"KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii" Marta Motyl


Anoreksja i bulimia to wbrew pozorom nie jest łatwy temat. Swego czasu było o tych chorobach naprawdę głośno za sprawą kampanii reklamowych, które starały się przemówić do rozsądku modelkom i projektantom mody. Czy skutecznie? Chyba niekoniecznie. Do dnia dzisiejszego oglądając pokazy mody widzimy wychudzone modelki, które aż straszą swoją chudością, wystającymi kośćmi policzkowymi, patykowatymi nogami, podkrążonymi oczami, niezdrową cerą. Już samo myślenie o dziewczynach, które wyniszczają swój organizm na własne życzenie przejmują mnie grozą. Choć kampanie ucichły, to temat nie zniknął, wciąż jest aktualny.


Marta Motyl postanowiła nagłośnić sprawę pisząc powieść "KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii", która jest zapiskiem jej historii. Sama autorka pisze we wstępie "Odbyłam podobną wędrówkę. Niczym Alicja (bohaterka i narratorka książki) odkrywałam Krainę Czarów, aż zmieniła się ona w Krainę Złudzeń. Wtedy zawróciłam i dzięki temu uniknęłam choroby. Książka jest oparta na moich przeżyciach. Wykorzystałam w niej prawdziwe wydarzenia i wymieszałam je z fikcyjnymi".


Alicja to studentka Akademii Sztuk Pięknych, która poszukuje swojej tożsamości, własnych wartości. Pomaga jej w tym Ana (anoreksja) oraz Mia (bulimia). Dziewczyna czuje się źle w swoim ciele, nie potrafi znieść widoku "brudnego" jedzenia, pełnego pustych kalorii, tłuszczu. Zagłębianie się w tajniki anoreksji rozpoczyna od zrezygnowania ze słodyczy, przerzucenia się na mleko 0%, gotowane mięso zamiast smażonego, zmiana białego pieczywa na pełnoziarniste. Jej celem było zrzucenie kilki nadprogramowych kilogramów, dojście do granicy 52. Z czasem do 50, bo ta liczba wygląda zdecydowanie ładniej niż 52. Następnie 49, 47, 44... Zaczęło się liczenie kalorii, obsesyjne rezygnowanie z jedzenia, aby tylko wcisnąć się w rozmiar XS. Alicji coraz bardziej podobają się wystające kości, wychudzona twarz, ziemista cera. Nie martwią ją wypadające włosy, osłabienia, zawroty głowy. Z satysfakcją obserwuje skaczący licznik BMI i z niecierpliwością czeka, aż wskaże on "wyniszczenie". Ala stała się poddenerwowana, śpiąca, irytują ją częste pytania i uwagi odnośnie jej chudości, odwraca się od przyjaciół...


Autorka poruszyła naprawdę ważny i kontrowersyjny temat. Niedawno był to temat tabu, jednak coraz częściej i coraz jawniej się o nim mówi. Cieszę się, że powstają takie publikacje jak "KochAna", dzięki którym można zrozumieć mechanizm myślenia osoby obsesyjnie się odchudzającej, ich działania, diety. Można łatwiej zrozumieć tego człowieka i zastanowić się, jak udzielić mu pomocy, bo tu potrzeba delikatności, spokoju, odpowiedniego podejścia.


Marta Motyl nie napisała powieści wybitnej, jej styl nie jest skomplikowany, niekiedy jest nawet zbyt prosty. Nie wysiliła się, aby w piękny sposób przedstawić historię. W końcu piękna ona nie jest. Brak tu dobrze dobranych metafor, jednak nie to jest najważniejsze w tej książce. Napisanie historii w pierwszoosobowej narracji było strzałem w dziesiątkę. Pisarka skupiła się na portrecie psychologicznym Alicji, dziewczyny, która wpadła w sidła poważnych chorób. Z jednej przeskoczyła w drugą, aby ponownie wrócić do pierwszej. Sposób zdrowienia nie jest łatwy, albowiem anoreksja i bulimia to nie są choroby czysto fizyczne. Ich przyczyn należy szukać w psychice chorego i stamtąd je niwelować. Proces ten jest długi i niezwykle trudny.


Na podstawie Alicji zostały dobrze ukazane relacje z bliskimi. Rodzina i przyjaciele martwią się, niekiedy krzykiem, niedelikatnymi uwagami próbują zmusić tę osobę, aby zaprzestała odchudzania. Zamiast pomóc, wzbudzają w dziewczynie irytację, która przechodzi w agresję. Zaczyna izolować się od bliskich, okłamywać ich. Niekiedy zostaje zdemaskowana. Pokazuje skruchę, by następnie wrócić do maski obłudy. Proces ten jest tak głęboko zakorzeniony, że trudno zmienić swoje postępowanie. Autorka pokazała również, jak trudno jest to wszystko pojąć, jak wiele zależy od rodziny, od poświęcania uwagi osobie chorej, uwięzionej w sidłach, w które sama wpadła.


"KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii" Marty Motyl to powieść trudna, choć łatwa w odbiorze. Nie należy do kategorii "przeczytać - odłożyć - zapomnieć". Porusza bardzo ważny temat, o którym nie można zapomnieć. Uczy, jak wielkie znaczenie mają media, jak potężna jest psychika, jak krucha jest granica zdrowia i jak łatwo jest popaść we własne paranoje. Trudno jest przejść obojętnie wobec takich spraw, jeżeli wiele się o nich wie. Moim zdaniem, debiut choć niekoniecznie dobrze napisany stylistycznie, ma szansę zdobyć wielkie uznanie poprzez swoją tematykę. Osobiście polecam! Mną lekko wstrząsnęła, może innymi również?


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia