"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman


Czy ktoś z Was miał tak chociaż raz, że biorąc do ręki książkę poczuł, że właśnie z tą historią przeżyje coś niesamowitego; że podczas czytania tej książki świat bohaterów pochłonie go bez reszty i jest niemal pewien, że na długo pozostanie w nim? I to wszystko bez przeczytania ani jednego zdania? Ja tak miałam. Nie wiedziałam co sprawiło, że takie myśli przyszły mi do głowy, gdy wzięłam w ręce "Ocean na końcu drogi", ale tak właśnie było. I wydawało mi się, że paradoksalnie tak być może, choć przecież historia, którą wówczas miałam w ręce, jest napisana na zaledwie 216 stronach. Ale możecie być pewni - tyle wystarczyło, by skraść moje serce, duszę i uwagę na wiele, wiele godzin. A przecież na przeczytanie wystarczyły dwie godziny.

Wyobraź sobie, że masz siedem lat. Niby dużo, ale tak naprawdę niewiele. Twoim światem są rodzice, młodsza i nieco denerwująca siostra, kot, podwórko i stara szopa na tyłach domu. Jesteś jeszcze dzieckiem, więc tylko tyle Ci wystarczy, przecież posiadasz tajną broń, jakiej pozbawiają się dorośli - wyobraźnię. Wszelkie zła tego świata dzieją się w głowie, ale do czasu. Pewnego dnia wracasz ze szkoły i dowiadujesz się, że górnik opali przejechał Twojego kota. Rzecz jasna niespecjalnie, to był wypadek; tak w zasadzie to nie on to uczynił, tylko ludzie, którzy go przywieźli. Ale bardzo chce zrekompensować Twoją stratę i otrzymujesz drugiego kota - nie tak ładnego jak poprzedni, bo rudego, nie tak milutkiego, jak tamten, bo ten wierci się, trąci łepkiem, wydaje dziwne dźwięki oburzenia. I już wiesz, że ten kot nie zastąpi Ci dawnego przyjaciela, mimo to, że to też kot, tylko nieco inny. Idziesz do swojego pokoju i w ciszy opłakujesz stratę kota. Ale to nie wszystko. Okazuje się, że górnik opali zajmie Twój pokój. Potulnie idziesz do pokoju siostry, gdzie musisz dostosować się do panujących tam zasad. Trudno, tak postanowili rodzice, więc tak będzie. Pewnego ranka schodzisz do kuchni na śniadanie, ale nie ma Twojego komiksu. Idziesz do samochodu, bo tato go tam zostawił ale... Jego też nie ma. W ferworze dziwnych dla Ciebie wypadków trafiasz na farmę Hempstocków. Poznajesz jedenastoletnią dziewczynkę, jej matkę, babcię, która wiele widziała oraz staw, który nazywany jest oceanem. Dziwisz się, pytasz, ale odpowiedzi Cię nie satysfakcjonują. I nie będzie tak przez długi czas, bo właśnie teraz, właśnie w tej chwili, zaczynają się dziać dziwne rzeczy...

Neil Gaiman to pisarz znany z cudów, które potrafi wyczarować słowami. A przynajmniej ja tak uważam. Proste słowa wystarczą, aby stworzyć coś na wysokim poziomie ale pod warunkiem, że będą one tak dobrane aby czytelnik odniósł wrażenie, iż są na właściwym miejscu i żadne inne nie będą pasować. Trudne zadanie, bo trzeba mieć już jako tako wypracowany warsztat pisarski. Nie da się ukryć, że wyobraźnia to ogromne pole do popisu dla pisarza, którzy kręci się w fantastycznych klimatach. I właśnie dzięki dziecięcym światku, odrobinie wyobraźni stworzył coś wyjątkowego, pięknego. 

Autor przedstawił historię z punktu widzenia dorosłego człowieka, który wraca myślami do dzieciństwa i opowiada tę część własnego życia jako siedmioletni chłopiec. I właśnie w tym momencie część osób powiedziałoby, że rezygnuje z przeczytania tej książki, bo młodociani narratorzy albo bajki nie są w ich guście. Być może mieliby rację, w końcu gusta mamy różne. Ale jestem pewna, że przeoczyliby naprawdę wartościową książkę! Gaiman stworzył coś na miarę współczesnej baśni; historię, gdzie granica między rzeczywistością a fantastycznym światem niezauważalnie się zaciera. Jedno z drugim się łączy, uzupełnia, tworzy pewną nierozerwalną całość. To jest piękne z punktu widzenia estetyka. "Ocean na końcu drogi" to metaforyczny tekst, ale z jasnym i wyraźnym przesłaniem. Jest to także próba obudzenia w dorosłym czytelniku wyobraźni, pewnych zachowań i wspomnień dziecka, jakim się kiedyś było i które się wciąż w sobie nosi. Jest to również swoiste wyzwanie dla samego pisarza.

Moim zdaniem, powyższą książkę powinien przeczytać każdy. Dziecko, nastolatek, osoba dorosła, a także ta w podeszłym wieku. Gaiman nie szufladkuje własnej powieści, nie nakłada na nią ograniczeń wiekowych. Pisze z wyobraźnią o wyobraźni, o dobru i złu, o potędze miłości, przyjaźni, marzeń. A to przecież wartości, które człowiek ma ze sobą na każdym etapie życia, w każdym wieku. Czytelniku, jeżeli nie chcesz przegapić wartościowej historii, bądź chcesz miło spędzić czas lub na nowo odkryć w sobie pewne wartości, obudzić drzemiące w Tobie dziecko to jak najbardziej powinieneś sięgnąć po "Ocean na końcu drogi". Nie zawiedziesz się, a za to przeżyjesz przygodę pełną emocji!


Ocean na końcu drogi [Neil Gaiman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia