"Lucyfer. Moja historia" Victoria Gische

Jak reagujecie na słowo Lucyfer? Jak go sobie wyobrażacie? Jako zło wcielone? Jako ciemną postać plującą smołą? Może jako kogoś z rogami i czerwonym ogonem? A co z legendami, ile ich znacie? W jakim świetle przedstawiają Lucyfera?

Victoria Gische dotarła do kilku legend, gdzie jedna stała się dla niej inspiracją do napisania książki. Lucyfer pewnego dnia spotyka kobietę, w której się zakochuje. Kobieta z czasem odwzajemnia jego uczucia, a jego owocem jest dziecko w jej łonie. Wszystko byłoby wspaniałe gdyby nie fakt, iż jest żoną innego mężczyzny. Nie to jednak sprawiło, że Lucyfer został skazany na wiele lat samotności. Złagodzeniem kary miało być zesłanie diabła co sto lat na ziemię, aby szukał swej ukochanej. Jednak z każdym razem przeżywał jej brak z coraz większą mocą...

Pewnego dnia do szpitala, gdzie pracuje Robert Kozlowski przywożą człowieka imieniem Gabriel, któremu zostało dosłownie kilka godzin życia. Lekarze pozbawieni nadziei walczą o jego życie. Po operacji nie mają złudzeń - pacjent lada chwila odejdzie z tego świata. Jednak tak się nie dzieje. Pacjent przeżył wypadek a co najważniejsze, ma się coraz lepiej. I wszystko byłoby dobrze, ale coś nurtuje Roberta. Organy przyjętego Gabriela na pozór są nowe, młode, jednak badania wykazują, że mają one... tysiące lat. Coś tu wyraźnie jest nie tak. Zaniepokojony prosi swojego przyjaciela ze szkoły, dziennikarza Marka, aby ten porozmawiał z pacjentem. Marek zaintrygowany niezwykłym pacjentem postanawia wypytać go o jego życie. Gabriel zaczyna opowiadać swoją historię...

Gabriel to tak naprawdę Lucyfer. Dziwne, imię diabła zastąpione imieniem anioła? Nie inaczej. Tylko kto powiedział, że Lucyfer nie może być aniołem? Kto powiedział, że jest prekursorem zła? Od małego jesteśmy karmieni takimi nowinkami, prawdami. A czy tak w rzeczywistości jest? Nie mi to oceniać. Jednak to spotkało Marka, który początkowo podchodził z dużą rezerwą do niezwykłego pacjenta. Z czasem zaczął zadawać coraz śmielsze pytania. Przesiaduje u niego codziennie po kilka godzin. Wracając do domu wciąż myśli o Lucyferze i jego historii. Jest... niesamowita. Piękna ale jednocześnie przykra, bolesna. Nie pomyślałabym, że można aż tak bardzo cierpieć.

Narrator wszechwiedzący? Tutaj był wręcz idealny. Dzięki temu poznać można myśli każdego bohatera, to co robią, jak postępują. Dodatkowo narracja była naprawdę ciekawie przeprowadzona. Niekiedy miałam wrażenie, że autorka zmieniała narrację z trzecioosobowej na pierwszoosobową. Mimo to ten zabieg mi się bardzo spodobał i był tak subtelny, że czasem nawet tego nie zauważyłam. Poza tym Lucyfer jest świetnie wykreowaną postacią, podobnie jak jego przebiegły brat Michał. Marek jednak według mnie okazał się postacią... małostkową. Może gdyby autorka pokusiła się o lepsze dopracowanie tej postaci, byłoby znacznie ciekawiej. 

Fabuła jest naprawdę interesująca. Gdy zaczęłam czytać to nie mogłam przestać, aż przeczytałam ostatnie zdanie. Pomysł świetny, w końcu jak często mamy do czynienia z diabłem w roli anioła? Diabłem, który tak naprawdę ma w sobie więcej pokładów dobra niż zła? Czytając i patrząc na zwątpienie dziennikarza zastanawiałam się, jakbym to ja postąpiła w obliczu takiej sytuacji? Czy uwierzyłabym? Na pewno przeraziłabym się Michała. Musiałam się zgodzić z bohaterami tej książki, ta postać jest naprawdę przerażająca. Przystojna, ale przerażająca...

Muszę stwierdzić, że Victoria Gische odwaliła kawał dobrej roboty. Pierwsza część mi się podobała i nie mogę się doczekać, kiedy będę miała okazję przeczytać drugą. Oczywiście nie odbyło się bez wad. W powieści znajduje się sporo błędów, głównie literówek, przestawionych szyków zdań. Ale rozumiem. E-booki mają to do siebie, że choćby były dopracowane w najdrobniejszym szczególe, zawsze wkradnie się błąd. A to przy zmianie formatu, a to przy przepuszczaniu go przez różne programy. I to też zależy od sprzętu, na którym się czyta. Niemniej jednak błędy okazały się być znośne na tyle, że nie trzeba było przerywać czytania, nie rozpraszały.

Czy polecę? Oczywiście. Na naszym rynku czytelniczym jest mało tak oryginalnych pozycji. Trudno jest sklasyfikować "Lucyfera". Jest to powieść nieszablonowa, wychodząca poza marginesy jakiegokolwiek szufladkowania. Łączy w sobie wiele gatunków literackich i to jest plus, bo ta mieszanka wyszła naprawdę dobrze! Polecam! 

Za możliwość zapoznania się z tą intrygującą pozycją dziękuję samej autorce - Victorii Gische

Książka przeczytana także w wyzwaniu: Polacy nie gęsi...

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia