"Podróżnik stulecia" Andrés Neuman


Andrés Neuman urodził się w Buenos Aires, a w wieku czternastu lat wyemigrował z rodzicami do Grenady. Tam ukończył filologię hiszpańską, a następnie wykładał literaturę iberoamerykańską. Po raz pierwszy zadebiutował tomem wierszy. Choć autor nie ma zbyt dużego dorobku literackiego to zdążył zgarnąć kilka naprawdę ważnych nagród, między innymi Nagrodę Alfaguara za "Podróżnika stulecia".


Hans przyjeżdża do Wandernburga w celach podróżniczych. Zanim dotarł do miasta wiedział, że wkrótce je opuści i uda się w inne miejsce, jak na podróżnika przystało. Jednak los zaplanował zupełnie inny bieg wydarzeń i mężczyźnie nie udaje się wyjechać z miasta na czas. Na jego drodze stanęła tajemnicza postać, która sprawiła, że pomimo ogromnej ochoty jego opuszczenia, Hans zostaje. Miasto okazuje się być zaczarowane, uliczki zmieniają swoje położenie, ludzie trafiają w ślepe zaułki, wciąż mylą drogę. Miasto labirynt, do którego łatwo wejść, lecz trudno się z niego wydostać. I jak na takie zdarzenie przystało, po drodze czeka pełno niespodzianek, nie zawsze miłych.


Autor postanowił przedstawić wiek XIX z perspektywy wieku XXI. Czy mu się to udało? Nie do końca. Trafniejsze okazuje się ukazanie mentalności i osobowości ludzi żyjących w tamtych czasach, a także funkcjonowania niemieckiego miasta. "Podróżnik stulecia" to historia Hansa, który zatrzymał się w jednym miejscu, ale tak naprawdę nie wie dlaczego. Próbuje odgadnąć co to za siła go tu trzyma. Po części jest to sprawa kataryniarza, z którym udało się głównemu bohaterowi zaprzyjaźnić. Spotykają się w jednym miejscu, Hans towarzyszy kataryniarzowi w grze, następnie idą coś zjeść i udają się do domu tajemniczego człowieka. Ale czy jaskinię, w której przyszło żyć kataryniarzowi można nazwać domem? Nawet jeśli posiada się podstawowe sprzęty, a za toaletę służy drzewo i rzeka, która nieopodal przepływa? Ponadto spotkanie Sophie staje się dla bohatera ważne. Dziwna siła go do niej przyciąga. Czytelnik od pierwszych chwil wie, że to zauroczenie, uczucie, miłość - nieważne jak nazwać, każdy wie, co się zdarzy. Sophie jest tajemniczą postacią, dostojną, reprezentującą wyższe sfery, ważna w społeczeństwie. To wszystko fascynuje i jednocześnie martwi Hansa. Ulega urokowi pięknej kobiety, magicznej muzyki i miasta-labiryntu. Zostaje wciągnięty w wiele intryg, zaproszony do Salonu, gdzie na porządku dziennym są potyczki słowne odnośnie filozofii, polityki, gospodarki czy literatury.


I choć wszystko osobno wydaje się być banalne, w rzeczywistości takie nie jest. Od razu ma się wrażenie, że Andrés Neuman próbował połączyć wiele wątków w jedną całość. Nie do końca mu się to udało, gdyż momentami odnosi się wrażenie, że zostały zmieszane niepasujące do siebie elementy układanki. Jednak wątek kryminalny od czasu do czasu pojawiający się w powieści i świetnie napisane portrety psychologiczne postaci, barwnych postaci, skutecznie zrekompensowały pewne braki książki. I choć można zarzucić autorowi styl, jakim posługiwał się w tej książce, trzeba przyznać, że "Podróżnik stulecia" posiada pewien swoisty klimat. I trudno napisać o tej książce cokolwiek, aby nie zdradzić fabuły, która w gruncie rzeczy jest bardzo złożona i jedno wynika z drugiego.


Początkowo trudno było mi się "wgryźć" w tę książkę. Ciężki styl - długie zdania, dialog pisany ciągiem, bez zachowania powszechnie stosowanych reguł, do których tak łatwo można się przyzwyczaić, przeskakiwanie z jednego wątku do drugiego i wiele tematów, które poruszają bohaterowie - sprawił, że z niemałymi trudnościami przyszło mi się zmierzyć z historią Hansa, kataryniarza i jego psa, Sophie i jej rodziny, a także jej narzeczonego i wielu innych wpływowych ludzi. Ale nim się obejrzałam, a połowę powieści miałam już za sobą, wątek kryminalny i miłosny pochłonęły mnie bez reszty. Bardzo ciekawiły mnie rozmowy na spotkaniach Salonu, gdzie poruszane były tematy bardziej i mniej ważne. Dzięki nim mogłam się sporo dowiedzieć o tezach, jakie głosili poszczególni filozofowie, nieco więcej o gospodarce niemieckiej i jak wielki szum wywołały nowe reformy w kraju. "Podróżnik stulecia" okazał się być bardzo wartościową książką, choć aby dostrzec jej potencjał, jej ukryte przekazy poza błahą historią, trzeba dobrze "wgryźć się" w książkę, wyczuć jej swoisty klimat.


Jestem pewna, że po tę książkę sięgnie mała część czytelników, gdyż nie należy do łatwych. Zbyt duże wymagania, jakie stawia autor za pomocą swojego utworu, przerażają. Jednak ci, którzy zdecydują się sięgnąć nie powinni się zawieść, należy się tylko przygotować na dość specyficzny sposób prowadzenia narracji i dialogów. Osobiście książka wywarła na mnie spore wrażenie i na długo pozostanie w mojej pamięci.


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia