“Tajemnice Wenecji tom 2″ Grzegorz Füllborn


Jakiś czas temu pisałam o tomie pierwszym "Tajemnic Wenecji" autorstwa Grzegorza Füllborn, który wywarł na mnie dość dobre wrażenie. Autor w części pierwszej zaskoczył czytelnika mnogością wątków, zagadkami. Myślałam, że już więcej się nie da. A jednak! Drugi tom okazał się być obszerniejszy, bo zawiera w sobie dwie części, a na dodatek jest więcej tajemnic, więcej intryg, więcej bohaterów!


O samej fabule trudno napisać, nie zdradzając zbyt wiele z tomu pierwszego, bowiem jest to kontynuacja, zachowana typowa ciągłość zdarzeń. Jednak i tutaj obecna jest Edyta Amalfi i nadal próbuje dowiedzieć się, dlaczego ktoś podszywa się pod hrabiego Mirafiore, który w dzieciństwie był jej tak dobrze znany. Nadal w Wenecji panuje chaos, który wprowadza tajemnicza władza. Ginie coraz więcej osób, nie można nikomu ufać, bowiem każdy jest w coś zamieszany.


Akcja w tomie drugim znacznie przyspiesza. Zaczyna się coraz więcej dziać, rozwiązywane są intrygi z tomu pierwszego, zawierane są sojusze, bractwa, ale co najważniejsze - pojawia się więcej bohaterów, którym ufać nie można. O nie! Jedni należą do Bractwa Świętej Czasy, inni działają na zlecenia inkwizytorów, jeszcze inni wykonują swoje własne prywatne wyroki. A ich celem jest przeważnie jedna i ta sama osoba - Edyta Amalfi. Jeżeli już o nią chodzi, choć tom drugi nie jest jej poświęcony, tylko Jingowi i Admirałowi to pojawia się bardzo często, niekiedy w chwilach, gdzie nigdy byśmy się tego nie spodziewali. Wszystkie postacie są nieco bardziej wyraźne niż w tomie pierwszym, choć i tam byli ciekawi, oryginalni, nietuzinkowi. Muszę ponownie zwrócić uwagę na opisy Wenecji - już samo to skutecznie zachęca do czytania. Średniowieczne miasto zostało tutaj barwnie ukazane, naprawdę ciekawie!


Choć Jingo to zdecydowanie postać negatywna, bardzo miesza w całej historii, zaskarbił sobie moją sympatię. Lubię takie czarne charaktery, bo wiedzą, czego chcą, czego oczekują i jak to wszystko zrobić. I przede wszystkim - Jingo jest nieobliczalny, a to lubię w bohaterach takich powieści jak ta. Coraz częściej pojawia się jego postać, coraz więcej zamachów jest na niego, więc mamy okazję, aby bliżej poznać postać, która fascynuje już  od pierwszych stron tomu pierwszego.


Sięgając po tom drugi obawiałam się, czy autor sprosta moim oczekiwaniom. I muszę powiedzieć, że udało mu się! Akcja brnie do przodu, autor doskonale buduje napięcie i co najważniejsze, nie ucina nagle książki, nie prowadzi do szybkiego rozwiązania pewnych wątków. Wszystko dzieje się z umiarem i odpowiednim tempem. Brawo! Styl powieści nie zmienił się, aczkolwiek przyzwyczajenie wiele robi. Już nie irytowały mnie zbyt krótkie rozdziały, albo przeciwnie - zbyt długie. W niektórych przypadkach było to wręcz potrzebne. No i dzięki temu, mogłam zastosować zasadę: "jeszcze jeden rozdział".


Sądzę, że Grzegorz Füllborn "odwalił kawał dobrej roboty" pisząc tę powieść. Oba tomy wciągają już od początku, intrygi są bardzo ciekawe, postacie nietuzinkowe. Polecam "Tajemnice Wenecji" dla wszystkich miłośników Wenecji, intryg, tajemnic, ciekawych historii. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie. Ale nie należy nastawiać się na arcydzieło, bo wówczas nie doceni się samej historii.


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia