historię kobiety, która poszukuje akceptacji ze strony mężczyzn, a otrzymałam irytującą opowieść niedojrzałej dziewczyny uganiającej się za każdym napotkanym mężczyzną. Narracja pierwszoosobowa w wykonaniu Jackie Norris nie była strzałem w dziesiątkę. Poznajemy każdą myśl bohaterki, które okazały się być bardziej irytujące niż czekanie na spóźniający się autobus podczas śnieżycy.

 Sarah Mlynowski nie popisała się zbytnio oryginalnością. Fabuła banalna, postacie wyjątkowo irytujące, przeskakiwanie z jednego wątku na drugi. Nie zrelaksowałam się przy tej pozycji, jak obiecuje seria „Literatura w spódnicy”, lecz wymęczyłam się znacznie gorzej niż na zajęciach biologii prowadzonych w mojej szkole… Nie ponoszę odpowiedzialności za konsekwencje wynikające z przeczytania jej przez Was. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję

Czytaj dalej »

"Pod słońcem Toskanii" Frances Mayes

Tytuł: Pod słońcem Toskanii
Autor: Frances Mayes
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 293
Moja ocena: 3/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 Frances Mayes ma dwa adresy, we włoskiej Cortonie oraz w San Francisco, gdzie wykłada na uniwersytecie. "Pod słońcem Toskanii" to opowieść życia autorki, która po przykrych osobistych przejściach zaczyna wszystko od nowa: kupuje stary dom na toskańskiej wsi, z wielką miłością i pietyzmem go odnawia, rozkoszuje się leniwie płynącym życiem włoskiej prowincji, urodą zabytków, smakiem wymyślonych przez siebie potraw - bo jest ona wielkim smakoszem i doskonałą kucharką; dwa rozdziały książki to po prostu zestaw niezwykle oryginalnych przepisów kulinarnych.

 Książka owszem, pełna jest przepisów kulinarnych, historii nowego domu i jego odnawiania. Ale czy przypadkiem nie za dużo? Biorąc się za tę książkę wysoko stawiałam poprzeczkę. Skoro film oparty na powieści autobiograficznej Frances Mayes tak mi się podobał, to książka musi być zdecydowanie lepsza. Gdybyście wiedzieli, jak wielkie rozczarowanie przeżyłam!

 Początek historii zapowiadał się ciekawie - poszukiwanie idealnego miejsca, idealnego domu... To mnie naprawdę interesowało. Mój entuzjazm zdecydowanie zmalał, gdy kończyłam czytać drugą stronę o tym, jak piaskowano belki, malowano ściany czy odkładano kamienie z muru. Dla mnie było tego za dużo. Nie tego spodziewałam się po autobiografii autorki. Miałam wrażenie, że czytam biografię nowego domu, a nie tak głosiła okładka książki. 

 Ostatnio sporo czytam biografii, a także książek o Włoszech, ale ta wypada strasznie marnie przy swoich poprzedniczkach. Jeżeli mam być szczera, tej książki nie polecam nikomu. No chyba, że lubicie czytać kilka stron o czynności, o której można wspomnieć w dwóch zdaniach.


Pod słońcem Toskanii [Frances Mayes]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Feniks. Początek" Karolina Wojda

Tytuł: Feniks. Początek
Autor: Karolina Wojda
Format: e-book
Moja ocena: 3/6

 Pewnego dnia otrzymałam meila od Pana Pawła. Zaproponował mi, abym przeczytała książkę Karoliny Wojdy pt. "Feniks. Początek". W załączniku dostałam e-booka. Wyraziłam zgodę, ponieważ nie ma to jak poszerzać horyzonty, a książka wydawała mi się ciekawa.

 Kilka słów o Pani Karolinie, autorce powyższej pozycji:
Młoda pasjonatka pracy z młodzieżą, studentka socjoterapii oraz diagnozy i terapii problemów rodziny. Swoje zainteresowania psychologią i literaturą postanowiła posunąć o krok dalej i napisała powieść dla młodzieży "Feniks". Dzięki pracy z młodymi ludźmi i szczególnej wrażliwości, rozpoznaje problemy trawiące współczesnych nastolatków. Co więcej - ma na nie lekarstwo - miłość, przyjaźń, rodzinę. To wszystko znaleźć można w "Feniksie", ekscytującym debiucie autorki, który w równym stopniu interesuje magią i przygodą, jak i krzepi wartościami tak potrzebnymi każdemu młodemu człowiekowi.

 Informacja, iż Karolina Wojda ma doświadczenie pracując z młodzieżą i ukończyła socjoterapię, przekonała mnie, że książka przez nią napisana będzie poruszała ważne tematy. Kilka słów o samej książce...
 Anastacia traci brata w nieszczęśliwych okolicznościach, ale dzięki wsparciu kochającej rodziny i grupie wspaniałych przyjaciół staje na nogi. Nie wszystko jest jednak tym, czym się wydaje - za przeszłością Anastacii kryje się mroczna tajemnica, a jej przyjaciele nie byli z nią do końca szczerzy... Miłość, przyjaźń, przygoda, magia i mroczne tajemnice to jedno, ale prawdziwe wartości - to drugie. "Feniks" wyśmienicie łączy jedno z drugim, co skutkuje krzepiącą i ekscytującą lekturą, która zachwyci każdego nastolatka.

 Trochę potrwało, nim zabrałam się za tego e-booka. W kolejce czekało sporo książek, dzięki czemu powoli dojrzewałam do tej pozycji. Jakie wrażenia na mnie wywarła? A no mieszane...

 Sytuacja, w której znalazła się Anastacia, nie była dla niej łatwa. Straciła brata, który stanął w jej obronie. Na pozór silny młody mężczyzna powinien przeżyć atak grupki chłopaków. Niestety tak się  nie stało. Słabsza od niego młodsza siostra przeżyła, ale to traumatyczne przeżycie odcisnęło trwały ślad w sercu i psychice bohaterki. Dzięki rodzinie i przyjaciołom potrafiła stawić czoła nowej rzeczywistości. Jednak dziwne przypadki, które mają miejsce trzy lata później zmieniają życie bohaterki i jej przyjaciół.

 Książka owszem, porusza trudny temat, jakim jest śmierć bliskiej osoby. Trudno się pozbierać, żyć ze świadomością, że jego już nie ma. Prawdziwa przyjaźń, jaką obdarzona została Anastacia, pozwala znieść wszystko. To cenny dar mieć tak oddanych przyjaciół. Pierwsza miłość głównej bohaterki nadała więcej realizmu tej powieści. Wzruszająca, owszem.

 Mój zachwyt niestety kończy się z czasem, kiedy grupka przyjaciół odkrywa nadprzyrodzone moce. Cała ta historia wydaje mi się stworzona na siłę. Potencjał był, owszem, ale mam wrażenie, że Pani Karolina nie do końca go wykorzystała. Sporo błędów w publikacji nie pozwoliło mi się dokładniej skupić na fabule. Częste literówki, niekiedy nieskładne zdania sprawiały, że wybijałam się z wątku. Niestety nie udało mi się dotrzeć do samego końca tej książki. Być może nie dojrzałam do tego gatunku literackiego? Niemniej nie oceniam książki źle. Zwolennikom fantasy książka powinna przypaść do gustu. Pomysł na pewno niebanalny.

 Dziękuję bardzo Panu Pawłowi za możliwość zapoznania się z powyższą pozycją. Przykro mi, że nie potrafiłam bardziej docenić tej powieści.
Czytaj dalej »

Malutki stosik

Witam wszystkich moli książkowych!
Dziś bez recenzji, ponieważ kończę kilka książek. Za to przedstawię swój mały stosik na najbliższe dni. 


Mam nadzieję, że na zdjęciu wszystko ładnie widać, także nie muszę opisywać książek. Dodatkowo czytam "Grę o tron" Martina i muszę przyznać, że książka wciąga niesamowicie! :)

Czytałyście którąś z powyższych pozycji? Jak oceniacie?
Czytaj dalej »

"Cukiereczek czyli rok z życia nietypowej striptizerki" Diablo Cody

Tytuł: Cukiereczek czyli rok z życia nietypowej striptizerki
Autor: Diablo Cody
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 251
Dostępne również: Księgarnia Gandalf
Moja ocena: 5/6

 Najtrudniej jest ocenić książkę, która wstrząsa czytelnikiem, a zarazem wydaje się być normalna, codzienna. Co mam na myśli? Diablo Cody, a właściwie Brook Busey, stworzyła powieść pełną wulgaryzmów, obrzydliwych scen, jak i również namiętności czy poczucia przynależności i zainteresowania. 

 Główna bohaterka, 24-letnia dziewczyna poznaje przez Internet mężczyznę - Johnny'ego, z którym postanawia żyć. W tym celu wyprowadza się z Chicago, aby zamieszkać z ukochanym w Minnesocie. Znajduje pracę w agencji reklamowej i wiedzie z pozoru normalne życie. Właśnie ta normalność, monotonia powoduje, że Diablo startuje w konkursie amatorek striptizerek w nocnym klubie. Z czasem zmienia kluby, stroje, a także upodobania. Karierę striptizerki rozpoczęła od skromnego czarnego stroju, a kończy na jaskrawych strojach kąpielowych. 

 Autobiografia Brook Busey ukazuje nam realia życia w nocnych klubach. Dzięki autorce poznajemy prawdziwe oblicza striptizerek, ich rywalizację i sposób zarabiania "na boku". Bez cenzury opowiedziana historia z dokładnością, co robiła w danej chwili i jak zachowywali się klienci. A oni byli przeróżni: od mężczyzny, który zlizywał z podłóg i ścian spermę poprzednich klientów, po gościa, który był aż tak brudny, że zostawiał brązowe ślady wszędzie, gdzie usiadł... W książce znajdziemy dodatkowo listę nieudanych imion dla striptizerki, idealne piosenki do tańca czy chociażby quiz.

 Historia pełna bezpruderyjnego humoru, pikantnych szczegółów, niewyszukanych, wręcz wulgarnych słów. Na pewno nie jest to lektura wymagająca od czytelnika myślenia. Ma ona na celu ukazać życie takim, jakie jest, bez zbędnego owijania w bawełnę. Książka porusza temat tabu, jakim jest zarabianie swoim ciałem. 

 Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, ponieważ nie spodziewałam się tak bezpośredniej lektury, jaką okazał się "Cukiereczek". Sporo dowiedziałam się o życiu striptizerek, a także o traktowaniu ich przez mężczyzn. Komu polecę książkę? Na pewno osobom, które lubią kontrowersyjne powieści, biografie. Którzy interesują się zagadnieniami, jakie porusza ta książka.
Czytaj dalej »

"Tysiąc dni w Toskanii" Marlena de Blasi

Tytuł: Tysiąc dni w Toskanii
Autor: Marlena de Blasi
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Ilość stron: 368
Moja ocena: 4.5/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 I znowu miłość od pierwszego wejrzenia! Do przepięknej starej willi San Casciano dei Bagni, wspaniałego toskańskiego pejzażu i lokalnej winnicy, miejscowych kulinariów i starego poczciwego sąsiada Barlozzo. Marlena i Fernando opuszczają Wenecję i osiadają w Toskanii. Odkrywają uroki prostego miejscowego życia, wtapiają się w społeczność, poznają miejscowe tradycje i zwyczaje. Liryczna, pełna ciepła opowieść wzbogacona przepisami z toskańskiej kuchni.

Miłośnicy książek Francis Mayes i Petera Mayle’a będą zachwyceni: są tu wszystkie krajobrazy, zapachy, smaki i kolory Italii widzianej oczyma cudzoziemki.


 "Tysiąc dni w Toskanii" to druga część autobiografii Marleny de Blasi. Tym razem weneckie małżeństwo przenosi się do Toskanii, gdzie uczą się piec domowy chleb w piecu, który sami zbudowali. To tam poznają dawne zwyczaje Toskańczyków niechcący je kontynuując. Poznają Barlozza, który staje się dla nich najbliższym przyjacielem zwanym potajemnie przez nich "księciem". W tej malowniczej krainie, gdzie wszystko wydaje się być zupełnie proste, poznają co to znaczy tęsknota za człowiekiem, który odszedł od nich na zawsze. 

 Druga część, podobnie jak pierwsza, bogata jest w przepisy kulinarne, tym razem charakterystyczne dla Toskanii, ich zwyczaje, upodobania. Uczą się prostego życia, bez zbędnego zwracania uwagi na swój ubiór czy makijaż. Poznajemy uroki toskańskich winnic, tajniki tworzenia wina czy samego winobrania. Ucztowanie w tym wypadku jest cechą charakterystyczną.

 Choć w tej części jest więcej nudniejszych elementów, częściej odkładałam książkę na półkę niż przy pierwszej części, to uważam, że książkę warto przeczytać. Choć nie ma już takiej rewelacji, to miło jest zatopić się we włoskich klimatach i nie myśleć o szarej rzeczywistości. Czytając tą część czułam zapach pieczonego chleba!

 "Tysiąc dni w Toskanii" podobnie jak "Tysiąc dni w Wenecji" napisana jest prostym językiem z włoskimi elementami. Pozbawiony zbędnych metafor, które czasem utrudniają czytanie. Wydanie książki jest tak samo piękne jak przy poprzedniej części. Gruby papier o kremowym kolorze, przejrzysta czcionka oraz zdjęcie Toskańskiej doliny. Brawa dla wydawnictwa! 

 Komu polecę książkę? Na pewno zwolennikom Włoch, dobrego jedzenia i autobiografii. 
Czytaj dalej »

"Moje drzewko pomarańczowe" José Mauro de Vasconcelos

Tytuł: Moje drzewko pomarańczowe
Autor: José Mauro de Vasconcelos
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 192
Moja ocena: 4/6

 Po książkę sięgnęłam skuszona słowami "Pełna uroku brazylijska opowieść porównywalna do "Małego Księcia"". Ale czy rzeczywiście historia opisana przez José'a Mauro de Vasconcelos'a jest podoba do tej stworzonej przez Antoine'a de Saint-Exupéry'ego?

 Zezé to chłopiec, który urodził się w ubogiej rodzinie. Bystry, wrażliwy i nad wyraz inteligentny. Stara się zwrócić na siebie uwagę poprzez platanie figli. Potrzebujący odrobiny miłości i zainteresowania. Stwarza sobie fikcyjny świat, w którym chowa się przed rzeczywistością. Często dokucza mu głód, wstyd i ból. Trudno jest mu się odnaleźć w życiu, w którym jest niedoceniany, poniżany. Na swojej drodze poznaje drzewko pomarańczowe, które staje się dla niego najbliższe. Zwierza mu się z problemów i radości. Ale nie tylko na swoje ukochane drzewko może liczyć. Pewnego dnia poznaje Portugalczyka - Manuela Valadaresa, który jako jedyny ze świata dorosłych okazuje małemu wsparcie i uczucia, a nawet zastępuje mu własnego ojca.

 "Moje drzewko pomarańczowe" autorstwa José'a Mauro de Vasconcelos'a opowiada losy chłopca pozbawionego szczęśliwego dzieciństwa. Życie zbyt szybko pokazuje mu swoje oblicze. Już we wczesnych latach poznaje co to ból wstyd, tęsknota... Pisarz stworzył świat tak realny, że aż trudno uwierzyć, że jest rzeczywisty. Już od pierwszych stron dowiadujemy się, jakie życie zgotował dla Zezé los. Zagłębiając się w historię tego bystrego chłopca zastanawiałam się, ile mogłabym mu oddać ze swojego życia, aby tylko poczuł się kochany, ważny, doceniany. Aby już nigdy więcej głód mu nie doskwierał. Łzy leciały mi ciurkiem już od pierwszych stron tej niewielkiej, bo 192 stronicowej książki.

 Atutem tej książki jest język, jakim uraczył nas José Mauro de Vasconcelos. Jest on lekki, przejrzysty, pozbawiony trudnych słów. Narracja z perspektywy Zezé'go była strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu możemy poznać uczucia jakie towarzyszą chłopcu, jego myśli i plany. Taki sposób narracji pozwala bardziej wczuć się w sytuację. Autor skupił się przede wszystkim na zachowaniu chłopca, sposobie w jaki sobie radził z trudnościami dnia codziennego. 

 Jestem pewna, że książka wzruszy każdego. Tak wiele osób znajduje się w podobnej sytuacji i nie mamy o tym pojęcia, bądź po prostu odwracamy głowę na widok czyjejś krzywdy. Książka otworzy niektórym oczy, aby nie odwracać się od potrzebujących. Niekiedy szczery uśmiech może wzbudzić w człowieku wrażenie bycia potrzebnym, akceptowanym przez otoczenie. Podarowanie komuś uśmiechu przecież nic nas nie kosztuje, a może w pewien sposób uratować komuś życie. 

 Tę pozycję polecam osobom wrażliwym na krzywdę drugiego człowieka, a także tym, którzy mają wspaniałe życie i są przekonani, że problemy innych ludzi nie są ich problemami. 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości  
 
Czytaj dalej »

"Tysiąc dni w Wenecji" Marlena de Blasi

Tytuł: Tysiąc dni w Wenecji
Autor: Marlena de Blasi
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 302
Moja ocena: 6/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 Po książkę sięgnęłam zupełnym przypadkiem, gdyż została mi pożyczona wraz z 8 innymi na wakacje. O autorce nigdy nie słyszałam, aż do dnia, w którym trzymałam tę książkę w dłoni. Muszę przyznać, że okładka przedstawiająca Wenecję, a także ciepły opis fabuły zachęcił mnie do natychmiastowego przeczytania książki.


 Jeśli romans, to tylko w Wenecji. Wpadają na siebie przypadkiem na Piazza San Marco - amerykańska dziennikarka i włoski bankowiec. Ona, dojrzała kobieta, rozwódka, nie wierzy już w miłość. On zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, bez pamięci. Ta miłość była im jednak pisana…

 Historia miłosna Marleny i Fernanda nadaje wyrazistości i ciepła książce. Pierwszy raz spotykają się w kawiarni, do której kilka minut później dzwoni Fernando z prośbą o spotkanie. Po kilku trudnościach udaje im się nareszcie spotkać sam na sam i... po kilku tygodniach postanawiają wziąć ślub. Główna bohaterka rezygnuje ze swojego dawnego życia, aby rozpocząć nowe, u boku ukochanego w romantycznej Wenecji. Kobieta wprowadza się do Fernanda. Od tej chwili poznajemy ich wspólne zmagania z remontem mieszkania, przygotowaniami do ślubu. Łącznie z poszukiwaniem osoby, która uszyje jej suknię. W tej książce poznamy nowe życie Marleny, jej pasje kulinarne, zawieranie nowych znajomości, przystosowanie się do życia w Wenecji.

 Autobiograficzna powieść pełna kulinarnych przepisów, egzotycznych zapachów, ciekawych miejsc i wzruszającej historii miłosnej. Wydana w pięknej oprawie - okładka w ciepłych barwach, dobrej jakości gruby papier i wyrazista czcionka, która nie męczy oczu. Lekki, przystępny język, pozbawiony wszelkich ubarwień, dzięki czemu lekturę czyta się szybko, bezproblemowo. Włoskie nazwy potraw, warzyw, owoców, czy chociażby sprzętów i weneckich zwyczajów ubarwiają fabułę. W książce znajdziemy wiele przepisów kulinarnych, z których korzystała autorka. 

 Książkę pochłonęłam w kilka godzin i czułam niedosyt. Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej autobiografii, która pomimo przedstawienia życia autorki, opisuje życie Wenecjanina, ich zwyczaje, pasje, kuchnię i tradycje. 

 Powyższa pozycja rozpoczyna cykl włoskiego życia i doczekała się kontynuacji. Historię Marleny de Blasi poznamy w książkach "Tysiąc dni w Wenecji", "Tysiąc dni w Toskanii" oraz "Tysiąc dni w Orvieto". 

 Jeżeli jesteście ciekawi, jak wygląda Wenecja, jakie potrawy jada się na co dzień i od święta, a także jak potoczyły się losy głównych bohaterów to zapraszam do sięgnięcia po "Tysiąc dni w Wenecji". Gwarantuję, że czas spędzony z tą pozycją nie będzie zmarnowany.

Czytaj dalej »

"Z głębi serca" Juliette Fay


Tytuł: Z głębi serca
Autor: Juliette Fay
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 416
Moja ocena: 4/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf 

 Po książkę sięgnęłam zaciekawiona okładką i dobrą recenzją na którymś blogu. Lektura, która nie wymaga od czytelnika czytania między wierszami, lecz pomaga się zrelaksować, wydawała mi się idealna na tę porę roku. Taka właśnie jest książka Juliette Fay "Z głębi serca".

 Po rozwodzie świat Dany rozpada się na drobne kawałki. Musi zmierzyć się ona z samotnością, kłopotami finansowymi i problemami dorastających dzieci. Czy uda jej się odzyskać wiarę nie tylko w ludzi, ale i w samą siebie?

 Juliette Fay postawiła na historię kobiety po przejściach. Zdradzona kobieta nie ma łatwo, zwłaszcza, kiedy mąż oczekuje rozwodu, a do wychowania jest dwójka dzieci. Początkowo z główną bohaterką nie jest dobrze, trudno jest jej pogodzić się z faktem, że została zdradzona, rozwiodła się z mężem, który był dla niej całym światem, a dodatkowo ten mąż wkrótce ponownie zostanie ojcem i się ożeni. Oliwy do ognia dolewa niespodziewana wizyta siostrzenicy, która po dość burzliwych przeżyciach postanawia na pewien czas wprowadzić się do ciotki. Co z tego wyniknie? Czy będą z tego kłopoty? Na domiar tego wszystkiego, Dana romansuje z własnym szefem i trenerem drużyny własnego syna. Jaki będzie rezultat flirtów?

 Autorka ma lekkie pióro, które nie sprawia problemów podczas czytania. Proste sformułowania, brak wyszukanego słownictwa. Historia życia jednej z kobiet, która nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych. Została źle potraktowana przez najbliższych, ale na samym końcu pojawia się happy end. Jest on przewidywalny w pewien sposób. Powieść typowa dla tego typu "babskich powieści". Lekka, niewymagająca, relaksująca.

 Momentami wkrada się nuda, ale postać siostrzenicy Dany wprowadza wiele świeżości w tą historię. Poza zwykłym relaksem, książka porusza dość ważny temat - bulimię. Cierpi na nią sporo osób, choć bliscy nie zdają sobie z tego sprawy. Taka pozycja, jak "Z głębi serca" otwiera oczy i uświadamia, że nawet na pozór szczęśliwa osoba potrafi załamać się do tego stopnia, aby popaść w paranoję.

 Książka dobra na chłodne wieczory, a także na plażowanie. Spodoba się miłośniczkom romansów, lekkich pozycji. Zwolennikom mocnych wrażeń i szybkich akcji odradzam.


 Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję

Czytaj dalej »

"Smak hiszpańskich pomarańczy" Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw


Tytuł: Smak hiszpańskich pomarańczy
Autor: Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw
Wydawnictwo: Mira/Harlequin
Premiera: sierpień 2012
Ilość stron: 400
Moja ocena: 5/6

 Muszę się przyznać, że lekkie książki uwielbiam najbardziej. Mogę przy nich odpocząć, zrelaksować się i troszeczkę pofantazjować. A jeżeli jest choćby namiastka romansu, to do szczęścia nie brakuje mi już niczego. Czy "Smak hiszpańskich pomarańczy" to idealna książka na lato?

 Powyższa pozycja to zbiór trzech powieści niewiele różniących się od siebie. Jest mężczyzna, są drinki, jest seks i płacz. Jedyną różnicą są miejsca i okoliczności poznania każdego z nich. Jak to często bywa ze zbiorem opowiadań, to jedne są lepsze, drugie gorsze. Podobnie było w tym przypadku. 

 "Wakacje w Andaluzji"
Lily postanawia wraz z mężem odbyć kolejną podróż poślubną, tym razem na południu Hiszpanii. Los chciał, że kobieta do umówionego miejsca trafiła sama, gdyż mąż na lotnisku został wezwany do pracy. Ale czy na pewno? W Hiszpanii Lily poznaje przystojnego Santiaga. Między nimi panuje tak wielkie napięcie, że czytelnika nie dziwi fakt, że wybucha namiętny romans. Jednak rzeczywistość okazuje się być zupełnie inna, niż myślą kochankowie. Rozczarowana Lily wraca do kraju, gdzie zmaga się z problemami dnia codziennego, a także... z rozwodem. Rok później wybiera się wraz z Rachel na wieś do narzeczonego przyjaciółki. Tam nieoczekiwanie staje oko w oko z przeszłością. Jakie będą tego konsekwencje?

 "Wino, słońce, Barcelona"
Carrie pracuje w jednej z firm zajmujących się tworzeniem kampanii reklamowych. Podczas powrotu z spotkania służbowego, kobieta poznaje w samolocie przystojnego mężczyznę. Nieopacznie zdradza mu szczegóły kampanii reklamowej Wina Santos. Na miejscu dowiaduje się, że tym przystojnym mężczyzną był Maks, właściciel winnicy, w której powstaje słynne wino Santos. Wszelkie sprawy komplikuje małe kłamstewko, do którego dopuściła się Carrie w celu przekonania dziadków małej Molly, którą pragnie adoptować. Czy Maks zgodzi się brać udział w intrydze kobiety? Jakie będą tego skutki?

 "Tylko w Madrycie"
Książę Javier Herrera zgodnie z testamentem dziadka ma dwa miesiące na znalezienie żony, dopiero wtedy stanie się właścicielem rodzinnego banku. Dodatkowo małżeństwo ma trwać przez rok. Czy uda mu się znaleźć kobietę, która zgodzi się na ślub i rozwód rok później? Sprawę komplikuje nagłe wtargnięcie na teren zamku Grace Beresford, córki byłego pracownika banku, który okradł rodzinę Javiera na 3 miliony. Kobieta postanawia zrobić wszystko, aby jej ukochany ojciec nie trafił za kratki. Czy zgodzi się na ślub z Javierem? Jak zachowa się wobec Grace książę?

 Wszystkie trzy powieści utrzymane są w lekkim stylu. Schemat budowania fabuły jest ten sam, a zakończenie zbyt przewidywalne. Jednak ten fakt nie przeszkodził mi w spędzeniu miłych kilku godzin z książką. Byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy każdego z bohaterów tych 3 opowiadań. W pewnym momencie gryzłam wargę ze złości, gdy czytałam jak obojętnie i chłodno odnosił się Maks do Carrie, jaką postawę przybrał Javier względem Grace. Nie bardzo uśmiechało mi się czytanie w jednej chwili o rozczarowaniu, łzach i złości, aby po chwili przeczytać cukierkowy happy end. Mimo to jestem mile zaskoczona tym, co przeczytałam. Opowiadania są napisane na poziomie, zręczne przechodzenie z jednego wątku do drugiego. Pozostaje kwestia zakończenia, ale z tym przeważnie jest problem. 

 Najbardziej podobało mi się opowiadanie pierwsze, takie życiowe, bardziej rzeczywiste. Drugie również wywarło na mnie ogromne wrażenie. Trzecie spodobało mi się najmniej, ponieważ częściej byłam zniesmaczona zachowaniem Javiera i jego brutalnością i napadami złości.

 Mimo wszystko naprawdę polecam "Smak hiszpańskich pomarańczy". Trzy Panie stworzyły opowiadania w sam raz na miły wieczór, leżenie na plaży czy deszczowe wieczory pod kocem. Z miłą chęcią przeczytałabym jeszcze coś, co wyszło spod pióra Kim Lawrence, Kathryn Ross oraz Chantelle Shaw.

Smak hiszpańskich pomarańczy [Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Święta z kardynałem" Fannie Flagg

Tytuł: Święta z kardynałem (Boże Narodzenie w Lost River)
Autor: Fannie Flagg
Wydawnictwo: Nowa proza
Ilość stron: 216
Moja ocena: 5/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 Fannie Flagg, a właściwie Patricia Neal to amerykańska pisarka i aktorka, która urodziła się w Birmingham w Alabamie. W wieku dziewiętnastu lat zaczęła produkować programy telewizyjne. Jest autorką znanych książek, tj.: Smażone zielone pomidory (które swoją drogą, wywarły na mnie ogromne wrażenie, polecam każdemu!), Dogonić tęczę, Witaj na świecie, Maleńka! oraz Wciąż o Tobie śnię.

 Po książkę sięgnęłam zaciekawiona okładką i opisem, który znalazłam na stronie wydawnictwa Nowa Proza. Niemałym zaskoczeniem dla mnie było, że jedna książka znana jest pod dwoma tytułami: Święta z kardynałem i Boże Narodzenie w Lost River. Zapewne to nie pierwszy taki przypadek w tłumaczeniu, zdaję sobie z tego sprawę. Muszę przyznać, że sięgając po nią miałam mieszane uczucia. Na pewno zaczęłam czytać ją w złym czasie - mamy letnie wakacje, a ja czytam o świętach Bożego Narodzenia!? Ale jestem pewna, że po książkę sięgnę ponownie we właściwym czasie.

 Lost River, miasteczko znajdujące się na południu Alabamy. Niewiele osób je zna, o czym przekonał się główny bohater, Oswald T. Campbell, który próbował dodzwonić się do hotelu. To właśnie tam Pan Campbell, po zapoznaniu się z niezbyt pozytywną diagnozą, został wysłany na rekonwalescencję. Cudowne, na pozór zapomniane, senne miasteczko miało uratować życie człowiekowi. W jaki sposób? Swoją temperaturą, która spadała do 15 stopni Celsjusza zimą! Przeprowadzka do Lost River okazała się strzałem w dziesiątkę. Oswald poznał tu niewiele osób, które swoją osobą nadrabiają nieliczne towarzystwo. W książce poznamy m.in. Roy'a, właściciela sklepu; Jacka - ptaszka, kardynała znalezionego przez Roy'a w lesie; listonosza rozwożącego listy łódką, damy z Mistycznego Zakonu Tajnego Stowarzyszenia Królewskich Kropek. To właśnie w tym miejscu podczas świąt Bożego Narodzenia wydarzą się nieprawdopodobne przypadki, które odmienią życie wielu bohaterów tej powieści.

 Czytając książkę Pani Neal miałam mieszane uczucia. Taka na pozór zwyczajna, cieniutka książeczka, która swoją okładką wydaje mylny osąd bajki dla dzieci, wywarła na mnie wiele emocji. Byłam zła z powodu zdarzenia, jakie miało miejsce między sklepikarzem a Julianem, mieszkańcem drugiego brzegu rzeki. Śmieszył mnie stosunek Mildred do niektórych spraw, a także jej specyficzne poczucie humoru. Byłam zaintrygowana pomysłami Pań ze Stowarzyszenia, które robiły dobre uczynki. Wiele współczucia i empatii znalazło się we mnie czytając o losach dziewczynki imieniem Patsy, którą porzucił własny ojciec, ponieważ nie miał czasu ani ochoty zajmować się swoją córką. Zaciekawiona kardynałem Jackiem przełamała się, aby wejść do sklepu w Lost River. I to właśnie tam odmieniło się jej życie.

 Muszę przyznać, że styl Fannie Flagg, jaki poznałam podczas przygody ze Smażonymi zielonymi pomidorami nie zawiódł mnie w Świętach z kardynałem. Autorka posługuje się językiem bardzo dobrze, spod jej pióra wyszło wiele metafor, interesujących epitetów. Choć w wielu wypadkach odniosła się do przenośni to postawiła na łatwy i przystępny język. Tematyka utworu wydaje się być łatwa - "a, jakieś tam losy bohaterów, ich zwykłe życie i niezwykłe święta" - ale książka porusza wiele zagadnień dla nas ważnych. Znajdzie się tu wiele dowcipów, pasji każdego z bohaterów, ale także brutalność i obojętność wobec ludzkiego życia. Ta powieść udowadnia, że jeżeli w coś się naprawdę mocno wierzy, to to się spełni. Może nie zawsze w takiej postaci czy ilości, w jakiej byśmy chcieli, ale jednak namiastka ich spełnienia jest. 

 Ośmielę się powiedzieć, że książka jest napisana jakby "ku pokrzepieniu serc". Skoro Mickiewiczowi udało się zrobić tak tworząc chociażby Dziady, Fannie Flagg udało się to pisząc Święta z kardynałem. Nie jest to ten sam rodzaj pokrzepienia, dodania otuchy czytelnikowi, to wspólny element jest - wiara, nadzieja i marzenia. 


Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu

Czytaj dalej »

"Nigdziebądź" Neil Gaiman

Tytuł: Nigdziebądź
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: Wydawnictwo MAG
Ilość stron: 318
Moja ocena: 5.5/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

 Książka, która jest tak nieprawdopodobna, że wydaje się być realna. Wstęp do powieści wykonany przez Andrzeja Sapkowskiego pozwala nam zrozumieć książkę. Choć jego tekst nie zdradza zakończenia, które swoją drogą jest intrygujące, a na pewno zaskakujące, to moim zdaniem powinno znaleźć się na końcu. Nota biograficzna Neila Gaimana w wykonaniu Sapkowskiego jest przejrzysta, a przede wszystkim przystępniejsza i łatwiejsza w odbiorze niż ta wikipediowa.

 Główny bohater - Richard Mayhew świętuje, w jednym z miejscowych klubów, swój wyjazd do Londynu. Przepełniony dymem papierosowym i trunkami wychodzi zaczerpnąć świeżego powietrza. Poznaje kobietę, która ostrzega go przed drzwiami. Uważa to za główną przyczynę przyszłych kłopotów mężczyzny. Richard uznawszy to za kiepski żart, wraca do klubu. Nie zdaje sobie sprawy, że kobieta miała wiele racji...

 W Londynie Richard poznaje Jessicę, z którą związał się na długie miesiące. Pewnego wieczoru spiesząc się na kolację z szefem kobiety, na drodze spotykają ranną dziewczynę. Mayhew mimo protestów i gróźb narzeczonej, postanawia zająć się ranną. Dziewczyna imieniem Drzwi, staje się przyczyną kłopotów Richarda, tak jak przewidziała starsza kobieta. W momencie, kiedy mężczyzna postanowił pomóc Drzwi, został sam. Stracił pracę, dom, narzeczoną i... przestał istnieć. Na domiar złego zyskał dwóch wrogów - Pana Vandemara i Pana Croupa.

Dwa miejsca - Londyn Nad i Londyn Pod. 
Do tego drugiego trafiają osoby zagubione lub takie jak Richard, które przestały istnieć.

 Powieść stworzona przez Neila Gaimana jest pełna fikcji. Trudno dostrzec w niej choć cienia realizmu. Podobnie jak Andrzej Sapkowski uważam, że trudno jest "Nigdziebądź" zakwalifikować do jednego gatunku. Pisarz sięgnął po wiele gatunków literackich w swojej książce, co sprawia, że trudno wrzucić ją do jednej szuflady.

 Dobrze wykreowani bohaterowie umilają czas. Neil skupił się na charakterystyce każdego z bohaterów, co czyni miejsca wydarzeń mniej ważnymi. Mimo to, barwne opisy pozwalają nam przenieść się duszą do świata przedstawionego w "Nigdziebądź".

 Najbardziej spodobały mi się postacie pana Vandemara i Croupa. Mordercy, którzy z niczym się nie spieszą, znajdują się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Zaskakujące z jaką precyzją i spokojem zadają ludziom cierpnienia. Interesującą postacią jest również Łowczyni, która bez mrugnięcia okiem potrafiła zadać ból osobom, które chroniła i które jej ufały.

 Neil Gaiman stworzył książkę pełną humoru (najczęściej czarnego) i zgrozy. Powieść od pierwszych stron wciąga i nie pozwala czytelnikowi odłożyć ją na dłuższą chwilę. Choć wydawnictwo postawiło na małą czcionkę, która zazwyczaj przeszkadza mi w czytaniu, to styl autora i fabuła sprawiły, że przestałam zwracać na nią uwagę. Wielkie brawa dla ilustratora za skromną ale intrygującą okładkę.

 Komu polecę lekturę "Nigdziebądź"? Na pewno zwolennikom fantastyki, czarnego humoru, dobrej i zaskakującej, choć niezbyt szybkiej akcji.

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia