"Chuliganka" Izabela Jung


"Chuliganka" to debiut literacki Izabeli Jung, który zbiera przeróżne opinie w blogosferze. Zaczynając od bezgranicznych zachwytów nad stylem i fabułą, kończąc na negatywnych opiniach niepozostawiających suchej nitki na książce. Czy historia ukazana przez autorkę jest aż tak kontrowersyjna, wywołuje tak sprzeczne emocje, że trudno tak naprawdę określić, których opinii jest więcej i czy samemu popiera się którąkolwiek z nich? 

Izabela Jung przedstawiła historię Ewy, która od kilku lat jest w związku małżeńskim. Wydaje się, że dziewczyna ma wszystko - męża, który wraca po pracy do domu, kochane dzieci, mieszkanie, które postanowili remontować, a co za tym idzie - pieniądze. Jednak na tym idealnym obrazku zaczynamy dostrzegać ubytki. Najpierw są to ryski, które z czasem tworzą wyraźne pęknięcia. W jednym z takich momentów pojawia się Czeczen wraz z towarzyszami. Mają się zająć pracami remontowymi. Ewa dostrzega urok, który młody chłopak stara się ukryć. Zaczyna o niego zabiegać, być w centrum zainteresowania, aż dochodzi do spotkania. Nie jednego, nie dwóch, nie dziesięciu. Bohaterka uwikłała się w romans, z którego nie zamierza wychodzić. Ale również i on nie jest idealny, niekiedy pojawiają się przeszkody, które trudno przeskoczyć. Jednak upór i zachwyt młodym Czeczenem potrafią zdziałać cuda. Tylko czy Zeliem czuje się dobrze w takim układzie? Wciąż marzy o powrocie do ojczyzny, gdy tylko nadarzy się taka okazja. Czy Ewa zdobędzie się na taki krok? A może przeraża ją wizja opuszczenia domu, męża i dzieci? 

Odpowiedź na te pytania wcale nie jest taka łatwa, nawet po przeczytaniu ostatniego zdania. Autorka stworzyła mało sympatyczną bohaterkę. Jest ona bowiem niedojrzała, zbyt impulsywna, pozbawiona jakiegokolwiek logicznego myślenia. Na domiar złego tak naprawdę sama do końca nie wie, czego oczekuje po swoim związku. Niby chce, jednak się waha, niby podjęła decyzję ostateczną, by później w najmniej spodziewanym momencie ją zmienić. Zeliem nie jest też bohaterem idealnym, całe szczęście. Niekiedy denerwowało mnie jego zachowanie, chociaż bywało usprawiedliwione. Przecież nie każdy ma ochotę wejść w zakazany związek. Nie każdy godzi się na to, aby złamać zasady, którymi do tej pory się kierowało. Podobało mi się natomiast to, z jaką szczerością potrafił mówić o swoich uczuciach, planach, marzeniach, tęsknocie. Każdy przechodzi trudne chwile, ponoszą go emocje, nerwy - również tego nie brakowało u tego bohatera. Na swój sposób był bardziej dojrzały niż Ewa, która potrafiła wściekać się o każdą błahostkę, bo coś poszło nie po jej myśli, albo ukochany powiedział nie takie słowo, jakie przeważnie oczekuje się w danej chwili. 

Trudno mi podsumować tę książkę. Nie chciałabym oceniać bohaterki, bo nie wiem jak sama bym zrobiła w jej sytuacji, gdyby do głosu doszła fascynacja czy uczucie. Choć teraz mogłabym być przeciwna takim związkom, zdradom, nie gwarantuję, czy nie zmieniłabym poglądów. Z jednej strony rozumiem zachowanie Ewy - czuła się zaniedbana, czegoś brakowało jej w życiu i nie chodzi tu o pieniądze, dom (w rozumieniu budynek), bycie w małżeństwie. Potrzeba emocji, uczuć, zainteresowania i stałej obecności jest silniejsza. Nie została zachowana równowaga, więc łatwo było stracić poczucie przynależności. Jednak kilka kwestii jest dla mnie niezrozumiałych i tak chyba pozostanie. 

Trudno jest mi się wypowiedzieć na temat języka, jakim posługuje się Izabela Jung, ponieważ w książce pogubiły się literki i znaki interpunkcyjne, jakiś chochlik pozmieniał szyk zdania. Nie jestem aż tak naiwna, aby wierzyć, że był to cel zamierzony. Jestem skłonna stwierdzić, że zawiniła tu osoba odpowiedzialna za korektę. Gdybym ja otrzymała tekst pełen takich braków, nie wiem, czy bym podołała. Niekiedy trudno było o wychwycenie sensu zdania, nie wspominając już o zachowaniu jakichkolwiek zasad. W takim przypadku niewiele mogę wspomnieć o poziomie wypowiedzi, posługiwaniu się językiem polskim. A szkoda, bo takie niedopatrzenie działa na niekorzyść autorki. Sama historia poprzez taką formę podania okazała się mniej interesująca. Częściej się irytowałam, że brakuje przecinków w oczywistych miejscach i kropek na końcu zdania. Przez to nie mogłam wdrążyć się na dobre w historię. A momentami była naprawdę ciekawa, aż chciało się czytać. Izabela wprowadziła nutkę napięcia i chwała jej za to! Dzięki temu powieść nie okazała się być taka jakich wiele na naszym rynku. Jednak czymś się wyróżnia, jednak nie potrafię jednoznacznie stwierdzić czym.

Moja ocena nie jest ani pozytywna ani negatywna. Miałam dość wysokie oczekiwania, które z każdą stroną coraz bardziej malały. Rozczarowałam się i nie będę tego ukrywać. Powieść miała potencjał, jednak został on zgnieciony już w zarodku. A szkoda, naprawdę wielka szkoda. Gdyby to ode mnie zależało, "Chuliganka" trafiłaby ponownie do autorki, aby naprawiła niektóre zdania z zachowaniem sensu i logiki, a także do redakcji, aby popracowali nad interpunkcją. Wówczas historia Ewy zyskałaby na tym wiele. Czy polecam? Jeżeli brać pod uwagę samą historię, oczywiście, że tak. Na swój sposób jest ciekawa, otwiera oczy, niekiedy szokuje. Gdybym miała brać pod uwagę formę podania, odradzałabym ją Wam. Stwierdzam, że po przeczytaniu tego debiutu nic nie zyskałam, ani nic nie straciłam. A to, czy po niego sięgnięcie zależy tylko i wyłącznie od Was.


Chuliganka [Izabela Jung]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia