"Miasto Śniących Książek" Walter Moers


„Jeśli kropka jest murem, to dwukropek drzwiami.”

Walter Moers to niemiecki pisarz, malarz, autor scenariuszy, komiksów, książek dla dzieci, młodzieży a także dla dorosłych. Ponadto sam ilustruje swoje utwory! Wielkie uznanie wśród czytelników w każdym wieku otrzymał poprzez książki traktujące o Camonii, jego wyimaginowanym świecie, którego jest odkrywcą i znawcą. W sposób błyskotliwy, niekiedy ironiczny, ale co najważniejsze - piękny językowo i stylistycznie, ukazuje swój wykreowany świat w komiksach i powieściach. 

W "Mieście Śniących Książek" poznajemy Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów, mieszkańca Twierdzy Smoków, który jest początkującym poetą. Tak jak wszyscy Twierdzosmoczanie, Hildegunst tworzy ze słów piękny obraz wykreowany w jego głowie. Każdemu z nich przypisany zostaje Ojciec Poetycki. W przypadku naszego bohatera zostaje nim Dancelot Tokarz Sylab. Dancelot przed śmiercią opowiada swojemu podopiecznemu historię o tajemniczym manuskrypcie, który zmienił jego życie. Nakazał, aby Rzeźbiarz Mitów przeczytał go i odnalazł jego autora. Tak też czyni nasz bohater. Podczas czytania manuskryptu przeżywa wiele emocji na raz. Od radości po strach i niepohamowany śmiech. Utwór jest tak dobry, że bohater postanawia wkroczyć do Księgogrodu, drugiego miasta Camonii, aby odnaleźć jego twórcę. I w zasadzie tutaj rozpoczyna się przygoda jego życia. Choć ten uroczy smok ma dopiero 77 lat, to na jego drodze staje wiele przeszkód. Poznaje dobro i zło, tajemnice antykwariuszy, Łowców Książek, Przeraźnice, wiele rodzai książek - od śniących po niebezpieczne, a co najważniejsze w tej książce - poznaje życie w katakumbach. Błądzi wśród labiryntów, spotyka wiele pułapek, tajemniczych stworów... Ale czy uda mu się odnaleźć właściciela tak wspaniałego manuskryptu? I czy mity, które krążą na powierzchni miasta są prawdziwe? I kto stoi za legendami o Królu Cieni?

Muszę przyznać, że Walter Moers zaczarował mnie swoją prozą. Jest ona lekka, nacechowana wieloma trafnymi metaforami. Wyobraźnia pisarza nie zna granic. W wielu momentach przerywałam czytanie i zastanawiałam się "czy to w głowie Waltera powstały te stwory, czy to moja wyobraźnia płata mi figle?". Jestem oczarowana światem przedstawionym w tej powieści. Camonia wydaje mi się pięknym, choć brutalnym światem. Miejsce, gdzie książki są całym życiem, są sensem wszystkich mieszkańców. Są jednak pewne granice, które chętnie są przekraczane... Katakumby to najstraszliwsze i najbardziej niebezpieczne miejsce w całej Camonii. Mało stworów wychodzi z nich żywych. Wiele z nich zostaje tam już na zawsze. Nie oznacza to jednak, że tam na dole nie można przeżyć. Owszem - można. Żyje tam wiele stworzeń - tych sympatycznych, a także mniej sympatycznych. Jedne mają w sobie nieograniczone pokłady życzliwości i miłości do książek, inne są maszynami do zabijania. 

Moers stworzył tak różnorodne postacie, że trudno się tu nudzić. Autor zasługuje na duży plus, ponieważ stopniowo wprowadza Czytelnika w swój świat, nie spieszy się z przedstawieniem wszystkich postaci i wydarzeń. Powolutku odkrywa przed nami tajemnice Księgogrodu i Katakumb. Jest tu miejsce na zaskoczenie, strach, śmiech oraz wiele wiele innych emocji. Jeżeli chodzi o bohaterów to każdy z nich ma unikatowy charakter, wygląd, sposób bycia. Krocząc ulicami Miasta Śniących Książek wraz z Hildegunstem, nie wiemy, kogo spotkamy, kto wyskoczy nam zza rogu, jakiego stwora poznamy w antykwariacie. 

Wiecie, co jeszcze urzekło mnie w powyższej pozycji poza wyobraźnią autora i świetnie przedstawioną historią? Ilustracje, które wykonał Walter. Choć nie są kolorowe to idealnie oddają charakter powieści. Niekiedy dzięki tym ilustracjom możemy wyobrazić sobie, jak wyglądają niektórzy bohaterowie, miejsca w Katakumbach, żywe książki... To dzięki tym ilustracjom przepadłam w opowieści całkowicie. Trudno było mi się oderwać od lektury, była pasjonująca, dobrze napisana. Barwny, wręcz poetycki język to największa zaleta tej książki. Mój podziw wzrósł dodatkowo, gdy podczas lektury Hildegunst (tak, to właśnie z perspektywy tego bohatera opowiedziana jest cała historia) zwraca się do nas, czytelników bezpośrednio. To sprawia, że czujemy się częścią tej opowieści.

Na uwagę zasługuje także okładka "Miasta Śniących Książek", która swoją drogą jest czarująca. Mnóstwo książek, a na dole buchling z książką w łapkach. Dodatkowo wydawnictwo zadbało o solidną twardą oprawę, dobry papier, świetną czcionkę i tasiemkę w formie zakładki. Tak dobrze wykonana robota nie może sprawić, bym przeszła obojętnie. 

Czy polecam książkę "Miasto Śniących Książek" Waltera Moers'a? Oczywiście! Jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po tę powieść z gatunku fantastyki to przeżyjecie niezapomnianą przygodę. Gwarantuję, że nawet zagorzali przeciwnicy fantastyki odnajdą tutaj coś dla siebie. W końcu książka o książkach dla mola jest idealna, prawda?

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

Czytaj dalej »

Weltbild'owskie promocje!

Jak obiecałam, postanowiłam informować od czasu do czasu o dość ciekawych promocjach, obniżkach cen itp. Dziś padło na Weltbild, który jak wiecie, ostatnio ma naprawdę spore obniżki cen! Chciałabym zaprezentować kilka godnych uwagi (moim zdaniem) tytułów w dość niskich cenach. Zaczynamy?

Cena: 19,90zł
Damian ma fotograficzną pamięć i talent do języków obcych. Jest autystykiem. Teraz dojrzewa i przeżywa pierwsze uniesienia z „asystentką seksualną”. Utrzymujący Patryka ojciec ma wobec syna ambitne plany, a młody człowiek – jakże niemęsko, zdaniem otoczenia – marzy o układaniu kwiatów. Bettina szuka miłości w popularnych serwisach randkowych. Kilka razy się sparzyła, mimo to nadal ma nadzieję… Wiśniewski jest mistrzem krótkiej formy. Za pomocą kilku obrazków, czasem kilku zaledwie zdań potrafi przekazać prawdę o ludzkiej naturze.. Jego felietony pomagają czytelnikom lepiej zrozumieć siebie i nasz coraz bardziej zwariowany świat.

Cena: 9,90zł
Czy można zabić człowieka, którego pokochało się pierwszą, szaleńczą miłością? I jak spojrzeć w oczy matce – morderczyni ojca? Jest rok 1971. Amy wychodzi z więzienia po dwudziestu latach, które odsiedziała za zabójstwo męża. Jej córka Pearl jest już dorosła. Teraz będzie musiała się zmierzyć z tajemnicą, tak długo ukrywaną przez matkę... Dlaczego Amy zabiła? Historię jej rodziny poznajemy od roku 1939, gdy kobieta bez pamięci zakochała się w Barneyu. Stworzyli szczęśliwy związek, a potem Barney poszedł na wojnę i wrócił całkiem odmieniony... Niezapomniana opowieść o wielkiej miłości, dramatycznych przypadkach losu i niebywałym poświęceniu, stworzona przez autorkę bestsellerowej Wędrówki Marty.

Cena: 9,90zł
"Wielka, absorbująca, błyskotliwa... Nick Hornby Genialna książka! Każdy czytelnik ją pokocha! Tony Parsons Emma i Dex? Doprawdy, trudno o mniej dobraną parę. Ona - zakompleksiona idealistka w grubych okularach. On - superprzystojniak z poczuciem, że świat należy do niego. Ona na wszystko musi ciężko zapracować. Jemu natychmiast udaje się to, o czym zamarzy. Ona szuka miłości, on seksu... Jest rok 1988. 15 lipca. Oboje dostają dyplomy uniwersyteckie i spędzają ze sobą noc. Następnego dnia każde pójdzie w swoją stronę. Gdzie będą w ten dzień za rok? Za dwa lata? I każdego następnego roku? Czy mają szansę spotkać się, a jeśli tak, to czy będzie im ze sobą po drodze? Na podstawie książki powstał film z Anne Hathaway i Jimem Sturgessem w rolach głównych. "

Cena: 12,90zł
Co musi się zdarzyć, by szare, podobne do siebie godziny okazały się najszczęśliwsze na świecie, by docenić to, co się ma, zrozumieć i odkryć na nowo własne uczucia? Grace ma trójkę dzieci, piękny dom i przystojnego męża, którego wiecznie nie ma w domu. Steve, oficer marynarki pnie się po szczeblach kariery i nie zauważa, że coraz bardziej oddala się od bliskich. Samotna i sfrustrowana kobieta pragnie odmiany. Gdy niespodziewanie odkrywa tajemnicę z przeszłości męża wydaje się, że los ich małżeństwa został już przypieczętowany. Tymczasem na lotniskowcu Steve’a dochodzi do wybuchu. Koszmarne godziny niepewności uświadamiają Grace, co tak naprawdę czuje do męża…

Cena: 7,90zł
3 lipca 2009 roku Lubna, sudańska dziennikarka, została aresztowana w restauracji w Chartumie. Jej zbrodnią było... założenie spodni, za które sudańskie prawo przewiduje publiczną chłostę. W Sudanie każdego dnia wiele kobiet jest karanych za łamanie artykułu 152 Kodeksu karnego. Zbyt krótka zasłona, która nie zakrywa wystarczająco dużo czy spotkanie sam na sam z mężczyzną – i "policja obyczajowa" zabiera kobietę do szpitala na badanie dziewictwa, a następnie do sądu, gdzie czeka je bardzo szybki wyrok. W imieniu wszystkich prześladowanych kobiet Lubna postanowiła się zbuntować i opowiedzieć o swoim procesie ludziom na całym świecie. Dzieląc się swoją historią kobieta opowiada także historię swego kraju, który ugina się pod jarzmem islamskiego prawa oraz tradycji. Kraju, w którym obrzezanie kobiet pozostaje regułą, w którym wszędzie czają się strażnicy moralności.

Cena: 10,90zł
Wyszły za mąż za świetnie sytuowanych braci Keelerów, ale czy są szczęśliwe? Dlaczego Mady, amerykańska aktorka, wciąż czuje się zagubiona? Czy Julia, Angielka, przestanie mieć kompleksy z powodu robotniczego pochodzenia? Czego obawia się Niela, Somalijka, zdradzona i porzucona przez własną rodzinę? Szwagierki muszą też walczyć z teściową, która nie akceptuje żadnej z nich… Lokko, autorka głośnej Gorzkiej czekolady, nie pierwszy raz tworzy barwny, wielokulturowy fresk społeczno-obyczajowy z wciągającą fabułą.

Cena: 9,90zł
Trzy miliony dolarów za spełnienie jednego życzenia… Trzeba przemierzyć Jedwabny Szlak, wykonując dziwne zadania: zdrapać odrobinę gliny z jednego ze słynnych wojowników Terakotowej Armii, wybrać się w najwyższe partie gór Tien-Szan w poszukiwaniu rzadkiego leczniczego ziela, odnaleźć skarb w ruinach pustynnej osady. Taką propozycję Lily Lin otrzymuje od nieznanej sobie ciotki. Skuszona ofertą zostawia Nowy Jork i wyrusza do kraju swoich przodków, by wypełnić misję. Wyprawa do Chin okaże się podróżą w głąb siebie i po miłość. Wpłynie nie tylko jej przyszłość, ale też ujawni fakty, które przekreślą wszystko, co Lily wiedziała dotychczas o swojej przeszłości.

Cena: 9,90zł
Jest rok 1957. Joy słyszy zaciekłą kłótnię matki z ciotką i dowiaduje się wstrząsającej prawdy o swoim pochodzeniu. Opuszcza bezpieczne Los Angeles i wyrusza do egzotycznych, fascynujących ją Chin, by odnaleźć prawdziwego ojca. Jej przybrana matka Pearl podąża za nią. Ciężka praca i trudne warunki życia na wsi sprawiają, że Joy zaczyna realnie patrzeć na komunistyczne Chiny. Polityka gospodarcza Mao doprowadza do tego, że ludzie masowo umierają z głodu. Pearl i Joy toczą walkę nie tylko ze swoją przeszłością, lecz także z bezduszną machiną urzędniczą państwa, w którym nie ma miejsca na normalność... Poruszająca powieść autorki słynnych Dziewcząt z Szanghaju.

Cena: 11,90zł

Historia, która wstrząsnęła Szwecją! Handel ludźmi, polityczna intryga i miłość w skandynawskim kryminale na miarę powieści Larssona. Młoda, tajemnicza Yi Young czekała bardzo długo, żeby powiedzieć światu prawdę. W wieku 15 lat opuściła biedną rodzinę w Chinach i, mamiona obietnicami rządu, udała do Szwecji. Dziś, po latach, chce wyznać szwedzkiej publiczności prawdę o chińskim rządzie i jego relacjach z pewną znaną szwedzką korporacją. Jednak tej nocy, kiedy ma się pojawić na antenie telewizji, dostaje brutalne ostrzeżenie. Wielu ludzi ponosi odpowiedzialność za to, co przydarzyło się Yi Young i jej chińskim
przyjaciółkom. I wielu nie dopuści, by prawda wyszła na jaw. Czas więc, by uciszyć Yi Young...


Sama skorzystałam z kilku promocji, jakie oferuje Weltbild. Czy któreś z tych pozycji macie na swojej półce? Czytaliście? Jak wrażenia?
Czytaj dalej »

Powrót do dzieciństwa - Ted (#1)

Tak jak obiecałam w poprzednim poście, wprowadzam cykl opinii filmowych. Dzięki temu będę "odhaczała" sobie obejrzane ekranizacje, może kogoś z Was zachęcę do któregoś filmu (bądź zniechęcę, choć na tym najmniej mi zależy)? ;) Także czas na film pierwszy.


Głównym bohaterem jest trzydziestopięcioletni John Bennett (Mark Wahlberg), który w planach ma ustatkowanie się. Czy mu się uda? Pewnego zimowego dnia, wiele lat wcześniej, otrzymał misia, którego uraczył dziecięcą bezgraniczną miłością. Zażyczył sobie, aby jego miś ożył i był jego prawdziwym przyjacielem. Na szczęście (czy też nieszczęście), maskotka ożywa i od tamtej pory towarzyszy bohaterowi przez całe życie. Co z tego wyniknie? A no częściej problemy, aniżeli coś dobrego. Ted (głosu użyczył Seth MacFarlane) ma swoje życie, lecz zachowuje się podobnie jak jego opiekun-przyjaciel. A to jest powodem naprawdę wielu komplikacji...

Film zapowiadał się świetnie. Komedia w połączeniu z fantastyką? Czemu nie! Miś, który ożywa i kroczy przez życie obok swojego opiekuna wydawał mi się ciekawym pomysłem na fabułę. Gdy byłam małą dziewczynką zawsze sobie wyobrażałam, że moje zabawki ożywają wtedy, kiedy zamykam oczy bądź wychodzę z pokoju. Niestety nigdy nie udało mi się ich przyłapać ;). W każdym bądź razie, sięgając po film oczekiwałam wspaniałej rozrywki, czegoś, co pomoże mi się zrelaksować, odciągnie myśli od szkolnych zajęć. Usiadłam więc wygodnie w łóżku, kupiłam paczkę chipsów i... Mało się nimi nie udławiłam.

Film początkowo zapowiada się świetnie. Retrospekcja z dzieciństwa, kiedy to mały misiu był powodem wielkiego szoku każdego człowieka, na którego się natknął. Później główna fabuła, kiedy to Ted jest nieznośnym ćpunem, alkoholikiem, maskotką, która sprowadza biednego Johna na złą drogę. Uważam, że w rolę Lori Collins nikt inny nie wszedłby tak dobrze, jak to zrobiła Mila Kunis. Zagrała, jak na taki film, całkiem nieźle. Nawet Mark Wahlberg w roli głównego bohatera spisał się dobrze. Jednak co się stało, że prawie udławiłabym się chipsami? Powodem był nikt inny, jak Ted. Maskotki kojarzą mi się z dzieciństwem, spokojem, delikatnością. Rozumiem, że reżyser chciał przedstawić misia w zupełnie innym świetle, dodać mu charakteru, swobody, ale nie w takim stopniu! Zdecydowanie przesadził. I zamiast skupiać się na niekiedy zabawnych momentach, ja irytowałam się, gdy widziałam Teda. Gdyby mu tak odebrać kilka cech, stworzyć go nieco łagodniejszym, byłoby... dobrze. Naprawdę dobrze.

Sama fabuła okazała się być wręcz zwyczajna. Nie zauważyłam nic nowego, żadnych zabiegów, inwencji twórczej. W tym filmie zostały powielone już doskonale znane nam schematy - główny bohater nieco ciamajdowaty, który nie potrafi poradzić sobie bez "kogoś", kobieta, która ustawia swojego narzeczonego i maskotka, która ma duży wpływ na bohaterów. Choć nie widziałam wielu filmów, kiedy to zabawki ożywają to wiem, że istnieje naprawdę sporo filmów o podobnej fabule. Ten niestety nie wyróżnia się niczym szczególnym. Bawić jednak bawi, niekiedy nawet głupotą reżysera. Pojawia się wiele niedociągnięć, kiedy to w jednej sekundzie bohater trzyma w ręce butelkę wody, a po dwóch sekundach znika ona jak za działaniem czarodziejskiej różdżki.

W takim razie czy polecam? Niekoniecznie. Jak widać ten film mnie nie zachwycił, choć nie spodziewałam się filmu na miano Oskara. Jeżeli jednak macie ochotę na lekkie, głupkowate wręcz filmy to polecam. Zrelaksować się zrelaksujecie, pośmiać pośmiejecie pod warunkiem, że nie będziecie mieć dużych oczekiwań wobec tego filmu, bo wysokich lotów to on nie jest.

Ocena: 3/6


Czytaj dalej »

Zmiany na blogu

Witajcie!

Jak pewnie zauważyliście, sporo się tu pozmieniało. Potrzebowałam zmiany i to dużej. Chyba udało mi się sprostać swojemu wyzwaniu, aczkolwiek nie jest jeszcze tak, jakbym chciała. Na pierwszy rzut poszła szata graficzna, nieco skromna, jasna, chyba przejrzysta. Wciąż nad nią pracuję, jednak to, co głównie zamierzałam zrobić zostało już wykonane.
Kolejną zmianą był adres bloga. Znana byłam pod nazwą 4marca, jednak za bardzo kojarzyła mi się z moim dawnym blogiem (dla niewtajemniczonych, ta strona poprzednio była blogiem typowo refleksyjnym, jednak przeszła metamorfozę) oraz była zbyt mało związana z tutejszą działalnością. Obecnie mieszkam sobie pod adresem slowa-czytane i zagoszczę tutaj na dłużej. Przepraszam za wszelkie kłopoty, które mogliście mieć z dotarciem tutaj.
Następnie, co postanowiłam zmienić, a raczej wprowadzić to recenzje filmów przeze mnie obejrzanych. Wiem, że sporo takich postów jest ostatnio umieszczanych, jednak potrzebuję miejsca, gdzie uporządkowałabym swoje "doświadczenie filmowe" i mogła się z Wami nim podzielić. Co jeszcze wprowadzę? Kiedyś obiecałam, iż częściej będą się pojawiać posty, w których będę informowała o przecenach danych pozycji w niektórych księgarniach. Mam zamiar zrobić z tego stały cykl, aczkolwiek jeszcze nie wiem o jakiej częstotliwości.

Czy podobają Wam się zmiany? Wiem, że zniknął tak przez niektórych uwielbiany kociak, aczkolwiek nieco mniej tutaj pasował. Macie jakieś aluzje? Chętnie dowiem się, jak według Was prezentują się zmiany. A już od jutra wprowadzam nowe cykle, o których wyżej wspomniałam. Czy coś jeszcze? Z gruntownych porządków to chyba wszystko.  :) 
Czytaj dalej »

"W otchłani" Beth Revis

Tytuł: W otchłani
Autor: Beth Revis
Moja ocena: 5/6
Wydawnictwo Dolnośląskie
Wyobraź sobie, że budzisz się rano w zupełnych ciemnościach. Bierzesz głęboki wdech i czujesz sztucznie przefiltrowane powietrze. Po chwili wszystko rozbłyska jasnym światłem. Wstajesz niepewnie, wyzuty z wszelkich uczuć, emocji. Wychodzisz poza teren mieszkania w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza. Otwierasz drzwi i oczom ukazuje Ci się piękny obraz. Kolorowe rośliny, skaczące zajączki, fontanna i... wielkie ogromne słońce. O przepraszam, wielką ogromną żarówkę, metalowe ściany, sztuczne powietrze. Nigdzie nie możesz uciec, jesteś zmuszony do życia wśród metalowych ścian. Jak się czujesz? 

W takiej sytuacji znalazła się Amy, siedemnastoletnia dziewczyna, która wraz z dziewięćdziesięcioma dziewięcioma osobami została zamrożona na trzysta lat i miała zaludnić nową planetę. Niefortunny wypadek (ale czy na pewno?) sprawia, że dziewczyna zostaje odłączona od aparatury pięćdziesiąt lat wcześniej. Zostaje zmuszona do życia na pokładzie "Błogosławionego", na którym dzieją się dziwne rzeczy. Ludzie mają zamglone oczy, nie ukazują prawdziwych emocji i ślepo wierzą swojemu przywódcy. A kto nim jest?  Najstarszy, który cieszy się ogromnym autorytetem wśród żywicieli, a także Starszy, jego pełnoprawny zastępca i następca jednocześnie. Na statku zaczynają się dziać dziwne rzeczy, ktoś z premedytacją usiłuje obudzić z hibernacji pozostałych zamrożonych ludzi. Kto stoi za tymi morderstwami? Czy Amy i Starszemu uda się odkryć tajemnice, które skrywają podwładni? 

Muszę przyznać, że o książce swego czasu było bardzo głośno. I zaczyna być ponownie za sprawą drugiego tomu, który niedługo zostanie wydany. Zainteresowana pozytywnymi opiniami stwierdziłam, że najwyższy czas samej wyrobić sobie zdanie o książce Beth Revis. Początkowo podchodziłam do niej sceptycznie, bo nie znałam ani autorki, ani właściwie jej stylu pisania. Ale muszę przyznać, że gdy przeczytałam kilka początkowych stron od razu wsiąknęłam w ten świat. Choć nie miałam do czynienia z gatunkiem science-fiction zbyt często to świetnie się przy "W otchłani" bawiłam. 

Beth Revis stworzyła świat odległy, wręcz nierealny. Ale jej warsztat pisarski sprawił, że czytając książkę czułam się, jakbym była w środku tych wydarzeń. Wraz z bohaterami odkrywałam wszelkie tajemnice "Błogosławionego". Z Amy i Starszym schodziłam na poziom kriogeniczny, gdzie leżeli zamknięci w komorach ludzie. Razem z Amy sprzeciwiałam się Najstarszemu, wybuchałam złością, gdy prosto w oczy kłamał żywicielom, dawał im złudne nadzieje. Nieco irytował mnie Starszy, który niekiedy był naprawdę naiwny, ale mimo to jest naprawdę interesującą postacią. Najbardziej jednak zawiodła mnie autorka przy stworzeniu Oriona. Zdecydowanie za mało czasu zostało mu poświęcone. Mogła nieco wyraźniej wykreować tego bohatera. 

Narracja jednoosobowa, lecz z perspektywy Amy i Starszego była strzałem w dziesiątkę. Każdy rozdział poświęcony albo Amy albo Starszemu pomagał w zrozumieniu ich uczuć, sytuacji, w której się znaleźli. Razem z nimi mogłam odkrywać coraz to bardziej tajemnicze zakamarki statku. Obserwowałam wypranych z emocji żywicieli, zakradałam się do pracowni Najstarszego, aby odkryć, co też znów wymyśli, aby zapanować nad statkiem. Tak, dawno nie przeczytałam tak zajmującej książki.

I pewnie można byłoby znaleźć w niej sporo błędów, wątki można by było inaczej poprowadzić to stwierdzam, że to książka naprawdę warta uwagi. Wszystko dobrze przedstawione, interesujące postacie, ciekawa fabuła. Dodatkowo dobra proza autorki sprawiła, że książkę czytałam naprawdę szybko i z dużą przyjemnością. Niekiedy nie mogłam się od niej oderwać. I z czystym sumieniem polecam książkę "W otchłani" wszystkim. Nawet ci, którzy nie są przekonani do gatunku jakim jest science-fiction to zapewniam, każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Tutaj się nie odczuwa, że coś jest nie tak. Historia wciąga, a to chyba najważniejsze?

W otchłani Tom 2: Milion słońc [Beth Revis]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

The Versatile Blogger

Zazwyczaj stronię od takich zabaw, ale czymś trzeba Was zająć :) A tak na poważnie to ta zabawa wydawała mi się być ciekawa, więc z niej skorzystam. Zostałam nominowana przez: Leanikę, Agę i Gosiek. Dziękuję bardzo za nominację!



Zasady Versatile Blogger przedstawiają się następująco:
- podziękować za nominacje osobie, dzięki której został włączony do zabawy
- pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Awards
- ujawnić 7 faktów dotyczących własnej osoby
- nominować 15 blogów, które według nominowanego na to zasługują
- poinformować o fakcie nominowania autorów blogów  

Oto 7 faktów z mojego życia:
- Gdy mnie jakaś książka wciągnie to choćby się paliło, waliło czy czekały sprawdziany, ja siedzę i czytam nocami tę książkę
- Nie poszłam na swoją własną studniówkę
- Szybko tracę cierpliwość
- Mam często słomiany zapał, ale jak już się za coś zabiorę i na czymś mi zależy to doprowadzam to do końca
- Boję się zostawać sama w domu nocą, bo wydaje mi się, że ktoś chodzi po moim mieszkaniu
- Moim planem na dzień dzisiejszy jest pójście na Akademię Morską na logistykę
- Często zmieniam plany dotyczące mojej przyszłości

To chyba tyle, ile powinniście wiedzieć o mnie na dzień dzisiejszy. :) Zapewne znalazłoby się wiele rzeczy, ale jak siedem to siedem. Nie nominuję nikogo, gdyż nie wiem kto brał już w tym udział. Ale jeżeli są takie osoby, które jeszcze nie brały w tym udziału a chcą to czujcie się nominowani :)
Czytaj dalej »

Zapowiedzi wydawnictwa MAG



Portret pani Charbuque/Asystentka pisarza fantasy
Jeffrey Ford
23 stycznia 2013

ASYSTENTKA PISARZA FANTASY
Zdobywca dwóch World Fantasy Award w 2003 roku: za najlepsze opowiadanie („Stworzenie”) oraz najlepszy autorski zbiór!
Recenzja w „Publishers Weekly” oraz miejsce na ich liście „Najlepszych Książek Roku”.
„Miasto Egzo-Szkieletów” – w 2005 roku zdobywca  francuskiej Grand Prix de l’Imaginaire za najlepsze przetłumaczone opowiadanie!
 

PORTRET PANI CHARBUQUE
Ta tajemnicza i nastrojowa powieść opowiada historię portrecisty Piero Piambo, który otrzymuje zlecenie inne od wszystkich. Pani Charbuque, bogata i skryta kobieta, zamawia u niego swój portret, jednak stawia dziwaczny warunek: Piambo może jej zadawać pytania na dowolny temat, ale pod żadnym pozorem nie wolno mu jej zobaczyć. Tak rozpoczyna się oszałamiająca i wciągająca literacka podróż do świata pani Charbuque oraz Nowego Jorku w roku 1893.
Dziwna i poruszająca opowieść o obsesji, inspiracji i nadnaturalnych zjawiskach przyprawiona szczyptą morderstwa... Zwroty akcji nie pozwalają ani na chwilę odłożyć książki.




Pusta przestrzeń
M. John Harrison
23 stycznia 2013

PUSTA PRZESTRZEŃ to kosmiczna opowieść przygodowa. Zaczynamy od następującego snu:
 Obcy instrument badawczy wielkości brązowego karła wisi pośrodku pustki, ponieważ chciano umieścić go w jednakowej odległości od wszystkich obiektów we wszystkich możliwych wszechświatach. Gdzieś we fraktalnym labiryncie pod jego powierzchnią, na pokładzie z alotropowego węgla leży kobieta. Z kącika jej ust sączy się biała pasta z nanomaszyn. Kobieta nie jest ani przytomna, ani nieprzytomna; ani martwa, ani żywa. Z jej kośćmi policzkowymi coś jest nie w porządku. W pierwszej chwili myślisz, że przechodzi z jednej postaci do drugiej – może to kot, a może coś, co tylko przypomina kota – a potem zauważasz, że ona naprawdę próbuje być i jednym, i drugim jednocześnie.  Czeka na ciebie, czekała na ciebie od być może dziesięciu tysięcy lat. Przybywa z przeszłości, przybywa z przyszłości, i za chwilę przemówi…

PUSTA PRZESTRZEŃ jest sequelem ŚWIATŁA i NOVA SWING. Trzy wątki przedstawiane w kolejnych rozdziałach posuwają się oddzielnie do owego obrazu zamrożonej transformacji.


Ja nabrałam ochoty na pierwszą pozycję. A Wam któraś wpadła w oko? :)



Czytaj dalej »

Podaj dalej!

Witam! Jako, że otrzymałam od Mery książkę w akcji "Podaj dalej!" zorganizowanej przez Giffin, teraz przyszła kolej na mnie, aby zorganizować tę akcję.


Zasady akcji "Podaj dalej":

1. Jeden z uczestników akcji podaje tytuły książki/książek, które chce oddać komuś ze swoich czytelników. 

2. By ją/je otrzymać, wystarczy się zgłosić w komentarzu pod postem, ale... Osoba obdarowana lekturą będzie musiała także wziąć udział w akcji, to znaczy opublikować u siebie na blogu podobny post i wysłać w świat jedną książkę (oczywiście można więcej) w stanie co najmniej dobrym i o wartości podobnej do tej, którą otrzyma (odpadają wydania kieszonkowe itp.). 

3. Z przyczyn technicznych w zabawie mogą wziąć udział tylko i wyłącznie osoby, które posiadają blogi.

4. Można dodać blog do obserwowanych, aby być na bieżąco, gdy pojawią się wyniki.

5. Akcja trwa od 16.01.2013 do 10.02.2013. W terminie do 3 dni po zakończeniu akcji wylosuję zwycięzcę i będę oczekiwała na wiadomość z danymi do przesyłki. Zwycięzca ma na to tydzień od dnia, gdy umieszczę wyniki na blogu.


Książka, która powędruje w świat:

Jest to historia o kobiecie - matce, nieco zagubionej w swoim świecie. O kobiecie, która zaczyna nienawidzić swojego męża, dla którego liczą się tylko mecze w telewizji, swojego dziecka, przez które cierpi, bo musi się nim opiekować. Książka jest napisana stylem dość... oryginalnym, pozbawionym chronologii, zasad ortografii.  

Moja opinia znajduje się TUTAJ.


Dlaczego wysyłam ją dalej? Mnie nie zachwyciła, ale są osoby, które chętnie wyrobiłyby sobie o niej własne zdanie. I ta akcja jest właśnie dla tych osób. 

Jeżeli ktoś jest chętny proszę napisać standardowe "Zgłaszam się" bym wiedziała, kogo brać pod uwagę. :)
Czytaj dalej »

Na krótko - "Granica" Zofia Nałkowska oraz "Lucka rzecz" Jacek Wangin

Są książki, o których nie chce się dużo pisać, albo brakuje słów, którymi można daną książkę opisać. Są też takie, po których trudno zebrać myśli lub jest ich tak wiele, że trudno je złapać i połączyć w jedność. Są jak krople deszczu, które spadają litrami i nie zostawią na człowieku ani jeden suchej nitki...

Dziś przyszedł czas na dwie powieści, które w pewnym stopniu mnie wstrząsnęły. Jedna to klasyka polskiej literatury, druga zaś to powieść, która w kanonie lektur powinna się znaleźć. Obie nie są łatwe w odbiorze, ale każda z nich ma w sobie coś, co przyciąga. Mnie przyciągnęły i to dość skutecznie.


"Granica" Zofii Nałkowskiej to powieść dwudziestolecia międzywojennego. Uważa się ją za największe osiągnięcie prozy psychologicznej tamtych czasów. Czy słusznie? Jak najbardziej. Autorka przedstawiła czytelnikowi historię życia głównego bohatera - Zenona Ziembiewicza, od końca. Na samym początku zdradza nam, co stało się z bohaterem. Następnie zręcznie przechodzi do kreowania jego życia, nie zawsze idealnego. Nałkowska analizuje życie i postawy Zenona, który pod wpływem wielu czynników zmienia siebie, swój charakter, zasady. Książka dla wielu może sprawić problem w odbiorze. Autorka posługuje się już bardziej bliskim nam językiem, jednak nie zawsze łatwo jest swobodnie kroczyć między zdaniami. Nagromadzenie metafor i wielu innych środków stylistycznych utrudnia nieco czytanie, jednak sprawia, że język jest barwny... piękny! Początkowo miałam problemy z czytaniem, trudno było mi się skupić na wydarzeniach, myliłam bohaterów. Z czasem jednak książka znalazła ze mną wspólny język. 
Ocena: 4/6




"Lucka rzecz" Jacka Wangina to książka, która niejednemu czytelnikowi otworzy oczy. Autor ukazał prawdę o życiu, jakie wiedzie przeciętny człowiek, lecz piękny język, styl, a przede wszystkim oryginalność sprawiają, że książkę czyta się ekspresowo. Czytelnik swobodnie wkracza w świat Lucjana, Tomasza, Zosi i... Wokulskiego. Historię czyta się z zapartym tchem, na ustach wiele razy pojawia się uśmiech. Mi podczas lektury towarzyszył gromki śmiech, zwłaszcza podczas rozmów głównego bohatera ze Stanisławem Wokulskim! Nie to jednak jest najważniejsze. Wkraczanie młodego mężczyzny w wielki świat, potrzeba znalezienia swojego miejsca w życiu to główny temat powieści. Jednak przedstawienie tego w tak realistyczny i dosadny sposób sprawia, że refleksje dotyczące własnego życia nachodzą natychmiast. Jednak autor nie sprowadza czytelnika z wielkim trzaskiem na ziemię. On uczy czytelnika uświadomienia sobie pewnych spraw, bawi swoim przenikliwymi i oryginalnymi spostrzeżeniami. Między wersy wkrada czarny humor. Moim zdaniem, ta książka powinna trafić do kanonu lektur obowiązkowych. Młodzi ludzie dopiero uczą się żyć, często nie uświadamiają sobie wielu spraw. Ta książka wymusza w czytelniku refleksje, które w codziennym życiu dużo ułatwiają. Polecam!
Ocena: 5/6

Książki biorą udział w wyzwaniu: Polacy nie gęsi...
Czytaj dalej »

"Cichy wielbiciel" Olga Rudnicka

Są autorzy, których się po prostu boimy. Rzecz jasna nie ich samych w sobie, lecz ich twórczości. Czytamy pozytywne recenzje, poznajemy coraz szersze grono ich fanów. Boimy się sięgnąć po książki przez nich napisane, ponieważ wysoko stawiamy poprzeczkę. I obawiamy się, że nastąpi rozczarowanie, że książka nie spełniła naszych czytelniczych oczekiwań. Czy z powieściami Olgi Rudnickiej jest tak samo? Czy rozczarowuje?

Olga Rudnicka to absolwentka pedagogiki w Wyższej Szkole Komunikacji i Zarządzania w Poznaniu. Jest autorką poczytnych powieści takich jak: Czy ten rudy kot to pies?, Martwe Jezioro, Natalii 5, czy choćby najnowszej Drugi przekręt Natalii. Pracuje jako asystentka osób niepełnosprawnych w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej w Śremie. Uwielbia salsę, jazdę konną. Z zaangażowaniem zaczytuje się w literaturze Stephena Kinga, Joanny Chmielewskiej, Tess Gerritsen, czyli osób bliskich jej gatunkowo. 

W głębi duszy każda kobieta chciałaby być obsypywana przez tajemniczego wielbiciela bukietami pięknych kwiatów, romantycznymi listami, miłymi sms'ami. Jeszcze milej by było, gdyby otrzymywała upragnioną książkę, szal, który sobie upatrzyła. Ale żadna z kobiet nie chciałaby być prześladowana, nękana natrętnymi telefonami i sms'ami, obserwowana, szpiegowana. Trudno jest normalnie funkcjonować, kiedy ma się świadomość, że ktoś stale kroczy za Tobą i obserwuje każdy Twój ruch...

Martwe morze stoi wokół nas i nadziei brak na wiatr... Martwe morze stoi wokół nas i nadziei brak na wiatr... Martwe morze stoi wokół nas i nadziei brak na wiatr... Martwe morze stoi wokół nas i nadziei brak na wiatr...*

W "Cichym wielbicielu" poznajemy Julię Rogacką, dziewczynę pełną energii, ładną blondynkę o niebieskich oczach. Wraz z dwiema przyjaciółkami: Kamilą i Zuzą wynajmuje trzypokojowe mieszkanie w Poznaniu. Pracuje jako doradca klienta w jednym z salonów sieci komórkowej. Niedawno skończyła studia i postanawia ułożyć sobie życie. Jest w związku z Pawłem, który na co dzień przebywa w Krakowie, gdzie pracuje. Pewnego dnia do salonu przychodzi kurier z bukietem pięknych czerwonych róż. Dziewczyna jest zdezorientowana. W bukiecie ukryty jest bilecik, na którym jest fragment jednego z wierszy Asnyka. Mariola, koleżanka z pracy podejrzewa dziewczynę o romans, o którym jej nie powiedziała. Potajemnie zazdrości Julii tych kwiatów i listów. Wszystko zaczyna się niewinnie. Kwiaty, listy, tajemnicze telefony, w których nikt się nie odzywa, ale wyraźnie słychać czyjś oddech. Następnie sms'y. Rogacka nie wie, kim tak naprawdę jest jej cichy wielbiciel. Podejrzewa o to któregoś z klientów, choć sama dokładnie nie wie kogo. Przyjaciółki i rodzina bagatelizują obawy Julii. Dziewczyna popada w obłęd, jest zlękniona, trudno jest jej się skoncentrować. Zaczyna się prawdziwy koszmar...

To było moje pierwsze spotkanie z Olgą Rudnicką i co najważniejsze, uważam za nadzwyczaj udane! Dzięki nieocenionej Leanice miałam możliwość zapoznania się z "Cichym wielbicielem", który od pierwszych stron skutecznie wciąga w swój świat. Autorka zręcznie i ciekawie przedstawiła zjawisko stalkingu. Z precyzją i dokładnością ukazała nam schemat postępowania oprawcy, a także paranoję ofiary, jej bezradność, obawy, strach.

Stalking jest to uporczywe prześladowanie lub nękanie, które może przybierać rózne formy dające sie opisać za pomocą przejawów zachowania sprawcy. Do najbardziej spotykanych należą – wysyłenie listów lub smsów, przesyłanie niechcianych prezentów lub kwiatów, uporczywe telefonowanie, śledzenie, odbywanie wizyt w domu lub miejscu pracy, publiczne upokarzanie, niszczenie własności ofiary, groźby, a nawet realna przemoc. 
Stalking może wywrzeć rujnujący wpływ na psychiczną bądź fizyczną kondycję ofiary, a także na jej postrzeganie przestrzerni społecznej i relacje z innymi ludźmi.**

Byłam naprawdę miło zaskoczona, gdy zaczęłam czytać. Olga Rudnicka posiada niezwykłą lekkość pióra, która pomimo swojej prostoty potrafi naprawdę zachęcić. Autorka w skuteczny sposób tworzy nieco skomplikowaną akcję. Tutaj pokazała krok po kroku schemat, w jakim porusza się wielbiciel. Jego metody myślenia, sposoby zdobywania informacji, spryt, przebiegłość, inteligencję. I co ważne - taka osoba nie zawsze jest niestabilna emocjonalnie, psychicznie. Zazwyczaj jest zdrowa umysłowo. Niestety, takie zachowanie jeszcze kilka lat temu nie było karane. Policja miała związane ręce, nie mogła pomóc ofiarom stalkingu. Jak każdy wie, nasz system prawny jest dość ubogi i udziwniony. Jeżeli czegoś nie ma w kodeksie, oznacza to, że nie ma przestępstwa, wykroczenia. Dopiero 15 lipca 2011 roku przepis dotyczący prześladowań i nękań został wprowadzony do kodeksu karnego. Obecnie za takie uporczywe nękanie można otrzymać do 3 lat pozbawienia wolności. Dopiero od lipca 2011 roku policja może śmiało wszczynać odpowiednie metody, aby raz na zawsze zakończyć gnębienie ofiary. Jak wiadomo, nie zawsze tak było.

"Cichy wielbiciel" to książka, która wciąga i nie pozwala czytelnikowi od niej odejść, dopóki nie przeczyta ostatniego zdania. Choć znałam pojęcie stalkingu to z zaciekawieniem i niekiedy przejęciem śledziłam losy Julii Rogackiej, jej rodziny, przyjaciół i samego stalkera. Niekiedy byłam bardzo zdenerwowana, kiedy policjanci jawnie wyśmiewali obawy Julii, przyjaciółki, które zamiast pomóc Rogackiej odwróciły się od niej w obawie, że i do nich się "wielbiciel" będzie zalecał. W pewnym sensie rozumiem ich strach, tchórzostwo, ale przecież przyjaciół nie powinno się zostawiać samym sobie, jeżeli zagrożone jest ich życie. To mi się w głowie nie mieściło. Postawa Pawła początkowo bardzo mnie zdenerwowała, na szczęście później zrozumiał pewne sprawy i zmienił swoje postępowanie. Gdyby nie on i wsparcie rodziny, nie wiadomo, co by się działo z Julią.

Czy polecam? Oczywiście! Owszem, w tej książce można znaleźć kilka niedociągnięć, błędów, ale pomimo tego książka zasługuje na duże zainteresowanie. Do tej pory stalking nie jest znany każdemu, wiele osób dopiero teraz się o tym dowiedziało. Jeżeli nie przepadacie za prozą Rudnickiej, jednak warto sięgnąć po "Cichego wielbiciela". Otworzy oczy niejednej osobie i nagłośni sprawę. Polecam!

* Tekst piosenki Budki Suflera "Martwe morze"
** Tekst pochodzi ze strony: www.stopstalking.pl


Cichy wielbiciel [Olga Rudnicka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Rozdroża" William Paul Young

William Paul Young, autor bestsellerowej powieści "Chata", która sprzedała się w 18 milionach egzemplarzy, napisał nową i zarazem ciekawą historię w podobnym stylu. Głównym bohaterem jest Anthony Spencer, człowiek bezwzględny i bezduszny w swojej postawie. Jest osobą dążącą do wyznaczonych sobie celów, niekiedy "po trupach do celu". Często wykorzystuje swoje zdolności manipulacji aby zdobyć to, czego pragnie. Jego nieoficjalnym hobby jest niszczenie życia ludzi i robienie sobie wrogów. W pewnym momencie popada w paranoję - zaczyna kupować wiele nieruchomości, w których prawie wcale nie przebywa. Montuje w nich kamery i alarmy. Uważa, że ktoś go śledzi i chce zrobić mu krzywdę. Pewnego dnia, mężczyzna budzi się z potwornym bólem głowy. Nie wie gdzie jest, co się dzieje. Mdleje. Trafia do szpitala, gdzie zapada w śpiączkę.

I tu rozpoczyna się właściwa akcja. Tony'emu wydaje się, że spaceruje po lesie we własnym śnie i może robić i krzyczeć to, na co ma ochotę. Okazuje się, że nie jest tak do końca. W tym magicznym świecie poznaje Jacka, który ucina sobie z bohaterem ciekawą pogawędkę. Na jego drodze staje także Jezus i Babka! Postacie intrygujące, początkowo wzbudzające nieufność w bohaterze. Z czasem się do nich przekonuje. Ale w jaki sposób? Dlaczego pojawiają się na drodze głównego bohatera? Co mają do przekazania? I najważniejsze - czy pod wpływem tych spotkań Anthony zmieni swoje postępowanie?

Muszę przyznać, że książka jest naprawdę ciekawa. Początkowo zapowiadała się dość... skomplikowanie. Rozdział pełen informacji, zagmatwanych, niezrozumiałych. Owszem, później pojawiają się wyjaśnienia i wszystko staje się zupełnie jasne. Jedno, co zwróciło moją uwagę na tyle, że przerwałam czytanie, było powtórzenie jednego akapitu. Aż cofnęłam stronę czy dwie aby upewnić się, czy powtórzenie było słowo w słowo. Taki zabieg tylko irytuje czytelnika, wybija go z rytmu książki i budzi niesmak... Jednak fabuła i bohaterowie naprawiają ten błąd i zacierają niemiłe pierwsze wspomnienia. 

Autor po raz kolejny wykreował bardzo interesujące postacie. Tym razem głównym bohaterem uczynił człowieka, który popada w paranoję, który ma na swoim koncie sporo czynów, które zamiast pomagać innym, tylko niszczyły ich życie. A manipulowanie? Trudna sztuka do opanowania, aczkolwiek bardzo przydatna, o czym przekonał się sam bohater. Jednak ta postać nie posiada tylko negatywnych cech. Przy spotkaniu z Jezusem ukazuje swoje ukryte ja, swoje szczątki dawnego, dobrego charakteru. Nie zawsze był zatwardziałym egoistą. I te dawne cechy próbują z niego wyciągnąć Jacek, Babka i Jezus. Czy bohater otrzyma drugą szansę? Postacie ze "snu" Tony'ego były w pewien sposób różne, lecz tworzyły całość. Ich słowa wzajemnie się uzupełniały. Ciekawe dyskusje, poglądy. Jednak to wszystko było już mi znane.

Właśnie! William Paul Young nie popisał się nowatorstwem w tej powieści. Wyraźnie wyczuwałam pewne podobieństwa do poprzedniej powieści, jaką była "Chata". To ona była dla mnie czymś nowym, wspaniałym, magicznym. W "Rozdrożach" nie odczułam do końca tej magii. Takie schematyczne pisanie nie jest do końca w moim guście, toteż trudno było mi przymknąć oko na te powtórzenia, podobieństwa, aż za bardzo widoczne. Niekiedy rozmowy były jakby lustrzanym odbiciem tych z "Chaty". A czy Anthony wiele różni się od Mackenziego? Niekoniecznie. Może w innych sytuacjach spotkali na drodze Boga, jednak wszystko idzie w tym samym kierunku. Nic nowego. Nie czułam się zaskoczona, a rozczarowana. 

Książka podobała mi się, owszem. Żałuję trochę, że "Rozdroża" przeczytałam zaraz po "Chacie". Może gdyby nie ten brak odstępu między jedną powieścią a drugą, moje odczucia byłyby inne? Może dostrzegłabym mniej podobieństw? Chyba nie. Byłam oczarowana "Chatą" i do tej pory jestem. Byłam naprawdę miło zaskoczona, gdy książkę zaczęłam czytać. Wciągnęła mnie. Z "Rozdrożami" było nieco inaczej. Na pewno trudniej było mi przebrnąć przez początek. Powieść okazała się też mniej ciekawa niż poprzednia. Nie oznacza to, że była nudna. Nie, wręcz przeciwnie! Działo się wiele. I osobom, które nie czytały "Chaty", a mają ochotę na "Rozdroża", książka powinna przypaść do gustu. Więcej tutaj realizmu niż magii. Staram się twardo stąpać po ziemi, ale w powieściach lubię odnajdować cząstkę tej magicznej sytuacji. I tutaj odnalazłam, dlatego książka mi się spodobała.

Autor ma wyjątkową lekkość pióra. I choć niekiedy bardzo komplikuje sytuacje, wszystko jest podane w ładny i prosty sposób. Przecież nie potrzeba pięknych i wzniosłych słów czy wydarzeń, aby dowiedzieć się o sobie prawdy. Można to wszystko przekazać inaczej. Prościej. I tutaj tak właśnie było. Stąd moje oczarowanie autorem i jego prozą. Swoją drogą bardzo interesującą. 

W takim razie, czy polecę? Oczywiście. Może nie jest to książka wybitnie dobra, ale na pewno jest warta uwagi. Fani autora zapewne sięgną po "Rozdroża" i wydadzą się im interesujące. Odważnych, wierzących czy też nie, jak najbardziej zachęcam do przeczytania. I choć nie jestem osobą głęboko wierzącą i nie po drodze mi z powieściami religijnymi, tutaj ten wątek, chcąc czy nie chcąc jeden z głównych, bardzo mi się podobał. I jestem przekonana, że każdy z Was znajdzie w tej książce coś dla siebie. Polecam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Czytaj dalej »

"Pretty Little Liars. Doskonałe" Sara Shepard

Opinia zawiera spojlery z poprzednich części!

Po raz kolejny, trzeci już, spotykamy się z bohaterkami pierwszego tomu. Tym razem tajemniczy/a A. przesuwa granicę, jaką narzucono Ari, Spencer, Emily i Hannie. Tym razem groźby przechodzą w czyn. Robi się coraz ciekawiej...

Pewnego dnia do mediów trafia film z wspólnych wakacji pięciu przyjaciółek. Nikt nie wie, kto i dlaczego udostępnił go społeczeństwu. Wspomnienia powracają. Dziewczyny sądziły, że wraz z śmiercią Toby'ego, zniknęły tajemnicze sms'y i e-maile. Niestety, A. wciąż obserwuje dziewczyny i w końcu daje o sobie znać poprzez groźby, które z czasem są realizowane. Sekrety przyjaciółek wychodzą na jaw. 

A. powiela zdjęcia Emily i Mayi z imprezy, gdzie dziewczyny z maszynie do robienia zdjęć oddawały się niecodziennej czynności. Na jaw wychodzi orientacja Emily. Dziewczyna chwilowo jest wyśmiewana, rodzice nie akceptują całego zajścia i stawiają dziewczynie ultimatum - albo zapisze się na terapię do "Wierzchołków Drzew" albo wyjeżdża do swojej ciotki do Iowa. Dziewczyna decyduje się na krok pierwszy, gdzie podczas "terapii" wychodzą na jaw rzeczy zbyt oczywiste. Wszystko zaczyna się komplikować.

Aria nie ma łatwego życia. Zaczyna spotykać się z Seanem, byłym chłopakiem Hanny. I mogłoby się wydawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, dopóki A. nie ujawnia tak bardzo skrywanej rodzinnej tajemnicy - mama Ari dowiaduje się o romansie jej męża z młodszą kobietą Meredith oraz to, że Aria od dawna o tym wiedziała i ukrywała fakt przed mamą. Dziewczyna zostaje zmuszona opuścić swoje mieszkanie i zamieszkuje u Seana. To dopiero początek komplikacji. Serce dziewczyny wciąż bije dla Ezry Fitz, nauczyciela literatury. 

Spencer zawsze starała się być idealną uczennicą. Wydarzenia, które mają miejsce sprawiają, że dziewczyna powoli traci siły. Natłok nauki, prac domowych i jeszcze prywatne śledztwo związane z A. i Alison... Spencer postanawia wykorzystać pracę siostry i wysłać ją do oceny jako swoją. Nauczyciel zachwycony pracą zgłasza dziewczynę do Złotej Orchidei, najważniejszej nagrody. Dziewczyna ma coraz większe problemy z rozwiązaniem tej sytuacji...

Hannie ostatnio nic się nie udaje. Przez niechciane sytuacje jakimi było niespodziewane spotkanie dawnych przyjaciółek zorganizowane przez policjanta czy chociażby pomyłka w prezencie urodzinowym dla Mony, sprawiają, że dziewczyna staje się pośmiewiskiem. A czyja to sprawka? Oczywiście A. która/y wciąż miesza się w życie osobiste bohaterki, a także Mony, która czy aby na pewno jest jej przyjaciółką? Na szczęście na drodze staje jej Lucas, który podaje dziewczynie pomocną dłoń.

Ta część zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Poprzednie były ciekawe, wciągające, ale ta!? Autora i w tej części nie popisała się lepszym stylem, wyszukanym słownictwem, jednak wcale mi to nie przeszkadzało. Prosta forma jest tu dobra, bo nie komplikuje już i tak skomplikowanej sytuacji. Wyjście na jaw kilku sekretów przyjaciółek zrobiło dobrze dla fabuły. Już się obawiałam, że kolejne tomy będą wstępem do całej akcji, ale nareszcie zaczęło się coś dziać. I to jak wiele! A wiecie co jest najciekawsze? Zakończenie! Tak, tego to pewnie nikt się nie spodziewał (dopóki nie obejrzał serialu albo nie przeczytał książki). Emily, Aria, Spencer i Hanna były już bliskie rozwiązania zagadki, ale... No właśnie!

Bohaterowie wciąż są ci sami, choć nieco się zmieniają, w zależności od danej sytuacji. Dla każdego znajdziemy tu pięć minut sławy. Dziewczyny na wiele różnych sposób starają sobie poradzić z daną sytuacją, choć nie zawsze z pozytywnym skutkiem.  Podobało mi się, że w "Doskonałych" autorka umieściła nieco więcej retrospekcji, które wyjaśniały kilka wydarzeń, następstw. Niekiedy te retrospekcje się powtarzały, ale były wzbogacane o kolejne szczegóły. Tak, to na pewno ciekawa część.

Czy polecę? A czy można nie polecać książki, która tak bardzo wciąga? Książki, która intryguje od pierwszego zdania, wywołuje napięcie, bardzo, ale to bardzo przyciąga do siebie czytelnika? Oczywiście, że polecam! Nie mogę się doczekać kiedy obejrzę serial, który ponoć jest rewelacyjny. Ale jedno jest pewne - oszaleję, jeżeli będę w takim tempie czytała te tomy aż w końcu dojdę do następnego... I albo zagadka się rozwiąże, albo będzie mi dane czekać na kolejne części. To nic, przede mną jeszcze kilka. Polecam i jeszcze raz polecam!

Książkę przeczytałam w wyzwaniu trójka e-pik.
Czytaj dalej »

"Wrześniowe dziewczynki" Maureen Lee

Los potrafi płatać figle i to najczęściej wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Los nie zawsze jest łaskawy, nie zawsze na naszej drodze stawia dobrych ludzi, dobre sytuacje. Ale są też tacy, którzy pomimo wszystkiego wyciągają pomocną dłoń - niezależnie, co też przyniesie los.

Mamy Liverpool, lata dwudzieste XX wieku. Poznajemy dwie rodziny, na pozór w niczym do siebie niepodobne, nic ich nie łączy. Eleanor to bogata kobieta, która posiada wszystko, o czym może zapragnąć kobieta - męża, dziecko, dom, pieniądze, samochód. Może pozwolić sobie na wszystko, czego tylko zapragnie. Jej zupełnym przeciwieństwem jest Brenna, kobieta, której nie powodzi się tak dobrze. Dla poprawy bytu własnej rodziny przenosi się z mężem i dziećmi do Liverpoolu, gdzie mają rozpocząć nowe, lepsze życie. I choć nie zawsze los był dla niej łaskawy, ona jest naprawdę szczęśliwa. Ma zdrowe i kochane dzieci, męża, własny dom. 

Pewnej wrześniowej nocy, obie kobiety spotykają się w jednym domu i rodzą w tym samym czasie córeczki: Carę i Sybil. To one będą na stałe łączyły obie rodziny. One - wrześniowe dziewczynki. Patrząc na ich status, wszystko je dzieli. Ale nie ból, tęsknota, pragnienie miłości. Są to czynniki, które zawsze będą łączyły obie rodziny, niezależnie od tego, gdzie się znajdą.

Dziewiętnaście lat później wybucha wojna. Obie dziewczyny zaciągają się do wojska, aby pomóc ojczyźnie. Choć każda z nich zapisała się w inne miejsce, obie trafiają na Maltę, gdzie los pokrzyżuje ich życiowe plany. To właśnie wydarzenia wojenne najbardziej połączą obie rodziny. Ale czy zakończenie będzie pozytywne w obliczu panującej wojny? O tym musicie przekonać się sami.

To było moje pierwsze spotkanie z Maureen Lee. I gdyby nie Aleksandra, w życiu nie wpadłabym na pomysł, aby sięgnąć po tę książkę. Jej zachęcająca recenzja sprawiła, że Mikołaj dowiedział się o moim pragnieniu i sprawił mi tę cudowną lekturę. A ja, nie patrząc na nic, zatopiłam się w świecie obu rodzin. 

Maureen Lee napisała powieść pełną bólu, tęsknoty, potrzeby miłości, zainteresowania. Tutaj najważniejsza jest miłość - do rodziny, ojczyzny, drugiej kobiety... Tak, ta wielowątkowa powieść ma w sobie wszystko, czego oczekuję od literatury obyczajowej. Radości, smutki, wiele sprzecznych emocji, interesującą i wciągającą historię. Autorka podzieliła powieść na dwie części. Pierwsza opowiada losy dwóch rodzin przed wybuchem wojny, gdzie dziewczęta dorastały. Druga to już dojrzała historia dziewiętnastoletnich dziewczyn, które zaciągnęły się do wojska. Wydarzenia z tej części na zawsze połączą obie rodziny. Pierwsza część jest pełna niekiedy sielankowego życia, choć nie brakuje tam problemów i to poważnych. Rodziny dopiero w obliczu wojny zdają sobie sprawę, że oto nadszedł czas wielkich zmian. Maureen Lee w ciekawy, aczkolwiek prosty sposób ukazała życie ludzi na emigracji, sytuacje wojenne. Nie zawsze były to obrazy okrucieństwa, bólu, rozpaczy. Były też chwile, kiedy ludzie mogli choć przez kilka minut poczuć się jak dawniej - szczęśliwi, spokojni, bezpieczni. Aż do następnego nalotu bombowego.

Spodobały mi się postacie, które wykreowała autorka. Jedne wzbudzały moją sympatię, drugie strasznie irytowały. Od samego początku trudno mi było darzyć sympatią Sybil, dziewczynę rozpieszczoną przez swojego ojca. On tymczasem wydał mi się ciekawą postacią - tajemniczą, nieco mroczną, choć momentami miałam ochotę poczęstować go siarczystym policzkiem! No bo jak można wyrzucić swoją ciężarną żonę w koszuli nocnej na deszcz!? No jak!? Ale troska, jaką później obdarzył Carę, która znalazła się w tarapatach, zrekompensowała początkową złą ocenę. Podobało mi się także wykreowanie Brenny. Była to kobieta, niekoniecznie dobrze wykształcona, ale poświęcona rodzinie. Robiła dla nich tyle ile była w stanie. Kochała swoją rodzinę ponad wszystko i tylko to się dla niej liczyło. Potrafiła wybaczyć wiele, aby tylko rodzina była w komplecie. Niekiedy irytowały mnie jej zachowania, zwłaszcza wtedy, kiedy na siłę starała się ułożyć życie swoich dzieci według własnego planu. Jednak Maureen ukazała tę postać tak, jak widzę każdą dobrą matkę - dobra, troskliwą, kochającą. Często irytowała mnie Eleanor, ale pod wpływem wielu zdarzeń zmieniła siebie, swój charakter, swoją wyniosłość. Zrobiła się bardziej ludzka, bardziej rodzinna. Tak, tą postać polubiłam w czasie wojennych wydarzeń. 

Na wielką uwagę zasługują umiejętności Maureen Lee. To, jak plastycznie i swobodnie przechodziła z jednej skrajności w drugą. Z jaką dokładnością opisywała wydarzenia wojenne, cierpienie, ból, troskę, rozpacz, bezgraniczną miłość, szczęście. Wspaniale oddała klimat, jaki panował między jednym nalotem a drugim. Ten czas oczekiwania. Mimo wszystko życie każdego członka tych dwóch rodzin trwało dalej. Wojna pokrzyżowała wiele planów, jednak nie sprawiła, że ludzie przestali walczyć o siebie. Tak, to piękna historia. Urokliwa, oryginalna. A przede wszystkim bardzo ciekawa! Wciągnęły mnie losy bohaterów, zżyłam się z nimi, przeżywałam ich radości, rozterki. Razem z nimi próbowałam rozwiązać problemy. Byłam świadkiem wielu sytuacji, choć nie zawsze byłam z tego zadowolona. Autorka sprawnie przechodziła z jednego wątku do drugiego, wiele ich nagromadziła, ale dobrze je zakończyła. Jak często bywa, autorzy nie mają pomysłu na zakończenie, albo dobrze zapowiadające się zwieńczenia losów pędzą na łeb, na szyję. W tym wypadku wszystko było wymierzone, dokładne. 

Jestem pod ogromnym wrażeniem i wiem, że spróbuję przeczytać wszystkie powieści Lee, jakie zostały wydane w języku polskim. Teraz będę w ciemno sięgała po jej książki, tak jak to robię w przypadku Jodi Picoult. Polecam, naprawdę warto zajrzeć do tej powieści i dać się porwać całej historii!
Czytaj dalej »

"Opowieści buddyjskie dla małych i dużych. Otwierając wrota Twojego serca" Ajahn Brahm



Miło jest czasem oderwać się od rzeczywistości i wejść w świat baśni i bajek. Dobrze jest poczuć w sobie dziecko. Przyjemnie jest wrócić do chwil, kiedy miało się beztroskie dzieciństwo. Takie chwile gwarantują baśnie, mity, legendy. Kiedy więc ujrzałam książkę "Opowieści buddyjskie" to wiedziałam, że po prostu musi trafić ona do mojej biblioteczki. Byłam ogromnie ciekawa, jakie to baśnie krążą w innych krajach, kulturach, religiach. Spodziewałam się dobrej lektury, która da mi też kilka wskazówek. Czy to otrzymałam?

Ajahn Brahm zaledwie w wieku 16 lat zmienił religię i przeszedł na buddyzm. Zainteresowania uwarunkowane w tym kierunku rozwinęły się w czasie, kiedy studiował na Uniwersytecie Cambridge. Po ukończeniu studiów wyjechał do Tajlandii, gdzie został mnichem. W miejscu, gdzie uzyskał święcenia w wieku 23 lat, a więc w Bangkoku, spędził dziewięć lat studiując nauki buddyjskie. Swoją wiedzę dotyczącą legend, baśń i tradycji chciał przekazać całemu światu. 


"Opowieści buddyjskie dla małych i dużych" to zbiór wspaniałych opowieści. Autor zebrał je wciągu trzydziestu lat. Niektóre z nich to jego osobiste przeżycia, zasłyszane historie czy chociażby świadectwo ludzi, których napotkał na swej drodze. Są one podzielone tematycznie: doskonałość i wina, miłość i poświęcenie, strach i ból, gniew i przebaczenie, budowanie szczęścia, poważne problemy i ich zbawienne rozwiązania, mądrość i wewnętrzny spokój, umysł i rzeczywistość, wartości i życie duchowe, wolność i pokora, cierpienie i uwalnianie. Opowieści te najlepiej czytać tematycznie i z przerwami. Najlepiej jest je dawkować, ponieważ łatwiej trafią do czytelnika i wysnują odpowiednie refleksje. Przeczytanie ich zbyt dużo w jednym czasie spowoduje natłok myśli i chaos. 

Najbardziej spodobały mi się opowiadania dotyczące miłości i budowania szczęścia. Nie każde były wypełnione pozytywną energią, lecz ukazywały prawdę. Autor przytoczył wiele przykładów, zadał wiele pytań, dzięki czemu pojęłam rzeczy, które były mi do tej pory nie do końca zrozumiałe. Na wiele sytuacji spojrzałam jego oczami, a także oczami każdego innego człowieka, żyjącego w tej religii. I choć te opowiadania napisał buddysta to nie narzuca nam swojego wyznania. Daje nam swobodę, tworzy z nich uniwersalne prawdy. I to wszystko w piękny sposób!


Jestem oczarowana nie tylko tymi pięknymi opowieściami, napisanymi w prosty sposób, dzięki któremu one łatwiej trafiają do odbiorcy, lecz także piękną oprawą graficzną! Tak ładnie wydanej książki dawno nie widziałam. Wydawnictwo w tym wypadku nad wyraz się postarało. Bardzo ładna i subtelna okładka, zachowana w dobrej, stonowanej kolorystyce. Ponadto jak zwykle, w wypadku tego wydawnictwa, duże czcionka i ozdoby wokół tekstu. Są one tak subtelne, idealnie komponują się z tekstem. Nadają wręcz klimatu, nastroju. Czytanie tych opowiadań było wyjątkową przyjemnością!

Czy polecę? Ależ oczywiście! Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Choć wszystko przedstawione zostało w łatwy sposób, nie oznacza to, że książka przeznaczona jest tylko dla dzieci. Jak sugeruje tytuł - dużą przyjemność sprawi ta lektura także dorosłemu czytelnikowi. A ja oczywiście to potwierdzam i jak najbardziej zachęcam do zapoznania się z tą pozycją.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Czytaj dalej »

"Wszystko zaczyna się od myśli. Potęga Twojego umysłu" David Hamilton




Co mają na myśli lekarze wciąż powtarzający, że o skuteczności danej terapii może zadecydować nastawienie pacjenta? Jak wiele walk o życie rozgrywa się na sali operacyjnej, a ile z nich rozstrzygamy we własnych głowach? Odpowiedzi udziela niekwestionowany autorytet medyczny o wieloletnim doświadczeniu w branży farmaceutycznej, a także autor światowych bestsellerów. 


Dr David R. Hamilton zaobserwował pozornie niewytłumaczalne zależności pomiędzy umysłem, a ciałem. Zafascynowany nimi zaczął zgłębiać prace naukowców i analizować działalność mistyków oraz uzdrowicieli. 


Z jego przełomowej książki dowiesz się, w jaki sposób umysł i emocje mogą wpływać na Twoje ciało oraz strukturę DNA. Myśli i uczucia, idee i przekonania, nadzieje i marzenia zmieniają ciało, okoliczności życiowe, a nawet stan całego świata. Autor wyjaśnia tym samym w naukowy sposób, terapeutyczne działanie medytacji. Ujawnia również lecznicze działanie myśli kierowanych do drugiego człowieka. Podaje także niezbite dowody na to, że siła miłości jest tak potężna, że może stymulować powstawanie nowych, zdrowych komórek w naszym ciele. Udało mu się też udokumentować wpływ uczuć na szybkość procesu leczenia. 

Na początku była myśl!


-- Od wydawnictwa -- 

I tak w rzeczywistości jest! Ile razy mieliście sytuację, kiedy przed sprawdzianem czy wystąpieniem myśleliście "nie uda mi się, wszystko pójdzie źle", a później sprawy obierają właśnie taki obrót? Albo sytuację, kiedy mocno wierzyliście, że coś się uda i tak w rzeczywistości było? Ja miałam takie zdarzenia. Jestem w klasie maturalnej i prezentacje wszelkiego rodzaju są na porządku dziennym. A jak wiadomo, stres zawsze jakiś jest i obawa przed porażką także. Za każdym razem staram się myśleć pozytywnie. A to naprawdę skutkuje.

To zwykły, każdemu znany przykład z życia, dość błahy. A co byście powiedzieli na coś poważniejszego? Wiele razy mówiono, że osoby, które są pozytywnie nastawione do życia żyją lepiej i dłużej. Każda myśl, emocja odbija się na naszym ciele. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale tak naprawdę jest. I wiadomo, że ma na to wpływ także wiele innych czynników, ale to właśnie nasze myśli grają główne skrzypce.

Doktor David R. Hamilton specjalizuje się w chemii biologicznej i medycznej, zrobił doktorat z chemii organicznej, a od 1995 roku pracuje w przemyśle farmaceutycznym. Sprawdził się także w roli trenera i menadżera jednej z najlepszych brytyjskich drużyn sportowych. Jest także założycielem organizacji charytatywnej. Dziś można go usłyszeć w radiu, zobaczyć w telewizji, a jego cenne rady przeczytać w książkach. 

W swojej książce zatytułowanej "Wszystko zaczyna się od myśli. Potęga Twojego umysłu" daje cenne rady, jak nauczyć się pozytywnego myślenia. W pierwszych rozdziałach wyjaśnia dlaczego pozytywne myślenie ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, samopoczucie. David Hamilton wyjaśnia, jak działa ludzki organizm, a co najważniejsze - mózg. W książce znajdziemy też cenne rady, które pomogą nam lepiej funkcjonować, a co najważniejsze - zmienić swoje myśli na takie, które pomogą naszemu zdrowiu, a nie mu zaszkodzą. A to wszystko podane prostym i przystępnym językiem, w ładnej oprawie graficznej. 

David Hamilton początkowo był mi zupełnie obcy, choć już gdzieś przewijało mi się jego nazwisko. Więc gdy zobaczyłam książkę, musiałam koniecznie się z nią zapoznać. Dążę do perfekcji, jak wiele osób, wszystko chciałabym wykonywać dobrze, a co ważne, być zdrowa i mieć pozytywne myślenie. Sądziłam, że ta książka pomoże mi zmienić swoje nastawienie. I wiecie co? Nie zawiodłam się! Doktor w swojej pozycji wszystko wyjaśnił, a ja dostosowałam się do jego rad. Teraz częściej myślę pozytywnie, choć nie zawsze jest mi łatwo.

Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o wydawanie książek, wydawnictwo Studio Astropsychologii jest mistrzem w swoim fachu. Piękne kolorowe okładki, lekko lśniące, które przyciągają wzrok czytelnika. Ponadto duża czcionka ułatwiająca czytanie i ozdoby w tekście. To wszystko sprawia, że książki wydawane przez nich aż chce się mieć na swojej półce. 

W takim razie, czy polecę powyższą pozycję? Oczywiście! Jeżeli tak jak ja dążycie do perfekcji, ważne jest dla was zdrowie i pozytywne myślenie to jak najbardziej powinniście zapoznać się z książką Davida Hamiltona. Może nie od razu zmienicie swoje nastawienie, ale na pewno Wam w tym pomoże i na wiele spraw otworzy oczy. Gotowi na spotkanie z potęgą własnego umysłu?

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Czytaj dalej »

"Chata" William Paul Young

Mackenzie to człowiek 56-letni, który ma żonę i piątkę dzieci. Pewnego dnia zabiera swoje pociechy na biwak, gdzie mają się świetnie bawić. Los chciał, iż dwójka z nich miała wypadek, który nie był fatalny w skutkach dzięki interwencji Macka. Ale czy na pewno? Gdy mężczyzna powrócił do obozowiska przeżył szok - nigdzie nie było jego najmłodszej córeczki Missy. Nie chcąc zbytnio panikować, mężczyzna zaczyna  szukać jej wraz z przyjaciółmi, których poznał na biwaku. Do poszukiwań zostaje włączona policja, straż, nadleśnictwo, a także agenci FBI. Poszukiwania doprowadzają ich do miejsc i dowód, które jasno sugerują,  że dziewczynka nie żyje. A za morderstwem stoi od lat ścigany tajemniczy zabójca, który zostawia na miejscu porwania charakterystyczną rzecz. Mackenzie ogarnia Wielki Smutek, nie potrafi pogodzić się z utratą ukochanej córeczki. Stara się jednak żyć jak dawniej, choć oddalił się od Boga. Pewnego dnia w skrzynce na listy dostrzega list bez znaczka i nadawcy. Otrzymuje zaproszenie do chaty, w której ostatni raz natknął się na ślad córeczki. Czy to jakiś żart? Czy to zaproszenie od zabójcy, a może od samego Boga? Mack nie mówi nic nikomu i postanawia sam udać się do tego miejsca. A tam czeka na niego wielka niespodzianka. Jaka? Tego dowiecie się sięgając po "Chatę"!

William Paul Young jest kanadyjskim pisarzem, który stał się bardzo popularny właśnie dzięki tej powieści. "Chata" została przetłumaczona na wiele języków, znalazła się na liście bestsellerów New York Timesa oraz sprzedała się w nakładzie 16 miliona egzemplarzy! Obecnie na jego koncie można znaleźć kolejną powieść zatytułowaną "Rozdroża". Autor obecnie mieszka w Happy Valley w stanie Oregano. 

Po książkę sięgnęłam za sprawą promocji, jaką zrobiło wydawnictwo Nowa Proza na temat kolejnej książki autora pt. "Rozdroża". Zachęcona powieścią postanowiłam poznać autora, łącznie z tak znaną "Chatą". Nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po lekturze, bowiem ani autor, ani jego styl czy tematyka nie było mi tak do końca znane. Wiedziałam, że porwanie, wiedziałam, że religia... Ale jak to wszystko wyszło jako całość? Nadzwyczaj dobrze! Rzadko kiedy sięgam po książki, w których jest ogromny ładunek... religijności. Tak, ta książka zawiera w sobie wiele praw o Bogu.

Jak zdążyłam się dowiedzieć, książka ta jest oparta na faktach, choć w fabułę mogło wkraść się nieco fantazji Mackenziego. Książka zapowiadała się zwyczajnie - wycieczka, porwanie, poszukiwanie, Wielki Smutek. Dopiero gdy bohater odnajduje list w skrzynce i postanawia udać się na spotkanie, wszystko zaczyna nabierać zupełnie inny obrót. Mack trafia do miejsca, w którym przeżył koszmar. Musi zmierzyć się z bólem, tęsknotą, wątpliwościami. Gdy udało mu się wykrzyczeć swój ból, postanawia wrócić do samochodu i udać się do żony i dzieci. Ale przeszkadza mu ciepły podmuch wiatru i... kwiaty na łące, letnia pogoda, choć przed chwilą był środek zimy! Urojenia? Początek choroby? Niekoniecznie. Bohater otrzymał dar, jakim było osobiste spotkanie z Bogiem. 

Jedno w tej książce zaskoczyło mnie tak bardzo, jak głównego bohatera. W wyobraźni Bóg zawsze ukazywał mi się jako biały mężczyzna o długich ciemnych włosach, niekiedy jako starszy pan z długą siwą brodą. Jednak nigdy nie przypuszczałabym, że Bóg może objawić się w postaci... Murzynki. Jezus natomiast w postaci Hebrajczyka, który stąpa po ziemi w ogrodniczkach, umorusany ziemią. A Duch Święty? To mała Azjatka, która kolekcjonuje łzy. Dziwne? I to jak bardzo! Dopiero później dowiaduję się, w jakich stereotypach żyłam. Wiedziałam, że Bóg jest wszędzie, że może pojawić się pod każdą postacią, ale nigdy dłużej się nad tym nie zastanawiałam. Czytając "Chatę" byłam świadkiem rozmowy człowieka zagubionego i wątpiącego w istnienie i dobro Boga z samym Bogiem. Muszę przyznać, że te rozmowy napisane prostym językiem, nie były od razu dla mnie zrozumiałe. Podczas lektury musiałam wiele razy przerywać czytanie aby zastanowić się nad przeczytanymi słowami. 

Powieść zawiera w sobie ogromny ładunek religijności, a także emocji. Bohater książki nie miał łatwego życia. Na jego miejscu niejedna osoba zwątpiłaby w istnienie i dobro Boga. Objawienie było po to, aby Mack mógł wrócić na drogę, z której zboczył. To właśnie tu odnalazł sens, zrozumiał wiele spraw, tak naprawdę uwierzył w Boga. Ale jak to się wszystko skończyło? Przecież nie od razu będzie idealnie. Otóż to, zakończenie na pewno jest zaskakujące i zawiera wiele słów, które powinien zapamiętać każdy z nas. A jakie to słowa? Przekonajcie się sami!

Książkę czyta się szybko, dopóki nie trafimy na rozmowę z Bogiem. Refleksje same nam się pojawiają, to jest silniejsze! Plus dla autora za styl, jakim napisał tę książkę. To dzięki prostocie, jaką się posłużył, łatwiej było przebrnąć przez książkę i wynieść z niej wiele nauk. Niekiedy wydawało mi się, że autor przesadził z tą wzniosłością, tą religijnością. Ale jak krócej napisać o Bogu? Nie da się, po prostu się nie da. I choć to spotkanie jest na większości kart tej powieści, czytelnik się nie męczy.

"Chata" Williama Paula Young'a wywarła na mnie ogromne wrażenie. Może nie jest to książka, którą powinien przeczytać każdy. Może dla niektórych będzie zbyt patetyczna, za trudna. Niewierzący, wątpiący, zbulwersowany czytelnik po tej lekturze od razu się nie nawróci, to pewne. Ale ta pozycja na pewno wiele rzeczy ułatwi. Jednak w pewnym stopniu otworzyła mi oczy. I choć jestem przekonana, że do niej nie wrócę - odcisnęła spory ślad na moim sercu. Na pewno długo o niej nie zapomnę, a prawdy, które przekazał mi w niej autor, będą towarzyszyły mi w dalszym życiu. Styl, jakim posługuje się autor także przypadł mi do gustu, więc z ogromną przyjemnością zabiorę się za czytanie kolejnej jego książki. A póki co, zostawiam Was z "Chatą", która jest naprawdę wartą uwagi pozycją.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania trójka e-pik.
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia