"Pośród złudzeń" Julia Deja

W szkole pojawia się nowy nauczyciel matematyki. Pech chciał, że jest nim trzydziestoletni mężczyzna, pewny siebie i swojej urody. Żeńska część szkolnej społeczności wodzi za nim wzrokiem i ukrycie wzdycha. Mia nie jest obojętna na takie rewelacje. Początkowo dziewczyna ukrywa swoją sympatię do nauczyciela, co nie jest łatwym zadaniem, ponieważ uczęszcza do niego na dodatkowe lekcje. Jednak jak to w życiu bywa, niejeden nauczyciel nie jest obojętny na wdzięki dorastającej kobiety. Relacje między tą dwójką zacieśniają się. I choć każde z nich zdaje sobie sprawę, że te relacje są zakazane, brną w tym dalej. Wiadomo, zakazany owoc kusi najbardziej.

Wiele razy były sytuacje, kiedy uczennica zakochała się w swoim nauczycielu. Jedne swoją sympatię ukrywają, inne przechodzą do działania. Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy nauczyciel zamiast odpierać zaloty, sam im ulega, bądź robi pierwszy krok. Młoda dziewczyna jest podatna na zainteresowanie u płci męskiej, zwłaszcza u osób starszych i co tu ukrywać, przystojnych. Są przypadki, kiedy te relacje samoistnie się kruszą, a są też takie, kiedy dochodzi do rzeczy niedopuszczalnych, a o takich często słyszy się w wiadomościach. Co więc spotkało Mię? Czy była szczęśliwa w związku, w który się wpakowała, czy wręcz przeciwnie?

Cliverwood to małe miasteczko, w którym wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą. Trudno cokolwiek ukrywać. Zwłaszcza, że ma się u boku spostrzegawcze przyjaciółki, a w gronie pedagogicznym zazdrosną nauczycielkę, wyjątkowo czujną. Jednak Mii i Robertowi udaje się przez pewien czas ukrywać łączącą ich relację. Aż do czasu…

„Pośród złudzeń” to książka mało znana, a szkoda. Julia Deja stworzyła powieść, która na długo zapadnie mi w pamięci. Początkowo zaczęłam czytać bez przekonania. Ot, zwykła historia zakochanej nastolatki, która zbyt wiele sobie wyobrażała. Ale im dalej, tym ciemniej. Autorka doskonale pokazała, jak wielką rolę w życiu odgrywają pozory. Jak łatwo można się sparzyć, kiedy kierujemy się pierwszym wrażeniem lub kiedy nie patrzymy obiektywnie na daną sprawę. Mia wykazała się naiwnością wierząc, że będzie to szczęśliwy związek. Ale skąd mogła wiedzieć, że mężczyzna, którego darzyła uczuciem, okaże się… tym, kim się okazał?

Powyższa książka nie jest tak naprawdę historią lekką, jak można początkowo przypuszczać. I tutaj doskonale widać, jak oceniamy po pozorach. Julia Deja poruszyła wiele ważnych tematów jakimi jest narkomania, śmierć bliskiej osoby, niedozwolony związek z nieletnią dziewczyną i jednocześnie relacja uczeń-nauczyciel oraz przemoc i gwałt. Tak wiele spraw zawartych na kartach powieści. Zdziwiłam się, że autorce udało się zgrabnie połączyć te wszystkie aspekty, przez co wyszła naprawdę wiarygodna opowieść. Może i były chwile, kiedy nie do końca wierzyłam, że tak mogło być to jednak zostałam zaskoczona.

Trudno jest napisać o powieści, która wywarła na czytelniku duży wpływ. Chwilami czytałam niemalże mechanicznie, gdy nagle otwierałam buzię ze zdumienia, a w głowie pojawiało się tysiąc pytań. Tak, książka zaskakuje. Tak, porusza ważne tematy. Tak, wciąga i nie pozwala odłożyć na bok. Tak, zapada głęboko w pamięć. Narracja pierwszoosobowa była strzałem w dziesiątkę, ponieważ dzięki temu czytelnik ma możliwość dokładnie prześledzić tok myślenia Mii, która mami siebie złudzeniami, a następnie gwałtownie budzi się z pięknego snu.

Mimo to, że język jest prosty to uważam, że nie jest wadą tego utworu. O trudnych sprawach można pisać na wiele sposobów, ale prosty język i jasny przekaz zdecydowanie bardziej trafią do odbiorcy. Główną rolę grają tu emocje i złudzenia, którymi się karmimy. Książka udowadnia, że nie można wierzyć we wszystko, co się widzi. Uważam również, że o takich historiach powinno się pisać więcej, a także zwracać na nie większą uwagę. A nuż uratują kogoś przed złudzeniami? Zdecydowanie polecam!


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia