"Głębia" Tricia Rayburn


"Głębia" jest to drugi tom trylogii o syrenach. Podczas czytania części pierwszej, w mojej głowie skłębiło się mnóstwo pytań, na które nie odnalazłam wówczas pełnej odpowiedzi. A czy autorka w tomie drugim wyjaśnia pewne sprawy i daje mi odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania? Przekonajcie się sami.

Vanessa Sands wraz z Simonem wszczęli poszukiwania mordercy jej siostry, Justine. Udało im się dociec, kto tak naprawdę stoi na tragiczną śmiercią jej starszej, ukochanej siostry. Sprawy komplikuje fakt, że przez całe życie była okłamywana, a odkrycie prawdy mocno wstrząsnęło nią i jej życiem. Osobą, która wciąż przy niej jest i próbuje jak może ją wspierać jest Simon, który za wszelką cenę stara się zrozumieć zaistniałe sytuacje. Rozwiązanie zagadki miało być początkiem końca, miało być początkiem spokoju, jaki zapanował w Winter Harbor i życiu bohaterów. Jednak nie wszystko jest takie łatwe i jasne, jakie mogłoby się wydawać. Vanessie wydaje się, że co jakiś czas dostrzega Zarę i jej matkę, które powróciły. Początkowo bierze je za urojenia, tak jak głosy Justine rok wcześniej. Okazuje się, że sprawa nie została zakończona. Teraz musi zmierzyć się z przeszłością i teraźniejszością, a także zadbać o przyszłość, która niezbyt pozytywnie jej się ukazuje.

Sięgając po "Głębię" miałam obawy, czy autorka sprosta narzuconym sobie oczekiwaniom. Pierwszy tom bardzo przypadł mi do gustu, choć brakowało mi szczegółowych opisów życia syren. W drugim tomie, poza oczywiście intrygą, kłamstwami i przeznaczeniem, autorka ukryła odpowiedzi na moje pytania. Zagłębiając się coraz bardziej w fabułę, odkrywałam fascynujący i jednocześnie przerażający świat syren. Można pomyśleć, że te stworzenia z natury są łagodne, jednak ich społeczeństwo zostało znacznie podzielone. Zaobserwować można wyraźną walkę między dobrem i złem na wielu płaszczyznach. Fabuła w tej części znacznie mknie do przodu, sunie gładko niczym łódź na spokojnych wodach. Miałam możliwość odkrywania wraz z bohaterami kolejnych tajemnic i próbowałam sobie razem z nimi poradzić. Muszę przyznać, że nie było łatwo. 

Powyższa część okazała się być bardziej bliska życiu realnemu, niż temu fantastycznemu. Problemy, z jakimi borykają się tutaj bohaterowie, są nam tak doskonale znane. Oczywiście my nie mamy za zadanie picia kilkanaście razy dziennie wody słonej, czy kąpania się w oceanie. Jednak, gdy bliżej przyjrzymy się życiu tych osób, odnajdziemy w nich wiele z naszego życia. Tricia Rayburn i tutaj zachowała klasę. Prosty język, który nie sprawia problemów ze zrozumieniem fabuły, wciąż jest tu obecny. Skomplikowane sytuacje z czasem się wyjaśniają, co jest charakterystyczne także dla pierwszej części. Bohaterowie podobnie jak w tomie pierwszym, wyraźnie się zmieniają. Ulegają przemianie ich cechy charakteru, sposób bycia, zachowanie. Każdy z nich coś ukrywa, zmaga się z pewnymi sprawami i to sprawia, że zostają zmuszeni przez życie do ciągłych zmian.

"Głębia" okazała się być dobrą kontynuacją, napisaną na tym samym poziomie co "Syrena". Choć w pierwszej części więcej było dochodzeń co, kto i jak, a w "Głębi" sprawy te ulegają odkryciu, fabuła i tu i tu jest bardzo ciekawa. Śmiem nawet zaryzykować w stwierdzeniu, że drugi tom okazał się nawet lepszy, niż jego poprzednik. Oczywiście autorka nie pozostawia czytelnika bez wysnuwających się pytać. Jestem jednak przekonana, że w ostatniej części wszystko się wyjaśni. Czy spokój w miasteczku Winter Harbor będzie gościł na stałe? Zobaczymy. Tylko okłada przypadła mi mniej do gustu, niż "Syrena". Jednak i tutaj wydawnictwo przyłożyło się do solidnego i efektywnego wydania powieści. 

Polecam "Głębię", choć nie jest to literatura wysokiej półki. Nie wymaga od czytelnika wielkich refleksji, jednak sprawia, że można spokojnie odetchnąć i zrelaksować się po trudach dnia codziennego. Oderwanie się od rzeczywistości z tą książką jest bardzo łatwe. Polecam, bo autorka wykonała kawał naprawdę dobrej roboty!


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia