"Wierszem powiem więcej" Bożena Nowakowska


Muszę przyznać, że pierwszy raz o Bożenie Nowakowskiej usłyszałam, gdy zobaczyłam jej tomik wierszy „Wierszem powiem więcej”. Początkowo zastanawiałam się, jaka jest autorka – pewna siebie kobieta, która zna swoje możliwości, czy może nieśmiała osoba, która nie docenia własnego piękna? Sądziłam, że wiersze powiedzą mi o niej więcej, niż moje domysły.


Autorka poprzez wiersze pokazała, jak dobrą jest obserwatorką. W jej poezji możemy dostrzec wiele radości, smutku, wylanych łez, tęsknoty. Bożena Nowakowska pisze o wszystkim – o naturze, która ją otacza, o bliskich jej osobach, które coś dla niej znaczą, które straciła lub odzyskała, o uczuciach i emocjach, jakie towarzyszą człowiekowi na co dzień, o pasji, co nadaje życiu sens.


Z poezją mam do czynienia w szkole, gdzie interpretujemy wiersze znanych poetów. Tomiki wierszy kojarzyły mi się zawsze z katorgą, czymś, przez co muszę przejść, bo tego się ode mnie oczekuje. Wiersze ponoć nie są dla każdego, trzeba mieć umysł artysty, aby dostrzec to, co chciał przekazać poeta. Bożena Nowakowska udowodniła, że tak wcale być nie musi. Przeciętny człowiek ma szansę odnaleźć w jej poezji to, czego potrzebuje. Jej wiersze nie są skomplikowane, ale za to szczere i piękne. Nie są długie, lecz pełne emocji, uczuć. W tak krótkim tekście potrafi zawrzeć tak wiele. Słowa są proste, choć nie ukrywam, że autorka zręcznie łączy wiele wyszukanych metafor. Dzięki jej poezji mogłam spojrzeć na świat jej oczami – oczami osoby, która jest wrażliwa na piękno, cudzą krzywdę, radość. Osoby, która jest świadoma tego, co ją otacza, co się wokół niej dzieje.


„Wierszem powiem więcej” to tomik, w którym znajduje się 38 utworów o różnorodnej tematyce. Jedne bardziej do mnie przemówiły, inne mniej. Po każdym zostawiłam sobie krótszą bądź dłuższą chwilę na przeanalizowanie słów, na zrozumienie i wyobrażenie sobie obrazu, jaki słowami próbowała przekazać poetka. Wiele z nich czytałam po kilka razy, aby dogłębnie zrozumieć słowa, aby dostrzec ukryte piękno, aby odnaleźć to, co jest ukryte między wersami.


W wierszu „Szlachetny kamyk” odnalazłam to, czego nie mogłam przez kilkanaście miesięcy. Podobnie jak poetka, straciłam bliską mi osobę. Naprawdę trudno jest pogodzić się z utratą kogoś ważnego, trudno jest wrócić do porządku dziennego i żyć tak, jak dawniej. Tęsknota potrafi przysłonić rzeczywisty obraz świata. Często zatracając się we wspomnieniach zapominamy o dniu teraźniejszym, o chwili, które minie bezpowrotnie. W tym utworze odnalazłam pocieszenie. Ja także mam swój szlachetny kamyk, o którym nie zapomnę, a który wciąż nade mną czuwa. Tak jak anioł stróż.


Choć poezja sama przez siebie nie jest prosta, to autorka sprawiła, że przyswojenie jej twórczości jest łatwe. Nie potrzeba lat, aby zrozumieć prosty przekaz ukryty w głębi słów. Pisanie o sprawach przyziemnych może być równie piękne, co o wspomnieniach, tęsknocie, miłości. Nie trzeba się bać poezji. W tym tomiku każdy znajdzie coś dla siebie – iskierkę nadziei, zrozumienie, kawałek szczęścia. Ja odnalazłam i tego samego życzę Wam, Czytelnicy. Wiem, jak niekiedy trudno jest żyć – te wiersze mogą pomóc.


Choć wiem, że niewiele jest osób, które lubią czytać poezję na co dzień i sami z siebie, ja też do nich do niedawna należałam, to mimo wszystko polecam „Wierszem powiem więcej”. Autorka to dobra obserwatorka i wspaniała artystka słowa pisanego. Potrafi w prosty sposób pokazać piękno codzienności. Jestem przekonana, że jeszcze nie raz wrócę do tych utworów.


Czytaj dalej »

"Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia" Jane Juska

352x500


Jak sobie wyobrażacie siebie za te 20, 30, 40 lat? Czy będziecie mieli tyle sił co dziś? Czy Wasza odwaga będzie taka sama jak dotychczas, czy może coś się zmieni? Jeżeli tak, to w którym kierunku? Jane Juska, autorka kontrowersyjnej autobiografii jest po sześćdziesiątce i ma tyle samo wigoru co kilka lat wstecz. Pewnego dnia postanowiła zmienić coś w swoim życiu. Pod wpływem chwili umieściła kuszący anons na jednej ze stron internetowych: "Zanim skończę 67 lat - co stanie się w marcu - chciałabym przeżyć niezapomniane chwile uniesień z fajnym mężczyzną. Jeśli wolisz przedtem porozmawiać, możemy zacząć od Trollope'a.". Ku jej zaskoczeniu, na anons odpowiada spora grupka mężczyzn. Początkowo segreguje zgłoszenia na kupki, lecz po chwili postanawia umówić się z każdym z nich. Przecież raz się żyje!



Autorka dzięki powyższym zapiskom swojego życia seksualnego dowiodła, że nawet kobieta po sześćdziesiątce może być seksowna i pożądana. Pokazała, że w tym wieku nie trzeba się niczego wstydzić i nawet wtedy można odkryć w sobie wielki temperament, sporo nieograniczonych możliwości, o których wcześniej nie miało się pojęcia. Jane Juska jest kobietą pewną siebie, odważną, twardo stąpającą po ziemi. Jest pewna tego, na co ma ochotę i robi to. Nie zważa na to, jak zareagują inni. Po prostu jest sobą i dba o własne potrzeby.



Powyższa powieść to szczere zapiski kobiety spragnionej bliskości i nie tylko przytulenia, lecz seksu z mężczyzną. Osobiście podziwiam autorkę, która była w stanie, pomimo wielu przeciwności, napisać tak szokującą książkę. Wiemy, jak nietolerancyjne bywa społeczeństwo i jak źle mogła zostać odebrana ta powieść, a także zachowanie Jane. Jednak ona, pomimo tego, napisała książkę i ją wydała. Należą jej się ogromne brawa za odwagę i pewność siebie.



Jeżeli chodzi o same wydarzenia i opisy zbliżeń - wszystko zostało napisane z dobrym smakiem. Czytelnik nie kręci nosem (chyba, że jest to ktoś, komu brakuje odwagi na tak wielki krok wgłąb siebie i swoich potrzeb po sześćdziesiątce i nie rozumie autorki), lecz czuje ogromny podziw. Książkę czyta się dobrze, choć mi nie przypadł do gustu styl, sposób formułowania pewnych spraw, ich ukazywania. Książka, choć łatwa do zrozumienia, dla mnie okazała się trudna w odbiorze poprzez styl. Może było to spowodowane tym, że byłam bardzo zmęczona, gdy czytałam tę powieść? Możliwe.



Na uwagę zasługuje wydanie. Spodobała mi się podwójna okładka, gdzie w pierwszej jest wycięte sporej wielkości koło, aby w drugiej części umieścić anons Jane. Biel i czerwień świetnie ze sobą współgrają, a solidne wykonanie okładki sprawia, że książkę z przyjemnością trzyma się w dłoni. Nie wygina się, nie niszczy. Jest sztywna i dzięki temu łatwiej jest czytać. Czcionka nie jest zbyt mała, a to ważne dla osób z problemami ze wzrokiem. Oczy się nie męczą, wszystko jest jak należy.



Mimo wszystko, autobiografię "Spóźniona kochanka. Moje miłosne przygody w drugiej połowie życia" autorstwa Jane szczerze polecam. Dzięki tej pozycji można wiele zrozumieć, na przykład to, jak ważne jest poświęcanie sobie samemu odpowiedniej ilości czasu, zaspokajanie swoich potrzeb, poczucie piękna i pewności siebie. Wiele można w swoim życiu zmienić - trzeba po prostu chcieć!


Czytaj dalej »

"Przystań Posłuszeństwa" Marina Anderson

Przystan_posluszenstwa_wys5

Literatura erotyczna jest ostatnio bardzo modna, a właściwie zrobiło się tak po szale z Greyem i jego nieśmiałą Aną. Powstają teraz książki o takiej tematyce jak grzyby po deszczu i właściwie nie ma powodu do radości. Niemniej jednak, istnieją książki lepsze i gorsze, autorzy prześcigają się w zmysłowych, odważnych lub wulgarnych opisach, lecz fabuła w gruncie rzeczy jest jedna, ale jej ukazanie różni się w pewnym stopniu. Miałam okazję przeczytać już kilka powieści z tego gatunku i nie zawsze trafiałam na te z ciekawymi opisami, fabułą czy interesująco nakreślonymi bohaterami. Gdy do rąk wpadła mi "Przystań Posłuszeństwa", kolejna książka z Czerwonej Serii Wydawnictwa Czarna Owca, byłam bardzo ciekawa, jak temat seksu został tutaj ukazany.


Natalie to kobieta sukcesu, która poza satysfakcjonującą pracą, ma nieudane życie towarzyskie. Pojawiają się różni mężczyźni, jednak po pewnym czasie każdy z nich odchodzi. Co z bohaterką jest nie tak? Przecież jest atrakcyjna i pożądana przez mężczyzn. Problem tkwi w innym miejscu i z pomocą przychodzi jej przyjaciółka Jane, która pod osłoną tajemnicy opowiada o Przystani Posłuszeństwa, gdzie kobieta na nowo odkryje siebie i swoje możliwości. Brzmi ciekawie? Kto by się nie skusił? Natalie kilka tygodni później wybiera się na dwu-weekendowy kurs. Poznaje tam wiele ciekawych osób, lecz napotyka na wiele przeszkód własnej psychiki. Rozpoczyna się przygoda jej życia - odważna i bezpruderyjna.


Zainteresowana nową i zupełnie inną fabułą (tak początkowo mi się wydawało) z ogromną ciekawością sięgnęłam z książką w ręku i odwiedziłam świat seksu, zmysłowości i bezpruderyjności. Moja początkowa fascynacja z czasem bledła, gdy okazało się, że fabuła w zasadzie niczym się nie różni od pozostałych książek tego typu. Bohaterowie są bezuczuciowi i nie chodzi tu o zachowanie obojętności, bo tak nakazuje regulamin Przystani. Każdy z nich jest bez wyrazu, nie posiadają cech charakterystycznych, wyróżniających ich na tle pozostałych. A moim zdaniem, powinni takowe cechy posiadać, skoro każdy z nich trafił do Przystani z innym problemem, z innymi upodobaniami seksualnymi i oczekiwaniami wobec efektów kursu. Na tle bohaterów Marina Anderson się nie popisała.


Jeżeli chodzi o śmiałe sceny erotyczne, które gwarantuje wydawnictwo informacją na okładce, to muszę przyznać, że skromne i nieśmiałe to one nie były. Niekiedy czytelnik jest świadkiem każdego kroku bohaterów, a to niestety odbiera często przyjemność czytania i wyobrażania sobie tych sytuacji. Jednak nie wszystko stracone! Anderson potrafiła tak przedstawić zbliżenie dwóch kursantów lub kursantki i instruktora, że atmosferę seksu czuło się dookoła. Śmiałe sceny rzeczywiście miały miejsce, były dość ciekawie napisane, ale tak jak wspomniałam, trudno jest czytać każdy krok bohaterów w łóżku z wypiekami na twarzy, skoro nie ma tu pola dla własnej wyobraźni. Biorąc pod uwagę książki, które do tej pory przeczytałam z tego gatunku, tutaj opis seksu jest zdecydowanie ciekawszy i na wyższym poziomie. Pojawiły się wulgaryzmy, aczkolwiek nie było ich zbyt dużo.


Jak to w książkach erotycznych bywa, bez miłości obejść się nie może! Moim zdaniem, książka byłaby zdecydowanie ciekawsza, gdyby autorka na siłę nie wplotła wątku miłosnego. Nie mam nic przeciwko romansom, jednak na rynku wydawniczym jest tak wiele książek napisanych według tego schematu, że aż pragnie się przeczytać coś zupełnie innego. I autorka miała szansę wybić się poza przeciętniaki, lecz potencjał, który ukazała, zaprzepaściła bezpowrotnie.


Muszę przyznać, że prosty język, jaki w "Przystani Posłuszeństwa" ma okazję widzieć czytelnik, pasował tutaj. Oczywiście książka nabrałaby lepszego wymiaru, gdyby pojawiły się bardziej wyszukane metafory, a było mniej dosadnych sformułowań, lecz nie jest jeszcze tak źle. Sam pomysł na stworzenie Przystani, gdzie kursanci mają możliwość odkrycia swoich niezbadanych terenów wydaje mi się ciekawy, a na pewno nieco oryginalniejszy niż trójkącik (który swoją drogą, tutaj także ma miejsce), bądź niebiańsko przystojny mężczyzna oraz nieśmiała, aczkolwiek ładna dziewczyna.


Książkę przeczytałam w szybkim tempie co jest jej dużym atutem. Nie zirytowałam się podczas czytania ani razu, lecz poczułam się kilka razy zniesmaczona. Oczywiście zależy to też od tolerancji i nastawienia czytelnika. W każdym razie, książka jest dobra, z dość ciekawą fabułą. Ale czy polecam? Zdaję sobie sprawę, że istnieje wiele dużo ciekawszych książek, które pochłoną czytelnika na wiele niesamowitych godzin, których nie muszą tracić z tą pozycją. Jeżeli jednak ktoś ma ochotę na lekką lekturę, która wywoła niekiedy rumieniec wstydu bądź podniecenia i nie oczekuje od niej zbyt wiele to może śmiało po nią sięgnąć. Będzie w sam raz na wieczór, kiedy człowiek jest zmęczony wydarzeniami dnia codziennego i chce chwilę odetchnąć.


Przystań Posłuszeństwa [Marina Anderson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Pensjonat wśród róż" Debbie Macomber

352x500 (1)


"Pensjonat wśród róż" to powieść pełna ciepła, wzruszeń, a także smutków i bolączek. To tutaj każdy z bohaterów zmierza się z demonami przeszłości. To w tym miejscu mają szansę narodzić się na nowo, pozbyć niemiłych wspomnień i otrzymać wybaczenie. Pensjonat, który prowadzi Jo Marie Rose jest przystanią, w której można dobrze zjeść, otrzymać słowa otuchy, a także pobyć sam na sam ze swoimi myślami.


Jo Marie Rose to kobieta po przejściach. W późnym wieku wyszła za mąż. Nie miała okazji długo nacieszyć się szczęściem, które ją spotkało. Paul wyjechał na misję do Afganistanu, gdzie miała miejsce straszliwa katastrofa. Nikt jej nie przeżył. Jo Marie stała się szybko wdową, bo po niecałym roku małżeństwa. Trudno jej było otrząsnąć się z szoku, który przeżyła. Jednak postanawia zmienić swoje dotychczasowe życie. Dzięki pieniądzom, które otrzymała ze spadku, kupuje pensjonat w Cedar Cove, mieścinie znajdującej się blisko Seattle, jednak na tyle daleko, aby móc odetchnąć pełną piersią, zacząć życie od nowa i móc w spokoju oddać się wspomnieniom.


Pierwszym gościem nowej właścicielki pensjonatu był Josh, który przyjechał do miasta nie z własnej woli. Otrzymał wiadomość od zaprzyjaźnionej rodziny, że jego ojczym - Richard, jest w ciężkim stanie i długo nie będzie obcował na tym świecie. Obaj mężczyźni nie darzą siebie wielką sympatią, bowiem Josh był źle traktowany przez nowego męża swojej matki. Jednak chęć znalezienia i przywłaszczenia sobie pamiątek po matce, która kilka lat temu odeszła z tego świata, była silniejsza niż nienawiść do ojczyma. Mężczyzna przekonał się, że po tylu latach rozłąki, mąż jego matki nic się nie zmienił. Nadal był zawistny, miał żal do Josha o sytuacje, które nie miały miejsca. Zmierzenie się z przeszłością będzie dla nich bardzo trudne, lecz czy im się uda?


Drugim gościem okazała się Abby, która odwiedziła pensjonat ze względu na ślub swojego brata. Powrót do rodzinnego miasta okazał się o wiele trudniejszy, niż przypuszczała. Dziewczyna w swoim sercu nosi wielki żal do samej siebie. Kilka lat temu podczas wypadku samochodowego zginęła jej najlepsza przyjaciółka Angela. Pogodzenie się ze stratą byłoby nieco łatwiejsze, gdyby nie fakt, że pojazdem kierowała Abby. Kobieta przyjeżdża na ślub brata z obawami, że każdy mieszkaniec będzie miał jej za złe, że ona żyje, a Angela nie. Dziewczyna postanawia stawić czoła demonom przeszłości i idzie na grób swojej przyjaciółki. Trudno jest jej funkcjonować, prosić o wybaczenie rodziny, skoro sama sobie nie wybaczyła tamtego wypadku. Ale czy dziewczynie uda się zacząć żyć na nowo?


Debbie Macomber stworzyła powieść wielowątkową, w której porusza tematy ważne dla bohaterów. Każdy z nich nosi ciężki bagaż wspomnień, bólu i cierpienia na własnych ramionach i trudno im zacząć żyć na nowo, oddychać pełną piersią. Wspomnienia przytłaczają ich, nie pozwalają zapomnieć i otworzyć się na ludzi. Bohaterowie poza sporym doświadczeniem bólu i cierpienia, pragną miłości, szczęścia, wybaczenia. Choć znajdują się w różnych sytuacjach, łączy ich jedno - to w pensjonacie u Jo Marie Rose odnajdują to, co tak naprawdę im brakuje. Ale nie tylko pensjonat ma na nich zbawienny wpływ. Właścicielka pensjonatu także zmaga się z demonami przeszłości, a jej goście pomagają się z tym pogodzić.


Autorka zręcznie nakreśliła tło wydarzeń, z dużą swobodą przechodziła z teraźniejszości do przeszłości i odwrotnie. W tej powieści granica między dwoma światami zaciera się i tworzy jedną całość. Plastyczny język, jakim posługuje się tutaj Macomber sprawia, że książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Przyziemne sprawy, ciężkie przeżycia, bagaż wspomnień - to wszystko ukazuje, że autorka potrafi stworzyć powieść życiową i wartościową. Nie znajdziemy tutaj przesytu, sytuacji bajkowych, cudownych zjawisk, nagłego wybuchu szczęścia. Choć akcja nie pędzi do przodu to nie ma tutaj sielanki. Dodatkowym atutem tej książki jest narracja. Prowadzona jest z perspektywy każdego bohatera, dla którego poświęcony jest osobny rozdział. Nie jest trudno odnaleźć się w tych wszystkich historiach, retrospekcjach, myślach. Autorka pokazała, że potrafi pisać o ludziach, emocjach, przeżyciach i to naprawdę dobrze!


Na dużą uwagę zasługuje wydanie książki. Okładka subtelna, w iście wiktoriańskim stylu. Brak tu przesytu, jednak oddaje klimat całej powieści. Solidna okładka, która nie zagina się podczas czytania, kartki nie wypadają. Duża, wyraźna czcionka, ciekawy symbol przy każdym rozdziale, a także ciepły, kremowy odcień papieru. Od dawna jestem zwolenniczką Wydawnictwa Literackiego, które zwraca uwagę na takie detale. Dużą przyjemność sprawia już samo trzymanie w dłoniach tak dobrze wydanej książki.


"Pensjonat wśród róż" to powieść przepełniona doświadczeniami, bólem, cierpieniem, ale też chęcią otrzymania wybaczenia od bliskich, a także od samych siebie. Chęć rozpoczęcia życia od nowa, uznanie i serdeczność ze strony rodziny. Bohaterowie, choć początkowo nie potrafią sobie tego uświadomić, pragną na nowo wdać się w łaski swoich bliskich. Chcą z nimi żyć tak, jak przed niemiłymi wydarzeniami. Powieść pełna wzruszeń, odkrywania siebie na nowo. Sądzę, że niewiele trzeba tu dodawać. Mnie oczarowała i wciąż tkwi w moich myślach.


"Recepta na miłość" Barbara O'Neal
Czytaj dalej »

Wiosenny konkurs!

Pierwszy dzień wiosny to wspaniałe święto, prawda? Wywołuje uśmiech na naszych twarzach. Szkoda tylko, że jego obchód popsuła nam zima. Z tego powodu mam dla Was niespodziankę-pocieszajkę ;). Konkurs!


352x500

 

Regulamin:

1. Organizatorem konkursu jest Antyśka, właścicielka bloga Słowa Czytane.

2. Nagrodą w konkursie jest powieść Aliny Białowąs "Galeria uczuć", którą przekazała sama autorka.

3. Konkurs trwa od 21.03.2013 do 11.04.2013 (włącznie). Wyniki zostaną ogłoszone 14.04.2013 roku. Od tego dnia, zwycięzca ma za zadanie w ciągu 7 dni przesłać mi swój adres do wysyłki. Jeżeli po upływie tego czasu adresu nie otrzymam, z konkursu wyłonię następnego zwycięzcę.

4. Aby wziąć udział w konkursie należy:

- wyrazić chęć wzięcia udziału w konkursie pod tym postem

- pozostawić swój adres mailowy

- odpowiedzieć na pytanie konkursowe

5. Proszę o udostępnienie bannera konkursowego na swoich stronach.

6. Pytanie konkursowe: Z czym kojarzy Ci się wiosna i jakie ma na Ciebie działanie?

Ilość znaków dowolna, jednak nie będzie liczyła się ilość, lecz jakość.

7. Zwycięzcę wyłonię według własnego uznania.

W razie wszelkich pytań proszę pisać na adres: a_4marca@o2.pl z dopiskiem "konkurs".

Powodzenia! :)
Czytaj dalej »

"Księżniczka z lodu" Camilla Läckberg

352x500
Do czytania kryminałów nigdy chętna nie byłam. Unikałam ich chyba jeszcze częściej, niż fantastykę. Byłam przekonana, że to gatunek nie dla mnie. Jednak jak to bywa w blogosferze, zachęcające recenzje potrafią zmienić człowieka, jego nastawienie, gust. Tak się stało i tym razem. Szwedzkie kryminały swego czasu miały głośne 5 minut. Postanowiłam spróbować. Wybór padł na Camillę Läckberg, autorkę, która sprzedała ponad milion egzemplarzy własnych powieści. Jej kryminały cieszą się popularnością nie tylko w jej rodzinnym miasteczku, ale także na całym świecie.

Fjällbacka jest spokojnym, cichym miasteczkiem, gdzie mieszkańcy wszystko o sobie wiedzą. Sprawia, że ludzie czują się tu bezpieczni. Ale czy w rzeczywistości tak jest? Pewnego dnia, zostają znalezione zwłoki 35-letniej mieszkanki Zachodniego Wybrzeża Szwecji - Aleksandry Wijkner. Prawdopodobnie popełniła samobójstwo, lecz jej najbliżsi twierdzą, że nie miałaby odpowiednio dużo sił, aby zdobyć się na tak desperacki krok. Matka nie może pogodzić się ze śmiercią swojej ukochanej córki i nie może zostawić tej sprawy samej sobie. Poprosiła więc o pomoc przyjaciółkę córki - Erikę. Sprawą zaczyna interesować się policja i prokuratura, którzy zgodnie twierdzą, że śmierć Aleksandry nie była desperackim krokiem dziewczyny, lecz świadomym działaniem mordercy. Rozpoczyna się śledztwo, które odkrywa sekrety sprzed wielu lat. Kto stoi za morderstwem kobiety? Jakie tajemnice skrywają mieszkańcy tego spokojnego miasteczka?

Gdy tylko sięgnęłam po książkę Läckberg, byłam oczarowana lekkim stylem autorki. Już pierwsze kilka zdań zdołało mnie zainteresować na tyle, by natychmiast zagłębić się w fabułę. I choć początkowo podchodziłam do całej sprawy z dystansem, mój sceptycyzm zmalał, gdy zorientowałam się, że za mną już kilkadziesiąt stron tej wciągającej powieści kryminalnej. Bohaterowie są dobrze wykreowani, każdy skrywa w sobie jakąś tajemnicę - mroczną czy też niekoniecznie. Są wyraziści, oryginalni, a na pewno nie są przerysowani. Można tu dostrzec naprawdę świetny portret psychologiczny. Podejrzanych o morderstwo jest wielu, lecz powiązań między nimi jeszcze więcej. Czas ucieka, rodzina się niecierpliwi...

Autorka przedstawiła naprawdę emocjonalne śledztwo. Sprawę utrudniał fakt, że każdy każdego zna i trudno ukryć tu jakąkolwiek większą sprawę. Byłam ciekawa, jak zakończy się cała historia, czy poznamy mordercę? Jaki motyw miała osoba, która w tak bestialski sposób zamordowała Aleksandrę? Dochodzenie było ukazane szczegółowo, dogłębnie, a nie powierzchownie i z marszu, jak to często bywa w książkach kryminalnych. Läckberg się nie spieszyła z akcją. Była tak powolna i senna, jak miasteczko zimą, lecz niekiedy nabierała zdecydowanie szybszego tempa. Barwne opisy miasteczka i śledztwa dodatkowo umilały lekturę.

Całość wypadła naprawdę dobrze. Autorka stworzyła niesamowity klimat sielskiego miasteczka, w którym dochodzi do zbrodni. I choć brakuje tu wszelkiej strzelaniny czy pościgów, lekturę można uznać za naprawdę interesujący kryminał. Książka posiada kilka mankamentów, do których czytelnicy z dużym doświadczeniem w tym gatunku na pewno by się przyczepili, natomiast ja, typowy laik w tej dziedzinie uważam, że książka jest bardzo dobra. Powieść ma szansę spodobać się czytelnikom, którzy gustują w każdym gatunku, a nie tylko w tym. W końcu "Księżniczka z lodu" łączy w sobie wiele wątków - kryminalny, obyczajowy i romansowy, a także zawiera dobrze wyeksponowany i napisany portret psychologiczny bohaterów.

Jestem pewna, że w najbliższym czasie sięgnę po kolejne pozycje tej autorki i poznam dalsze losy mieszkańców Fjällbacka, a póki co, zachęcam Was do sięgnięcia po "Księżniczkę z lodu" i spędzenia przy niej naprawdę miły wieczór.


Księżniczka z lodu [Camilla Läckberg]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Galeria uczuć" Alina Białowąs

Obrazek

Alina Białowąs to mieszkanka Wrocławia, która nie wyobraża sobie życia bez książek. Pisanie rozpoczęła od pamiętników w szkole podstawowej, które podczas przeprowadzki zaginęły. Jednak pasja pisania pozostała jej do dzisiaj. Jej marzeniem było zostać dziennikarką, jednak los chciał inaczej. Od kilku lat publikuje swoje opowiadania w czasopismach skierowanych głównie do kobiet. Jest dobrą obserwatorką, interesuje się psychiką kobiet i mechanizmem ich dojrzewania.


Ola to trzydziestoletnia kobieta, które całe życie poświęcała mężowi i dzieciom. Zawsze uważała, że rola "kury domowej" to jej przeznaczenie i nigdy się nie sprzeciwiała. Lubiła dbać o rodzinę, gotować im obiady, prać i prasować ubrania. Jej życie nadal wyglądałoby tak samo, gdyby nie nagła wyprowadzka jej męża do domu jego matki. Ola podejrzewa go o romans z jej najlepszą przyjaciółką. Kobieta jest zdruzgotana i musi poradzić sobie z otaczającym ją światem. Początkowo nieśmiała, niedoświadczona kobieta, teraz pewna siebie i swojego wdzięku. Podejmuje się większej pracy w galerii Pani Fredzi i co najważniejsze, zmienia swój stosunek do "kury domowej".


Książka jest dowodem na to, jak dobrą obserwatorką kobiet jest autorka. Przedstawione mechanizmy życia kobiety nie do końca spełnionej są bardzo dokładne. Analiza życia, samorealizacji i zmiany postępowania to główne przesłanie książki. Ale jakie wrażenia na mnie wywarła?


Czytając opis sądziłam, że to będzie kolejna książka o zdradzie, rozbiciu małżeństwa i odnajdywaniu się w nowej sytuacji. I może by tak było, jednak autorka postanowiła całą historię ukazać w zupełnie innym świetle. Trzydziestoletnia Ola, kobieta nieśmiała, niepewna swoich możliwość twierdziła, że jest spełniona wykonując domowe obowiązki. Samorealizacja nie była jej marzeniem. W chwili, gdy mąż wyprowadza się do mieszkania swojej matki, jej życie ulega diametralnym zmianom. Zaczyna patrzeć na siebie krytycznym okiem. Dzięki swojej szefowej, a wkrótce współwłaścicielce galerii, zmienia swój stosunek do ludzi, otoczenia i samej siebie. Oczywiście nie jest to prosty zabieg. Pani Fredzia uświadamia Olę, jak trudny ma charakter, jak częste i beznadziejne błędy popełnia. Dzięki niej nauczyła się być sympatyczniejsza dla swojej teściowej i co najważniejsze, zaczęła ją doceniać i podziwiać. Spojrzała na siebie pod innym kątem, zmieniła swój styl ubierania się, odnoszenia do bliskich, a nawet odkryła w sobie od dawna drzemiący w niej talent malarski! Można powiedzieć, że zdrada męża wyszła jej na dobre.


Okazuje się, że z zaufaniem do drugiego człowieka jest różnie. Czy w obliczu flirtu najlepszej przyjaciółki i męża można zachować obiektywizm? Czy można zaufać którejś ze stron? Właściwie... to komu zaufać? Kto mówi prawdę? Ola zaufała swojej przyjaciółce, która pewnego dnia przyznała się wprost, że uwiodła jej męża, choć wcześniej zapewniała, że to nie ona ma z tym cokolwiek wspólnego. Na dodatek miała gotową odpowiedź na wszystkie pytania. I to powinno być podejrzane dla Oli. Dlaczego więc, pomimo tylu kłamstw, Ola zaufała swojej przyjaciółce, a nie mężowi? Skutki takie postępowania odbiją się na jej małżeństwie i przez dłuższy czas będzie sobie "pluła w brodę".


"Galeria uczuć" to książka pełna humoru, dystansu do samego siebie, powieść z nutą ironii, sarkazmu. Jak już wspomniałam wcześniej, autorka poprzez tę książkę pokazała, jak dobrą jest obserwatorką kobiet. Ukazała lęki i bolączki kobiety zranionej, bojącej się samotności. Kobiety, która jest świadoma swoich błędów, jednak jest zbyt uparta, aby je naprawić. Jest to także powieść o dojrzewaniu do pewnych spraw, o wybaczaniu, o budowaniu na nowo zaufania.


Muszę przyznać, że byłam naprawdę miło zaskoczona, gdy przeczytałam tę książkę. Liczyłam na coś zwykłego, lekkiego, bo takiej literatury potrzebowałam. I owszem, otrzymałam to wszystko, ale w naprawdę dobrej oprawie. Lekki styl sprawił, że książkę przeczytałam migiem. Nawet bohaterowie mnie nie irytowali, co jest naprawdę dużym plusem. Uważam, że "Galeria uczuć" to naprawdę dobry debiut i pomimo pewnych niedociągnięć mam nadzieję, że będę miała okazję jeszcze nie raz przeczytać coś w tym stylu.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce, Alinie Białowąs. 

Czytaj dalej »

Przeniesienie bloga!

Z powodu złośliwości rzeczy martwych, bloga przeniosłam na inny serwer. Od dzisiaj dostępny jest tutaj: http://www.slowaczytane.wordpress.com Nie powinno być problemu z aktualizacją postów itp.
Przepraszam za wszelkie utrudnienia.
Czytaj dalej »

"Okrutne oskarżenie" Fern Michaels


Fern Michaels to poczytna pisarka powieści dla kobiet. Jej powieści ekscytują, zaskakują i wzruszają. Zostały przetłumaczone na wiele języków. Może poszczycić się także sławą cyklem romansów historycznych. Do najpopularniejszych utworów autorki należą: Tylko Ty, Pełnia życia, Brzydkie kaczątko, Odnaleziona. 

Alex i Kate Rocket to kochające się małżeństwo, które jest ze sobą bardzo szczęśliwe. Alex to hodowca psów, który każdą wolną chwilę, jeżeli nie poświęca żonie to właśnie tym pupilom. Kate jest gospodynią domową z dużym talentem kulinarnym. Uwielbia wszelkiego rodzaju rękodzieła i sama posiada takie hobby. Do pełnego szczęścia brakuje im tylko dzieci, które tak bardzo chcą mieć, lecz los przewidział dla nich inne plany. Posiadają w sobie nieograniczone pokłady miłości rodzicielskiej, więc z przyjemnością zajmują się dziećmi zaprzyjaźnionej rodziny - Sarą i Emily. Wiosenne ferie dziewczynki spędzały właśnie u Rocketów, gdy Dan i Debbie wypłynęli na rejs. Kate jednak martwi się dziwnym zachowaniem Sary. Nie chce jednak ingerować w wychowanie swojej znajomej, więc podejrzenia zostawia dla siebie. Nie zdaje sobie sprawy, że taki obrót sprawy może być naprawdę dla nich niekorzystny. Kilka dni później Sara oskarża Alexa o molestowanie seksualne. Kate jest przekonana o niewinności swojego męża, jednak czuje się bezradna. W jednej chwili świat Rocektów się rozsypuje. Kobieta nie chce jednak zostawić tej sprawy samej sobie i postanawia za wszelką cenę udowodnić, że jej mąż nie ma z tym oskarżeniem nic wspólnego.

Muszę przyznać, że autorka zaskoczyła mnie tematem, jakiego się podjęła. Brak posiadania własnych pociech i ogromne starania się w tym kierunku, a także oskarżenia o molestowanie seksualne to tematy nadal aktualne i trudne w odbiorze. Sięgając po książkę nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nigdy nie miałam okazji przeczytać którąś z powieści Michaels, więc nie byłam przekonana, czy jej styl sprosta moim oczekiwaniom. 

Bohaterów można podzielić na dwie grupy. Jedna to osoby szczere, kochające zwierzęta, zawsze służące pomocną dłonią i dla bliskich zrobiłyby wszystko. Do takich postaci należą Kate, Alex i Emily. Niestety istnieje też druga grupa, która patrzy tylko na swój nos, nie interesuje się drugim człowiekiem, a najważniejsza są dla nich wygody, pieniądze, spełnianie własnych zachcianek. Przedstawicielami tej grupy są Dan, Debbie i Sara. Właśnie między tymi dwiema grupami rodzi się konflikt, który na zawsze podzieli rodzinę Rocketów i Winterów. Oskarżenie Sary, bezpodstawne czy też nie, sprawiło, że zaufanie, jakim darzyli siebie rodziny już na zawsze zostanie zachwiane, a życie każdego z nich zburzone. 

Miałam trudności ze zrozumieniem postępowania Debbie i Sary. Sara to zagubiona dziewczyna, która pragnęła miłości rodziców, zainteresowania. Gdzieś po drodze zgubiła swoje "ja" i trudno jej było wzbudzić zainteresowanie wśród innych. Została sama ze swoimi problemami. Ale czy to jest powód, aby obwiniać o molestowanie mężczyznę, który poświęciłby dla niej całe życie, choć nie jest jej ojcem? Debbie natomiast wzbudzała we mnie ogromne pokłady złości i pogardy. Nie interesowała się własnymi dziećmi, niekiedy nawet jej przeszkadzały. Przez swoje pociechy nie mogła spełniać swoich zachcianek, robić tego, co tak naprawdę chciała. Miała też żal do Rocektów za to, że powodzi im się znacznie lepiej niż im. Przysłonięta własnymi sprawami nie zauważyła, że z jej córką dzieją się złe rzeczy. Nie widziała, że ma problemy, że jest coraz słabsza psychicznie. Dodatkowo wykorzystała jej stan, aby odegrać się na rodzinie, która dla ich dzieci robiła naprawdę wiele i to bezinteresownie, z czystej miłości. 

Podobał mi się sposób przedstawienia całej historii. Wszystkie książki, z którymi miałam do czynienia o takiej tematyce, były ukazane z perspektywy skrzywdzonego dziecka lub ich przyjaciół. Fern Michaels stworzyła powieść z punktu widzenia oskarżonego mężczyzny, którego świat z dnia na dzień zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni. Poświęcił wiele dla Sary, a w zamian otrzymał krzywdzące go oskarżenie. Jak sobie z tym poradzi? Najważniejsze to jest mieć u boku kochającą osobę, która zamiast oskarżać cię o coś, czego w gruncie rzeczy nie zrobiłeś, robi wiele, aby udowodnić to, iż jesteś niewinny. Taką osobą okazała się żona Alexa - Katie, która poprowadziła własne prywatne śledztwo. Molestowanie seksualnie to temat trudny, kontrowersyjny i drażliwy. Z oskarżeniami nie ma żartów, trudno o wyjaśnienia. Na osobę oskarżoną patrzy się z góry i z przekonaniem o jej winie. Autorce udało się bardzo dobrze przedstawić to zagadnienie, nie wzbudzając w czytelniku sprzecznych emocji i zostawiła szerokie pole do refleksji. 

Muszę jednak zwrócić uwagę na sprawę toku akcji. Choć pierwsza część książki jest pełna zawirowań, szybkiej akcji, to gdy wszystko sprowadza się do punktu kulminacyjnego, akcja zwalnia. Powoli toczy się ku końcowi, bez tego pośpiechu. Dłuższy się, przeciąga. Autorka w tej części poszła na skróty. Mogła nieco inaczej rozpisać tę część, nieco inaczej napisać zakończenie, choć sam pomysł był naprawdę dobry. Nie oznacza to, że książka jest zła. Jest dobra, lecz niekiedy nużąca poprzez swoją wolną akcję, zwłaszcza, gdy czytelnika przyzwyczaja od początku do szybkiego jej toku.

Osobiście polecam "Okrutne oskarżenie", bo to powieść poruszająca ważny temat, z którego nie wszyscy zdają sobie sprawdzę. Wiele osób patrzy na osobę, która rzuciła oskarżenie jako na osobę niewinną, biedną, poszkodowaną. Nikt tak naprawdę nie zainteresuje się, czy ta osoba mówi prawdę i co nią kierowało. Powyższa pozycja pomoże zrozumieć działanie wszelkich mechanizmów, systemów, a także to, jak czują się osoby oskarżone i rzucające oskarżenie.

Czytaj dalej »

"Okrutne oskarżenie" Fern Michaels


Fern Michaels to poczytna pisarka powieści dla kobiet. Jej powieści ekscytują, zaskakują i wzruszają. Zostały przetłumaczone na wiele języków. Może poszczycić się także sławą cyklem romansów historycznych. Do najpopularniejszych utworów autorki należą: Tylko Ty, Pełnia życia, Brzydkie kaczątko, Odnaleziona. 

Alex i Kate Rocket to kochające się małżeństwo, które jest ze sobą bardzo szczęśliwe. Alex to hodowca psów, który każdą wolną chwilę, jeżeli nie poświęca żonie to właśnie tym pupilom. Kate jest gospodynią domową z dużym talentem kulinarnym. Uwielbia wszelkiego rodzaju rękodzieła i sama posiada takie hobby. Do pełnego szczęścia brakuje im tylko dzieci, które tak bardzo chcą mieć, lecz los przewidział dla nich inne plany. Posiadają w sobie nieograniczone pokłady miłości rodzicielskiej, więc z przyjemnością zajmują się dziećmi zaprzyjaźnionej rodziny - Sarą i Emily. Wiosenne ferie dziewczynki spędzały właśnie u Rocketów, gdy Dan i Debbie wypłynęli na rejs. Kate jednak martwi się dziwnym zachowaniem Sary. Nie chce jednak ingerować w wychowanie swojej znajomej, więc podejrzenia zostawia dla siebie. Nie zdaje sobie sprawy, że taki obrót sprawy może być naprawdę dla nich niekorzystny. Kilka dni później Sara oskarża Alexa o molestowanie seksualne. Kate jest przekonana o niewinności swojego męża, jednak czuje się bezradna. W jednej chwili świat Rocektów się rozsypuje. Kobieta nie chce jednak zostawić tej sprawy samej sobie i postanawia za wszelką cenę udowodnić, że jej mąż nie ma z tym oskarżeniem nic wspólnego.

Muszę przyznać, że autorka zaskoczyła mnie tematem, jakiego się podjęła. Brak posiadania własnych pociech i ogromne starania się w tym kierunku, a także oskarżenia o molestowanie seksualne to tematy nadal aktualne i trudne w odbiorze. Sięgając po książkę nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nigdy nie miałam okazji przeczytać którąś z powieści Michaels, więc nie byłam przekonana, czy jej styl sprosta moim oczekiwaniom. 

Bohaterów można podzielić na dwie grupy. Jedna to osoby szczere, kochające zwierzęta, zawsze służące pomocną dłonią i dla bliskich zrobiłyby wszystko. Do takich postaci należą Kate, Alex i Emily. Niestety istnieje też druga grupa, która patrzy tylko na swój nos, nie interesuje się drugim człowiekiem, a najważniejsza są dla nich wygody, pieniądze, spełnianie własnych zachcianek. Przedstawicielami tej grupy są Dan, Debbie i Sara. Właśnie między tymi dwiema grupami rodzi się konflikt, który na zawsze podzieli rodzinę Rocketów i Winterów. Oskarżenie Sary, bezpodstawne czy też nie, sprawiło, że zaufanie, jakim darzyli siebie rodziny już na zawsze zostanie zachwiane, a życie każdego z nich zburzone. 

Miałam trudności ze zrozumieniem postępowania Debbie i Sary. Sara to zagubiona dziewczyna, która pragnęła miłości rodziców, zainteresowania. Gdzieś po drodze zgubiła swoje "ja" i trudno jej było wzbudzić zainteresowanie wśród innych. Została sama ze swoimi problemami. Ale czy to jest powód, aby obwiniać o molestowanie mężczyznę, który poświęciłby dla niej całe życie, choć nie jest jej ojcem? Debbie natomiast wzbudzała we mnie ogromne pokłady złości i pogardy. Nie interesowała się własnymi dziećmi, niekiedy nawet jej przeszkadzały. Przez swoje pociechy nie mogła spełniać swoich zachcianek, robić tego, co tak naprawdę chciała. Miała też żal do Rocektów za to, że powodzi im się znacznie lepiej niż im. Przysłonięta własnymi sprawami nie zauważyła, że z jej córką dzieją się złe rzeczy. Nie widziała, że ma problemy, że jest coraz słabsza psychicznie. Dodatkowo wykorzystała jej stan, aby odegrać się na rodzinie, która dla ich dzieci robiła naprawdę wiele i to bezinteresownie, z czystej miłości. 

Podobał mi się sposób przedstawienia całej historii. Wszystkie książki, z którymi miałam do czynienia o takiej tematyce, były ukazane z perspektywy skrzywdzonego dziecka lub ich przyjaciół. Fern Michaels stworzyła powieść z punktu widzenia oskarżonego mężczyzny, którego świat z dnia na dzień zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni. Poświęcił wiele dla Sary, a w zamian otrzymał krzywdzące go oskarżenie. Jak sobie z tym poradzi? Najważniejsze to jest mieć u boku kochającą osobę, która zamiast oskarżać cię o coś, czego w gruncie rzeczy nie zrobiłeś, robi wiele, aby udowodnić to, iż jesteś niewinny. Taką osobą okazała się żona Alexa - Katie, która poprowadziła własne prywatne śledztwo. Molestowanie seksualnie to temat trudny, kontrowersyjny i drażliwy. Z oskarżeniami nie ma żartów, trudno o wyjaśnienia. Na osobę oskarżoną patrzy się z góry i z przekonaniem o jej winie. Autorce udało się bardzo dobrze przedstawić to zagadnienie, nie wzbudzając w czytelniku sprzecznych emocji i zostawiła szerokie pole do refleksji. 

Muszę jednak zwrócić uwagę na sprawę toku akcji. Choć pierwsza część książki jest pełna zawirowań, szybkiej akcji, to gdy wszystko sprowadza się do punktu kulminacyjnego, akcja zwalnia. Powoli toczy się ku końcowi, bez tego pośpiechu. Dłuższy się, przeciąga. Autorka w tej części poszła na skróty. Mogła nieco inaczej rozpisać tę część, nieco inaczej napisać zakończenie, choć sam pomysł był naprawdę dobry. Nie oznacza to, że książka jest zła. Jest dobra, lecz niekiedy nużąca poprzez swoją wolną akcję, zwłaszcza, gdy czytelnika przyzwyczaja od początku do szybkiego jej toku.

Osobiście polecam "Okrutne oskarżenie", bo to powieść poruszająca ważny temat, z którego nie wszyscy zdają sobie sprawdzę. Wiele osób patrzy na osobę, która rzuciła oskarżenie jako na osobę niewinną, biedną, poszkodowaną. Nikt tak naprawdę nie zainteresuje się, czy ta osoba mówi prawdę i co nią kierowało. Powyższa pozycja pomoże zrozumieć działanie wszelkich mechanizmów, systemów, a także to, jak czują się osoby oskarżone i rzucające oskarżenie.

Czytaj dalej »

"Mroczna toń" Tricia Rayburn


Vanessa wciąż ma problem z przystosowaniem się do życia jako syrena. Nie ułatwia jej sprawy przyjaciółka, która ostatnimi czasy również przeszła przemianę, przed którą chciała ją ochronić. Powrót do Winter Harbor nie jest dla niej łatwy. To tutaj miała miejsce tragedia rodzinna, tutaj stała się syreną... Na domiar złego, wszystko w miasteczku przypomina jej byłego chłopaka Simona. Nie potrafi o nim zapomnieć, więc gdy dowiaduje się, że i on przebywa obecnie w Winter Harbor, postanawia naprawić błędy. Ale czy ponowne zbliżenie się będzie dobrym pomysłem, skoro jako syrena może zadawać mu tylko ból? Niestety nie zawsze kontrolowany. I może ta osobista tragedia Vanessy tak bardzo by nie przesłaniała jej drogi naprzód, gdyby nie kolejne morderstwa. Czy syreny ponowiły swój atak? Co z tym wszystkim zrobi Vanessa? 

Zabranie się za trzecią część zajęło mi sporo czasu i nie dlatego, że druga mi się nie podobała. Wręcz przeciwnie, była bardzo ciekawa. Jednak potrzebowałam chwili odpoczynku od świata syren. Byłam zbyt ciekawa, jak losy bohaterów się potoczą, więc wróciłam do Winter Harbor razem z Vanessą. I podobnie jak ona, przeżywałam razem z nią kolejne morderstwa w miasteczku, próbowałam zrozumieć zachowanie syren i wymyślić sposób, jak ukryć przed światem swoją prawdziwą naturę. 

Również w tej części spotykamy się z wieloma tajemnicami, wieloma sekretami i dziwnymi zachowaniami. Otrzymałam odpowiedzi na pytania, które zrodziły się we mnie po przeczytaniu "Głębi", jednak "Mroczna toń" również po sobie ich trochę zostawiła. Zakończenie nie do końca przypadło mi do gustu, może dlatego, że to koniec przygód Vanessy, jej rodziny i przyjaciół? Jednak zakończenie wynagradzają dobrze wykreowani bohaterowie. I na kartach tej powieści przechodzą one szereg zmian, targają nimi emocje, sprzeczne uczucia, nie wiedzą jak się zachować. Oczywiście każdy z nich ma problemy i próbuje zmierzyć się oko w oko z nimi i z szarą rzeczywistością. Nie ułatwiają im tego złe syreny, które ponownie ujrzały światło dzienne, a niemy pakt zawarty w poprzedniej części staje się nieaktualny...

W zasadzie i tę część czytało mi się bardzo dobrze. Barwne opisy, prosty, ale plastyczny język. Również i tutaj autorka popisała się swoim kunsztem literackim. Co jak co, ale w moim mniemaniu, potrafi zacząć i skończyć historię na tym samym poziomie. "Mroczna toń" nie odbiega ani stylem, ani poprowadzeniem akcji od poprzednich części co jest ułatwieniem i jednocześnie plusem dla powieści. Czytelnik wie, czego po części może się spodziewać i z przyjemnością wraca do znajomych miejsc i ludzi. Muszę przyznać, że i tutaj wydawnictwo postarało się o wydanie. Okładka utrzymana w chłodnej kolorystyce, która zdecydowania trafia w mój gust. Również okładka jest dość solidna, tak jak poprzednie części. I choć papier jak dla mnie jest zbyt biały to wyraźna czcionka nadrabia ten mały defekt. W końcu nie można mieć wszystkiego, czego się chce, prawda? 

Czy polecę? Oczywiście. "Mroczna toń" jest dobrym zakończeniem serii. Nie powala na ziemię, jednak można przy niej miło spędzić czas i rozwiązać wiele sekretów z życia bohaterów. Miłośnicy książek przygodowych, obyczajowych, a także fantastyki odnajdą tutaj cząstkę siebie i tego, co lubią najbardziej. 


Czytaj dalej »

"Mroczna toń" Tricia Rayburn


Vanessa wciąż ma problem z przystosowaniem się do życia jako syrena. Nie ułatwia jej sprawy przyjaciółka, która ostatnimi czasy również przeszła przemianę, przed którą chciała ją ochronić. Powrót do Winter Harbor nie jest dla niej łatwy. To tutaj miała miejsce tragedia rodzinna, tutaj stała się syreną... Na domiar złego, wszystko w miasteczku przypomina jej byłego chłopaka Simona. Nie potrafi o nim zapomnieć, więc gdy dowiaduje się, że i on przebywa obecnie w Winter Harbor, postanawia naprawić błędy. Ale czy ponowne zbliżenie się będzie dobrym pomysłem, skoro jako syrena może zadawać mu tylko ból? Niestety nie zawsze kontrolowany. I może ta osobista tragedia Vanessy tak bardzo by nie przesłaniała jej drogi naprzód, gdyby nie kolejne morderstwa. Czy syreny ponowiły swój atak? Co z tym wszystkim zrobi Vanessa? 

Zabranie się za trzecią część zajęło mi sporo czasu i nie dlatego, że druga mi się nie podobała. Wręcz przeciwnie, była bardzo ciekawa. Jednak potrzebowałam chwili odpoczynku od świata syren. Byłam zbyt ciekawa, jak losy bohaterów się potoczą, więc wróciłam do Winter Harbor razem z Vanessą. I podobnie jak ona, przeżywałam razem z nią kolejne morderstwa w miasteczku, próbowałam zrozumieć zachowanie syren i wymyślić sposób, jak ukryć przed światem swoją prawdziwą naturę. 

Również w tej części spotykamy się z wieloma tajemnicami, wieloma sekretami i dziwnymi zachowaniami. Otrzymałam odpowiedzi na pytania, które zrodziły się we mnie po przeczytaniu "Głębi", jednak "Mroczna toń" również po sobie ich trochę zostawiła. Zakończenie nie do końca przypadło mi do gustu, może dlatego, że to koniec przygód Vanessy, jej rodziny i przyjaciół? Jednak zakończenie wynagradzają dobrze wykreowani bohaterowie. I na kartach tej powieści przechodzą one szereg zmian, targają nimi emocje, sprzeczne uczucia, nie wiedzą jak się zachować. Oczywiście każdy z nich ma problemy i próbuje zmierzyć się oko w oko z nimi i z szarą rzeczywistością. Nie ułatwiają im tego złe syreny, które ponownie ujrzały światło dzienne, a niemy pakt zawarty w poprzedniej części staje się nieaktualny...

W zasadzie i tę część czytało mi się bardzo dobrze. Barwne opisy, prosty, ale plastyczny język. Również i tutaj autorka popisała się swoim kunsztem literackim. Co jak co, ale w moim mniemaniu, potrafi zacząć i skończyć historię na tym samym poziomie. "Mroczna toń" nie odbiega ani stylem, ani poprowadzeniem akcji od poprzednich części co jest ułatwieniem i jednocześnie plusem dla powieści. Czytelnik wie, czego po części może się spodziewać i z przyjemnością wraca do znajomych miejsc i ludzi. Muszę przyznać, że i tutaj wydawnictwo postarało się o wydanie. Okładka utrzymana w chłodnej kolorystyce, która zdecydowania trafia w mój gust. Również okładka jest dość solidna, tak jak poprzednie części. I choć papier jak dla mnie jest zbyt biały to wyraźna czcionka nadrabia ten mały defekt. W końcu nie można mieć wszystkiego, czego się chce, prawda? 

Czy polecę? Oczywiście. "Mroczna toń" jest dobrym zakończeniem serii. Nie powala na ziemię, jednak można przy niej miło spędzić czas i rozwiązać wiele sekretów z życia bohaterów. Miłośnicy książek przygodowych, obyczajowych, a także fantastyki odnajdą tutaj cząstkę siebie i tego, co lubią najbardziej. 


Czytaj dalej »

"Recepta na miłość" Barbara O'Neal


Recepta na miłość: Kilogram cierpliwości, duża łyżka poczucia humoru, serdeczność i otwartość - według uznania; dosłodzić do smaku. Ilość porcji: Bez obaw, wystarczy dla wszystkich!

Ramona jest czterdziestoletnią kobietą, która prowadzi piekarnię. To dzięki pieczeniu chleba może na chwilę zapomnieć o swoich troskach lub znaleźć sposób na rozwiązanie swoich problemów. Mając piętnaście lat zaszła w ciążę z starszym mężczyzną. Została wysłana na wakacje do ciotki Poppy, która miała się nią zająć. Ramona urodziła śliczną córeczkę o imieniu Sofia i straciła dla niej głowę. Wiele lat później historia się powtarza. Sofia dorosła i czeka na narodziny swojego pierwszego dziecka. W tym samym czasie jej mąż Oscar jest ciężko ranny z powodu wybuchu bomby. Kobieta przez wiele godzin podróżuje, aby być blisko swojego męża, który potrzebuje jej pomocy. Gdyby tego było mało, była żona Oscara trafia na odwyk, a ich wspólna trzynastoletnia córeczka Katie zostaje sama. Ramona za namową Sofii postanawia się nią zaopiekować. Katie początkowo jest bardzo nieufna, lecz z czasem zyskuje sympatię i zaufanie wszystkich. Jednak nie wszystko będzie szło jak po maśle, a pieczenie chleba nie zawsze rozwiąże wszystkie problemy. Życie z dorastającą dziewczynką jest trudne, czy więc poradzi sobie z tym Ramona? Czy otworzy swoje serce, do tej pory zamknięte na miłość?

Barbara O'Neal to amerykańska autorka bestsellerowych powieści i romansów. Jej pasją są  podróże, a od 15 roku życia gotowanie. Przez kilka lat miała okazję zawodowo pokazywać, na co ją stać w kuchni. Uwielbia wszelkie zwierzęta, a najbardziej psy i koty. Jest także pasjonatką górskich wycieczek. Obecnie jej książki zostały przetłumaczone na wiele języków. 

"Recepta na miłość" to powieść pełna ciepła i radości, lecz doprawiona smutkiem i łzami. Można odnaleźć tu wszystko - dorosłą kobietę, która pomimo własnego biznesu nie do końca wie, co tak naprawdę chce od życia; dorastającą dziewczynkę, która przechodzi ciężki okres i nie potrafi sobie ze wszystkim poradzić; kobietę w ciąży, która z miłości do męża w ciężkim stanie wybiera się w podróż, aby być przy najbliższym mężczyźnie; rodzinne sekrety, tajemnice i rozczarowania, które mają swoje odzwierciedlenie także w życiu dorosłych już członków rodziny. Powieść ta jest historią kobiet w różnym wieku, które w taki czy inny sposób starają się poradzić sobie z wszystkimi trudami dnia codziennego. Na ich drodze staje wiele problemów, wiele ludzi, jednak za każdym razem wychodzą z tego z podniesioną głową. Nawet wtedy, gdy skutki zderzenia z rzeczywistością są często naprawdę ciężkie i bolesne. 

Bohaterowie powieści są dobrze wykreowani. Żadna z postaci nie jest przerysowana, są one naturalne, realne. Zmagają się z takimi problemami jak przeciętny człowiek, co sprawia, że książka trafia do czytelnika i każdy odnajdzie tu cząstkę siebie lub swoich bliskich. Dodatkowo w książce między wydarzeniami dnia codziennego, odnaleźć możemy przepisy na pyszne wypieki z mąki lub na stworzenie idealnego zakwasu do pieczenia. Pieczenie chleba w wydaniu Ramony to nie jest zwykły obowiązek, ono daje jej wiele szczęścia, radości i spokoju. Pozwala ochłonąć, zrelaksować się, pozbyć złych emocji. Poza tym, pieczenie chleba jest ulubionym zajęciem Ramony, jej ciotki Poppy i babci Adelaide'y. Chleb łączy pokolenia! Czy jest coś piękniejszego od wspólnie wykonywanego zajęcia? Czy istnieje lepszy sposób na wzajemne pogodzenie się?

Barbara O'Neal stworzyła powieść naprawdę świetną. Wciąga czytelnika od pierwszych stron i nie pozwala o sobie zapomnieć. Ukazała życie tych kobiet bez zbędnego przerysowywania, udziwnień. Pokazała zwyczajne, ale nie sielskie egzystowanie. Ich perypetie, problemy i powody do radości. W tej książce odnajdziemy też aluzje, jak ważna jest rodzinna więź i jak bolą ciosy przez nią zadawane. To, jak ciężko jest wkroczyć w dorosłe życie będąc jeszcze dzieckiem. Jakie problemy czyhają za rogiem, ile można znieść potępiających spojrzeń obcych ludzi. Dawno nie czytałam tak życiowej powieści, zwyczajnej, ale jednocześnie pięknej. Byłam miło zaskoczona, gdy sięgnęłam po książkę. Wiele się po niej spodziewałam, ale nie tego, że tak ciężko będzie mi się rozstać z bohaterami. Lekkie pismo O'Neal sprawiło, że czytałam lekturę z przyjemnością, mogłam zatopić się w świat Ramony, Sofii i Katie. 

Książkę oczywiście polecam, bo miło jest od czasu do czasu przeczytać coś napisanego o "zwyczajnym" życiu człowieka w tak piękny sposób. Miłośniczkom książek obyczajowych na pewno przypadnie ona do gustu, ale sądzę, że każda kobieta znajdzie tutaj coś dla siebie, bo moim zdaniem, książka jest kierowana głównie do kobiet. 


Czytaj dalej »

"Recepta na miłość" Barbara O'Neal


Recepta na miłość: Kilogram cierpliwości, duża łyżka poczucia humoru, serdeczność i otwartość - według uznania; dosłodzić do smaku. Ilość porcji: Bez obaw, wystarczy dla wszystkich!

Ramona jest czterdziestoletnią kobietą, która prowadzi piekarnię. To dzięki pieczeniu chleba może na chwilę zapomnieć o swoich troskach lub znaleźć sposób na rozwiązanie swoich problemów. Mając piętnaście lat zaszła w ciążę z starszym mężczyzną. Została wysłana na wakacje do ciotki Poppy, która miała się nią zająć. Ramona urodziła śliczną córeczkę o imieniu Sofia i straciła dla niej głowę. Wiele lat później historia się powtarza. Sofia dorosła i czeka na narodziny swojego pierwszego dziecka. W tym samym czasie jej mąż Oscar jest ciężko ranny z powodu wybuchu bomby. Kobieta przez wiele godzin podróżuje, aby być blisko swojego męża, który potrzebuje jej pomocy. Gdyby tego było mało, była żona Oscara trafia na odwyk, a ich wspólna trzynastoletnia córeczka Katie zostaje sama. Ramona za namową Sofii postanawia się nią zaopiekować. Katie początkowo jest bardzo nieufna, lecz z czasem zyskuje sympatię i zaufanie wszystkich. Jednak nie wszystko będzie szło jak po maśle, a pieczenie chleba nie zawsze rozwiąże wszystkie problemy. Życie z dorastającą dziewczynką jest trudne, czy więc poradzi sobie z tym Ramona? Czy otworzy swoje serce, do tej pory zamknięte na miłość?

Barbara O'Neal to amerykańska autorka bestsellerowych powieści i romansów. Jej pasją są  podróże, a od 15 roku życia gotowanie. Przez kilka lat miała okazję zawodowo pokazywać, na co ją stać w kuchni. Uwielbia wszelkie zwierzęta, a najbardziej psy i koty. Jest także pasjonatką górskich wycieczek. Obecnie jej książki zostały przetłumaczone na wiele języków. 

"Recepta na miłość" to powieść pełna ciepła i radości, lecz doprawiona smutkiem i łzami. Można odnaleźć tu wszystko - dorosłą kobietę, która pomimo własnego biznesu nie do końca wie, co tak naprawdę chce od życia; dorastającą dziewczynkę, która przechodzi ciężki okres i nie potrafi sobie ze wszystkim poradzić; kobietę w ciąży, która z miłości do męża w ciężkim stanie wybiera się w podróż, aby być przy najbliższym mężczyźnie; rodzinne sekrety, tajemnice i rozczarowania, które mają swoje odzwierciedlenie także w życiu dorosłych już członków rodziny. Powieść ta jest historią kobiet w różnym wieku, które w taki czy inny sposób starają się poradzić sobie z wszystkimi trudami dnia codziennego. Na ich drodze staje wiele problemów, wiele ludzi, jednak za każdym razem wychodzą z tego z podniesioną głową. Nawet wtedy, gdy skutki zderzenia z rzeczywistością są często naprawdę ciężkie i bolesne. 

Bohaterowie powieści są dobrze wykreowani. Żadna z postaci nie jest przerysowana, są one naturalne, realne. Zmagają się z takimi problemami jak przeciętny człowiek, co sprawia, że książka trafia do czytelnika i każdy odnajdzie tu cząstkę siebie lub swoich bliskich. Dodatkowo w książce między wydarzeniami dnia codziennego, odnaleźć możemy przepisy na pyszne wypieki z mąki lub na stworzenie idealnego zakwasu do pieczenia. Pieczenie chleba w wydaniu Ramony to nie jest zwykły obowiązek, ono daje jej wiele szczęścia, radości i spokoju. Pozwala ochłonąć, zrelaksować się, pozbyć złych emocji. Poza tym, pieczenie chleba jest ulubionym zajęciem Ramony, jej ciotki Poppy i babci Adelaide'y. Chleb łączy pokolenia! Czy jest coś piękniejszego od wspólnie wykonywanego zajęcia? Czy istnieje lepszy sposób na wzajemne pogodzenie się?

Barbara O'Neal stworzyła powieść naprawdę świetną. Wciąga czytelnika od pierwszych stron i nie pozwala o sobie zapomnieć. Ukazała życie tych kobiet bez zbędnego przerysowywania, udziwnień. Pokazała zwyczajne, ale nie sielskie egzystowanie. Ich perypetie, problemy i powody do radości. W tej książce odnajdziemy też aluzje, jak ważna jest rodzinna więź i jak bolą ciosy przez nią zadawane. To, jak ciężko jest wkroczyć w dorosłe życie będąc jeszcze dzieckiem. Jakie problemy czyhają za rogiem, ile można znieść potępiających spojrzeń obcych ludzi. Dawno nie czytałam tak życiowej powieści, zwyczajnej, ale jednocześnie pięknej. Byłam miło zaskoczona, gdy sięgnęłam po książkę. Wiele się po niej spodziewałam, ale nie tego, że tak ciężko będzie mi się rozstać z bohaterami. Lekkie pismo O'Neal sprawiło, że czytałam lekturę z przyjemnością, mogłam zatopić się w świat Ramony, Sofii i Katie. 

Książkę oczywiście polecam, bo miło jest od czasu do czasu przeczytać coś napisanego o "zwyczajnym" życiu człowieka w tak piękny sposób. Miłośniczkom książek obyczajowych na pewno przypadnie ona do gustu, ale sądzę, że każda kobieta znajdzie tutaj coś dla siebie, bo moim zdaniem, książka jest kierowana głównie do kobiet. 


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia