"Perwersjonistka" Julia Kruk


Czerwona Seria zbiera coraz więcej zwolenniczek (choć przeciwniczek także), staje się coraz bardziej popularna. Powstają kolejne powieści erotyczne, o pożądaniu, namiętności, odkrywaniu swoich upodobań. Kolejną, którą wydało Wydawnictwo Czarna Owca w tej serii jest powieść naszej rodzimej autorki Julii Kruk pt. "Perwersjonistka". Nie ukrywam, że ostatnio przeczytałam dość sporo pozycji tego typu i za każdym razem stawiam wyżej poprzeczkę. Czy pomysł na fabułę Julii Kruk ma szansę wybić się na tle innych tego typu książek?

"Perwersjonistka" to zbiór dwunastu opowiadań erotycznych, które łączy jedno - odkrywanie własnych upodobań, a także dążenie do spełnienia swoich najskrytszych fantazji. Bohaterek teoretycznie jest wiele, a każda z nich lubi inny rodzaj seksu, ma inne upodobania erotyczne, fantazje. W różny sposób zabierają się do ich odkrywania i spełniania. Jedne uwodzą młodszych od siebie mężczyzn, aby zasmakować z nimi seksu, inne uwodzą starszych i już doświadczonych, jeszcze inne swoich rówieśników. Są kobiety, które do spełnienia potrzebują tylko męskiego ciała i miłych słów, jednak inne do tego używają erotycznych zabawek.

Książka sama w sobie nie jest zła. Autorka posługuje się naprawdę dobrym językiem. Możemy odnaleźć tutaj brutalność i wulgaryzmy, jednak nie przekraczają one granicy dobrego smaku. Dodatkowo przeplatają się między delikatnością, subtelnością. Do opisania perwersyjnych zachowań nie potrzeba wyrafinowanego słownictwa. Wystarczą proste, ale jakże piękne słowa. Taką technikę zastosowała w swoim erotycznym zbiorku Julia Kruk.

Z fabułą opowiadań jest już nieco gorzej. Trudno było mi się wczuć w jakąkolwiek sytuację. Czytając opowiadania robiłam to niemal mechanicznie. Od lektury erotycznej oczekuję emocji, wielu wrażeń, podniecenia słowem. Niestety, tutaj tego nie odnalazłam. Nie ukrywam, że kilka opowiadań miało szansę wybić się ponad inne, jednak w kluczowych momentach poszły w zupełnie innym kierunku. Potencjał u każdej z nich był, jednak został zmarnowany. Bohaterowie w każdym z tych opowiadań zostawi przedstawieni bezpłciowo. Każdy z nich jawił mi się jako maszynki do uprawiania seksu, brakowało im emocji, porywu namiętności, a na pewno czegoś, co sprawiłoby, że staliby się oryginalni, ciekawi! 

Do gustu przypadło mi tylko jedno opowiadanie "Juhasie, czy ci nie żal?", gdzie dojrzała kobieta uwodzi młodszego od siebie mężczyznę, albo to on to robi. W każdym razie, spotykają się, dziewczyna oczekuje wiele, ale w zamian nie dostaje nic. Zemsta w tym wypadku może okazać się słodka. Czy tak jest w rzeczywistości?

Przeczytałam kilka recenzji tej książki, widziałam wysokie oceny i się zastanawiam - czy ta książka jest tak beznadziejna, czy tylko ja postawiłam zbyt wysoko poprzeczkę? Bo oceny zbiera dość wysokie, ale to chyba ja już przejadłam się erotycznymi książkami. Niemniej żałuję, że książka mnie nie porwała. Liczyłam na nieco więcej entuzjazmu, więcej namiętności. Seks był, niekiedy nawet sporo, tylko jak dla mnie stracił tutaj magię. I nie chodzi o wykorzystanie zabawek, bezpruderyjne zachowania - po prostu autorka zbyt mało skupiła się na stworzeniu bohaterów, a zbyt dużo uwagi poświęciła samej idei.

Autorce nie mówię stanowczego nie. Jeżeli wpadnie mi w ręce jakaś jej książka oczywiście dam jej drugą szansę, choćby ze względu na język, jakim się posługuje i pomysły, jakie kiełkują jej w głowie. Jeśli chodzi o książkę, nie będę jej nikomu polecać. Jeżeli lubicie krótką formę i tego typu lekturę to możecie śmiało sięgnąć i sprawdzić, czy Wasza opinia będzie taka jak moja. Jeżeli jednak czujecie przesyt literaturą erotyczną lub nie do końca czujecie się dobrze ją czytając, "Perwersjonistkę" sobie odpuśćcie.


Perwersjonistka [Julia Kruk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Nadzieja" Katarzyna Michalak


Katarzyna Michalak ma na swoim koncie już sporo książek, są to głównie powieści kobiece, ale nie zawsze ze szczęśliwym zakończeniem. Wchodząc do księgarni widzimy serię z kokardką, z czarnym kotem, owocową, poczekajkową, kroniki Ferrinu, z tulipanem... I niedługo na światło dzienne wyjdą kolejne powieści, każda inna, wyjątkowa. "Nadzieja" rozpoczyna serię z czarnym kotem, powieści mniej radosne, historie bohaterów doświadczonych przez życie. Chciałam tę książkę przeczytać podczas wakacji, aby mieć dużo czasu na zapoznanie się z bohaterami. Jednak tyle pozytywnych recenzji, pełnych emocji nie pozwalały mi siedzieć spokojnie. Wczorajsza recenzja ejotka przekonała mnie, że muszę zarwać noc. I tak też się stało.


Poznajemy dorosłą kobietę, która jest w trakcie ucieczki. Zatrzymuje się na moście, wyrzuca laptopa, telefon, wszelkie karty kredytowe. Pomyślicie: opętana, czy co? Niekoniecznie. Liliana wszystko dokładnie przemyślała. Aby uciec, musi zatrzeć za sobą wszelkie ślady. Przed czym i gdzie ucieka? Historię jej życia poznajemy ze wspomnień, retrospekcji, którymi uraczyła nas autorka. Sześcioletnia Liliana Borowy od małego była bita i poniżana przez własnego ojca alkoholika. Czuła się samotna, nie mogła liczyć na niczyją pomoc. Pewnego dnia wszystko się zmienia, gdy przypadkiem trafia w lesie na Aleksieja Dragonowa, który złamał nogę podczas przejażdżki na koniu. Od tamtej chwili los połączył ich na dobre. Każdy dzień spędzają razem, czują się ze sobą dobrze. Liliana rano ucieka przed rozgniewanym ojcem, aby poznać nowy, lepszy świat. Poznaje sympatyczną ciocię Anastazję, która traktuje małą dziewczynkę jak własną córeczkę. Opiekuje się swoim przybranym synkiem, który z powodu swojego pochodzenia jest poniżany przez rówieśników. Widząc, że mała Lila pokochała jej podopiecznego miłością bezgraniczną, wzrusza się i postanawia dać małej choć namiastkę rodzinnego domu. Jednak gdy nadchodzi wieczór, koszmar rozpoczyna się od nowa. Liliana trafia w sam środek rodzinnego piekła spowodowanego alkoholem i agresją ojca. Aleksiej i jego młodsza przyjaciółka potrzebują bezpiecznej przystani, potrzebują Nadziei... Czy Lilianie uda się uciec przed przemocą w rodzinie? Czy Aleksiej odnajdzie swoje miejsce w życiu i przestanie być poniżany z powodu własnej tożsamości? I jak potoczą się dalsze losy tej dwójki?


Katarzyna Michalak stworzyła powieść, która porusza trudny i kontrowersyjny temat. Brak tolerancji i nienawiść do obcych jest wciąż obecny w naszych dzisiejszych czasach. Problem przemocy istnieje do dzisiaj, ale nie każdy może otrzymać pomoc. Choć o przemocy mówili się wiele, choć istnieje wiele miejsc, gdzie można otrzymać wsparcie, często jest trudno samemu zrobić ten krok, uciec przed tyranem. A ludzie niekiedy są obojętni na krzywdę drugiego człowieka. Dlaczego? Może to strach, że i u nich coś takiego się wydarzy? A może sami przechodzili lub żyją w takim piekle?


Trudno jest mi napisać o tej książce, bo wywołała we mnie wiele emocji. Wiele łez wylałam, gdy czytałam historie Liliany i Aleksieja. Już jako małe dzieci doświadczyły zła, choć powinny mieć beztroskie dzieciństwo. Ich z niego brutalnie obdarto. Co by się z nimi działo, gdyby na siebie nie trafili? Wzajemnie okazywali sobie wsparcie, spędzali wspólnie czas, okazywali sympatię, wzajemnie się rozumieli. To było im potrzebne, lecz nie uratowało przed życiowymi doświadczeniami.


Liliana to bohaterka, która potrafi wzbudzić w czytelniku wiele emocji, które zmieniają się z chwili na chwilę. Autorka wykreowała ją początkowo jako bezbronną dziewczynkę, która pomimo tego, że była bita, poniżana, wyzywana, wciąż kochała swojego tatusia, który mimo wszystko zgotował jej to piekło. Choć w późniejszych latach uroda mogła być dla niej kartą do nowego życia, okazała się być powodem kolejnego piekła. Mężczyźni nie tylko podziwiali jej piękno, ale chcieli je skosztować. Była często molestowana, napadana nawet w szkole na przerwach. Gdzie nauczyciele? Gdzie jakakolwiek pomoc? A koleżanki? One były zazdrosne, patrzyły z nienawiścią na Lilę, która przecież nie chciała tego zainteresowania. Ubierała szare, za duże ciuchy, aby ukryć swoją figurę. Nic to jednak nie dało. Chociaż początkowo bezbronna, potrafiła niekiedy się postawić. Jednak wciąż otrzymywała cęgi. Nawet w dorosłym życiu nie udało jej się uciec od zła, które zadawali jej najbliżsi. Choć Alek często wyciągał pomocną dłoń, Liliana w kluczowych momentach zdradzała jego przyjaźń. Oj wiele razy miałam ochotę potrząsnąć tą dziewczyną. Ile zła i cierpienia wyrządziła sobie, a przy okazji Aleksiejowi.


Aleksiej natomiast jako dziecko był źle traktowany przez swoich rówieśników. Jednak potrafił się postawić. Choć słowa nic nie dały, przechodził do rękoczynów. Był silny, odważny, choć samotny. Wiele razy postawił się ojcu Lili, wiele razy wyciągnął ją z tarapatów. Jednak były sytuacje, kiedy za dobro przyjaciółki otrzymywał mocne baty. Były chwile, kiedy ocierał się o śmierć. Lila zdradzała go, opuszczała, raniła. Mimo to, wciąż do niej wracał. Raz dane słowo nie traci ważności nawet wtedy, kiedy życie nie jest piękne. Wracał, wyciągał pomocną dłoń i odchodził z niczym. Praca, której się podjął w późniejszym życiu była niebezpieczna, dodawała mu jednak sił i wiedział, że to, co robi, może uratować komuś życie, choć komuś innemu zniszczyć. Aleksiej od początku zaskarbił sobie moją sympatię, choć miałam chwile, kiedy krzyczałam: "Chłopaku, daj sobie spokój, nie widzisz, że ona Cię nie chce? Ile możesz jeszcze znieść, po co, dlaczego?", by w następnej chwili kibicować mu w ratowaniu Liliany.


Katarzyna Michalak jest mistrzynią w pisaniu zakończeń. Tak, przeczytałam niewiele jej powieści, ale każda z nich pozostawiła mnie w niemałym szoku. Tym razem zalałam się łzami. Nie wierzyłam, że cała historia mogła się tak zakończyć. No bo jak to tak, właśnie tak!? Wciąż jestem pod wpływem lektury, wciąż trzęsą mi się dłonie, a na policzkach zostały ślady po zastygłych łzach. Rzadko kiedy podczas czytania książek uronię łzę. Owszem, wzruszę się, zezłoszczę, jednak te emocje zostają we mnie. Nie przy "Nadziei". Choć tematyka podjęta przez autorkę jest mi doskonale znana, wywołała we mnie wiele emocji. Nie sądziłam, że książka aż tak mnie poruszy. Teraz doskonale rozumiem, skąd tyle pozytywnych recenzji, skąd tak wysokie oceny, skąd tyle łez, emocji.


"Nadzieja" to powieść trudna, gdzie wiele razy można zapłakać nad losem bohaterów. Nie można być obojętnym wobec tego, co się przeczytało. Książka na długo pozostanie w mojej pamięci, wiem, że jeszcze nie raz do niej wrócę. Wciąż mi ciężko na sercu, a do oczu napływają łzy za każdym razem, gdy tylko przypomnę sobie niektóre sytuacje z tej książki. Tak wzruszającej, pełnej emocji książki dawno nie czytałam. Polecam, z całego serca polecam i radzę, aby podczas czytania mieć paczkę chusteczek gdzieś obok siebie, przydadzą się.

Nadzieja [Katarzyna Michalak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Sufi" Elif Shafak


Styl Elif Shafak miałam okazję poznać podczas jednej z jej książek - „Bękarta ze Stambułu”. Już wtedy wiedziałam, że autorka nie ułatwi mi czytania, wręcz przeciwnie. Posługiwała się trafnymi metaforami, niekiedy skomplikowanymi, więc trzeba było przerwać czytanie, aby się nad nimi zastanowić. Ale właśnie takie zabiegi mi się spodobały i oczywiście niebanalna fabuła. Widząc w zapowiedziach kolejną jej powieść - „Sufi” wiedziałam, że będzie musiała trafić na moją półkę. Nie wiedziałam o czym jest, nie musiałam sprawdzać. Byłam przekonana, że autorka mnie po raz kolejny oczaruje swoją prozą. I tak też się stało.


Pewnego dnia do tekke Dürriego Baby trafia młodzieniec o dwoistej naturze imieniem Pinhan. Jego tajemnica jest dla niego utrapieniem, trudno mu z tym żyć, czuje się wyalienowany. Czy słusznie? Trafiając do zgromadzenia derwiszów czuje się jak wśród swoich. Poznaje historie bractwa, uczy się żyć zgodnie z ich przekonaniami. Tylko nie do końca czuje się z tym wszystkim dobrze. Jego sekret wciąż mu ciąży, więc wyrusza na poszukiwania prawdy, miłości i samego siebie. W ten sposób trafia do Stambułu, gdzie poznaje niezwykłe miasto, jego dzielnice i specyficznych mieszkańców. Na jego drodze stają ludzie dobrzy i źli, staje się częścią historii. Tylko czeka na niego niełatwe zadanie…


Tak jak się spodziewałam, autorka zaserwowała nam niesamowitą ucztę literacką. Wspaniały język, gdzie mnogość metafor, epitetów i interesujących myśli znajduje się na każdej karcie powieści. Do tego interesują fabuła, wiele wątków, które choć wydają się ze sobą niepołączone, okazuje się, że w rzeczywistości łączy je wiele. Książka niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny co sprawia, że powieść zostaje w pamięci na długi czas. Odkładając powieść, w myślach wciąż miałam przygody Pinhana, uczestników bractwa, mieszkańców Stambułu, siedem Staruch, i wielu innych osobowości. Każdy z nich jest osobą oryginalną, z charakterem, tajemniczą. Elif Shafak pokazała, że można stworzyć wiele postaci, które nie są do siebie ani trochę podobne. Trudnią się podobnymi zajęciami, ale ich wykonywanie i sposób bycia są od siebie tak różne.


Trudno o znalezienie tutaj głównego bohatera. Choć postać młodego derwisza łączy poszczególne wątki i w większej mierze opowiada historię odkrywania przez niego prawdy i odpowiedzi na zadawane w myślach pytania, to i inne osoby są tutaj równie ważne. Ich historie wzruszają, wzburzają, wywołują wiele emocji od radości po rozpacz. Dodatkowo nikt nikomu życia nie ułatwia. W Stambule trudno o zaufanie, każdy ma na sumieniu pewne sprawy, dąży do wyznaczonych sobie celów, choć niekoniecznie jawnie. Szczęście nie dla każdego jest chlebem powszednim, więc walka o nie również ma tutaj miejsce. Czytając „Sufi”, czytelnik przenosi się w czasie wiele razy, niekoniecznie zdając sobie od razu z tego sprawę. Bogate opisy, ciekawe epitety, trafne określenia… To wszystko przyczynia się do tego, że czytelnik czuje się częścią opowiadanej historii. Każdej, choć przecież na pozór niewiele mają ze sobą wspólnego.


Elif Shafak kolejny raz pokazała, że potrafi pisać. Kolejny raz dla mnie, gdyż „Sufi” jest moją drugą powieścią, choć w dorobku autorki jest to debiut literacki. Już na starcie nagrodzony wieloma nagrodami, uznany i wychwalany. I co tu się dziwić. Tak ciekawej powieści dawno nie czytałam. Często jest tak, że choć fabuła niekoniecznie czytelnika zachęca to jej sposób pokazania jest warty uwagi i odwrotnie. Tutaj mamy i interesującą historię, a nawet kilka, a także naprawdę dobry warsztat pisarski. Jednak nie każdemu może spodobać się styl, jakim posługuje się autorka.


Jeżeli ktoś oczekuje lekkiej powieści to raczej nie tutaj. Ta powieść wymaga od czytelnika pełnego skupienia i zaangażowania, wówczas przesłanie płynące z książki, a także wszelkie prawdy w niej zawarte będą oczywiste. „Sufi” to przepiękna baśń z wieloma przesłaniami, która chwyci za serce każdego, kto zdecyduje się na tę książkę i będzie gotów się z nią zmierzyć. A ja żałuję, że do tej pory przeczytałam tylko dwie książki tej autorki. Naprawdę polecam!


Czytaj dalej »

Słowa Czytane na Facebook'u!

No i stało się. Tak się zapierałam, że nie założę blogowi tam konta. Ale jednak pewien komentarz dał mi sporo do myślenia i sądzę, że chyba jednak warto było stworzyć tam konto. Mam nadzieję, że osoby, które nie mogą w jakiś sposób mnie obserwować na Wordpressie, a bardzo by tego chciały ;) to serdecznie zapraszam tutaj. Postaram się systematycznie informować o nowych postach.


Czytaj dalej »

"KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii" Marta Motyl


Anoreksja i bulimia to wbrew pozorom nie jest łatwy temat. Swego czasu było o tych chorobach naprawdę głośno za sprawą kampanii reklamowych, które starały się przemówić do rozsądku modelkom i projektantom mody. Czy skutecznie? Chyba niekoniecznie. Do dnia dzisiejszego oglądając pokazy mody widzimy wychudzone modelki, które aż straszą swoją chudością, wystającymi kośćmi policzkowymi, patykowatymi nogami, podkrążonymi oczami, niezdrową cerą. Już samo myślenie o dziewczynach, które wyniszczają swój organizm na własne życzenie przejmują mnie grozą. Choć kampanie ucichły, to temat nie zniknął, wciąż jest aktualny.


Marta Motyl postanowiła nagłośnić sprawę pisząc powieść "KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii", która jest zapiskiem jej historii. Sama autorka pisze we wstępie "Odbyłam podobną wędrówkę. Niczym Alicja (bohaterka i narratorka książki) odkrywałam Krainę Czarów, aż zmieniła się ona w Krainę Złudzeń. Wtedy zawróciłam i dzięki temu uniknęłam choroby. Książka jest oparta na moich przeżyciach. Wykorzystałam w niej prawdziwe wydarzenia i wymieszałam je z fikcyjnymi".


Alicja to studentka Akademii Sztuk Pięknych, która poszukuje swojej tożsamości, własnych wartości. Pomaga jej w tym Ana (anoreksja) oraz Mia (bulimia). Dziewczyna czuje się źle w swoim ciele, nie potrafi znieść widoku "brudnego" jedzenia, pełnego pustych kalorii, tłuszczu. Zagłębianie się w tajniki anoreksji rozpoczyna od zrezygnowania ze słodyczy, przerzucenia się na mleko 0%, gotowane mięso zamiast smażonego, zmiana białego pieczywa na pełnoziarniste. Jej celem było zrzucenie kilki nadprogramowych kilogramów, dojście do granicy 52. Z czasem do 50, bo ta liczba wygląda zdecydowanie ładniej niż 52. Następnie 49, 47, 44... Zaczęło się liczenie kalorii, obsesyjne rezygnowanie z jedzenia, aby tylko wcisnąć się w rozmiar XS. Alicji coraz bardziej podobają się wystające kości, wychudzona twarz, ziemista cera. Nie martwią ją wypadające włosy, osłabienia, zawroty głowy. Z satysfakcją obserwuje skaczący licznik BMI i z niecierpliwością czeka, aż wskaże on "wyniszczenie". Ala stała się poddenerwowana, śpiąca, irytują ją częste pytania i uwagi odnośnie jej chudości, odwraca się od przyjaciół...


Autorka poruszyła naprawdę ważny i kontrowersyjny temat. Niedawno był to temat tabu, jednak coraz częściej i coraz jawniej się o nim mówi. Cieszę się, że powstają takie publikacje jak "KochAna", dzięki którym można zrozumieć mechanizm myślenia osoby obsesyjnie się odchudzającej, ich działania, diety. Można łatwiej zrozumieć tego człowieka i zastanowić się, jak udzielić mu pomocy, bo tu potrzeba delikatności, spokoju, odpowiedniego podejścia.


Marta Motyl nie napisała powieści wybitnej, jej styl nie jest skomplikowany, niekiedy jest nawet zbyt prosty. Nie wysiliła się, aby w piękny sposób przedstawić historię. W końcu piękna ona nie jest. Brak tu dobrze dobranych metafor, jednak nie to jest najważniejsze w tej książce. Napisanie historii w pierwszoosobowej narracji było strzałem w dziesiątkę. Pisarka skupiła się na portrecie psychologicznym Alicji, dziewczyny, która wpadła w sidła poważnych chorób. Z jednej przeskoczyła w drugą, aby ponownie wrócić do pierwszej. Sposób zdrowienia nie jest łatwy, albowiem anoreksja i bulimia to nie są choroby czysto fizyczne. Ich przyczyn należy szukać w psychice chorego i stamtąd je niwelować. Proces ten jest długi i niezwykle trudny.


Na podstawie Alicji zostały dobrze ukazane relacje z bliskimi. Rodzina i przyjaciele martwią się, niekiedy krzykiem, niedelikatnymi uwagami próbują zmusić tę osobę, aby zaprzestała odchudzania. Zamiast pomóc, wzbudzają w dziewczynie irytację, która przechodzi w agresję. Zaczyna izolować się od bliskich, okłamywać ich. Niekiedy zostaje zdemaskowana. Pokazuje skruchę, by następnie wrócić do maski obłudy. Proces ten jest tak głęboko zakorzeniony, że trudno zmienić swoje postępowanie. Autorka pokazała również, jak trudno jest to wszystko pojąć, jak wiele zależy od rodziny, od poświęcania uwagi osobie chorej, uwięzionej w sidłach, w które sama wpadła.


"KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii" Marty Motyl to powieść trudna, choć łatwa w odbiorze. Nie należy do kategorii "przeczytać - odłożyć - zapomnieć". Porusza bardzo ważny temat, o którym nie można zapomnieć. Uczy, jak wielkie znaczenie mają media, jak potężna jest psychika, jak krucha jest granica zdrowia i jak łatwo jest popaść we własne paranoje. Trudno jest przejść obojętnie wobec takich spraw, jeżeli wiele się o nich wie. Moim zdaniem, debiut choć niekoniecznie dobrze napisany stylistycznie, ma szansę zdobyć wielkie uznanie poprzez swoją tematykę. Osobiście polecam! Mną lekko wstrząsnęła, może innymi również?


Czytaj dalej »

"Posiadłość" Maggie Moon

Z tajemnicami to jest dość specyficzna sprawa. Z reguły nie powinny one ujrzeć światła dziennego i wówczas jest względy spokój. Ale gdy ktoś odkryje od dawna skrywany sekret, niechcący uruchamia machinę niebezpiecznych zdarzeń. Jednak, gdy trafimy na jeden trop, ciekawość zżera nas od środka i będziemy tak długo krążyć, obserwować, myśleć, aż odkryjemy, co lub kto za tym wszystkim stoi. Ciekawość to zgubna cecha każdego człowieka...
Do zabytkowej posiadłości Debrettów w Charlottshire trafia grupka studentów, w tym Zara Dormer - początkująca malarka. Przez dyrektorów swojej uczelni zostali wytypowani do wzięcia udziału w warsztatach, które pomogą im w samodoskonaleniu się. Zabytkowe komnaty i tajemnicze postacie rodem z XVIII wieku, sprawiają, że studentom dech w piersi zapiera. Zara uważa, że wyjeżdżając na warsztaty ucieka od swoich problemów, jednak wkrótce się przekona, że to dopiero początek. W pierwszym dniu otrzymują do swojej dyspozycji ogromne komnaty z wyposażeniem charakterystycznym dla XVIII wieku, ich warsztaty malarskie poprowadzi jeden z najlepszych malarzy. Następnego dnia otrzymują zadania. I gdy Zara ma już ruszyć po farby, natrafia na...
Autorką jest 23 letnia miłośniczka kawy, studentka i mieszkanka Krakowa. Uwielbia historię, która głęboko zapada w jej pamięci i nie pozwala o sobie zapomnieć. W wolnej chwili czyta książki, które są dla niej całym światem, a także dowiaduje się o życiu mieszkańców Wiktoriańskiej Anglii. Zadebiutowała powieścią "Posiadłość" pod pseudonimem artystycznym: Maggie Moon.
Maggie Moon stworzyła powieść nietuzinkową, zaskakującą, oryginalną. Postanowiła wykorzystać retrospekcje, które wyjaśniały pewne zawiłości fabuły, a także nadały książce jej swoisty, tajemniczy klimat. Udało jej się zaciekawić czytelnika już pod pierwszych stron, gdzie ciarki przebiegają po plecach. Ten sam poziom utrzymuje przez całą powieść, a w zakończeniu pozostawia ziarnko niepewności i strachu. To mi się podoba!
Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Maggie Moon zręcznie posługuje się metaforami, buduje napięcie, tworzy ciekawe sytuacje, postacie. Każdy z bohaterów jest inny, posiada własne cechy osobowości, różni się od pozostałych. W książce wyraźnie widać, iż autorka interesuje się mieszkańcami wiktoriańskiej Anglii, a także to, jak wiele wie o obyczajach, tradycji, sposobie bycia i ubiorze ludzi z XVIII wieku. Ewidentnie przygotowała się do napisania książki i dzięki temu czytelnik nie jest karmiony "prawdami wyssanymi z palca". Za pomocą barwnych i dokładnych opisów pomieszczeń, autorka stworzyła niepowtarzalny klimat, dzięki któremu łatwiej wczuć się w zdarzenia, które mają tam miejsce.
Duże znaczenie ma ród Debrettów, właścicieli słynnej i pięknej posiadłości, którzy z pokolenia na pokolenie przekazują sobie pewne tajemnice, a także sposób tworzenia unikatowej biżuterii, dla której kobiety są w stanie zrobić naprawdę wiele. Otrzymują ją tylko wybrane przez Debrettów kobiety. Są one wyjątkowe, zamożne (bo jakżeby inaczej?), mają w sobie coś, co sprawia, że zasługują na miano noszenia tej przepięknej biżuterii. Jednak jej receptura wywoła u niejednego czytelnika palpitacje serca.
Może i ktoś domyśliłby się zakończenia całej fabuły, jednak nie powiem, jest to niekiedy bardzo trudne. Autorka z każdą kolejną kartą odkrywa przed nami kolejne tajemnice, które komplikują dotychczasowe sytuacje. Taki zabieg bardzo mi się spodobał. Zaczynam wątpić, jakoby autorka pierwszy raz napisała jakąś powieść, ponieważ jej sposób prowadzenia akcji, posługiwanie się językiem, metaforami, zręczne przechodzenie z jednego wątku do drugiego sugerują, że ma już za sobą wieloletnie doświadczenie w tej dziedzinie.
Czy polecam? Jak mogę nie polecić książki, która sprawiła, że wiele razy przeszły mnie ciarki? Jak mogę nie polecić powieści, która wywołała u mnie wiele emocji, często dość skrajnych? Książka bardzo przypadła mi do gustu. Nie mogłam oderwać się od niej ani na minutę, moje myśli wciąż krążyły wokół bohaterów i ich wydarzeń. "Posiadłość" to naprawdę udany debiut i polecam go każdemu, kto ma ochotę cofnąć się w czasie i wraz z bohaterami odkrywać tajemnice zabytkowej posiadłości.


Posiadłość [Maggie Moon]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Zagrajmy w 55..." czyli jak to Antyśka spędziła pół dnia na myśleniu

Od pewnego czasu w blogosferze krąży gra "55". Początkowo nie chciałam brać w niej udział, ale bacznie przyglądałam się wypowiedziom poszczególnych blogerów. Zastanawiałam się, co też ciężkiego jest w wypełnieniu tej konkretnej zabawy. Dopóki nie zainspirowała mnie binola, żyłam w tej niewiedzy. No bo jak to tak, tylko 55!?



10 książek, które bardzo mi się podobały:




  1. "Bękart ze Stambułu" Elif Shafak

  2. "Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafón

  3. "Wrześniowe dziewczynki" Maureen Lee

  4. "Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow

  5. "Lalka" Bolesław Prus

  6. "Apsara" Marek R. Litmanowicz

  7. "Bikini" Janusz Leon Wiśniewski

  8. "Dziecko Noego" Éric-Emmanuel Schmitt

  9. "Misery" Stephen King

  10. "Lśnienie" Stephen King


9 książek, które mniej mi się podobały:




  1. "Pamiętne lato" Lesley Lokko

  2. "Muskając aksamit" Sarah Waters

  3. "Zielone drzwi" Katarzyna Grochola

  4. "Pensjonat wśród róż" Debbie Macomber

  5. "Wybranka bogów" P.C. Cast

  6. "Zanim nadejdzie ciemność" Susan Wiggs

  7. "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" Annie Barrows, Mary Ann Shaffer

  8. "Cinder" Marissa Meyer

  9. "Dom Augusty" Majgull Axelsson


8 blogów, które najchętniej czytam:




  1. http://kawacappuccino.blogspot.com - za ciekawe recenzje, przejrzysty szablon

  2. http://miqaisonfire.wordpress.com - za to, że potrafi zainteresować mnie powieścią, na którą nie zwróciłabym wcale uwagi

  3. http://czytelnicze-zycie.blogspot.com - za emocjonalne recenzje i szczerość

  4. http://czytopolis.blogspot.com - za bardzo ciekawe recenzje, interesujący dobór lektur

  5. http://ksiazkowo.wordpress.com - za ciekawy sposób powiedzenia o książce i lekkie pióro

  6. http://catalinka.blogspot.com - za lekkie omówienie książki i ciekawe posty

  7. http://cyrysia.blogspot.com - za zwrócenie uwagi na polskich autorów, za lekkie pióro i zainteresowanie czytelnika

  8. http://recenzencki.blogspot.com - za miłą atmosferę, ciekawe recenzje


7 książek, które chcę przeczytać:




  1. "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Mario Vargas Llosa

  2. "Czytelniczka znakomita" Alan Bennet

  3. "Raj tuż za rogiem" Mario Vargas Llosa

  4. "Karminowy szal" Joanna M. Chmielewska

  5. "Myszy i ludzie" John Steinbeck

  6. "Wyznaję" Jaume Cabré

  7. "Z innej bajki" Jodi Picoult, Samantha van Leer


6 powodów, żeby sięgnąć po książkę:




  1. Za oknem szaro, buro i ponuro

  2. Wiele książek stojących na półkach (swoich, księgarnianych, znajomych)

  3. Interesująca fabuła, która nie pozwala o sobie zapomnieć

  4. Irytujący ludzie, którzy na siłę próbują cię zagadać

  5. Chwila przerwy między innymi ważnymi czynnościami

  6. Zbyt wolne nadchodzenie snu


5 powodów, żeby nie sięgnąć po książkę:




  1. Oczy, które za nic w świecie nie rozumieją polecenia "Stać, nie zamykać się!"

  2. Zbyt dużo negatywnych recenzji

  3. Mało interesująca fabuła lub zbyt powszechny schemat fabuły

  4. Właśnie czytasz o wiele ciekawszą książkę, od której trudno się oderwać

  5. Zbyt wiele wychwalających recenzji bez wspomnienia o ani jednej małej wadzie


4 miejsca, w których najlepiej się czyta:




  1. Łóżko

  2. Podłoga

  3. Wygodny fotel

  4. Koc na plaży


3 autorów, na których nowe książki czeka się zawsze za długo:




  1. Jodi Picoult - choć zostają wydane często to mimo wszystko czas strasznie mi się dłuży

  2. Katarzyna Michalak - ponieważ jej książki, które do tej pory czytałam bardzo trafiają w mój gust

  3. Stephen King - za przekonanie mnie do tego gatunku


2 dobre ekranizacje:




  1. "Ania z Zielonego Wzgórza" za rzetelne oddanie fabuły książki

  2. "Ostatnia piosenka", gdzie film okazał się znacznie lepszy od książki


1 autor niesłusznie zapomniany:




  1. I właśnie tutaj pamięć mnie zawodzi...


Miałam naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Książek, które bardzo mi się podobały jest wiele, tych mniej i najmniej także. Liczba powieści, które chętnie bym przeczytała, z dnia na dzień rośnie. Trudno było mi wybrać tylko te 55... Chyba najgorzej było mi wypisać blogi, które najchętniej odwiedzam. Jest ich znacznie więcej... ;)


Do zabawy zapraszam Natashę, Julię Orzech oraz wszystkich tych, którzy mają na to ochotę. Chętnie poczytam, jak Wam poszło zmaganie się z ograniczeniami.

Czytaj dalej »

Mamy już zwycięzcę!

W końcu mamy wiosnę! Moim zdaniem, najpiękniejszą porę w roku. Tak długo wyczekiwaną! Zima tak długo trwała, nastroje były ponure, więc zorganizowałam konkurs. Wczoraj minął termin zgłaszania swoich prac w konkursie wiosennym, dziś znamy już zwycięzcę!



W konkursie wzięło udział: 11 osób. Frekwencja niewielka, jednak miałam niemałe problemy, aby wybrać tą jedną jedyną pracę. Dziękuję wszystkim uczestnikom za poświęconą chwilę i napisanie tak ciekawych prac. Aż mi się buzia uśmiechała, gdy czytałam Wasze wypowiedzi. Niestety nagroda jest jedna, więc zwycięzca może być tylko jeden. Z pomocą Pani Aliny Białowąs wybrałam osobę, do której trafi "Galeria uczuć". A otrzyma ją osoba z adresem mailowym...



domka0808@gmail.com



Moje gratulacje! Wysłałam już wiadomość z informacją o wygranej, czekam na adres do wysyłki. :)

Czytaj dalej »

Zainteresowani? "Ślady krwi" Jan Polkowski


"Ślady krwi"  to niemal sensacyjnie rozwijająca się opowieść o czterech kolejnych pokoleniach rodziny, której koleje poznajemy podczas odzyskiwania i odkłamywania pamięci przez głównego bohatera. Powieść nie została napisana dla prostego pokrzepieniu serc. Ale chociaż odkryta prawda boli jeszcze mocniej daje w zamian szansę na jednostkowe i wspólnotowe ocalenie. 
Napisana z rozmachem powieść Jana Polkowskiego to niezwykła próba rozmowy z Polakami o ich współczesnej kondycji za pomocą sięgnięcia po ważne składniki narodowej tożsamości – zmagania z niemieckim i rosyjskim totalitaryzmem, doświadczenie absurdalnej rzeczywistości PRL, walka o niepodległość, dramat kolaboracji, pamięć Kresów, dylematy wiary w Boga, ale i bogata tradycja kulturowa – jak choćby opisy Wołynia odsyłające do Pana Tadeusza – to wszystko składa się na wielką, polifonicznie opowiedzianą przygodę polskiego losu. Mimo pesymizmu i wiernego obcowania z polską klęską autor daleki jest od stereotypowego rozmiłowywania się w martyrologii. Pozostaje ironicznym i niezależnym obserwatorem. W tym leży siła Śladów krwi.



Czytelnicy, którzy poszukują w literaturze poważnej próby zmierzenia się z polskością na serio, a dla  których styl, piękno języka i ciągłość kultury nie są obojętne, na pewno się nie zawiodą!



Data premiery: 23 kwietnia 2013


Nakład: Wydawnictwo M.



Ale kim jest człowiek, który podjął się tak trudnego tematu?




Jan Kazimierz Polkowski (ur. 10.01.1953 w Bierutowie) to polski poeta, dziennikarz, działacz NSZZ Solidarność. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Działał w Studenckim Komitecie "Solidarności" a także w Krakowskiej Oficynie Studenckiej. Jako działacz opozycji demokratycznej i niezależny wydawca internowany w okresie stanu wojennego.



Od 1 czerwca 1992 od 9 czerwca 1992 podsekretarz stanu w URM, rzecznik prasowy rządu Jana Olszewskiego; przewodniczący rady nadzorczej Polskiej Agencji Informacyjnej, w 1993 współorganizator Komitetu Wyborczego „Samorządny Kraków”, następnie stowarzyszenia o tej nazwie i jego prezes przez następne kilka lat. W 1996 przewodniczący rady nadzorczej i p.o. prezes Agencji Rozwoju Miasta w Krakowie, 1996-2003 właściciel firmy public relations. W 1997 rzecznik prasowy Krajowego Sztabu Wyborczego ROP, 1998-1999 doradca przewodniczącego Komitetu Integracji Europejskiej, szefa UKIE, 2003-2004 członek zarządu Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. w Krakowie, 2006-2007 pełnomocnik zarządu, dyrektor ds. rozwoju Mennicy Polskiej S.A. w Warszawie, 2007-2008 dyrektor Biura Zarządu i Spraw Korporacyjnych TVP S.A. w Warszawie, pełnomocnik zarządu ds. współpracy ze środowiskami twórczymi. Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego serwisu Portalfilmowy.pl. Od 2010 sekretarz generalny Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych.



Jako poeta zadebiutował publikując swoje utwory w 1978 w kwartalniku "Zapis", w tym samym roku założył wychodzące w drugim obiegu czasopismo "Sygnał". W okresie 1983-1990 był redaktorem naczelnym kwartalnika "Arka", od 1990 – "Czasu Krakowskiego".



Jego zasługi:




  • 18 maja 2007 r. odznaczony został przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

  • 16 grudnia 2010 r. otrzymał nagrodę im. Andrzeja Kijowskiego za tomik wierszy Cantus

  • 22 września 2010 r. odznaczony został Medalem "Niezłomnym w słowie"



Ja z przyjemnością dowiem się, jak udało się autorowi przekazać tak trudny, ważny, ale jakże ciekawy temat. A Wy? Czy "Ślady krwi" mają szansę znaleźć się w Waszych biblioteczkach?

Czytaj dalej »

Przemyślenia zależne od Wertera


"Cierpienia młodego Wertera" Goethe'go to powieść kontrowersyjna wśród nastolatków. Zmuszani do czytania lektur szkolnych już na wstępie są zbuntowani. A gdy okazuje się, że bohaterem książki jest człowiek, który uwielbia czytać, ma wyidealizowany obraz świata, zakochuje się bez pamięci w wybrance serca i ma myśli samobójcze... Koszmar, prawda? Dla mnie wręcz przeciwnie.



Bohater romantyczny to dość specyficzna postać, która wyróżnia się wrażliwością na piękno, nadmierną uczuciowością, marzycielstwem, lekkim duchem. Taki osobnik, w tym wypadku tytułowy Werter, uwielbia czytać książki, dzięki którym nauczył się postrzegać świat tak, a nie inaczej. Pewnego dnia na swej drodze spotyka piękną i inteligentną Lotę, dziewczynę jego marzeń. Za nic w świecie nie bierze pod uwagę drobnych sugestii dobrych ludzi, jakoby kobieta dała już słowo innemu mężczyźnie. A co, zakochać może się każdy. Tak też stało się z Werterem. Tylko niewiele przyjemności mu z tej miłości zostało. Ile się chłopak musiał nacierpieć, nim zrozumiał pewne sprawy.



Kiedy autor wydał tę króciutką powieść, wzbudziła ona sensację. Powstała "gorączka werterowska", co oznacza masowe samobójstwa zainspirowane życiem Wertera. Czy to mądre? Nie bardzo. W epoce romantyzmu można dostrzec wiele postaci pokroju Wertera, a i wiele osób o podobnym usposobieniu dochodzi do przeróżnych wniosków, których efektem końcowym jest samobójstwo. Właśnie takie zachowanie dla współczesnego człowieka jest niezrozumiałe, pozbawione sensu, logiki. Żeby zrozumieć ten utwór należy wczuć się w sytuację bohatera. Przypomnieć sobie, jak się czuliśmy, kiedy pierwszy raz się zakochaliśmy, kiedy zostaliśmy odrzuceni pomimo swojej bezgranicznej miłości. Niemiłe uczucie, które prowadzi do złego.



Osobiście powieść bardzo mi się podobała. Przeczytałam ją drugi raz i to właśnie teraz w pełni ją zrozumiałam. Bardzo dobrze oddaje mentalność ludzi romantycznych, ich lekkość, marzycielstwo, wrażliwość na piękno i sztukę wszelkiej maści. Ta nadmierna i beztroska uczuciowość. Podoba mi się ten okres literatury, gdyż psychika bohaterów skłonnych do samobójstwa zawsze mnie interesowała. Powody są różne, ale schemat myślenia ten sam. I właśnie to tutaj odnalazłam. Może styl, jakim posługuje się Goethe nie należy do trudnych to dla przeciętnego człowieka ciężko jest go zrozumieć. Nie wiem dlaczego, ale widzę, że tak jest. Uważa się, że temat jest zbyt odległy, by nastolatek mógł go w pełni zrozumieć. Uważam inaczej. Dużo się słyszy o samobójstwach, często popełnionych z miłości, rozczarowania, odrzucenia. Czy to nie o tym między innymi jest ta książka? Jak to ktoś powiedział - każdy odnajduje w książce zupełnie coś innego, zależnie od tego, czego w tej chwili potrzebuje. Może oczekiwania względem cierpień bohatera były zbyt wygórowane, by w pełni je zrozumieć? Tragiczna historia bohatera napisana niekiedy komicznym językiem. Już to powinno zaciekawić. Ale niemiecki autor i podjęta przez niego tematyka wyjątkowo odstrasza.


Dziwę się i chyba nigdy nie przestanę...

Czytaj dalej »

"Słodkie słówka" Susan Mallery

121267-352x500Trzy siostry, które darzą się nienawiścią będą musiały wspólnie stawić czoła przeciwnościom losu. Claire to kobieta sukcesu, która w wieku sześciu lat musiała opuścić rodzinny dom za sprawą swojego talentu do gry na pianinie. Została rzucona w wir ćwiczeń, koncertów, nagrań, wywiadów. Nie miała czasu na poznanie co to miłość do mężczyzny, przyjaźń, rodzinne ciepło. Poprzez karierę, do której w większej mierze ją zmuszano, dziewczyna nie widziała swoich sióstr. Nicole była zmuszona szybko dorosnąć. Opiekowała się młodszą siostrą Jesse, która od zawsze sprawiała niemałe problemy wychowawcze, była zdana tylko na starszą siostrę. Już jako dwunastolatka zaczęła pomagać w rodzinnej cukierni, a po kilku latach przejęła rodzinny interes. Od podstaw uczyła się zasad biznesu, aby zagwarantować sobie i młodszej siostrze dogodne życie. Gdy pewnego dnia, Claire wraz z matką miały wypadek samochodowy, rodzinne relacje zaczęły się psuć. Nicole i Jesse oskarżyły Claire o zabicie matki, przez co znienawidziły ją i zerwały wszelkie kontakty. I nadal by tak było, gdyby nie telefon najmłodszej z sióstr, że Nicole jest poważnie chora i czeka ją operacja. Dwudziestoośmioletnia pianistka bez chwili zastanowienia następnego dnia ruszyła w drogę, aby pomóc swojej siostrze bliźniaczce. Nie spodziewała się, że czeka na nią wiele przeszkód, bo powrót do rodzinnego domu i odbudowanie dobrych relacji nie jest wcale takie łatwe...

Susan Mallery stworzyła powieść wielowątkową o rodzinnych perypetiach. Pokazała, jak ważne są dobre relacje w rodzinie, utrzymywanie kontaktu. Jak zazdrość może zniszczyć to, co budowano latami. Powieść ta w gruncie rzeczy nie jest wcale taka łatwa. Owszem, szybko się ją czyta, ponieważ fabuła jest wciągająca a język prosty, lecz tematyka, jakiej się podjęła autorka wcale do najmilszych nie należy. Kłótnie i bezpodstawne oskarżenia, ukryta nienawiść, żal i ból po stracie bliskiej osoby. Wszystkie te negatywne emocje w doskonały sposób przekazała czytelnikowi autorka.

Mallery skupiła się głównie na życiu dwóch sióstr, bliźniaczek - Claire i Nicole. W dzieciństwie wszystko robiły razem, doskonale się czuły w swoim towarzystwie. Wszystko to zmienił dzień, w którym Claire dotknęła pianina, a spod jej palców wypłynęła wspaniała melodia. W ten sposób odkryto talent sześcioletniej dziewczynki i zapisano ją na lekcje gry na pianinie. Wkrótce wysłano ją w świat, gdzie miała dawać koncerty, brać udział w wywiadach, nagraniach, ćwiczeniach. Z roku na rok była coraz lepsza. Nicole czuła żal, że je rozdzielono i po cichu zazdrościła siostrze talentu, a także tego, że gdy nadarzała się okazja, ich matka rzucała wszystko, zostawiała dom rodzinny na głowie męża oraz Nicole i jechała z radością do swojej słynnej córeczki. Pewnego razu taki wypad skończył się tragicznie dla ich matki, która w wypadku samochodowym zginęła na miejscu. To wydarzenie na długie lata poróżniło bliźniaczki. Cały przebieg tych wydarzeń, a także proces odgradzania się od siostry, zamykania na jej problemy oraz tłumienie w sobie żalu, cierpienia i zazdrości, bardzo dobrze przedstawiła Susan. Portret psychologiczny każdej z bohaterek został dopracowany.

Siostry bardzo się od siebie różnią. Claire to kobieta sukcesu, która nosi drogie ubrania, wszystko za nią robią odpowiedni ludzie - ona tylko gra. Nicole została współwłaścicielką rodzinnej cukierni, gdzie codziennie musiała czuwać, czy wszystko idzie zgodzie z planem. Na jej barki zrzucono także wychowanie najmłodszej siostry Jesse, której rodzina poświęcała najmniej czasu, przez co stała się dziewczyną skorą do buntów, robienia ludziom na złość. Jednak wraz z Nicole żyła we względnej zgodzie. Tak różnorodni bohaterowie tylko umilają lekturę. Nie ma tutaj dwóch takich samych bohaterów, nie ma tej cukierkowej aury, bo każda z kobiet na swojej drodze spotyka wiele przeszkód.

Proces wewnętrznego dojrzewania Claire, jej sposób zbliżania się do siostry i niezrażania się jej docinkami pełnymi jadu, bardzo mi się podobał. Z ogromną przyjemnością przyglądałam się poczynaniom pianistki, która uczyła się prać, gotować, sprzątać, a także opiekować chorą siostrą. Także spróbowała swoich sił w prowadzeniu rodzinnego interesu, choć oczywiście bez problemów się nie obyło. Jednak autorka zadbała o dobre strony całej sytuacji. Na jej drodze pojawiła się Amy, niema dziewczynka, córka Wyatt'a, przyjaciela Nicole. Dziewczyna zaczynała dostrzegać rzeczy ważne, z którymi zmagają się "zwykli ludzie", a o których do tej pory nie wiedziała. Nauczyła się współczuć, pomagać, a także doceniać przyziemne sprawy.

"Słodkie słówka" to powieść obyczajowa, typowo kobieca i nie należy do literatury wybitnej. Jednak jej fabuła i sposób poprowadzenia akcji sprawia, że książkę pochłania się błyskawicznie i jest idealna na wieczorne siedzenie przy dobrej herbacie bądź pod kocem. Umili czas niejednej osobie, może otworzy oczy na pewne sytuacje, nauczy dostrzegać i doceniać to, co mamy wokół siebie? Osobiście polecam książkę Susan Mallery. Ja się przy niej dobrze bawiłam i mam nadzieję, że ci, którzy po nią sięgną, także spędzą z nią miłe chwile.


Słodkie słówka [Susan Mallery]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Barwy pożądania" Megan Hart

118866-352x500

Zaczynam mieć po dziurki w nosie literatury erotycznej na niskim poziomie. Myślałam, że jak ma miejsce ten wysyp tego typu książek to znajdę coś naprawdę godnego, fascynującego. Bo o seksie przecież można pięknie pisać, z pasją, z oddaniem. Ale gdzie tam! Lepiej nazwać erotykiem książkę, w której jest tylko od czasu do czasu wspomnienie onanizowania się, myśli erotycznych, fantazji, a na dodatek opisy są mało podniecające. Ta przynajmniej miała jakąś fabułę!


Paige to kobieta o nietypowej pasji, bowiem kolekcjonuje wszelkiej maści papiery i pióra. Ostrożnie bierze każdy nowy rodzaj papieru w dłoń, jakby za chwilę miał zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu. Jej ulubionym sklepem jest Nakrapiana Ropucha, gdzie zawsze udaje jej się znaleźć odpowiedni papier, wyjątkowy, subtelnie ozdobiony złotą ramką, wygrawerowanym kwiatkiem... Jej marzeniem jest posiadanie idealnego pióra, lecz jej na to nie stać. Z westchnieniem ogląda wystawę sklepową. Pewnego dnia, w swojej skrzynce znajduje tajemniczy list, napisany dobrym piórem, wspaniałym atramentem na wyjątkowym grubym i drogim papierze. Polecenie jest proste - "Zaczniemy? Oto Twoja pierwsza lista. Jak najdokładniej wypełnij każde polecenie. Tu nie ma miejsca na błędy. Porażka oznacza, że cię odprawię. Nagrodą będzie moja uwaga i przewodnictwo. Stworzysz listę złożoną z dziesięciu punktów - pięciu Twoich wad, pięciu mocnych stron. Dostarcz ją jak najszybciej na podany niżej adres." Zafascynowana listem chwilę się nad nim zastanawia, gdy nagle odkrywa, że nie do niej miał być skierowany. Wrzuca list do odpowiedniej skrzynki i wraca do domu. Jednak jego treść zapada jej w  pamięć, a w kolejnych dniach przychodzą kolejne tajemnicze polecenia...


Megan Hart stworzyła powieść obyczajową z elementami erotyki, bo typowym erotykiem nazwać jej nie mogę. Fabuła jest dość intrygująca, sama byłam ciekawa każdego kolejnego listu, a także tego, kto jest ich nadawcą. Podobnie jak bohaterka, część z nich bym dla siebie spełniła, bo dzięki nim, Paige odkryła w sobie piękno. Subtelne aluzje, niekiedy polecenia, których choćby nie chciało się spełnić - wypełnia się, bo są tak intrygujące. Bohaterka wypełniła każde, poza jednym - nie dostarczała odpowiedzi. Natomiast po każdym przeczytaniu korespondencji, wrzucała je do "odpowiedniej" skrzynki. Nie byłam miło zaskoczona zakończeniem. Liczyłam na coś zupełnie innego, skoro książka została okrzyknięta powieścią dla dorosłych.


Autorka stworzyła wiele postaci, jednak to nie główna bohaterka była tą najciekawszą. Według mnie, okazała się być zbyt płytka, bezuczuciowa, która wykonywała wszystkie czynności mechanicznie, bez uczuć. Za to właścicielkę Nakrapianej Ropuchy polubiłam od pierwszej chwili. Swoimi słowami potrafiła zachęcić każdego do kupna jej asortymentu. Nie robiła tego jednak nachalnie, wiedziała do kogo co pasuje i według tych obserwacji polecała, a wręcz namawiała do ich kupna. Potrafiła użyć takich słów, że po zakupie produktu człowiek czuł się dowartościowany, szczęśliwy, spełniony. Takich sprzedawców brakuje w naszym kraju! Ciekawą postacią okazał się też dla mnie sąsiad Paige, Eric. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o przedstawienie sytuacji z jego perspektywy, tylko wciąż z punktu widzenia Paige. Lektura byłaby dużo ciekawsza. W końcu i on otrzymywał tajemnicze listy i dostosowywał się do zawartych w nich poleceń. Strasznie irytowała mnie przyjaciółka głównej bohaterki, a także były mąż - Austin. Człowiek, który nie zna słowa "nie" i uważa, że wszystko co zapragnie, musi być jego. Nie zawsze liczył się z uczuciami Paige. Poza tym czułam, że jego skrucha, czułe słówka nie były szczere, lecz za nimi kryły się pewne intencje. Przeważnie tak było.


Jak już wspomniałam, fabuła okazała się być ciekawa, jednak z powodu jednej perspektywy, okazała się być niedopracowana. Brakowało mi świeżego i męskiego spojrzenia na całą sytuację. Brakowało mi napięcia. Także jak na książkę erotyczną, było zbyt mało takich scen. Owszem, Megan Hart napisała subtelniejszą powieść od swojej poprzedniczki, jednak jak głosi reklama, miał to być erotyk. Nastawiałam się na tego typu lekturę, a dostałam coś naprawdę przeciętnego. Poprzeczkę zawiesiłam wysoko. Powieść okazała się być przeciętna, a szkoda. Potencjał był, lecz został niewykorzystany.


Czy polecam "Barwy pożądania"? Niekoniecznie. Nie jestem pewna, czy i inni czytelnicy się na niej nie zawiodą. Jak tytuł i gatunek głosi, należy spodziewać się mocnych erotycznych wrażeń, subtelnych lub bezpruderyjnych opisów zbliżeń. Tutaj mi tego zabrakło i głównie dlatego książka nie spełniła moich oczekiwań. Okazała się być zwykłą literaturą dla kobiet na jeden wieczór, bo prosty (momentami zbyt prosty) język sprawia, że czyta się ją szybko, ale bez wypieków na twarzy. To, czy po nią sięgnięcie zależy tylko i wyłącznie od Was.


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia