Jesienne przemyślenia? :)

Witam wszystkie mole książkowe, i te nieksiążkowe też. ;)

W blogosferze przez ten tydzień namnożyło się postów typowo jesiennych, bądź zawierających chociaż te jesienne obrazki. Jak widać, jestem i ja na to podatna. Ale nie o tym chciałam pisać... Na blogu Darka ujrzałam recenzję książki o introwertyzmie, a także zamieszczony filmik z wykładem Marti Olsen Laney. Dlaczego do tego nawiązuję?

Nadeszła jesień, chłodne wieczory, szybciej robi się ciemno. My, mole książkowe, w taką pogodę chętniej siadamy w łóżku z kubkiem dobrej, ciepłej herbaty w jednej ręce, a książką w drugiej. Wolimy tak spędzać wolny czas, niż pójść na imprezę, gdzie strumieniami leje się alkohol. Czy spotkaliście się z krzywymi spojrzeniami, bądź niemiłymi tekstami, że jesteście aspołeczni, ponieważ zamykacie się w świecie książki, zamiast pójść ze znajomymi rozmawiać właściwie o niczym?

Możemy czuć się wyobcowani, inni... Ale pomyślmy inaczej. Introwertyzm to zaleta. Niekoniecznie jesteśmy w sobie zamknięci, mamy po prostu własny styl życia. Zamiast tracić czas na sztuczne uśmiechanie się do kogo popadnie, aby nie czuć się odrzuconym, wolimy zatracić się we własnym świecie i kształtować swoją osobowość.

Jak najbardziej polecam recenzję Darka, a także polecam obejrzeć, wysłuchać ten wykład.



A co się tyczy samej jesieni - to lubię ją. Te kolorowe liście, zapach nadchodzącej zimy. Kasztany wokół, te promienie przebijające się przez drzewa... Pięknie! Gdyby jeszcze było tak z 20stopni, byłoby idealnie! A czy Wy lubicie tą porę roku? Za co najbardziej? :)

Tylko zimy nie lubię...
Czytaj dalej »

"Duchy pośród nas. Odkrywając prawdę o tamtym świecie" James Van Praagh

Tytuł: Duchy pośród nas. Odkrywając prawdę o tamtym świecie
Autor: James Van Praagh
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 242
Moja ocena: 4/6
Dostępne również: Talizman.pl

Z czym kojarzą nam się duchy? Z istotami pozaziemskimi? Z strasznymi demonami? A może ze złem czyhającym na nas za rogiem? Cokolwiek myślimy na ten temat, znany i doceniany człowiek ze świata mediów - James Van Praagh - rozwieje nasze wyobrażenia.

James Van Praagh uznawany jest za jednego z najlepszych współczesnych mediów na całym świecie. Cieszy się wielką popularnością jako mówca, wykładowca, pisarz, a także jako osoba o wybitnych zdolnościach parapsychologicznych. Na swoim koncie ma sporo książek poświęconych zjawiskom paranormalnym, które zajmują czołowe miejsca na liście bestsellerów New York Times'a. Część z nich zyskała wielką popularność i została przetłumaczona na dwadzieścia pięć języków w trzydziestu krajach! Nakładem wydawnictwa Studio Astropsychologii ukazała się książka pt. "Niedokończone sprawy".

Właściwie jaki temat porusza Van Praagh w swojej książce? Patrząc na tytuł można rzec, że mowa będzie o duchach. Ale czy to wszystko? Autor przede wszystkim wyjaśnia nam istotę tego zjawiska, a także jego znaczenie. Dodatkowo ukazuje nam te stworzenia z zupełnie innej strony - nie jako coś, przed czym powinniśmy drżeć z przerażenia, lecz takie, które powinniśmy zaakceptować i doceniać, że pojawiają się w naszym życiu.

Pierwsze rozdziały książki to nic innego, jak opis dzieciństwa Jamesa i pierwsze kontakty z innym światem. Jako małe dziecko, leżąc w łóżku, doświadczył odwiedzin jednej takiej istoty. Najpierw zaczął dostrzegać kolorowe poświaty, które z czasem zaczęły przeobrażać się w wyraźną postać otoczoną jasną poświatą. Człowiek ten nie czuł strachu, lecz fascynację. Coś go ciągnęło do tej postaci, zwłaszcza, że wydała mu się znajoma. Kolejne rozdziały poświęcone są sprawie tak mało poruszanej, a mianowicie śmierć kliniczna. Wielu ludzi uważa to za wymysł ludzi chorych psychicznie, którzy zapadli w śpiączkę. Co to właściwie jest? Owe zagadnienie szczegółowo zostało przedstawione w powyższej pozycji. W jaki sposób? James Van Praagh na własnej skórze doświadczył tego "zjawiska" i opisuje je w swojej książce. Przytacza również historie ludzi podobnych do niego.

James w swoim niewielkim dziele, bo liczącym zaledwie 242 strony, zawarł wiele interesujących tematów, stwierdzeń. Najbardziej zaintrygowały mnie sprawy typowo duchowe, jeżeli mogę to tak nazwać. Autor przedstawił nam duchy jako istoty dobre, które wiele czują. Według jednego z najlepszych mediów, duchy często uczestniczą we własnych pogrzebach. W rozdziale "Duchy dla początkujących" autor przytacza swoje własne historie ze spotkań z duchami, które zostały na ziemi. Takie istoty nazywa upiorami, ponieważ zbyt przywiązane do pewnych przedmiotów lub osób, zostają przy nich i często mają na nich zły wpływ. Nie oznacza to jednak, że każdy duch jest zły. Tak jak ludzie są dobrzy i źli, tak samo duchy. 

W książce "Duchy pośród nas. Odkrywając prawdę o tamtym świecie" można znaleźć wiele przydatnych informacji. Osobiście nie interesuję się zjawiskami paranormalnymi aż tak bardzo i często traktuję je z przymrużeniem oka, więc trudno jest mi ocenić pozycję Jamesa. Nie wiem ile prawdy a ile fikcji zawarł w swojej książce autor, ale muszę przyznać, że całość wypadła wspaniale. Polecam każdemu, kto interesuje się zjawiskami paranormalnymi, bądź jest nękany przez duchy.

Za możliwość przeczytania powyższej pozycji dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii

Czytaj dalej »

"Magia wiedźm" Claire

Tytuł: Magia wiedźm - rytuały, specyfiki i zaklęcia
Autor: Claire
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 324
Moja ocena: 4/6
Dostępna również: Talizman.pl

Dawniej słowo "wiedźma" oznaczało kobietę starszą o dużej wiedzy z dziedziny lecznictwa, natomiast osobę, która ma do czynienia z czarami, magią, zaklęciami i kontaktami z diabłem nazywano "czarownicą". Te dwa słowa w jednej kulturze mogą znaczyć to samo, natomiast między nimi jest wyraźna różnica.

Claire napisała książkę dla początkujących wiedźm, które chcą zgłębić tajniki ich wiedzy. Co w swojej pozycji zawarła?

Claire urodziła się w 1981 roku. Wychowała się w rodzinie, dla której duże znaczenie miała tradycja, kultura, historia, religia czy ścieżki duchowe. Matka zaszczepiła w niej pasję i chęć stawiania tarota, a także zgłębiania wielu tajników wiedzy, które przedstawia w swojej pozycji.

Choć książka nie wygląda na obszerną to w swojej treści ma wiele pożytecznych metod obchodzenia się z wiedzą w dziedzinie lecznictwa. Począwszy od białej magii, którą wyjaśnia nam autorka książki, po medytacje, czakry, działanie ubrań i kolorów na człowieka, aż po oczyszczające zapachy z kadzideł, pieniądze, miłość czy świat duchów. Jak na swoje 324 strony, książka zawiera wiele informacji. Wszystko przedstawione w prosty, ale ciekawy sposób. Wszystko pozbawione zbędnego chaosu, trudnej terminologii, która zazwyczaj utrudnia czytanie. Claire miała cel przekazać wiedzę wiedźm, ułatwić jej zgłębianie, a nie utrudnić.

Zapoznając się z lekturą odnosi się wrażenie, że autorka dobrze przygotowała się do jej napisania. Rzetelne informacje, przedstawienie tylko tego, co jest potrzebne. Ponadto w powyższej pozycji można znaleźć sporo rysunków przedstawiających wykorzystywanie tych informacji. Duża czcionka ładnie się komponuje, pozwala na szybsze czytanie.

Styl autorki, jak już wcześniej wspomniałam, jest prosty i pozbawiony trudnej terminologii. Łatwo, szybko i przyjemnie się czyta. Na szczególną uwagę zasługuje także okładka, która przyciąga czytelnika. Zachowana w chłodnych, ale i zarazem intrygujących barwach. Sama ilustracja zamieszczona w centrum okładki sprawia, że aż chce się zajrzeć do tej lektury. Ale czy warto?

Jak najbardziej! Może nie wszyscy interesują się takimi sprawami, to w pozycji Claire można znaleźć wiele przydanych informacji. Nie od dziś wiadomo, że kadzidła, świece zapachowe, czy odpowiednie barwy ubrań mają wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. Takie informacje przedstawia autorka.

Muszę przyznać, że to pierwsza pozycja o takiej tematyce. Nie wiedziałam czego się po niej spodziewać, ale miło mnie zaskoczono. Spędziłam wiele przyjemnych chwil zapoznając się z tajnikami wiedzy wiedźm, sporo informacji odniosłam do własnego życia i starałam się popracować nad własną osobą poprzez zdobyte informacje. Oczywiście nie wszystkie uda mi się zrealizować. Takie eksperymenty są kosztowne, bowiem do wykonania większości zamieszczonych w książce rytuałów potrzebne są karty, odpowiedni sprzęt, który niestety nie jest tani. Mimo tego wszystkiego "Magię wiedźm - rytuały, specyfiki i zaklęcia" autorstwa Claire polecam każdemu. Na książce się nie zawiedziecie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii

Czytaj dalej »

"Sekrety Los Angeles" Susan Crosby

Tytuł: Sekrety Los Angeles
Autor: Susan Crosby
Wydawnictwo: Mira/Harlequin
Premiera: sierpień 2012
Liczba stron: 448
Moja ocena: 5.5/6

Susan Crosby to znana i ceniona pisarka współczesnych romansów. Zaczęła pisać, gdy jej dzieci były jeszcze małe. Dość szybko zyskała popularność. Po odchowaniu dzieci poszła na studia, które ukończyła z licencjatem w języku angielskim.

Sekrety Los Angeles należą do cyklu Opowieści z pasją, wydawane przez Mirę. Cały ten cykl cieszy się dużą popularnością wśród romantyczek. Czy Susan Crosby zasłużyła, aby jej opowieści znalazły się w tym cyklu?

Po książkę sięgnęłam zachęcona pozytywnymi recenzjami. Było to moje drugie spotkanie z "Opowieściami z pasją", ale pierwsze z autorką tej książki. Początkowo nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Agencja detektywistyczna, ale jednocześnie wątki romansowe? Nie do końca ten układ mi pasował. Czy w rezultacie takie połączenie przypadło mi do gustu?

Sekrety Los Angeles to zbiór trzech opowiadań, początkowo opublikowanych jako oddzielne utwory. Wydawnictwo Mira wpadło na pomysł połączenia tych trzech opowieści w jednej książce. Czy pomysł się udał? Jak najbardziej! Każde z trzech utworów jest ze sobą powiązane bohaterami, którzy rozwiązują zupełnie inne sprawy, więc nie ma problemów w odnalezieniu się w książce.

Nate, Sam i Arianna są właścicielami dobrze prosperującej agencji detektywistycznej, która ma swój oddział w Los Angeles. Rozwiązują wiele różniących się od siebie zagadek kryminalnych, począwszy od spraw rozwodowych, a skończywszy na ochronie kobiety, której grożono w listach. Skąd pomysł na założenie wspólnej firmy? Trójka przyjaciół poznała się w wojsku, podczas jednego z ataków wroga. Wspólne zwierzenia sprawiły, że ich więź zaczęła się zacieśniać. Wspólnie postanowili założyć agencję detektywistyczną, jeżeli uda im się wyjść cało z opresji.

W pierwszej opowieści zatytułowanej Zadanie dla dwojga, głównym bohaterem jest Nate Caldwell. Zostało mu zlecone zadanie odkrycia romansu męża swojej bogatej klientki. Aby być wiarygodnym w swoim zadaniu, postanawia wziąć do pomocy najnowszą pracownicę - Lyndsey i udawać z nią świeże małżeństwo. Żadne z nich nie przypuszcza, że ich przydzielone zlecenie tak bardzo wpłynie na życie osobiste...

Głównym bohaterem w Listach bez podpisu jest Sam Remington, który na zjeździe absolwentów zauważa swoją dawną, szkolną miłość - Danę Sterling. Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy kobieta otrzymuje listy z pogróżkami, a jej szef zgłasza się o pomoc do ARC, agencji detektywistycznej Sama. Zafascynowany Daną mężczyzna postanawia bez względu na wszystko pomóc swojej dawnej (ale czy aby na pewno?) miłości.

Arianna Alvarado w Zmowie milczenia próbuje odnaleźć prawdę dotyczącą zabójstwa jej ojca. Problem sprawia jej dostanie się do archiwum, więc postanawia poprosić o pomoc Joe'go Vincente'a. Mężczyzna angażuje się w sprawy Arianny. Nie wszystko jednak idzie po ich myśli. Zostają odkryte coraz to nowsze tajemnice, która mogą albo połączyć tych dwoje, bądź sprawić, że znienawidzą się wzajemnie...

Pomysł połączenia trzech opowiadań w jednej książce znam z Smaku hiszpańskich pomarańczy, również wydanych w tym cyklu przez Mirę. O ile w poprzedniej książce pojawiły się trzy oddzielne opowiadania, tak w Sekrecie Los Angeles jest zachowana pewna ciągłość. Po pierwsze - wspólni bohaterowie. Dzięki temu zabiegowi można łatwo odnaleźć się w fabule, zorientować kto jest kim i jaki jest ich cel. Po drugie, w każdej opowieści zachowany jest ten sam styl autorki, dzięki czemu nie czujemy irytacji w zmianie narratorów czy fabuły. Kolejnym argumentem przemawiającym za, jest pewna schematyczność. Choć wiele czytelniczek może mieć tu za złe autorce, ja jestem zadowolona. Opowieści tego typu mają relaksować człowieka, pozwolić ochłonąć, rozweselić, a nie zdołować. Właśnie dlatego schematyczność prowadzenia akcji i jej szczęśliwe zakończenie jest tu jak najbardziej wskazane.

Jakim językiem i stylem są napisane opowieści? Susan Crosby postawiła na lekki styl, proste słowa, aby nie męczyć czytelnika. Dobra historia nie potrzebuje wyszukanych słów, aby została doceniona. Autorka skupiła się na relacjach bohaterów, ich uczuciach i emocjach, mniej zaś na samej fabule. Ale nie jest to typowy romans. Zwolennicy zagadek kryminalnych również znajdą tu coś dla siebie. Zwroty akcji są tu bardzo często, dzięki czemu nie czujemy nudy podczas czytania. Dobrze poprowadzona narracja, ciekawie wykreowani bohaterowie sprawiają, że trudno jest się oderwać od lektury.

Na uwagę zasługuje także oprawa książki. Skromna, ale zmysłowa okładka, zachowana w stonowanych kolorach. Wyraźna czcionka, które ułatwia czytanie. Brawo! Takie wydanie książki aż chce się mieć na swojej półce.

Czy polecam Sekrety Los Angeles Susan Crosby? Jak najbardziej! Jest to lekka lektura w sam raz na chłodne wieczory, na chwilę odprężenia i zapomnienia o problemach. Sama spędziłam przyjemny wieczór przy tej lekturze.



Sekrety Los Angeles [Susan Crosby]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Liczby życia. Co numerologia mówi o Tobie i innych" Violetta Kuklińska-Woźny

Tytuł: Liczby życia. Co numerologia mówi o Tobie i innych
Autor: Violetta Kuklińska-Woźny
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 358
Moja ocena: 4/6
Dostępna również: Talizman.pl

Violetta Kuklińska-Woźny urodziła się w 1959r. w Świdnicy. Ukończyła Akademię Ekonomiczną na wydziale inżynieryjno - ekonomicznym we Wrocławiu i studia podyplomowe na Uniwersytecie Wrocławskim we Wrocławiu w zakresie doradztwa zawodowego. Mieszka i pracuje jako nauczyciel przedmiotów ekonomicznych w szkole ponadgimnazjalnej w Świdnicy. Przywiązuje ogromną wagę do pracy nad samym sobą. Praktykuje jogę i medytację. Lubi podróże. Od 12 lat interesuje się parapsychologią. Jej pasją jest numerologia. W 1998 r. uzyskała certyfikat o specjalności parapsychologicznej. Ukończyła Akademię Astrobiologii w Łodzi. Odbyła liczne szkolenia w zakresie: nieinwazyjnych metod poznawania człowieka, hipnozy, odmiennych stanów świadomości, tatry jogi, psychologii, relaksacji, energii kolorów, psychografologii, NLP, z fizyki radiestezji i geomancji oraz numerologii. Szczególną miłością obdarzyła psychografologię i numerologię.

W rączki wpadła mi jedna z pozycji Pani Violetty, a mianowicie "Liczby życia. Co numerologia mówi o Tobie i innych". Od zawsze interesowałam się numerologią, zastanawiałam się co liczby mogą powiedzieć o człowieku, więc gdy otrzymałam powyższą pozycję, od razu zaczęłam czytać o sobie.

Violetta Kuklińska-Woźny w swojej książce wprowadza nas w świat numerologii. Jasno napisany wstęp wyjaśnia nam pewne sprawy, poglądy na ten temat, czy chociażby mechanizm działania. Aby nie popaść w chaos podczas odczytywania swojej drogi życia, Violetta w jednym z początkowych rozdziałów uczy, jak obliczyć, jaką liczbą jesteśmy:

"Przykład wyliczenia drogi życia dla osoby urodzonej 14.05.1984r.
Wibrację liczby drogi życia obliczamy: 1+4+0+5+1+9+8+4=32
Sprowadzamy liczbę 32 do liczby jednocyfrowej 3+2=5 Liczba 5 stanowi wibrację liczby drogi życiowej." [str. 24]

W moim przypadku liczba drogi życiowej wynosi 3, także przeczytałam wszystkie informacje dotyczące mojej osoby. Violetta Kuklińska-Woźny opracowała wiele dziedzin życia. Przeskakując po rozdziałach można wiele się o sobie dowiedzieć. Czytając tylko informacje na temat liczby życiowej 3, a także liczby dnia mojego urodzenia itd. dowiedziałam się naprawdę wiele rzeczy o sobie. Część z nich już wiedziałam i co może zaskoczyć wielu czytelników - sprawdziło się. Cechy osobowości, zainteresowania, upodobania - to wszystko ma miejsce w życiu realnym już teraz. Czytając "Liczby życia. Co numerologia mówi o Tobie i innych" miałam wrażenie, że rozmawiam z jasnowidzem, który siedzi przede mną i mówi wszystko, co wyczytał z mojej twarzy czy ręki.

Aby nie być gołosłowną, przejrzałam także rozdziały dotyczące bliskich mi osób. Cechy osobowości sprawdziły się. Upodobania także. Zachowanie w pewnych okolicznościach również. Wiadomo, każdy z nas może odebrać książkę inaczej. Jedni ludzie w nią wierzą, inni patrzą z przymrużeniem oka, a jeszcze inni uważają to za głupstwo. Sięgając po książkę nie brałam wszystkiego na poważnie, dzięki czemu poczułam się miło zaskoczona. Wiem czego unikać, jak poradzić sobie w wielu kwestiach.

Książkę polecam każdemu, kto interesuje się numerologią, a także tym, którzy chcą dowiedzieć się czegoś nowego o sobie, bądź sprawdzić, czy książka nie kłamie. ;)

Za możliwość zapoznania się z powyższą pozycją dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii
Czytaj dalej »

"Ludzie bezdomni" Stefan Żeromski

Kto nie słyszał o Stefanie Żeromskim, który w roku 1924 był nominowany do Nagrody Nobla? Jego dzieła są znane nie tylko w Polsce. Największą popularnością cieszą się utwory takie jak "Siłaczka", "Ludzie bezdomni" czy "Przedwiośnie", ponieważ są one najczęściej omawiane w szkołach gimnazjalnych i licealnych. Co takiego ma w sobie lektura "Ludzi bezdomnych", że większość polonistów uważa ją za obowiązkową lekturę szkolną?

Stefan Żeromski w "Ludziach bezdomnych" poruszył wiele ważnych kwestii. Począwszy od życia głównego bohatera, doktora Tomasza Judyma, jego praktyce lekarskiej, doświadczeniach i obserwacjach, a skończywszy na Joannie Podborskiej, osieroconej guwernantki. Postaram się omówić, moim zdaniem, najważniejsze i najciekawsze zagadnienia przedstawione przez Żeromskiego.

Odczyt doktora Judyma na temat higieny i etyki lekarskiej.
Doktor Judym, na spotkaniu u Czernisa, przedstawił swoje poglądy na temat życia ludzi niższego stopnia i etyki lekarskiej. Zdaniem Judyma, ludziom niższej warstwy społecznej, a więc biednym, bezradnym, należy się pomoc lekarska. Doświadczenia, jakie zebrał w Paryżu potwierdzały jego tezę, że lekarze leczą tylko ludzi bogatych, którzy swoimi pieniędzmi napędzają biznes. Wielka odpowiedzialność spoczywa na lekarzach, biorąc pod uwagę sprawę rozchodzącej się choroby. Doktor Tomasz przedstawia warunki, w jakich żyją biedni, a także próbuje przekonać towarzyszy do zwracania uwagi na higienę. Według niego to ona jest największą przyczyną chorób. Czy odczyt okazał się skuteczny? Nie bardzo. Zgromadzeni zaczęli krytykować doktora, uważając, że jest jeszcze młody, niedoświadczony i porywczy. Zdenerwowani, mieli mu za złe, że wchodzi do ich świata i próbuje ustawiać. Krytyka coraz bardziej dotykała Judyma, więc tracąc odwagę i nadzieję, na poprawę bytu ludzi biednych, wyszedł ze spotkania.

Życie Joanny Podborskiej.
Bohaterka przedstawiona jest jako ta silna, która została zmuszona do radzenia sobie samej. Osierocona Joasia traciła wiarę w swoje możliwości. Zebrała w sobie odwagę i została guwernantką. Dzięki tej pracy mogła zaoszczędzić parę groszy. Ale czy rzeczywiście tak było? Joanna po otrzymaniu skromnej zapłaty oddawała dług, aby zaciągać kolejny. Była wrażliwa i szybko przywiązała się do swojej uczennicy. Bardzo uczuciowa, ale nieśmiała, starała się wywrzeć na Judymie dobre wrażenie. Zostawiona samej sobie, odnalazła w doktorze mężczyznę swojego życia. Nic więc dziwnego, że starała się poświęcić dla niego wiele. Ale czy to odniosło oczekiwany skutek?

Warunki bytowe ludzi biednych.
Z obserwacji Tomasza wynika, że ludzie żyli w fatalnych warunkach. Brak czystej wody pitnej (swoją drogą, jaki normalny człowiek pozwoli na wpuszczanie szlamu do rzeki, z której ludzie biorą wodę!?), niedbanie o własną higienę, praca w kopalniach, fabrykach, gdzie pracuje się znacznie ciężej niż można to sobie wyobrazić. Znęcanie się psychiczne i niekiedy fizyczne na ludziach biedniejszych... Wszędzie brud, smród, nędza. Dla mnie jest nie do pomyślenia, że nikt nic z tym nie robił.

Stefan Żeromski napisał powieść uniwersalną. Wiele wątków można przypisać do dzisiejszego dnia. Nie raz się słyszy, w jakich warunkach żyją i pracują ludzie. Nadal istnieje ogromny kontrast pomiędzy ludźmi z niższych warstw, a tymi z grubym portfelem. Choćbyśmy chcieli, nie zmienimy tego.

Jakim stylem posługuje się autor? Na pewno nie jest on łatwy, choć bliżej mu do współczesności, niż Mickiewiczowi. Wiele urwanych myśli, zmieniania wątków, niepotrzebnych epitetów. Nie każdego może to irytować, ale ja jestem w tej drugiej grupie. Dla mnie język musi być jasny, lekki, choć tematyka nie zawsze.

Przyznam się szczerze. Książka porusza ważne tematy, z chęcią zabierałam się za nią, pomimo faktu, że to moja lektura. Ale styl, jakim posłużył się tu Żeromski, po prostu mnie zagiął. Brnęłam przez książkę dniami i nocami. Walczyłam z uczuciem senności, a nie zawsze się udawało. Książka poprzez swój styl odrzuca, zniechęca, usypia... Moja ocena, nie powiem, dość niska jak na klasykę i rodzimego autora. Starałam się, naprawdę się starałam, ale nie dałam rady wyciągnąć wielu pozytywów z książki.

Panie Żeromski, tym razem mnie Pan zawiódł...

Książkę przeczytałam w wyzwaniu trójka e-pik.
Czytaj dalej »

"Niebo nad Maralal. Moje życie u boku wojownika Samburu" Christina Hachfeld-Tapukai


Tytuł: Niebo nad Maralal. Moje życie u boku wojownika Samburu
Autor: Christina Hachfeld-Tapukai
Wydawnictwo: Telbit
Liczba stron: 383
Moja ocena: 5/6

Życie w trudnych warunkach u boku wojownika? Dlaczego nie? Minęło osiemnaście lat, odkąd autorka swój drugi dom znalazła w Kenii. Początkowo pojechała do kraju w celu rekreacyjnym, aby odreagować po śmierci męża. Do domu wróciła jako żona wojownika Samburu. Bohaterka od kilkunastu lat dzieli swe życie między dwa domy, dwie rodziny. Pierwsza to ta Niemiecka i dom w Hanower, druga to Kenijska, w Afryce.

Jak wiadomo, życie nie zawsze jest usłane różami. Aby coś mieć, należy pracować na to długi czas. Christina doświadczyła wielu przeciwności losu, będąc mieszkanką Maralal. Uciążliwe susze, które miały miejsce większą część roku, przez co brakowało wody, pożywienia. Niszczycielskie okazały się także ulewy, które jak już się rozpoczęły, to trwały od dwóch do trzech tygodni. Żona wojownika Samburu wiele rzeczy nauczyła się mieszkając w takich warunkach.

Biografia Hachfeld-Tapukai jest pełna humoru. Historie pełne grozy opowiedziane przez autorkę wydają się być wręcz nieprawdopodobne. Kto by pomyślał, że ludzie mogą być tak bezczelni, aby przeciąć rury obcemu człowiekowi i czerpać za darmo z nich wodę? Po czym właściciel domu uchyla okno, prosi o opuszczenie posesji, a ci ludzie grupkami nadal gawędzą na schodach pobierając kolejne wiadra czystej, darmowej wody. Takie zdarzenie wydaje się nam nierealne, a w Kenii jest częstym zjawiskiem. Autorkę spotkała także podobna przygoda z podłączeniem trzech domów do jej skrzynki z prądem podczas nieobecności.

Muszę przyznać, że zawsze podchodzę z dystansem do biografii, a tym bardziej typowo podróżniczych.  Życie Christiny Hachfeld-Tapukai wydało mi się bardzo interesujące. Już sam tekst okładki gwarantował miło spędzone chwile przy książce. Z wielkim entuzjazmem zabrałam się za czytanie. Podczas lektury śmiałam się, denerwowałam, złościłam i ponownie śmiałam.

Spodobało mi się podejście bohaterki do spotkania z tygrysem. Każdy człowiek o zdrowych zmysłach uciekłby do domu, aby nie zostać zaatakowanym przez tak groźne stworzenie, a kobieta siedziała na schodach, grała na gitarze i podziwiała pięknego drapieżnika. Składam jej także ukłon za odwagę, którą wykazała się gdy została zaatakowana przez węża we własnym domu!

Ciekawostką dla mnie było pojawienie się gromady pszczół w domu w Maralal. Głównym siedliskiem tych owadów okazała się szafa, w której zrobiły sobie ul. Po ich usunięciu, bohaterka odkryła wielkie plastry miodu zwisające w meblu. Sama byłam przerażona i uradowana jednocześnie. Taka sytuacja nie mieści mi się w głowie, a w Afryce jest znakiem błogosławieństwa.

„Niebo nad Maralal. Moje życie u boku wojownika Samburu” to nie tylko pełna humoru lektura. Autorka ukazuje nam życie w Afryce. Jej oczami patrzymy na głód i nędzę wyzierającą się z każdej strony książki. Poglądy Afrykanów okazały się tak bardzo odmienne od naszych, że Christina miała pewne problemy z zaklimatyzowaniem się w plemieniu Samburu. Biała kobieta w tamtych rejonach jest bardzo znana. Wielu mieszkańców Kenii nawiązuje znajomości z ludźmi z Europy, ponieważ mają ochotę na ich pieniądze. Nas to bulwersuje, u nich jest to normalne. Autorka na szczęście spotkała mężczyznę, który pokochał ją, a nie jej pieniądze. Nie można powiedzieć, że ten „zaszczyt” wydawania pieniędzy na ludzi z Afryki ją ominął. Jako kobieta z dużą zawartością portfela została wręcz zmuszona do utrzymywania całej rodziny swojego drugiego męża. Sprawy nie ułatwił fakt, iż przygarnęli do siebie kilkoro dzieci, którym obiecali zapewnienie odpowiedniego wykształcenia.

Choroba Lpetati, męża autorki, okazała się wielką próbą dla całej rodziny. Początkowo wszyscy się nim opiekowali, ale gdy zabrakło pieniędzy na leczenie, wojownik Samburu został sam. Gdyby nie powrót żony, mógłby umrzeć. Kobieta bez chwili namysłu zabrała męża do szpitala i postanowiła za wszelką cenę pomóc mu w leczeniu. Czas, kiedy Lpetati był w klinice, nie był dla Christiny łatwy. Wszystkie sprawy związane z leczeniem, dbaniem o dom, pożywienie dla całej rodziny, a także dla zwierząt, zostało zrzucone na jej barki. Ale kobieta nie poddała się i stawiła czoła losowi.

Styl autorki nie jest skomplikowany. W jasny i klarowny sposób ukazuje prawdziwe życie w Afryce. Opisuje obyczaje i tradycje rodzinne. Krok po kroku przedstawia nam życie w Maralal, a także w Kenii czy dawne życie w Hanower ze swoją niemiecką rodziną. Bez kłamstwa, ukazując całą prawdę. Biografię czyta się miło, szybko i przyjemnie, ponieważ nie jest oparta na suchych faktach. Poczucie humoru, miejscami powaga, sprawiają, że lektura staje się nam naprawdę bliska.

Komu spodoba się „Niebo nad Maralal. Moje życie u boku wojownika Samburu” Christiny Hachfeld-Tapukai? Na pewno zwolennikom wszelkich biografii, książek podróżniczych. Zainteresowani Afryką, Kenią, zwyczajami w innych krajach, także mogą liczyć na dobrą lekturę. Ale spodoba się także miłośnikom romansów, ponieważ i historia miłosna Christiny i Lpetati jest bardzo interesująca i oryginalna.

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dla portalu
Książkę przeczytałam w wyzwaniu trójka e-pik.
Czytaj dalej »

"Maski normalności" Iza Korsaj

Tytuł: Maski normalności
Autor: Iza Korsaj
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
Liczba stron: 106
Moja ocena: 4/6

Budzimy się. Bierzemy prysznic. Ubieramy się. Chwila zastanowienia – a tak, dziś będę uśmiechnięty! Trach, maska gotowa. Kolejna chwila – a może jednak nie? Trach, maska nienawiści na twarzy człowieka. Niezależnie od tego, jaką maskę rano na siebie włożymy, wciągu dnia ona zmieni swój kształt. Komuś powiem to, temu coś przekręcę, a tej zrobię na złość. Do tego się uśmiechnę, tego kopnę, a na innego nie zareaguję. Maskę ubiorę, by ukryć swój ból, uniknąć pytań, nie ukazać prawdy…

Maska jako symbol nowej roli, wcielenia się w zupełnie innego człowieka. Psycholodzy coraz częściej spotykają się z tym zjawiskiem. Jest grono ludzi, którzy noszą maski i odgrywają role, bo to lubią, bo dzięki temu żyją, tak zarabiają. Ale jest spora część społeczeństwa, która zakłada maskę, bo nie radzi sobie z rzeczywistością. O takich ludziach napisała Iza Korsaj zbiór opowiadań pt. „Maski normalności”. Autorka ukazuje nam, co dzieje się po ściągnięciu maski.

Trzydziestoletni Roy wydaje się być zwyczajnym facetem. Chodzi do pracy, funkcjonuje jak każdy normalny człowiek. To, że żyje w pojedynkę, nie jest jeszcze powodem do zmartwień. Roy już jako mały chłopiec miał doświadczenie z brutalnością dnia codziennego. Jego historia rozpoczyna się od zdarzenia, kiedy to na ulicy dostrzegł gołębia i z chorą satysfakcją uśmiercił go dwoma palcami. Kilkadziesiąt lat później Roy choruje na schizofrenię. Ma wrażenie, że ściga go mafia zatrudniona przez jednego z współpracowników firmy, który rzekomo chce objąć jego stanowisko. Punkt kulminacyjny osiąga historia, kiedy to Roy popełnia samobójstwo w dość oryginalny sposób. Jaki?

Muszka to dwudziestokilkuletnia kobieta, zakompleksiona i nieśmiała. Tęskniąca za miłością i zainteresowaniem drugiego człowieka. Żyje wciąż pod dyktando własnej matki. Na jednej z imprez poznaje chłopaka – Pajączka, dla którego seks jest ważniejszy niż jakiekolwiek uczucia. Kobieta zdaje sobie z tego sprawę, ale stara się nie zauważać rzeczywistości uciekając w swój wyidealizowany świat. Aby odreagować na zło, dziewczyna znęca się nad świnką morską, którą dostała od matki na urodziny. Satysfakcję sprawia jej także zadawanie powolnej śmierci ślimakowi, który „(…) nie ugryzie, nie ukłuje, nie będzie piszczał czy skowyczał z bólu.”. Erotyczne uniesienie Muszka doświadczyła przy katowaniu Kajtusia.

Iza Korsaj w niewielkim zbiorze opowiadań, bo liczącym sobie zaledwie 106 stron, przekazała maksimum treści. Ujęła w sposób oryginalny, ale subtelny brutalną rzeczywistość. Portret psychologiczny każdego z bohaterów dokładnie przedstawiony, co pozwala nam zrozumieć (a raczej zbulwersować) sposób postępowania ludzi współczesnych, ale zagubionych, chaotycznych, uciekających do swoich chorych fantazji. Maski nosi każdy, a co się pod nimi kryje to już kwestia osobista. Ale czy na pewno? Autorka podjęła temat trudny, bowiem znęcanie się psychiczne i fizyczne, które ma swoją kontynuację w późniejszym czasie. Zasada akcji i reakcji działa tu doskonale.

Komu spodoba się zbiór historii ludzi współczesnych? Na pewno osobom, które interesuje portret psychologiczny, odmienność, schizofrenia. Moim zdaniem jest to pozycja dla osób, które w pewien sposób chcą zrozumieć motywy swojego postępowania i przeżyć pewne oczyszczenie. Zapraszam więc do sięgnięcia po lekturę „Maski normalności” Izy Korsaj.

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dla portalu
Czytaj dalej »

TOP10 - wymarzone prezenty książkowe

Witam wszystkie mole książkowe.
Postanowiłam wziąć udział w akcji, którą stworzyła Futbolowa, a mianowicie TOP10. Jako, że wszystkie topki mam wciąż przed sobą, wybrałam na chybił-trafił. :)

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Dziś przyszła pora na... Dziesięć wymarzonych prezentów książkowych!

Jako, że większość osób przedstawiało nie tyle co książki, a regały, zegarki i inne ulepszacze książkowe, ja postanowiłam zaprezentować 10 książek, które chciałabym mieć na już, teraz, natychmiast. Kolejność przypadkowa.

1. Milczenie owiec Thomas Harris



Słyszałam wiele dobrego o samej książce, jak i filmie. Film rzecz jasna od dawna czeka na obejrzenie, ale naturalną koleją rzeczy powinno być przeczytanie książki.







2. Książki Jodi Picoult


 Do tej pory przeczytałam dwie książki tej autorki "Głos serca" i "Bez mojej zgody". Jestem nią oczarowana. Moim celem jest zebranie wszystkich jej książek przetłumaczonych na język polski.

3. Nadzieja Kasia Michalak


Dawno recenzje żadnej książki mnie tak nie zaciekawiły. Pozycja ta na pewno różni się od pozostałych Kasi Michalak. Na książkę mam ochotę odkąd ukazała się zapowiedź u samej autorki.








4. Stokrotki w śniegu Richard Paul Evans


Jestem oczarowana twórczością tego pisarza, więc mam w planach zebrać wszystkie książki autora wydane w Polsce właśnie w takiej oprawie.









5. Madame Antoni Libera


Zachęcona pozytywną recenzją u Nati. Historia może nie jest najoryginalniejsza, ale jej przedstawienie ponoć bardzo ciekawe.









6. Pokój Emma Donoghue


Historia oryginalna ale i smutna. Odkąd zobaczyłam ją w polecankach na biblioNETce, zapragnęłam ją mieć na swojej półce.









7. Spójrz mi w oczy Lisa Scottoline


Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami. Opowieść o zaadoptowanym chłopcu, którego poszukuje prawdopodobnie biologiczna matka.









8. Buszujący w zbożu Jerome David Salinger


Nie mieć na swojej półce klasyku, to grzech! Zaintrygowana opowieścią i nieznanym mi jeszcze autorem.











9. Duma i uprzedzenie Jane Austen


Mam wrażenie, że tylko ja nie czytałam tej książki. Klasykę na półce wypada mieć.









10. Alibi na szczęście i Krok do szczęścia Anna Fincer-Ogonowska

Jestem zwolenniczką literatury polskiej. Pomysł autorki wydał mi się oryginalny, ale pochlebne opinie dolały oliwy do ognia.






Oczywiście znalazłoby się zdecydowanie więcej książek, które chciałabym mieć natychmiast na swojej półce i móc zatopić się w ich fabule. Top10 to top10. Jeżeli ktoś z Was ma daną książkę i chciałby się za coś wymienić to proszę pisać. Może w swoim zbiorze posiadam coś, co może Was zainteresować.

Miłego czytania życzę!
Czytaj dalej »

"Głos serca" Jodi Picoult

Tytuł: Głos serca
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 560
Moja ocena: 5/6
Pełna recenzja dostępna: Kobieta.info.pl

Główna bohaterka, Jane, matka nastoletniej Rebeki, żona Olivera Jonesa i siostra Joley’a  od zawsze żyła w cudzym cieniu. W dzieciństwie maltretowana i molestowana przez własnego ojca. Uciekając z rodzinnego domu poślubiła Olivera Jonesa – biologa, fanatyka humbaków. Po kilku latach odkrywa, że dla męża liczy się przede wszystkim kariera biologa. Cały wolny czas poświęca badaniu wielorybów. Jane potrafi pogodzić się z tą sytuacją, aż do czasu, kiedy Oliver nie ma czasu dla własnej córki, a tym bardziej w dniu jej urodzin. Kobieta buntuje się.

Pewnego dnia zostawia męża i wraz z córką udaje się do Massachusetts, gdzie mieszka Joley. Oliver, który każdą chwilę poświęca na tropienia humbaków, musi odnaleźć się w nowej sytuacji i wyrusza na poszukiwanie żony i córki. Podczas tej podróży zmienia swoje nastawienie, a także spojrzenie na pewne sytuacje. Czy Oliverowi uda się odnaleźć Jane i Rebekę? Jak bardzo zmieni się życie kobiet?

Jodi Picoult w swojej powieści poruszyła bardzo ważny temat, jakim jest poświęcanie uwagi najbliższej rodzinie. Autorka opisuje dzieciństwo Jane, w którym bohaterka była krzywdzona. Od małego dziewczyna była bita, poniżana i molestowana przez własnego ojca. Bezradna i słaba nie potrafiła postawić się, ale miała dość odwagi, aby bronić młodszego brata przed agresorem. Między rodzeństwem utworzyła się naprawdę silna więź, która przetrwała pomimo odległości, jaka dzieliła ich w późniejszym życiu. Wciąż utrzymywali kontakt, wspierali się nawzajem. Nic więc dziwnego, że Jane wraz z córką uciekły do brata szukać pomocy.

Powieść została napisana prostym i łatwym do zrozumienia językiem. Początkowo ogrom informacji, mieszanie się wątków może pogubić czytelnika, ale z czasem wszystko się stabilizuje. Na szczęście Picoult nie stawia na jeden temat, lecz tworzy książkę wielowątkową. Sprawia to, że książka nie nudzi się, wciąż trzyma czytelnika przy sobie. Każdy kolejny rozdział poświęcony jest jednemu bohaterowi. Na początku każdego z nich widnieje imię bohatera, który z swojej perspektywy przedstawia pewne wydarzenia.  Jest to zabieg charakterystyczny dla tej pisarki, dzięki niemu można łatwo i szybko odnaleźć się  w fabule.

Jeżeli chodzi o samych bohaterów, to każdy z nich jest wyjątkowy. Pisarka przypisała im tak różnorodne cechy, że trudno ich ze sobą pomylić. Bywają podobieństwa, lecz Jodi Picoult postawiła na różnorodność. Dużą rolę w życiu Jane i Rebeki odgrywa Sam, a także Hadley. To dzięki nim sprawy się komplikują. Główne bohaterki dzięki znajomości z mężczyznami patrzą zupełnie inaczej na życie. W pewien sposób stały się dojrzalsze.

Książkę polecam!

Cała recenzja dostępna tutaj.


Głos serca [Jodi Picoult]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Ocaleni przez Anioły. Jak otrzymać anielskie wsparcie" Dr Doreen Virtue

Tytuł: Ocaleni przez Anioły. Jak otrzymać anielskie wsparcie
Autor: Dr Doreen Virtue
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 323
Dostępna również: Talizman.pl

Po zapoznaniu się z pozycją Dr Doreen Virtue pt. "Dar od Aniołów. Karty misji życiowej" miałam chęć zgłębić się w kolejne dzieło autorki. Tym razem sięgnęłam po książkę poświęconą świadectwom ludzi, którzy doświadczyli anielskiego wsparcia. Jakie były moje wrażenia?

Istnienie Aniołów - prawda czy mit? Jedni uważają to za bajeczkę dla niegrzecznych dzieci, inni wierzą, bo sami doświadczyli ich pomocy. Jakie jest ich zadanie? Trwanie i dbanie o bezpieczeństwo, dawanie delikatnych znaków, aby ocalić swojego podopiecznego. Ale czy każdy zwraca na te sygnały uwagę? "Ocaleni przez Anioły. Jak otrzymać anielskie wsparcie" jest zbiorem świadectw ludzi, którzy otrzymali sygnały ratujące ich przed niebezpieczeństwem.

Pierwszym świadectwem zamieszczonym w książce jest historia kobiety, która miała wizję wypadku samochodowego. Poprosiła chłopaka o zwolnienie i zapięła pasy. Kilka sekund później zderzyli się z samochodem jadącym zdecydowanie za szybko. Skutki były zdecydowanie mniejsze, niż wizja przedstawiała. Anioły uratowały im życie.

Kolejne historie są podobne. Jedni jak ta kobieta widzieli wizje, inni odczuwali obecność Aniołów, jeszcze inni słyszeli ich szept, albo otrzymywali pomóc od nieznajomych osób. Nie byli to tylko ludzie wierzący. Wiele wypowiedzi udzielały dzieci, osoby starsze, wierzące i niewierzące, które potrzebowały pomocy, gdyż zagubiły się w dotychczasowym życiu.

Dr Doreen Virtue w interesujący sposób przedstawia każdą z historii. Ich różnorodność sprawia, że człowiek staje się czujniejszy. Pod koniec książki autorka zamieściła kilka wskazówek, jak doświadczyć wsparcia Aniołów i innych istot. Jak uwrażliwić się, zacząć dostrzegać znaki informujące o niebezpieczeństwie.

Po przeczytaniu powyższej pozycji zaczęłam być wrażliwsza. Nie powiem, że od razu zaczęłam dostrzegać obecność swojego Anioła Stróża, ale wiem, jak nie przejść obojętnie wobec Jego pomocnej dłoni.

Czy polecam "Ocaleni przez Anioły. Jak otrzymać anielskie wsparcie" Dr Doreen Virtue? Zdecydowanie tak! Autorka prostym językiem przedstawiła historię zwykłych ludzi, takich jak my. Każda historia jest przypisana tematycznie do danego rozdziału, nie ma zbędnego chaosu. Polecam, bo naprawdę warto zapoznać się z powyższą pozycją.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Mariusza z Studio Astropsychologii

Czytaj dalej »

"Reamde" Neal Stephenson

Tytuł: Reamde
Autor: Neal Stephenson
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 1072
Moja ocena: 3.5/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

Neal Stephenson to amerykański pisarz science-fiction. Studiował na Uniwersytecie Bostońskim fizykę i geografię. Na swoim koncie ma 13 pozycji, w tym najnowsza "Reamde". Autor do tej pory był mi zupełnie nieznany, tak jak gatunek science-fiction. Postanowiłam jednak dać im szansę.

Richard Forthrast należy do klanu farmerów z Iowa. W swojej przeszłości ma ucieczkę przed poborem do Kanady, przemytnik marihuany. Przez lata zgromadził pieniądze, które pomnożył tysiąckrotnie dzięki T'Rain, grze wartej miliardy dolarów. Szybsza akcja rozpoczyna się w chwili pojawienia się Remade - wirusa, który koduje osiągnięcia wszystkich graczy, aby w zamian za nie żądać okupu. W ten sposób wywołali wojnę na większą skalę, niż przypuszczali. Sytuacja wymknęła się im spod kontroli, wojna z świata wirtualnego przeniosła się do rzeczywistego. Rozpoczyna się seria wielkich zniszczeń, w których udział biorą m.in. komputerowi maniacy, rosyjska mafia, tajni agenci, a także islamscy terroryści. Okazuje się, że Forthrast stoi w samym środku wojny, przez co jego rodzina popada w wielkie kłopoty. Jak zakończy się całe wydarzenie?

Rozpoczynając książkę miałam mieszane uczucia. Zadawałam sobie pytania, czy aby świat wirtualny, pełen gier i intryg mnie nie przerośnie? Przyznam szczerze, że nie tego oczekiwałam po tej książce.

Neal Stephenson stworzył dość grubą i oryginalną książkę, bo liczącą sobie 1072 strony, w której akcja wciąż się zmienia. Pomysł na fabułę dość oryginalny - stworzenie gry, wirusa i nagle sprawy wymykają się spod kontroli niosąc za sobą poważne skutki. Przekazanie wszystkich informacji odbyło się w sposób jasny, przejrzysty, prosty. Język zrozumiały dla przeciętnego czytelnika. Wciągająca fabuła, która sprawia, że trudno oderwać się od książki, pomimo swojego rozmiaru. Autor nakreślił wielu bohaterów, każdy inny, oryginalny. Połączenie klanu farmerów, terrorystów islamskich i rosyjskiej mafii jest odważne, ryzykowne. Stephenson wszystko dobrze skonstruował, żaden wątek nie gryzł się z drugim. Bogate opisy, szczegółowe informacje i na dodatek dobrze przekazane. Do formy i fabuły nie można się przyczepić.

Dlaczego więc taka niska ocena? Jak wspomniałam, gatunek science-fiction był mi zupełnie obcy. Czegoś innego spodziewałam się po powieści Stephensona, zwłaszcza, że jest to światowej sławy pisarz! Zwolennikom tego gatunku książka przypadnie do gustu. Ilość stron nie powinna nikogo przerażać - choć fabuła jest bardzo rozwinięta, nie wkrada się tu nuda. Neal na każdej karcie zaskakuje czytelnika. Pomimo trójeczki plus, książkę polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa

Czytaj dalej »

"Lustrzane odbicie" Audrey Niffenegger

Tytuł: Lustrzane odbicie
Autor: Audrey Niffenegger
Wydawnictwo: Nowa Proza
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 522
Moja ocena: 4.5/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

O Audrey Niffenegger do tej pory nie słyszałam nic. Zaciekawiona biografią tej pisarki zajrzałam do niepewnego źródła, jakim najczęściej okazuje się Wikipedia. Audrey Niffenegger mieszka w Chicago. Zadebiutowała powieścią pt. "Żona podróżnika w czasie", którą okrzyknięto bestsellerem. Została wydana także pod inną nazwą: "Zaklęci w czasie", którą zekranizowano w 2009 roku. Jest również autorką wielu książek graficznych i opowiadań.

"Lustrzane odbicie" było moim pierwszym spotkaniem z autorką. Sięgając po książkę nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie słyszałam wiele o stylu pisarki, a także o sposobie przedstawiania przez nią ważnych tematów. Czy powyższa pozycja Niffenegger przypadła mi do gustu?

Historia zaczyna się w miejscu, gdzie Elspeth leży w szpitalu i czeka na śmierć. W międzyczasie spisuje testament, którego świadkiem jest jej partner, Robert. Kobieta przepisuje swoje mieszkanie dwóm bliźniaczkom, które są córkami jej siostry, również bliźniaczki. Sprawa nie byłaby skomplikowana, gdyby nie fakt, że Elspeth nigdy nie widziała swoich siostrzenic, a one nie wiedziały o istnieniu ciotki mieszkającej w Londynie. Po śmierci kobiety, dziewczyny otrzymują list z testamentem w środku i dziwnymi warunkami. Przed ewentualnym sprzedaniem mieszkania, Julia i Valentina Poole muszą mieszkać w nim przed rok, rodzice dziewczyn nie mają prawa wejść do mieszkania, a tym bardziej dotknąć czy wynieść jakiejkolwiek rzeczy. Bliźniaczki po dłuższym zastanowieniu postanawiają wyprowadzić się do Londynu. Tam poznają chorego sąsiada Martina, nieśmiałego Roberta oraz ducha krążącego po mieszkaniu. Kto okaże się być tym tajemniczym duchem? Co wyniknie ze znajomości z dwoma sąsiadami? Czy bliźniaczki odnajdą się w nowym miejscu?

Muszę przyznać, że byłam miło zaskoczona. Otrzymałam dobrą książkę o nietypowej fabule. Wątki miłosne, rodzinne tajemnice, intrygi i nowe przyjaźnie wciąż przeplatały się w tekście. Proza A.Niffenegger jest lekka, nieskomplikowana, ale wciągająca. Autorka postawiła na prosty język, który pozwala skupić się na fabule, która swoją drogą jest bardzo wciągająca. Różnorodność wątków sprawia, że każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie.

Bohaterowie są dobrze wykreowani. Każdy z nich jest inny, wyjątkowy, oryginalny. Spodobał mi się sposób przedstawienia choroby Martina, jego radzenie sobie z obsesjami, otwarcie na nowe lokatorki. Początkowo denerwował mnie Robert, który nieświadomie uciekał przed bliźniaczkami, choć wciąż je śledził. Skomplikowane? Nic mylnego. Interesującą postacią okazała się sama żona Martina - Marijke. Ośmielę się rzecz, iż to wątek poświęcony tej kobiecie intrygował mnie najbardziej.

Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, iż Valentina i Julia są bliźniaczkami lustrzanymi. Ich ciała są do siebie symetryczne. Jedna ma pieprzyk po prawej stronie policzka, druga po lewej. Podobnie jest z innymi narządami dziewczyn. Czy jest to możliwe? Nie mam pojęcia, ale dzięki temu fabuła okazała się być jeszcze ciekawsza.

Ważnym elementem książki okazał się wątek rodzinny. Audrey przedstawiła tajemnice rodzinne w interesujący sposób. Ukazała, jak może zmienić się życie po jednym konflikcie, nieprzemyślanym kroku. Jakie skutki ma urwany kontakt, ukrywanie w sobie urazy, żalu. Tęsknota w książce miała również wielkie znaczenie. Moim zdaniem Niffenegger stworzyła książkę życiową, w której przeplatają się wątki paranormalne. Był to strzał w dziesiątkę!

Książkę warto przeczytać, choćby ze względu na życiowe wątki w oryginalnym wydaniu. Proza pisarki wciąga tak bardzo, że żałowałam przeczytania ostatniej strony. Nie potrafiłam odłożyć książki na dłuższy czas. Wciąż mnie do niej coś przyciągało. Może to był ten tajemniczy duch? ;) Po pozostałe książki Audrey Niffenegger również sięgnę, bo widzę, że warto poznać pióro autorki jeszcze bliżej!

Za możliwość zapoznania się z warsztatem pisarskim Audrey Niffenegger dziękuję wydawnictwu
Czytaj dalej »

"Dar od Aniołów. Karty misji życiowej" Dr Doreen Virtue

Tytuł: Dar od Aniołów. Karty misji życiowej
Autor: Dr Doreen Virtue
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Dostępne również: Talizman.pl

Dr Doreen Virtue jest autorką wielu książek traktujących o Aniołach. Pod jej nazwiskiem zostały wydane m.in. "Ocaleni przez Anioły", "Anielskie liczby", "101 Wróżek", "101 Archaniołów" czy chociażby powyższy "Dar od Aniołów. Karty misji życiowej". Początkowo autorka była mi zupełnie obca. Dopiero zaglądając na stronę Studia Astropsychologii zwróciłam uwagę na Virtue. W telewizji często występowała jako "Anielska Dama".

"Dar od Aniołów. Karty misji życiowej" to talia 44 kart oraz podręcznik. Muszę przyznać, że byłam miło zaskoczona, gdy ujrzałam przesyłkę. Talia wraz z podręcznikiem są umieszczone w małym, mocnym, solidnym pudełeczku. Dodatkowo było ono owinięte folią, aby chroniła przed zniszczeniem. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to talia 44 kart. Każda z nich jest formatu 89x127mm. Wykonane z solidnego materiału, nie gniotą się szybko i trudno je rozerwać. Ilustracje przedstawione na kartach zostały dobrze dopracowane. Szczegółowe, barwne, wyraźne. Na karcie znajdziemy nagłówek i krótki opis. Szczegółowe znaczenie każdej karty odczytamy z podręcznika dołączonego do talii.

Podręcznik ma takie same wymiary, jak talia kart. 124 strony zawierają w sobie znaczenie każdej poszczególnej karty, sposób ich użycia (łącznie z pozbyciem się złej energii) i odpowiedniego odczytania ich. Mała czcionka tekstu nie jest bardzo uciążliwa. Jest to jedynie zaleta małego, podręcznego poradnika. Spodobało mi się w podręczniku to, iż zamieszczono informację, kto stworzył daną kartę. W podręczniku można znaleźć także krótki opis o autorce.

Komu polecę "Dar od Aniołów. Karty misji życiowej"? Na pewno osobom, które mają wątpliwości w pewnych sferach życia. Użycie tych kart może pomóc uwierzyć w siebie, a także zrozumieć swoje potrzeby. Nie wierzę, iż nagle karty zmienią nasze życie na zdecydowanie lepsze, ale może sprawić wiele przyjemności. Wylosowane przeze mnie karty idealnie opisały moją osobę. Być może i Wam powiedzą coś ciekawego?

Za możliwość zrecenzowania powyższego zestawu dziękuję Panu Mariuszowi z Studio Astropsychologii

Czytaj dalej »

"Święty Graal, Święta Krew" Michael Baigent, Richard Leigh, Henry Lincoln

Tytuł: Święty Graal, Święta Krew
Autor: Michael Baigent, Richard Leigh, Henry Lincoln
Wydawnictwo: Vis-a-Vis/Etiuda
Liczba stron: 408
Moja ocena: 4/6
Dostępna również: Księgarnia Gandalf

O książce słyszałam od bardzo dawna. Byłam ciekawa co to takiego jest. Słyszałam, że na pewno dokument historyczny, wiele wątków, dat, miejsc. Właśnie te aspekty tej książki początkowo mnie do niej zniechęcały. Przeglądając ofertę Gandalfa postanowiłam dać szansę Graalowi.

Pierwsze wydanie wywołało sporą kontrowersję dwadzieścia lat temu, która do dziś rozbrzmiewa swym echem. Można rzec, że historia nie straciła na swej świetności, a nawet zbiera coraz więcej chętnych do jej poznania.

W wydaniu uzupełnionym, które miałam okazję przeczytać, został umieszczony wstęp w wykonaniu Henry'ego Lincolna, który skutecznie zachęcił mnie do zapoznania się z lekturą "Świętego Graala, Świętej Krwi". We wstępie zapoznał nas z sprawą, która będzie rozstrzygana przez resztę utworów.

Pierwsze co mnie urzekło w książce to przedstawienie faktów w ciekawy, ale prosty sposób. Język jak na dokument historyczny jest przystępny, jasny, bez zbędnych zawirowań. Najważniejsze wiadomości dotyczące Chrystusa i Zakonów dobrze wpleciono w tekst. Nie od początku znamy rozwiązanie zagadki. Autorzy książki rzetelnie zabrali się do roboty, szukając wszelkich informacji, zbierając trop i krocząc nim do kolejnej tajemnicy. Perspektywa przedstawienia Marii Magdaleny jako symbolu kobiecości również była dobra. Nie wzbudzała kontrowersji, ale szacunek i uwagę czytelnika. Zależności między zakonami i królami również interesująco przedstawione.

Dużym plusem jest fakt, iż w wydaniu uzupełnionym zamieszczono wiele ilustracji, które ułatwiały przyswajanie faktów. Czym byłby dokument bez map, rzeźb, obrazów? Byłoby to zwykłe ukazanie suchych faktów bez poparcia. Dzięki tym dokumentom można znacznie bardziej zrozumieć historię, więcej sobie czytelnik wyobraża podczas czytania. Z powyższej lektury można dowiedzieć się o znaczeniu wielu symboli do tej pory nam niejasnych. Ich zastosowanie często zmienia znaczenie. Ukryte nazwy dodatkowo potęgują napięcie podczas czytania.

Pomimo sporej ilości nazw, dat, szczegółów, można bez większego problemu odnaleźć się w fabule. Przede wszystkim nie należy czytać "Świętego Graala, Świętej Krwi" w autobusie, podczas przerw między zajęciami, ponieważ lektura potrzebuje wiele skupienia ze strony czytelnika. Wówczas nie będziemy mieli problemu, aby odnaleźć się w historii przedstawionej przez autorów.

Według mnie dobrym pomysłem było umieszczenie wielu opinii, jak postrzegano Graala. Jedni uważali go za kielich wypełniony krwią Chrystusa, inni natomiast jako głowa jednego ze świętych. Ale jak było naprawdę?

Moim zdaniem warto sięgnąć po "Świętego Graala...", aby dowiedzieć się o wielu interesujących sprawach. Zwolennikom historii, potencjalnym naukowcom i ludziom, którzy lubią odkrywać wszelkie tajemnice na pewno się spodoba. 

 Za możliwość zapoznania się z powyższą pozycją dziękuję Księgarni Gandalf

Czytaj dalej »

"Ukryte wady" Elsebeth Egholm

Tytuł: Ukryte wady
Autor: Elsebeth Egholm
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 360
Moja ocena: 4,5/6

  Śmierć dziecka - nieszczęśliwy wypadek czy okrutna zbrodnia?

"W dniu, w którym trzy przyjaciółki wyławiają z rzeki martwego noworodka, życie każdej z nich zaczyna się gwałtownie zmieniać. Dziennikarka, położna i współwłaścicielka biura podróży postanawiają wyjaśnić tajemniczą zbrodnię.
Jak balia z dzieckiem znalazła się w rzece? Kto ją tam wrzucił? Kim jest matka chłopczyka?
Poszukiwaniom odpowiedzi na te pytania kobiety podporządkowują całe dotychczasowe życie. Lawirując w meandrach zagadkowych zdarzeń, próbują zachować harmonię dotychczasowego życia. Czy im się to uda?"

 ~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~

Na książkę natknęłam się w jednym z namiotów z tanią książką w Pobierowie. Nie miałam co czytać podczas urlopu nad morzem, więc postanowiłam sprawić sobie dodatkową lekturę. Kosztowała mnie tylko 5zł. Egzemplarz nowy, ładnie owinięty w folię, która chroniła przed wybrudzeniem i załamaniem okładki. Zachęcona opisem z okładki postanowiłam jeszcze tego samego dnia wziąć się za czytanie. Jakie są moje wrażenia?

Historia rozpoczyna się od przyjęcia urodzinowego, na którym jedna z bohaterek usłyszała dziwne odgłosy uderzania plastiku o kamień. Czym prędzej podbiegła w stronę rzeki, gdzie ujrzała unoszącą się na wodzie balię z noworodkiem w środku. Nie myśląc wiele, przyjaciółki postanowiły wyciągnąć zawiniątko z rzeki i zrobić wiele zdjęć, które mogłyby przydać się do śledztwa. W tym momencie życie każdej z nich diametralnie się zmienia.

Elsebeth Egholm do tej pory była mi zupełnie obca. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po stylu autorki. Sceptycznie podchodzę do nowych dla mnie pisarzy, trudno jest mnie przekonać. Jak spisała się Elsebeth? Styl pisarki okazał się nadzwyczaj prosty i lekki. Bez zbędnych zawirowań, wyszukanych słów. Egholm stworzyła powieść wciągającą swoją kryminalną zagadką, a także rozwijającym się wątkiem miłosnym. Muszę przyznać, że już od pierwszych stron przepadłam. Lektura jest bardzo wciągająca.

Bohaterowie dobrze wykreowani. Każdy jest inny, ale mają w sobie pewne cechy podobieństwa. W książce znajdziemy dziennikarkę, która potrzebuje odrobiny miłości, zainteresowania. Współwłaścicielkę biura podróży oczekującej wsparcia ze strony rodziny, a która otrzymuje zupełnie co innego. Dobrze wykreowaną postacią okazała się również położna, która ze swoim opanowaniem potrafi zdziałać naprawdę wiele.

Akcja nie toczy się w zastraszającym tempie. Biegnie swoim torem, zmieniając tempo. Raz dłuży się, ponieważ poznajemy życie osobiste bohaterów, po czym wkrada się w tę historię i zmienia bieg. Przy takiej zmianie prędkości rozwijającej się fabuły nie można się nudzić. Czuć dreszczyk napięcia i grozy.

Po rozwiązaniu zagadki i poznaniu wielu interesujących bohaterów muszę przyznać, że czuję niedosyt. Książkę przeczytałam szybko, choć starałam się spędzić przy niej jak najwięcej czasu i przedłużyć sobie trochę jej czytanie.

"Ukryte wady" jak głosi okładka, to powieść o poszukiwaniu miłości i harmonii, a także ludzkiej bezradności i jej pokonywaniu; ale przede wszystkim jest to kryminalna zagadka. Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z tym opisem i polecić książkę zwolennikom wątków miłosnych, ciekawych zagadek kryminalnych, ale bez fabuły, która pędzi na łeb i szyję.

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia