"Ślad na piasku" Zoe Ferraris

Tytuł: Ślad na piasku
Autor: Zoe Ferraris
Wydawnictwo: Książnica
Seria: z zakładką
Liczba stron: 392
Moja ocena: 4/6

Pewnego dnia szesnastoletnia Nuf ginie. Cała rodzina wszczyna poszukiwania, wzywając do siebie pustynnego przewodnika Najira asz-Szarki, a także wynajmując prywatnego detektywa. Najir robi wszystko, co w jego mocy, aby odnaleźć dziewczynę. Gdy wszyscy zaczynają wątpić, zjawia się postać, która wskazuje ciało Nuf. Wstępna sekcja zwłok wykazuje, że dziewczyna zginęła przez utonięcie. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Sprawę komplikuje fakt, że Nuf miała kilka dni później wyjść za mąż i rzekomo bardzo  się z tego faktu cieszyła. Zagadka zostaje nierozwiązana. Najir na własną rękę postanowił dowiedzieć się całej prawdy i kto stoi za zaginięciem dziewczyny.

Co skłoniło mnie do sięgnięcia po gatunek, za którym nie przepadam? Powyższy kryminał, w wydawnictwie Książnica posiada ładną oprawę graficzną, co oczywiście działa na plus i przyciąga czytelnika. Dodatkowo krótka, lecz zachęcająca nota z tyłu okładki. Powiało tajemnicą, pustynnym wiatrem. Nie mogłam przegapić tej książki. Arabia Saudyjska... Czy nie brzmi tak egzotycznie, a jednocześnie tajemniczo?

Książka ta jest napisana prostym, przystępnym językiem. W zagadce nie brakuje dwóch detektywów, pięknej kobiety, poszlak, a także rąbka tajemnicy, a także wątku miłosnego. Od pierwszych stron wyczuwa się lekkie napięcie, które nie pozwala odłożyć książki na bok, dopóki nie przeczyta się o losach Nuf. Kolejni podejrzani, większość z nich zostaje uniewinniona. Gdy Najir zbliża się do rozwiązania zagadki, coś wymyka mu się z rąk. Znajdziemy tu efekt zaskoczenia.

Poza głównym tematem książki, a mianowicie zagadkowym zniknięciem Nuf, można poznać bliżej życie kobiet i mężczyzn w Arabii Saudyjskiej. Ich tradycje, zwyczaje, obrzędy. Ten egzotyczny kraj różni się zupełnie od naszych Europejskich stron. Tam najważniejsza jest religia, przyzwoitość i... tajemnica.

Bohaterowie są dobrze wykreowani. Mamy tu wiele barwnych postaci, które bardzo się od siebie różnią. To sprawia, że nie czujemy przesytu, znużenia. Każda osobowość jest inna, inaczej się zachowuje. Jednym może wydawać się to podejrzane, drugim za zwyczajne zachowanie. Najwyraźniejszą postacią jest tu Najir asz-Szarki, z którego perspektywy opowiedziana jest cała historia. To głównie jego postać najczęściej przewija się przez utwór. Oczywiście nie trudno dostrzec jednego z braci Nuf, a także jego narzeczonej - Kaji. Kobieta odważna, bezczelna, a jednocześnie ambitna i dokładna. Choć zna swoje miejsce w społeczeństwie, zna swoje obowiązki, stara się stworzyć nową drogę, którą będą kroczyć kobiety.

Zakończenie książki nie jest przewidywalne. Podczas czytania miałam wiele wersji wydarzeń, które w moim mniemaniu wydawały się być trafne. Na moją niekorzyść wypadł instynkt, ale na korzyść autorki fakt, że wciąż byłam zaskoczona, zwłaszcza, gdy zagadka została rozwiązana. Ani przez chwilę nie podejrzewałam, że stało się tak, jak się stało.

Zaciekawieni? Jak najbardziej polecam powieść kryminalną Zoe Ferraris, która sprawnie przeprowadza czytelnika przez kolejne wątki powieści. Buduje napięcie, tworzy efekt zaskoczenia. Umieszczenie akcji książki na pustyni dodatkowo potęgowało silne wrażenia oraz irytację, gdy trudno było przewidzieć plan ucieczki (a może porwania?) dziewczyny. Autorka stworzyła ciekawą opowieść, w której nie brakuje barwnych opisów, ciekawych postaci i intrygującej zagadki!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości:

Czytaj dalej »

"Na imię mam jestem" Mariusz Maślanka, "Niewiedza" Milan Kundera

Nigdy nie byłam zwolenniczką postów, w których opisałabym kilka książek jednocześnie. Zauważyłam, że ten sposób publikowania krótkich opinii stał się popularny. Stwierdziłam, że raz mogę skorzystać z Waszego pomysłu i krótko opisać dwie książki. Obie są specyficzne, jedną z nich wypada znać. Obie ciekawe, aczkolwiek im dłużej zwlekam, tym trudniej napisać mi o nich coś więcej, niż kilka zdań...

Tytuł: Na imię mam Jestem
Autor: Mariusz Maślanka
Wydawnictwo: Albatros
Moja ocena: 3/6
Przeczytana w wyzwaniu: Polacy nie gęsi...

Historia przedstawiona z punktu Igora, który opowiada o swoim dzieciństwie, dojrzewaniu i późniejszym życiu. Relacje, jakie łączyły go z matką, rodzeństwem. Życie, jakie wiódł wraz z braćmi w bidulu, z którego często uciekali. Historia specyficzna, odważna, momentami kontrowersyjna. Nie jest może to lektura wyższych lotów, aczkolwiek szybko się czytało. Ciekawą informacją jest fakt, iż historia zawarta na kartach tej książki jest w pewnym sensie powieścią biograficzną Mariusza Maślanki. ;)

Tytuł: Niewiedza
Autor: Milan Kundera
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Moja ocena: 4/6
Przeczytana w wyzwaniu: Trójka e-pik

Dwoje ludzi, którzy po latach wracają z emigracji na ojczystą ziemię. Powieść, która wydaje się być prawdziwa, możliwa. Los Ireny i Josepha łączy dopiero na ostatnich stronach książki. Początkowo mężczyzna nie poznaje kobiety, którą spotkał na lotnisku, a która tak entuzjastycznie się z nim witała. Pomimo tego postanawiają jeszcze spotkać się kiedykolwiek. Najgorsze w życiu emigranta jest to, że nikt nie pyta o powody, o skutki, o uczucia. Wszyscy udają, że nigdy nic się nie stało...


Obie książki przeczytałam szybko, aczkolwiek trudno mi o nich cokolwiek napisać sensownego. Bardziej spodobała mi się "Niewiedza" Kundery, bo traktuje o sprawach ważnych dla wielu ludzi. Inaczej odebrałam "Na imię mam Jestem" Maślanki, który sprawił mi wiele przyjemności swoją lekturą, aczkolwiek nie jest to książka wyższych lotów. Ale polecam obie. Ostrzegam, iż ta pierwsza jest dość... specyficzna. Inaczej nie potrafię określić tej historii.
Czytaj dalej »

"Saga księżycowa. Cinder" Marissa Meyer

Historię o kopciuszku zna każdy z nas. Dziewczyna, która jest popychana przez macochę i jej córki, musi wykonywać domowe obowiązki nie tylko swoje, ale także całej tej trójki. Czy jest to w porządku? Każdy wie, że nie. Nawet nie wolno jej iść na bal. Jak wiadomo, zjawia się wspaniała matka chrzestna, która zamiast ulżyć swojej podopiecznej w dotychczasowym cierpieniu, pojawia się w chwili, kiedy rozpoczyna się bal. Piękna suknia, pantofelki, fryzura i kareta. Ale ale, nie jest tak pięknie. Do domu musi wrócić o północy, inaczej czar pryśnie...

Ten czar prysł dla Cinder kilka lat wcześniej. Obudziła się z metalowymi częściami, co świadczy o tym, że została cyborgiem. Nie pamięta nic z dotychczasowego życia, prócz informacji, które zostały jej wgrane do czipa osobowości. Przybrany ojciec, który uratował dziewczynę przed śmiercią, jednocześnie zamieniając ją w cyborga (swoją drogą, ciekawie musiała wyglądać; człowiek z dłonią i nogą mechaniczną, wszelkimi kabelkami w organizmie i danymi statystycznymi pojawiającymi się w oczach). Cinder została podopieczną Adri, a także przyrodnią siostrą Pearl i Peony. Jedynymi osobami, które miło odnoszą się do bohaterki jest właśnie Peony, a także android Cinder - Iko. Trzeba przyznać, że w Nowym Pekinie, mieście znanym z najnowszych technologii, ratowanie ludzi zamieniając ich w cyborgi nie było wydarzeniem wartym sensacji. Wśród zwykłych śmiertelników żyli cyborgi, a także zbiegli Lunarzy, ukrywający się pod postaciami ludzi. Kim są Lunarzy? Tego dowiecie się z książki.

Cała akcja utworu rozpoczyna się w chwili, kiedy do stoiska napraw Cinder podchodzi książę Kai ze swoim androidem oraz w czasie, kiedy miasto zaatakowała zaraza, na którą nie można znaleźć antidotum. Z jej powodu umiera coraz więcej mieszkańców Nowego Pekinu, między innymi cesarz - ojciec Kaia. Jak potoczą się losy mieszkańców Wspólnoty? Co sprawiło, że został zerwany pakt Międzygalaktyczny?

Nawiązanie do słynnej baśni o Kopciuszku jest tu naprawdę widoczne. Zaczynając od imienia głównej bohaterki poprzez sytuacje, w których się znalazła, a kończąc na balu. Ale czy jest to zwyczajna baśń przerobiona przez Marissę Meyer? Autorka chcąc stworzyć oryginalną powieść, swoimi bohaterami uczyniła znane postacie Kopciuszka, ale w nieco innej formie - część z nich jest mechanicznymi stworzeniami. Sama Cinder stara się ukryć ułomność, dzięki której, chcąc czy nie chcąc, żyje. Obsadzenie historii w Nowym Pekinie, kilkadziesiąt lat później, było dobrym pomysłem. Wyraźnie zarysowane postacie sprawiają, że cała historia staje się wiarygodna. Jest tu walka dobra ze złem, kłamstwo, poniewieranie biedną istotą, bohaterowie wcieleni w czarne charaktery. Zabiegi znane z baśni, lecz w nowocześniejszej formie.

Narratorem opowieści jest Cinder. Dzięki temu zabiegowi możemy bardziej wczuć się w sytuację kopciuszka, zrozumieć jej obawy, postępowanie, a także myśli. Bohaterka nie przedstawia Nowego Pekinu tylko z subiektywnej strony, ale także patrzy na świat obiektywnie. Jest osobą stanowczą, pracowitą, odważną. W pewnym sensie jest przeciwieństwem popularnego Kopciuszka, choć przecież łączy ich wiele cech. Choć jest osobą mocno stąpającą po ziemi, współczucie dla niej samo się pojawia.

Wiele razy przeszedł mnie dreszcz, gdy czytałam "Sagę księżycową. Cinder". Wiele razy cieszyłam się, gdy bohaterce udało się spotkać z Peony, a także śmiałam się do łez, gdy skalpelem obezwładniła napastnika - androida. Jej przebiegłość nie znała granic. Jej odwaga sprawiła, że z wielu sytuacji potrafiła wyjść z podniesioną głową, wiele razy potrafiła się sprzeciwić Adri. Moją sympatię zdobył też android Iko, która potrafiła w trudnych momentach skutecznie rozbawić Cinder, a także mnie. Jej trafne uwagi, bezpośredniość i brak zahamowań sprawiły, że z przyjemnością czytałam zdania, które wypowiadała. Posiada cechy dobrego przyjaciela, co można zauważyć już od pierwszych rozdziałów powieści.

Czy polecam "Sagę księżycową. Cinder" Marissy Meyer? Jak najbardziej! Byłam miło zaskoczona, gdy książka wciągnęła mnie od pierwszych zdań. Podchodziłam do niej sceptycznie, ale jak widać - niepotrzebnie. Nie zauważyłam też błędów, które tak często rażą w oczy czytelnika. Żadnych literówek, dziwnie skonstruowanych zdań. Dobrze wykonana praca! Jeżeli jeszcze ktoś z Was nie jest przekonany, czy nowoczesna bajka o Kopciuszku jest dla Was, nie wahajcie się. Całość jest skonstruowana jak dobry kryminał, wciągająca historia science-fiction, a także lekki romans. Polecam!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania trójka e-pik.
Czytaj dalej »

"Silna i kobieca. Jak wzmocnić swój magnetyzm" Rachael Jayne Groover

Tytuł: Silna i kobieca. Jak wzmocnić swój magnetyzm
Autor: Rachael Jayne Groover
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 260
Moja ocena: 3.5/6
Dostępna również: Talizman.pl

Zapewne każdy z nas zna taką osobę, która choć nie jest istną pięknością (w końcu piękno to pojęcie względne, a i o gustach się nie dyskutuje) to przyciąga spojrzenia wszystkich obecnych. Nie jedna z nas marzy, aby to właśnie na nią były kierowane te spojrzenia. Można to łatwo osiągnąć, wystarczy zadbać o kilka czynników, które w swoim poradniku przedstawia Rachael Jayne Groover pt. "Silna i kobieca. Jak wzmocnić swój magnetyzm".

Rachael Jayne Groover to mówczyni motywacyjna, piosenkarka, a przede wszystkim założycielka Projektu JIN, który skupia rzeszę kobiet zajmujących się rozwojem osobistym i duchowym płci pięknej, a także wzajemnym wsparciem. W poradniku, który postaram się Wam pokrótce przedstawić, pokazuje, jak wzmocnić swoją osobowość i indywidualność, a także jak odkryć w sobie na nowo zmysłowość. Pięknie brzmi?

Poradnik Groover składa się z 16 rozdziałów, które ukazują znaczenie pewnych zachowań. Dodatkowo poradnik wyposażony jest w 35 ćwiczeń, które pomogą kobiecie w osiągnięciu tych magnetycznych spojrzeń, ale poza tym, aby poczuć się pewnie i co najważniejsze, atrakcyjnie. To wszystko jest możliwe, gdy dostosujemy się do ćwiczeń, jakie oferuje nam Rachael. Nie są to trudne zadania, wymagają jedynie skupienia i samozaparcia. W końcu nie jest trudne nauczyć się chodzić bardziej zmysłowo, do czego namawia autorka. Ważnym czynnikiem jest także mowa ciała i tego, jak się wysławiamy. Nasze spojrzenie również gra tu istotą rolę.

Ponadto, cały poradnik jest ładnie wydany, czcionka nie męczy oczu, okładka przyciąga wzrok. Styl autorki jest lekki, prosty, więc nie powinien nikomu sprawiać kłopotów. Wszystko ładne i przejrzyście napisane, więc nie będzie problemów ze zrozumieniem zawartych w poradniku informacji. Muszę przyznać, że kilka z tych ćwiczeń daje naprawdę duże efekty.

Czy polecam? Jak najbardziej. Jeżeli któraś z Was z jakiegoś powodu czuje się gorsza od innych, jest nieśmiała, niepewna swojego wyglądu i kobiecości, powinna zajrzeć do tego poradnika. "Silna i kobieca. Jak wzmocnić swój magnetyzm" pomoże wielu kobietom otworzyć się na ludzi, uczucia. Być kobietą to piękna sprawa, więc wykorzystajmy wszelkie możliwe sposoby, aby podkreślić swoje naturalne piękno. Polecam!


Czytaj dalej »

"Zła miłość" Aleksander Sowa

„Zła miłość” to moje pierwsze spotkanie z Aleksandrem Sową. Nie wiedziałam czego spodziewać się po jego prozie, ponieważ słynie z poradników, a ja od takich stronię. Czego spodziewałam się po książce? Nie wiem, nie czytałam uważnie krótkiej noty, aby nie przeczytać spojlera. Co więc otrzymałam?

Historia miłości ukazana oczami sześcioletniej dziewczynki. Ale czy na pewno? Rozmowa między małą Anią a jej ojcem o miłości pokazanej przez fotografa snów. Fotograf snów? Jest to możliwe? A jednak. Dziewczynce przyśniła się fascynująca znajomość z chłopcem demonem, który z każdą chwilą odkrywa coraz to więcej kart. Czego dowiaduje się Ania? Chłopiec opowiada historię dwojga ludzi, którzy ranią się wzajemnie. Miłość dojrzała, prawdziwa, czy egoistyczna? Wszystkie te odmiany omawia demon, prowadząc małą Anię przez wiele sfer snu.

Nie potrafię określić, kto jest narratorem tej krótkiej, bo 58stronnicowej powieści.  Czy to sześcioletnia Ania, która rozmawia z tatą o swoim śnie? A może to jednak tato, który wciąż zadaje pytania odnośnie historii? Narratorem mógł być także chłopiec, ponieważ opowiada o miłości, prowadzi Anię przez chaszcze niewiedzy, egoizmu. Możliwe, że narratorką jest już dorosła, bo dwudziestopięcioletnia Ania, która w chwilach zwątpienia ratuje siebie swoją dziecinną naiwnością, nadzieją. Trudno było mi określić kto tak naprawdę ukazuje nam całą historię, ponieważ w tekście perspektywy były mieszane.

Choć książkę przeczytałam kilka dni temu, wciąż nie potrafię zebrać myśli i napisać czegoś sensownego. Dlaczego? Książka choć porusza ważną i sporną kwestię, jaką jest miłość dwojga ludzi, to nie wywołała we mnie żadnych większych emocji, żadnych wzruszeń, wstydu, poczucia winy, czy chociażby malutkiej refleksji. Nie wiem też, czy książka wzbudziła we mnie pozytywne czy negatywne odczucia. Nie spodobał mi się sposób dzielenia historii na rozdziały, ponieważ była napisana jednym ciągiem i nie widziałam wyraźnego przejścia z jednej historii do drugiej. Tak, te rzymskie liczby były zbędne, niepotrzebnie wprowadzały chaos.

Podobało mi się w tej książce jedno – czytało się ją w ekspresowym tempie. Nie dostrzegłam zbędnych literówek, choć w niektórych miejscach przecinki były zbędne. Całość dobrze skonstruowana, więc nie przeszkadzało mi w niej nic. Ale jednak ukazanie miłości  było dla mnie… suche. Bez emocji, bez wywoływania refleksji. Po prostu suche fakty.

Czy polecę? Jak można polecić książkę, która nie wywołała żadnych emocji? Nie wiem, komu się spodoba, komu nie. Wybór w przeczytaniu jej pozostawiam Wam.



Zła miłość [Aleksander Sowa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Kumulacja gniewu" Monika Fudali



Tato… proszę przestań… Tatusiu to boli… Przestań! PROSZĘ! Nie… NIE! TATO! BOLI, BOLI! Dlaczego to robisz?!” [str. 50]

 Sato to Azjata, pracuje jako kolporter w okolicy. Pewnego dnia widzi kobietę, która przewróciła się przed własnym domem o nierówność na chodniku. Zdenerwowana kobieta próbuje zebrać zakupy i tu z pomocą nadchodzi Sato. Mężczyzna pomaga kobiecie dojść do mieszkania, nakłada opatrunek na otarcia powstałe po upadku.
 Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że Sato obok kobiety zobaczył duszę chłopczyka, który ma buzię i szyję w siniakach, ślady krwi na ciele, niedbale założone ubranie i buzię wykrzywioną w grymasie bólu. Przerażony zauważa, że na stole kobiety leżą ulotki o zaginionym chłopcu, jej dziecku, który okazuje się być tym, kogo zauważył mężczyzna.
 Sarah w akcie wdzięczności zaprasza chłopca, a także jej brata Keisuke w weekend na grilla. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że to spotkanie będzie początkiem rozwiązania zagadki, która nurtuje i smuci wszystkich dookoła.

 Listonosz przyniósł mi małej wielkości list. Zastanawiałam się, co też znajduje się w środku. Spodziewałam się książki, która miała nadejść lada chwila, a póki co otrzymałam list. Zaintrygowana jego zawartością, natychmiast rozerwałam kopertę. Moim oczom ukazała się małej wielkości książeczka, która liczyła sobie 72 strony. Gdybyście widzieli moją minę! Nie spodziewałam się ogromnego tomiszcza, ale też nie tak cieniutkiej książeczki! Pomyślałam „O, lektura w sam raz na dzisiejszy wieczór. Jutro będzie recenzja” i to samo napisałam. Niestety okazało się inaczej…

 Monika Fudali w „Kumulacji gniewu” poruszyła temat dusz, które nie mogą odnaleźć swojego miejsca. Wiszą na granicy dwóch światów, ponieważ jest siła trzymająca ich wciąż na ziemi. Co to jest? Jim, sześcioletni chłopiec, nie potrafi zrozumieć, dlaczego spotkała go krzywda i na dodatek zadana przez najbliższą osobę. Odczuwa żal, smutek, cierpienie, a także gniew kierowany w stronę najbliższych.

 Historia opowiedziana jest z perspektywy narratora wszystkowiedzącego. Obserwatora, który w jednej chwili trzyma się na dystans, by nagle znaleźć się  w głowie bohaterów i czytać ich myśli. Muszę przyznać, że taki sposób narracji tutaj pasował. Ciekawą pozycją byłaby też książka napisana z perspektywy Jima. Nadałoby to inny wyraz historii. Zagadka, która ma miejsce, odkrywana jest powoli. 

 Bohaterowie są  ciekawie wykreowani – Sato, chłopak widzący ludzkie dusze; Keisuke – brat Sato, posiada taką samą umiejętność co brat, lecz dodatkowo potrafi komunikować się z duszami; Sarah – matka Jima i Noah, dwóch chłopców, zdenerwowana i bezradna w zaistniałej sytuacji; tajemniczy mąż i ojciec – Thomas.

 Książek o takiej tematyce jest wiele, ale tę wyróżnia jedna rzecz – trzyma w napięciu nie tylko podczas jej czytania, ale także po skończeniu lektury. Sprawia, że człowiek nie wie co ma myśleć, co zrobić, jak się zachować. Książka nie opuszcza czytelnika ani na krok, nie ucieka z jego myśli przez długi czas. Muszę przyznać, że do tej pory trudno jest mi skleić kilka sensownych zdań. Recenzję  zaczynałam wiele razy, ale wciąż mi nie szło. Dlaczego? „Kumulacja gniewu” wywarła na mnie ogromne wrażenie, obudziła we mnie wiele emocji, wciąż przechodził mnie dreszcz przerażenia.

 Autorka napisała książkę treściwą. Na tym przykładzie widać, że nie liczy się liczba stron, lecz treść! Cierpienie, ból, strach, gniew, miłość, niezrozumienie, szok, przerażenie… To wszystko znajdziecie w niewielkiej objętościowo książce Moniki Fudali. Jak najbardziej polecam!

Książkę zrecenzowałam dla portalu

Książkę przeczytałam w wyzwaniu: Polacy nie gęsi...
Czytaj dalej »

"Przewrotka" Jacek Wangin

Autor: Jacek Wangin
Wydawnictwo: Jirafa Roja

Jacek Wangin urodził się w 1969 roku w Lidzbarku Warmińskim. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Zadebiutował w 1994 roku w kwartalniku „Metafora”. Na swoim koncie posiada zbiór opowiadań „Gdy wrony zawrócą” i „Przewrotka”, a także powieść „Lucka rzecz”. Obecnie mieszka w Gdańsku i prowadzi blog z felietonami: www.wangin.blog.pl

„Przewrotka” nawiedzała mnie w myślach odkąd pierwszy raz usłyszałam o tym zbiorze opowiadań. Czytałam recenzje, natykałam się na okładkę, bądź na samego autora w Internecie. Co takiego ma w sobie ten zbiór, że tak często mnie rozpraszał? Czy to sprawa okładki, która sprawia, że pojawiają się refleksje? Gdy już po niego sięgnęłam, trudno jest mi ocenić cały zbiór, ponieważ Jacek Wangin napisał opowiadania lepsze i gorsze. Moja ocena będzie typowo subiektywna, ponieważ nawet z perspektywy czasu trudno jest mi ocenić obiektywnie każde z nich. A tematy poruszają naprawdę różne.

„Przewrotka” jest to zbiór dziewięciu opowiadań, których bohaterowie zmierzają się z otaczającą ich rzeczywistością i z samym sobą. Żaden z nich się nie poddaje, wręcz przeciwnie, na swój sposób starają się sprostać wymaganiom, jakie narzuca im społeczeństwo. Sami sobie tworzą „piekiełko codzienności”. W jakim kierunku brną ich myśli, czego tak naprawdę pragną? Tego nikt nie wie, każdy z nich ucieka do stworzonej przez siebie wizji świata, często odwrotną od tej, jaka się przedstawia każdemu z nas.

Autor postanowił ukazać prawdę o kobietach, ale jaką prawdę? Czy ona taka jest, czy została przewrócona, jak sylaba „wrot” w tytule przez wydawnictwo Jirafa Roja? Poznajemy tytułową Lenę, kobietę samotną (z wyboru, czy z ostrożności?), trudniącą się w zawodzie nauczycielki. Wzdycha do niej bohater, który jest przekonany, że dziewczyna nie zwraca na niego uwagi. Zaskoczeniem jest fakt, że Lena to dobra obserwatorka, która od kilku lat widzi prawdę, a za firanką w kuchni ukrywa swoje życie. Życie fascynujące, dopóki nie dostrzega się jego prawdziwych aspektów. Jaki urok ma kobieta, która stara się jawić mężczyźnie jako tajemnicza, niedostępna, a jednocześnie marzy o każdym dotyku męskich dłoni? Czy wystarczy dobrze dobrana sukienka, aby rozbudzić zmysły mężczyzny? Jacek Wangin ukazał w tym opowiadaniu nie tylko prawdziwe oblicze kobiet, lecz także mężczyzn, którzy pod maską obojętności i opanowania, rozbierają dziewczynę w myślach.

Czy strach może mieć wielkie oczy? Do jakich czynów popycha on człowieka? W opowiadaniu „Śmieszna Góra”, bohater panicznie boi się nadchodzącej operacji. Swoje przyzwyczajenia oraz dotychczasowe życie, które zależne jest od przylatujących mew (swoją drogą, ta zależność jest wzajemna) jawi mu się jako coś zagrożonego. Ale przez kogo? Czy człowiek, który nie otrzyma ładnej papeterii z szeleszczącymi, ale jakże ważnymi papierkami w środku, może być ostrożny, cierpliwy względem pacjenta? Czy we współczesnym świecie istnieje człowiek prawy, szczery, który nie bierze łapówek? Bohaterowie drugoplanowi są zdezorientowani, snują własną teorię zachowania lekarza. Strach ma wielkie oczy także dla Ryśka, bohatera tytułowego opowiadania, który marzy o żonie zazdrośnicy. W jego mniemaniu powinna przeszukiwać mu kieszenie i telefon, gdy bierze prysznic, a nie dawać ciche przyzwolenie. Marzenia, ryzyko, a więc strach, otrzymuje od przygodowej znajomości.

Ważnym aspektem tych opowiadań  jest fakt, że bohaterowie szukają swojej tożsamości, przynależności. Trudno jest im pojąć istotę człowieczeństwa. Trudno jest im się przeciwstawić losowi i normom narzucanych przez społeczeństwo. Jak powinni się zachowywać w obliczu zagrożenia? Kim tak naprawdę są? Patrzenie na siebie z innej perspektywy, z obiektywizmem, wcale nie jest takie łatwe i nie zawsze pozwala pojąć prawdę, jaką się staje człowiek posiadający tajemnicę dotyczącą własnego życia.

Jacek Wangin stworzył opowiadania groteskowe, a więc wybiegające poza normę, przyjęte zwyczaje. Bohaterowie są przewrotni, aczkolwiek niezdecydowani, niepewni. Autor stara się pozbyć wielu stereotypów, narzekań na życie i ludzi. Ironia pozwala odwrócić uwagę od bohaterów, którzy w danej chwili zgubili drogę. Ale czy opowiadania Wangina są łatwe? Muszę stwierdzić, że nie. Każde z nich wymaga od czytelnika refleksji o życiu i nim samym. Nie zawsze pojawiają się one po przeczytanym opowiadaniu. Często dopiero kilka godzin później, w nieoczekiwanym momencie czujemy przypływ tajemniczej siły, która nakazuje nam zastanowić się nad prawdą.

W moim odczuciu niektóre fragmenty opowiadań zostały napisanych na siłę. Może i ukazują prawdę o życiu, ludziach, ale w wielu momentach są przedstawione zbyt pospolicie. Autor chciał wyjść poza granicę absurdu, ale czy przypadkiem nie wszedł w rolę, przed którą uciekał? Przeraziła mnie jedna, ale jakże prawdziwa myśl. W każdym z tych opowiadań znajduję cząstkę siebie i nie za każdym razem jest to ten dobry element. I chyba właśnie o to chodziło Panu Jackowi…

Książkę zrecenzowałam dla portalu NaKanapie.pl
Książka przeczytana także w wyzwaniu "Polacy nie gęsi..."
Czytaj dalej »

TOP 10 - Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie!

Top 10 to akcja, przy okazji której na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą bliżej poznać bloggera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - wypatruj nowych tematów.

Dziś przyszła pora na... Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie!

Jakiś czas temu pojawił się podobny temat, ale co szkodzi poinformować Mikołaja o swoich marzeniach? Tym razem skupię się na innych pozycjach, niż przy poprzednich top10.


Pozostanę przy tych 8. pozycjach. Są to książki, które chciałabym mieć na swojej półeczce. Dworek pod Lipami zbiera same pozytywne recenzje i nie odstrasza swoją objętością. Trylogia Hanny Cygler cieszy się sporą popularnością, a każdy kolejny czytelnik zachwala jej styl i sposób posługiwania się słowem polskim. Wiśniowy dworek to tak zwana przysłowiowa wisienka na torcie, ponieważ mam w planach zebrać wszystkie pozycje Katarzyny Michalak. Szczęśliwe zakończenie, ponoć bardzo dobra obyczajówka, a na takie mam największą ochotę!

Czy któraś z tych książek Was zainteresowała? Czytaliście? Jakie macie po nich wrażenia? I co najważniejsze... Jakie są Wasze wymarzone książki? :)

_____________________
Wiele z Was już zauważyło, że przy każdej kolejnej Waszej wizycie gości tu inna szata graficzna. Wciąż szukam idealnej, a jak już znajdę to po prostu szybko mi się nudzi. A na świąteczne jeszcze za wcześnie ;)
Czytaj dalej »

"Wiem co myślisz. Sekret czytania w myślach" Thorsten Havener

Tytuł: Wiem co myślisz. Sekret czytania w myślach
Autor: Thorsten Havener
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba stron: 206
Dostępna również: Talizman.pl

Czy myśleliście kiedyś, jak to by było, gdybyście mieli kontrolę nad drugim człowiekiem? Potrafili za pomocą odpowiednich słów i tonu przekonać kogoś o swoich racjach? Zdobyć to, czego się pragnie? Może zastanawiały Was myśli osoby, z którą rozmawialiście? Tego wszystkiego można się dowiedzieć i jednocześnie nauczyć z książki Thorstena Havenera "Wiem co myślisz. Sekret czytania w myślach".

Thorsten Havener, jak głosi okładka książki, jest artystą, trenerem i wielką medialną osobistością, a przede wszystkim jest mistrzem sztuki czytania w myślach. Brzmi ciekawie? Swoje zdolności prezentuje w widowiskach, które zapierają dech w piersi i cieszą się ogromną popularnością. Występuje w wielu programach telewizyjnych, radiowych, a także na żywo.

Po pierwsze, nie jest to pozycja, która za pomocą czarów czy tajemnej wiedzy pozwoli Wam poznać tajniki czytania w myślach. Potrzebna Wam będzie przede wszystkim wnikliwa obserwacja delikwenta. W książce dowiemy się, jak odczytywać myśli ludzi poprzez obserwacje ich gestów, mimiki twarzy czy tonu, jakim do nas mówią. Ogromne znaczenie ma oddziaływanie mózgu między innymi na ruch i odwrotnie. Wiecie, że duże znaczenie ma to, jak rozmówca układa dłonie, pochyla swe ciało czy chociażby jak wnikliwie patrzy na Ciebie? Właśnie z takich drobnych gestów można dowiedzieć się, czy osoba, która przed nami stoi/siedzi, jest zainteresowana naszym wywodem, czy odpłynęła myślami gdzieś daleko. Duże znaczenie ma również ubiór. Nie od dziś wiadomo, że osoba, która ma zadbane buty jest pełna dyscypliny, a drogi telefon świadczy o sporej zawartości portfela.

Czytając część, w której była mowa o gestach i znaczeniu ubrania nieco się nudziłam. Thorsten poświęcił wiele stron na te zagadnienia i naprawdę interesująco je opisał, aczkolwiek nic nowego do mojej głowy nie wniósł. Wiedzę, którą starał się mi przekazać, posiadałam już dawno. Liczyłam na coś więcej, ale się przeliczyłam. Nie oznacza to jednak, że książkę spisuję na straty, nie! Nie bez powodu na okładce widnieje napis "Bestseller". Druga część, moim zdaniem, znacznie ciekawsza, zasługuje na większą uwagę. Tu już moja wiedza była nikła, w porównaniu do pierwszych rozdziałów. Dzięki uwagom i szczegółowym opisom, nauczymy się skupiać uwagę na swoich gestach, mowie, co pomoże nam w manipulowaniu innym. Nikt nie chce być manipulowany, wiadomo. Ale taka drobna wiedza zawsze może być przydatna. Czy wiedzieliście, że imię rozmówcy na początku zdania ma zupełnie inne działanie, wywiera inne emocje, wrażenia, niż imię na końcu zdania? Ja też nie. Właśnie takich "smaczków" dowiadujemy się z książki Thorstena Havenera.

Czy książkę polecam? Jak najbardziej. Choć dla mnie pierwsza część wypadła słabo, ze względu na moją już bogatą wiedzę, to muszę przyznać, że wszystko zostało dobrze opisane, wyjaśnione. Druga część zdecydowanie ciekawsza, choć nieco trudniejsza w opanowaniu. Całość napisana przystępnym językiem, który pozwala wszystko szybko przyswoić. Thorsten Havener w swojej książce umieścił wiele przydatnych wskazówek. Choć może teraz nie są one nam potrzebne, to w przyszłości może być sytuacja, kiedy będą one nam niezbędne. Polecam!

Za książkę dziękuję Panu Mariuszowi ze Studia Astropsychologii!

Czytaj dalej »

"Muskając aksamit" Sarah Waters

Autor: Sarah Waters
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Książkę otrzymałam bez okazji, bo ktoś wiedział, że bardzo chciałam ją przeczytać. Ale dlaczego? Wiele dobrego słyszałam o tej książce i nie chodziło o wątki lesbijskie, które w tej powieści można odnaleźć. Na wielu portalach również przeczytałam pochlebne recenzje. Jednak na swoją kolej książka "Muskając aksamit" musiała poczekać.

Sarah Waters to brytyjska autorka powieści: "Niebanalna więź", "Pod osłoną nocy", "Złodziejka", "Ktoś we mnie" czy wspomniana "Muskając aksamit". Wszystkie te powieści ukazały się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. W roku 2002 została wyróżniona nagrodą Stowarzyszenia Autorów Powieści Kryminalnych w dziedzinie kryminalnej powieści historycznej za utwór pt. "Złodziejka". Została uhonorowana British Book Award w kategorii Autor 2003 roku. 

"Muskając aksamit" to opowieść obsadzona w schyłku XIX-wiecznej Anglii. Główna bohaterka - Nancy Astley, w wolnej chwili uczęszcza do teatru, gdzie podziwia występy znanych i mniej znanych aktorów. Do uporządkowanego świata córki sprzedawcy ostryg wkracza kobieta w spodniach, tajemnicza Kitty Butler. Sympatię bohaterki zdobyła swoim tajemniczym spojrzeniem i pięknymi piosenkami. Nancy postanawia odwiedzać aktorkę codziennie podczas jej występów. Pewnego dnia Kitty pragnie poznać swoją najwierniejszą fankę. Kilka tygodni później, obie wyjeżdżają do Londynu w poszukiwaniu nowych rewirowych przygód. Za sprawą agenta Butler, obie występują na scenie i rozpoczynają swoją karierę jako duet kobiet w spodniach. Los chciał, że pewnego dnia życie każdej z nich diametralnie się zmienia...

Sarah Waters stworzyła powieść o poszukiwaniu miejsca na świecie, odnajdywaniu swojej tożsamości,także seksualnej i przynależności. Jest to historia kobiety zranionej, oszukanej. Na jej drodze stanie wiele delikwentów, którzy nie omieszkają przysporzyć bohaterce wielu przykrości. Cierpienie, bezradność i kpiny codziennie towarzyszą Nancy. Czy dziewczyna odnajdzie szczęście? Czy trafi do społeczeństwa, które będzie potrafiło zaakceptować jej prawdziwe "ja"?

Było to moje pierwsze spotkanie z autorką i mam mieszane uczucia. Niby język był naprawdę ciekawy, opisy XIX-wiecznej Anglii i tamtejszych warunków, przyzwyczajeń i tradycji naprawdę mnie zaciekawiły. Jednak czegoś w lekturze mi brakowało. Wątki o erotycznych uniesieniach dwóch kobiet nie przeszkadzały mi w lekturze aż tak bardzo, ponieważ byłam świadoma, że występuje ich wiele. Nie spodziewałam się jednak, że będą to tak szczegółowe opisy... Nie zrażając się bardziej, czytałam dalej. 

Spotkałam niewielu ciekawych bohaterów, którymi byli na pewno Ralph i Grace. Ralph troskliwie opiekował się swoją siostrą, z którą mieszkał, a także dzieckiem jej przyjaciółki. Miło potraktował Nancy, która wtargnęła do ich życia nieproszona. Choć był to mężczyzna dość nieśmiały, potrafił zyskać moją sympatię. Upośledzona Grace, która swój wolny czas poświęcała kolorowym rysunkom i rzeczom pięknym, także urzekła mnie swoją prostotą, sposobem bycia. Tu autorka popisała się dobrym portretem psychologicznym, choć moim zdaniem, o tych dwóch postaciach było zdecydowanie za mało. Kitty Butler wydała mi się być postacią niepewną, ale za to rozpieszczoną, choć jej życiorys wskazywałby na zupełnie inny bieg wydarzeń. Agent aktorek rewirowych również nie przypadł mi do gustu. Biorąc pod uwagę wszystkie postacie, nie były one dobrze wykreowane. W każdej coś mnie irytowało, trudno było mi się do którejś ustosunkować, poprzeć w pewnych sytuacjach, wziąć ich stronę. 

Sama fabuła, choć wydaje się być interesująca, a na pewno inna niż wszystkie, które do tej pory czytałam, nie została do końca wykorzystana. Potencjał był i pomysł, owszem. Biorąc pod uwagę, że "Muskając aksamit" to debiut autorki, nie było źle. Bądź co bądź, wiele przyjemnych chwil spędziłam przy tej książce. Dowiedziałam się też o zwyczajach i prawach XIX-wiecznej Anglii. Jednak wątek miłości homoseksualnej przewijał się tu naprawdę często, nie spodobał mi się tak, jak powinien. Za dużo seksu, za mało emocji, uczuć. 

Mimo wszystko dla osób, które lubią autorkę, bądź tych, które chcą przeczytać o miłości dwóch kobiet, zachęcam do sięgnięcia po "Muskając aksamit" Sary Waters. Jednak ostrzegam! Nie wymagajcie od lektury zbyt wiele, bo możecie się rozczarować...
Czytaj dalej »

"Szósta klepka" Małgorzata Musierowicz

Autor: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo: Akapit Press
Wiele słyszałam o serii "Jeżycjada" i choć zapierałam się, że nie przeczytam, nie dam się wciągnąć temu szaleństwu, ja... Właśnie godzinę temu odłożyłam pierwszy tom i jestem nim oczarowana!

Małgorzata Musierowicz urodziła się w Poznaniu w 1945 roku. Jest autorką wielu książek dla dzieci i młodzieży. Popularność zdobyła między innymi serią "Jeżycjada", która obecnie składa się z 19 tomów ("Wnuczka do orzechów", tom20 w przygotowaniu). Pisywała felietony do "Tygodnika Powszechnego".

"Szósta klepka" to powieść rozpoczynająca cykl znany w całym kraju. Główną bohaterką jest Cesia Żakówna, zakompleksiona dziewczyna, na której spoczywają wszystkie obowiązki domowe. Ma piękną siostrę o romantycznym imieniu Julia, jej wspaniałe koleżanki. Dodatkowo musi znosić dziwne spojrzenia kolegi z klasy, Jerzego Hajduka. Ciągłe sprawdziany nie dają jej spokoju, a za podniesione ciśnienie odpowiada młodszy kuzynek Bobcio. Jego niespożyta energia skutkuje wieloma przesympatycznymi historiami.

Po pierwszy tom Jeżycjady sięgnęłam zaciekawiona "McDusią", która jest 19 tomem tego cyklu. W rzeczy samej, nie mogłam rozpocząć serii od obecnie ostatniego tomu. Upewniwszy się, że naprawdę sięgam po tom pierwszy, usiadłam wygodnie na kanapie i dałam się ponieść historii rodziny Żaków. Byłam nimi oczarowana. Przygoda z pożarem na balkonie, którego sprawcą był mały Bobcio, poskutkowała moim gromkim śmiechem. Już wtedy wiedziałam, że "Szósta klepka" zawładnęła moim sercem. W Cesi odnalazłam wiele z swojej osobowości, u Bobcia odnalazłam tę lekkość ducha. Bohaterami jestem oczarowana. Pani Musierowicz stworzyła naprawdę barwną, ale i bardzo realną opowieść o życiu przeciętnej rodziny. Nie brakuje tu zabawnych momentów, dramatyzmu czy chwili wstydu.

Miło mi się czytało, wiele razy uśmiałam się. Dawno tak dobrze nie bawiłam się z lekturą na kanapie! Jeżeli jeszcze ktoś z Was nie sięgnął po tę serię, polecam zrobić to jak najszybciej. "Szósta klepka" nie jest tylko dla dzieci i młodszej młodzieży, osoby dorosłe też wiele z niej dla siebie wyniosą. Polecam!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania trójka e-pik i Polacy nie gęsi...
Czytaj dalej »

"Sklepik z Niespodzianką. Bogusia" Katarzyna Michalak

Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
O autorce usłyszałam zakładając bloga z recenzjami. Wiele czytelniczek zachwycało się prozą autorki, która bądź co bądź, pozwalała przenieść się do innego świata. Dużo czasu minęło, nim udało mi się w końcu przeczytać pierwszą dla mnie powieść Katarzyny Michalak. Zanim to się stało, zaczęłam regularnie odwiedzać stronę autorki, dzięki czemu poznałam ją bliżej. Pozwoliło to mi przygotować się na jej prozę.
Pierwsze nasze spotkanie odbyło się dzięki Akcji Włóczykijka, która promuje polskich autorów. Gdy dotarła do mnie wybrana przeze mnie książka, miałam mieszane uczucia, bowiem "Sklepik z Niespodzianką. Bogusia" kusił swoją barwną okładką zapowiadając lekką lekturę. Takich książek obawiam się najbardziej. Często są one napisane po to, by relaksować, ale nie wymagać zbyt wiele od czytelnika. Nie byłam też przekonana, czy chcę przeczytać taką książkę. Kilka dni temu potrzebowałam relaksu, więc sięgnęłam po "Sklepik...". Jakie było moje rozczarowanie (oczywiście pozytywne!) kiedy zamiast lekkiej lektury otrzymałam książkę poruszającą ważne tematy!

Bogusia Leszczyńska, jedyna córka Kariny i Michała, postanowiła wyjechać do słonecznej Holandii, aby przy sadzeniu tulipanów zarobić swoje grosze na spełnienie swoich marzeń. Po powrocie z Holandii, w drodze do Warszawy w głowie snuła plany o założeniu własnej kwiaciarni. Przemyślenia przerwała jej miejscowość leżąca pomiędzy Kołobrzegiem a Koszalinem o pięknej nazwie - Pogodna. Dziewczynę zaintrygował domek, a w jego oknie informacja o sprzedaży lokalu. Bogusia nie zastanawiała się ani chwili, postanowiła obejrzeć lokum i zostać w nim już tego samego dnia. Plany nieco się pokrzyżowały, ponieważ zamiast otworzenia kolejnej kwiaciarni w Pogodnej, Bogusia otwiera... Sklepik z kurzołapkami, gdzie serwuje przepyszną czekoladę w wielu smakach!
W cudownej mieścinie poznaje wiele interesujących postaci. Rozpoczynając od humorzastej tap madl Konstancji, poprzez dynamiczną Adelę, nieco zagubioną Panią Weterynarz - Lidkę, miłą i sympatyczną Stasię po nieobliczalnego Igora i miłośnika zwierząt - Bartosza. Postaci rzecz jasna jest więcej, ale nie będę psuć Wam wspaniałej lektury. Na Bogusię czeka sporo nieoczekiwanych przygód, tych miłych i radosnych. Miejsce znajdzie się także dla wielu trosk, cierpień i rozczarowań.

Katarzyna Michalak stworzyła naprawdę barwną opowieść o kobiecie, która pragnie spełnić swoje marzenia; o kobiecie, która jak każdy potrzebuje wokół siebie dobrych ludzi, przy których będzie mogła być sobą. Potrzeba przynależności i akceptacji sprawia, że Bogusia wiele razy ulega czarowi tajemniczym mężczyznom. Miłość do zwierząt i czekolady przyciąga Bartosza, który w swoim dworku stworzył przytułek dla biednych, porzuconych i potrzebujących pomocy zwierząt. Właśnie ta strona tajemniczego mężczyzny spodobała mi się najbardziej. Bogaty w opisy i przeżycia bohaterów język Michalak sprawił, że książkę czytało mi się w ekspresowym tempie. W mgnieniu oka znalazłam się między bohaterami, przeżywałam ich rozterki, płakałam "nad rozlanym mlekiem", przeżywałam trudne chwile w rodzinie Bogusi, czy chociażby śmiałam się do łez z miejscowych plotek. Razem z Bogusią, Adelą, Lidką i Stasią wdychałam cudowny aromat gorącej czekolady z rumem, bądź przyrządzonej dla dzieci mlecznej czekolady z kapką śmietanki. Wiele razy ciekła mi ślinka, gdy czytałam o przepysznych ciastach, którymi raczyła częstować znajomych właścicielka Sklepiku z Niespodzianką.

Po przeczytaniu powieści "Sklepik z Niespodzianką. Bogusia" byłam bardzo zaskoczona! Spodziewałam się lekkiej lektury, która pozwoli mi zrelaksować się przed snem, a otrzymałam życiową opowieść zabarwioną dowcipnymi momentami, która sprawiła, że wylałam morze łez - radości i smutku. Nie potrafię opisać, jak bardzo przeżywałam przygody Bogusi i jej nowych przyjaciół. Zaintrygowana zakończeniem książki byłam przez chwilę rozczarowana - no bo jak kto? skończyć książkę w takim momencie!? Po chwili przypomniałam sobie, że przecież autorka napisała dalsze losy bohaterek w kolejnych częściach! Jak ogromna była moja radość, gdy zdałam sobie z tego sprawę. Nie pozostaje mi nic innego, jak szukać kolejnych części.

Czy polecam "Sklepik z Niespodzianką. Bogusia" Katarzyny Michalak? Grzechem by było zbyć milczeniem tę książkę. Jak najbardziej ją polecam. Do gustu przypadnie zwolennikom lekkiej literatury kobiecej, jak także tym, którzy wymagają od książek nieco ambitniejszych tematów czy chwili wzruszeń. Moje pierwsze spotkanie z prozą autorki było nadzwyczaj udane i mam nadzieję, że kolejne przygody będą również tak intrygujące.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
Włóczykijka
Polacy nie gęsi...
Czytaj dalej »

"Zanim nadejdzie ciemność" Susan Wiggs

Tytuł: Zanim nadejdzie ciemność
Autor: Susan Wiggs
Wydawnictwo: Mira/Harlequin
Liczba stron: 412
Moja ocena: 5/6

Czy zastanawialiście się kiedyś, jakby to było, gdybyście nagle przestali widzieć świat? Jednego dnia budzicie się z ciemnością, zamiast plejadą żywych barw. Chcecie ujrzeć uśmiech ukochanej osoby, a widzicie pustkę. Próbujecie sięgnąć szklankę z mlekiem, ale trafiacie w próżnię... Do takiej sytuacji starała się przygotować Jessie, główna bohaterka książki Susan Wiggs "Zanim nadejdzie ciemność".

Susan Wiggs jest znaną i cenioną pisarką. Pierwszą powieść napisała w wieku ośmiu lat i ponumerowała ją tak, aby wyglądała jakby wyszła prosto z drukarni. Opisała losy "łobuzów", wzorując się na swoim życiu prywatnym. Dziś jest znaną autorką literatury kobiecej. Na jej koncie można znaleźć takie pozycje jak: "A między nami ocean", "Pamiętne lato", serię książek "Kroniki nad jeziorem" czy chociażby najnowszą "Zanim nadejdzie ciemność". Z dnia na dzień zbiera coraz więcej fanów. Dziś do tego zgromadzenia dołączyłam i ja.

Jessie Ryder jest profesjonalną i znaną fotografką. Ukończyła specjalne studia, które umożliwiły jej robienie tego, co kochała od zawsze. Zwiedziła wiele zakątków świata obserwując go przez obiektyw aparatu. Z dnia na dzień zmieniała swoje położenie, nie potrafiła na dłużej zagrzać miejsca. Wciąż podróżowała, wdawała się w romanse, robiła rzeczy szalone. Pewnego dnia dowiedziała się, że jest w ciąży. Na pomoc przyszła jej Luz, jej starsza i dojrzalsza siostra, która wszystkie problemy zawsze brała na siebie. Tak było i tym razem. Postanowiła po urodzeniu zaadoptować córkę Jessie. Nazwała ją Lila.

Po piętnastu latach wolnego, samodzielnego życia, Jessie wraca do rodzinnego miasteczka. Wizyta u lekarza i postawiona diagnoza sprawiła, że bohaterka chce choć raz ujrzeć swoją córkę. Rodzina nie domyśla się prawdziwej przyczyny przyjazdu. Jessie nikomu nie powiedziała, że cierpi na AZOOR, pogłębiającą się z dnia na dzień ślepotę. Przyjechała i wywróciła życie swej rodziny do góry nogami. Dlaczego? Jakie skutki miał przyjazd bohaterki? Czy Lila dowie się prawy, że została adoptowana?

Było to moje pierwsze spotkanie z Susan Wiggs i muszę powiedzieć, że jestem miło zaskoczona. Początkowo trudno było mi się przebić przez książkę. Wciąż coś mnie rozpraszało, były rzeczy ważniejsze. Ale do czasu. Po kilkunastu stronach coś mną drgnęło. Pochłonięta czytaniem nie zauważałam upływającego czasu. Nim się obejrzałam, byłam bliska zakończeniu historii. Autorka stworzyła powieść bardzo rzeczywistą, wciągającą. Piękny język, którym opisała ludzie radości i cierpienia sprawił, że chciało mi się czytać i czytać. Fabuła wywołała we mnie wiele emocji - od smutku po bezgraniczną radość aż do stanu zawieszenia. Wraz z bohaterami, swoją drogą dobrze nakreślonymi, przeżywałam ich wzloty i upadki. Cieszyłam się z udanych spraw, a także rozmyślałam nad tymi nieudanymi.

Bohaterów w powieści jest sporo, lecz każdy z nich bardzo się różni. Susan stworzyła naprawdę barwne postacie. Jessie Ryder, która odkąd pamięta szalała z obiektywem aparatu, wciąż popełniała błędy i wpadała w coraz to nowsze tarapaty, z których wyciągała ją starsza siostra. Luz Ryder Benning, starsza siostra Jessie, matka Lili, trzech chłopców, żona Iana. Starała się naprawiać każdy błąd, dopinała sprawy na ostatni guzik. Zrezygnowała z marzeń, aby młodsza siostra mogła spełnić swoje. Ian Benning, pracoholik, który dbał o dobro własnej rodziny. Pracował wiele godzin, aby zapewnić im jak najlepsze życie. Duże znaczenie dla powieści miał też Dusty, wdowiec i ojciec małej Amber, która szalała za ojcem i swoim "wujkiem" Arnufo.

Susan Wiggs napisała powieść trudną, traktującą o adopcji, macierzyństwie, małżeństwie i dojrzewaniu. Choć napisała książkę w lekkim, prostym (ale barwnym!) języku, to podjęła trudne zagadnienia. Wielowątkowa fabuła bardzo dobrze poprowadzona, nie było momentów, kiedy bym przerywała książkę z nudów. Interesujące postacie, ciekawa i życiowa fabuła, piękny język. To wszystko sprawiło, że książkę wręcz pochłonęłam. Dawno nie czytałam tak pięknej książki. Polecam ją każdemu!

Za książkę dziękuję bardzo wydawnictwu
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia