"Wiosna w Różanach" Bogna Ziembicka


Nie mogłam się doczekać, nim ponownie wrócę do Krakowa i Różan, że znów będę przez kilka godzin żyła z Zosią, panią Zuzanną, Marianną czy Erykiem. Zżyłam się z tymi postaciami, z ich problemami, radościami. Gdy tylko znalazłam czas na powrót do Różan, sięgnęłam po książkę i nie wypuściłam jej z rąk, dopóki nie skończyłam czytać. A działo się tutaj naprawdę dużo!

Nie wszystko jest takie, jakie się początkowo wydaje. Zosia spodziewa się dziecka wraz z Krzysztofem. Ale los strasznie z nich zadrwił i odebrał im ukochane dziecko. Dziewczyna załamuje się, a Krzysztof odchodzi. I choć wydaje się, że gorzej być już nie może, kobieta odczuwa brak ojca i ukochanej niani. Jedynym pozytywnym aspektem jest to, że przy Zosi wciąż czuwają przyjaciele, na których zawsze może liczyć. Ale czy dziewczyna się podniesie? Czy w końcu przejrzy na oczy i zobaczy miłość Eryka?

Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły tej części, ponieważ wiele osób może nie znać treści tomu pierwszego. Po co zdradzać szczegóły? Jedno jest pewne - książka jest przepełniona plejadą przeróżnych emocji - niekiedy przechodzących ze skrajności w skrajność, zwłaszcza w przypadku Zosi (raz uśmiech, raz łzy). Wydarzeń, które odmienią losy każdego z bohaterów jest sporo i co najważniejsze, ich przebieg jest wiarygodny. Zdarzają się sytuacje, gdzie można wątpić w ich prawdziwość, zwłaszcza w takiej kolejności, w jakiej miały one miejsce, ale nie zepsuło to klimatu powieści. Bohaterowie w tym tomie byli mi bliżsi, łatwiej było mi się z nimi utożsamić czy przeżywać wspólnie ich wzloty i upadki. Autorka zręcznie przemieszczała się między wątkami, zgrabnie je łączyła. Nie było sytuacji, by coś wydarzyło się nagle, bez przyczyny i bez skutku. Każde słowo wyważone, dobrze dobrane. To mi się podoba!

Drugi tom tej historii zdecydowanie bardziej przypomina rzeczywistość. Mniej tu bajkowości, mniej sielanki, więcej problemów i łez. Czytelnik ma wrażenie, że czyta coś, co w rzeczywistości się wydarzyło. W końcu los, jaki spotkał Zosię, Mariannę czy nianię nie jest dla nikogo żadną nowinką, takie rzeczy dzieją się wśród nas, w życiu prywatnym, jest to naturalna kolej rzeczy, choć nie zawsze mile widziana. 

Muszę dodać, że styl i sposób budowania akcji, nutki napięcia u Bogny Ziembickiej się nie zmienił. Ale dla mnie jest to bardziej zaleta niż wada. Wiedziałam, czego mogę się spodziewać po książce i właśnie to otrzymałam, właśnie w takiej a nie innej formie, do której zdążyłam się już przyzwyczaić. "Wiosna w Różanach" nie odstaje poziomem od "Drogi do Różan". Napisane są w podobny sposób, zachowana została ciągłość zdarzeń. A i bohaterów też nowych autorka wprowadziła. Powieść dzięki temu zrobiła się jeszcze ciekawsza, niż zapowiadało się na początku. 

Spodobało mi się również to, że autorka więcej uwagi poświęciła bohaterom, którzy w pierwszej części grali role drugoplanowe, bądź mało ważne w życiu tych głównych. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję poznać nieco bliżej Mariannę, rodziców Krzysztofa, nawet samego Eryka, niekoniecznie z perspektywy jego wybranki. Nieco więcej uwagi poświęcono także Natalii Berg i innym intrygantkom, co nadało świeże spojrzenie, inną perspektywę. Bognie Ziembickiej nie brakowało fantazji, także ilość bohaterów nie przeraża. Zwłaszcza, że każdy z nich jest nietuzinkowy, niepowtarzalny. Wiele temperamentów, a co za tym idzie - problemów, które trzeba rozwiązać.

Z "Wiosną w Różanach" spędziłam wiele miłych chwil. Czytało mi się szybko, choć czas w książce nie "pędzi na łeb i szyję". Życie w Różanach i Krakowie toczy się powoli, aczkolwiek nie monotonnie. Jest ciekawie, niekiedy z małym dreszczykiem emocji, napięcia. Żałuję tylko, że tak szybko musiałam rozstać się z bohaterami. Mam po cichu nadzieję, że autorka pokusi się o stworzenie książki, w której spotka się choć część bohaterów z Różan. A serię o Różanach polecam z czystym sumieniem! 


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia