"W imię miłości" Katarzyna Michalak

wimiemilosci0203
Za mną już kilka książek Katarzyny Michalak, więc jako takie zdanie o jej twórczości mam. I choć przy ostatniej książce zarzekałam się, że następnej nie przeczytam, bardzo szybko złamałam swoje postanowienie. A dlaczego? Bo do księgarń niedługo wejdzie powieść, która wyróżnia się na tle książek do tej pory napisanych przez Michalak. O jakiej mowa? Oczywiście o "W imię miłości", która początkowo nosiła tytuł "Jabłoniowe Wzgórze". To samo się tyczy zmiany okładki, w sieci istnieją dwie wersje. Która będzie ostateczna? Czy ten na pozór banalny tytuł niesie ze sobą interesującą opowieść? Jak najbardziej!

Poznajemy dziesięcioletnią Anię Kraskę, która opiekuje się swoją chorą na raka mózgu mamą. Codziennie chodzi do szkoły, dba o czyste ubranie, odrabia lekcje, aby nikt się nie dowiedział, że mała jest bez odpowiedniej opieki. Dom dziecka, sierociniec, bidul... Te słowa wywołują w Ani strach. Każdego dnia kupuje chińskie zupki, którymi karmi mamę i siebie. Gdy kończą się pieniądze, dziewczynka sprzedaje książki i ukochane zabawki na Allegro. Ania i Małgorzata zostały same. Gdzieś tam, w Koniecdrodze stoi sobie dwór na Jabłoniowym Wzgórzu. Mieszka w nim Edward, dziadek Ani i ojciec chorej Małgorzaty, który kilka lat temu odmówił pomocy. Po raz drugi Małgorzata będzie musiała poprosić go o pomoc, tym razem w zajęciu się na pewien czas jej córeczką. Czy Edward zajmie się dziesięcioletnią dziewczynką?

Spodziewałam się wzruszającej historii i taką otrzymałam. Katarzyna Michalak, choć ostatnio pisze naprawdę sporo i tyleż samo wydaje, tym razem bardzo się postarała. Napisała wiarygodną, smutno-wesołą historię. Czy jest to możliwe? A jakże! Historia sama w sobie jest smutna, bowiem losy kobiety chorej na raka mózgu i jej małej, bezbronnej córeczki zawsze jest straszne, smutne, tragiczne. Jednak wśród tego cierpienia, mała Ania znalazła choć namiastkę miłości, zrozumienia i współczucia od osób zupełnie jej obcych, nienależących do jej rodziny.

Spodobało mi się, w jaki sposób przebiegła cała opowieść. Postacie były wiarygodne, żadna nie była idealna. Owszem, niektóre już na wstępie można było polubić, inne znienawidzić. Jednak każda z nich miała wady i zalety. Czytelnik ma okazję poznać Anię, dzielną dziewczynkę, która zrobiłaby wszystko, by jej mama wyzdrowiała i by nie ona sama nie trafiła do sierocińca. Neda, mężczyznę przystojnego, który ma wyrok w zawieszeniu, ale w szczytnym celu, bowiem nie każdy potrafiłby stanąć w obronie dziecka. Marię, kobietę dojrzałą, odważną, która ma w sobie pokłady miłości i zrozumienia, taka typowa gospodyni, która dobrze gotuje i zajmuje się domem. Ponadto spotkać można Marlenę, bratanicę właściciela dworu, rozpieszczoną i rozwydrzoną nastolatkę, która potrafi zdenerwować każdego, ponadto zmanipulować wszystkich dookoła na swoją korzyść. Oczywiście nie może zabraknąć Edwarda, właściciela dworu, który ma na swoim sumieniu wiele grzeszków, poza tym jest bezwzględnym człowiekiem, który w gruncie rzeczy jest bardzo uczuciowy, choć na swój własny sposób. Oczywiście w książce jest wielu bohaterów, ale nie sposób o nich wszystkich napisać. Najbardziej do gustu przypadła mi Ania, która wykazała się ogromną odwagą i dojrzałością, a także pani Maria, kobieta wrażliwa i skromna.

Losy rodziny Jabłonowskich pochłonęły mnie i wiele razy miałam łzy w oczach ze smutku czy z radości. Dawno nie zżyłam się tak z bohaterami jak w tym wypadku. Dawno nie żałowałam, że książka tak szybko się skończyła, pomimo szczęśliwego zakończenia. Rzecz jasna, nie tak do końca, bo okraszonego bólem i utratą bliskiej osoby. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona, jak ciekawą, realną i wzruszającą historię stworzyła autorka. Nie sądziłam, że wśród natłoku książek przez nią pisanych, znajdzie się taka perełka. Na tę książkę trzeba zwrócić uwagę. Opowiada ona nie tyle o losach kobiety chorej na raka, ale także o wyborach i zachowaniu w młodości, nieodpowiedzialności, strachu i sensu miłości. Ponownie znajdziemy tutaj wiele tematów, wiele zbiegów okoliczności, czy pozornych przypadków, jednak to wszystko zostało dobrze ze sobą skomponowane i tworzy spójną całość. Opisy nie są przesadzone, nie ma tu zbyt wiele cukierkowości. Autorka nie dopuściła się skrajności, co niekiedy jej się zdarzało.

Jeżeli Katarzyna Michalak będzie przykładała większą uwagę do swoich powieści, skupi się na konkretnych sprawach, jak w przypadku "W imię miłości" to będzie miała na swoim koncie wiele naprawdę świetnych książek. Mam jednak małe obiekcje, czy "W imię miłości" powinna znajdować się w serii owocowej, bowiem jest napisana jakby na pograniczu jej i serii z czarnym kotem. Choć stylem i sposobem budowania akcji pasuje do tej pierwszej to swoją tematyką i poruszanymi zagadnieniami troszkę bardziej do tej drugiej. Osobiście bardzo polecam najnowszą powieść Michalak, zdecydowanie różni się na tle innych "owocowych", jest na wyższym poziomie. Fani twórczości autorki nie powinni być zawiedzeni, a i nowi nie powinni być rozczarowani. Polecam!


W imię miłości [Katarzyna Michalak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia