"Pani Bovary" Gustave Flaubert




Z racji tego, że niedawno miałam maturę, w ramach własnej prezentacji przeczytałam jedną z powieści Flauberta, tak bardzo realistyczną, że aż sama się zdziwiłam. Zdążyłam się zorientować, że książka ta wywołała swego czasu dość spore zamieszanie, uważana była bowiem za zbyt kontrowersyjną. Czy tak jest? Niekoniecznie. Chyba, że kogoś oburza pokazanie, jak wielkie działanie może mieć oddawanie się marzeniom i cudzołóstwu.

Emma Bovary od dzieciństwa uwielbiała czytać książki. Towarzyszyły jej w każdej wolnej chwili. Została wydana za mąż za Karola Bovary'ego, który to starał się jej nieba przychylić. Jednak kobieta czuła się źle w tym małżeństwie, bowiem nie tak wyobrażała sobie wielką miłość. Zamarzyła sobie życie wśród arystokracji, gdzie bale są na porządku dziennym, a także konne przejażdżki i spełnianie wszelkich zachcianek. Ponadto, pragnęła podziwu i uwielbienia, ale nie tak oddanego, jakie reprezentował jej mąż. Tęskniąca za wybuchami gwałtownej i namiętnej miłości powierza swe serce jednemu kochankowi, później drugiemu, trzeciemu... To prowadzi ją do zguby.

„[...] czyż może być coś milszego, jak siedzieć z książką wieczorem przy kominku, podczas gdy wiatr buje w szyby, a w pokoju pali się lampa? [...] Nie myśli się wówczas o niczym [...] i tak mijają godziny. Nie ruszając się z miejsca człowiek przechadza się po krajach, które widzi oczyma duszy, i fantazja wplatając się w baśń igra ze szczegółami lub biegnie za głównym wątkiem. I zdaje się nam, że sami jesteśmy bohaterami tych opowieści, że pod ich szatą biją nasze serca.”

Flaubert skupił się na mechanizmie działania kobiecej psychiki. Pokazał, jak dążenie do marzeń może zniszczyć dotychczasowe życie. Owszem, marzenia trzeba spełniać, ale nie za wszelką cenę, nie raniąc po drodze zbyt wielu ludzi. Emma Bovary wykazała się brakiem racjonalnego myślenia, w głowie jej były tylko igraszki, zabawy, romanse. Własna rodzina przyprawiała ją o zawrót głowy. Czytała wiele romansów, które to zmieniły jej myślenie. Nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania. Nie mieściło mi się w głowie, jak można aż tak zlekceważyć własną córkę!

Autor posługuje się niekiedy dość męczącym językiem. Owszem, pięknie sformułowane frazy tylko ciekawią czytelnika i sprawiają, że lektura nabiera większego rozmachu, jest większą ucztą dla duszy. Ale zbyt długie i szczegółowe opisy, niekiedy przedstawiane jak suche fakty mnie irytowały. Trudno było mi się na nich skupić, myśli odchodziły w zupełnie innym kierunku. Może to też kwestia tego, że moje wydanie miało bardzo małą czcionkę? W każdym razie, Flaubert stworzył naprawdę interesującą historię, bez zbędnego okraszania jej cudownymi momentami. Pokazał tak, jak mogłoby być naprawdę. To, co dzieje się z ludźmi, jak zbyt wiele uwagi poświęcają marzeniom i nie dostrzegają rzeczywistości.

Sądzę, że każdy mól książkowy odnalazłby w tej pozycji coś dla siebie. Jednak wiem, że nie każdemu może ona przypaść do gustu. Książka jest zaliczana do klasyki, z którą jednak warto się zapoznać. Osobiście polecam. Choć niekiedy bardzo się męczyłam, całość wywarła na mnie ogromne wrażenie. Na pewno z ciekawości sięgnę po inne pozycje tego autora, bo sprawia wrażenie dobrego obserwatora


Pani Bovary [Gustaw Flaubert]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Coraz mniej olśnień" Ałbena Grabowska-Grzyb

Nie boję się sięgać po naszych rodzimych pisarzy. Dołączając do grupy na Facebook'u Czytamy polskich autorów nie zdawałam sobie sprawy, jak wielu nie znam nawet z nazwiska! Czym prędzej zaczynam nadrabiać te zaległości, a ku temu pomocna jest akcja Obieg Zamknięty. Dzięki niej, miałam okazję zapoznać się z książką Ałbeny Grabowskiej-Grzyb Coraz mniej olśnień. Nie czytałam o czym jest, nie przeglądałam recenzji - usiadłam pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i wielką niewiadomą.

Mamy okazję poznać trzy wyjątkowe kobiety - Lenę, stylistkę z zamiłowania, Marię - dziennikarkę, która niczego się nie boi i obsesyjnie poszukuje swojej przyjaciółki oraz Alinę - która rozpoczęła nowe życie, być może ciekawsze od poprzedniego. Każda z nich jest inna, nietuzinkowa, z charakterem, jednak łączy je jedno.

Autorka stworzyła naprawdę interesującą fabułę. Początkowo wydaje nam się, że trzy kobiety to zupełnie inne światy, inne sekrety, wydarzenia. I choć każda z nich jest innym składnikiem historii, w efekcie końcowym dowiadujemy się, że wszelkie wątki łączy jeden aspekt. Jaki? Tego dowiecie się pod koniec utworu. Powieść ta jest na pewno nietuzinkowa. Choć można spotkać w literaturze wiele podobnych wątków - zaginięcie, śmierć, ucieczkę, modę, stylistkę, czasopisma, poetów. Wszystko było, ale chyba nie w takim wydaniu! Autorka zręcznie przechodzi z jednego wątku do drugiego, doskonale je ze sobą spaja.

Lena, Maria, Alina - trzy kobiety, trzy charaktery, trzy temperamenty. Lena to postać, którą trudno polubić nawet przy bliższym poznaniu. Jest to bezwzględna egoistka, która nie cofnie się przed niczym, aby dojść do upragnionego celu. Dopiero z czasem poznajemy jej motywy działania, a i  powolną metamorfozę. Już w połowie książki zdałam sobie sprawę, że polubiłam Lenę. Maria to dziennikarka, która, aby dojść do sukcesu, tropi każdą sensację, wyszuka każdy grzeszek, aby tylko być na fali. Gdy przypadkowo spotyka swoją "zmarłą" przyjaciółkę postanawia ją odnaleźć, a pomocna będzie książka, którą planuje napisać. Rzecz jasna - żerując na nowo odkrytej historii. Alina to postać sympatyczna, choć po tym, czego się dopuściła, niekiedy trudno o zachowanie obiektywizmu. Bohaterka zdecydowanie interesująca, nie od razu zdajemy sobie sprawę, jakie grzeszki ma na sumieniu. Jest w stanie nas zaskoczyć i to nie raz i nie dwa!

Ałbena Grabowska-Grzyb zwróciła szczególną uwagę na charaktery i motywy postępowania każdej z nich. Szczegółowo, choć nie nudno, opisuje każdą osobę, kreując swoisty obraz kobiecości. Autorka pokazuje, że każda kobieta jest inna, lecz na swój sposób wyjątkowa. Niekiedy kapryśne, chaotyczne, ale potrafią być miłe i sympatyczne. Śledząc losy każdej z nich możemy zdać sobie sprawę, że każda z nich jest kameleonem, zmienia się wtedy, kiedy oczekuje od niej sytuacja. Można śmiało powiedzieć, że pisarka jest dobrą obserwatorką świata codziennego i medialnego. Dobrze się przygotowała do napisania wiarygodnej książki, co od razu można zauważyć. Szczegóły, którymi nas raczy i prawdy, jakie tutaj odnajdziemy nie są wyssane z palca.

Powieść wywołała we mnie wiele emocji - przeważnie te pozytywne. Sięgając po książkę nie wiedziałam, czego mam się spodziewać, bowiem nie czytałam opisu, recenzji, ani nie wiedziałam, jakim stylem posługuje się autorka. I jestem naprawdę miło zaskoczona. Swobodny język, niekiedy gawędziarski, ale nie nudny. Barwne opisy, plastyczne, zręczne przechodzenie z jednego wątku do drugiego. Mogę jedynie przyczepić się do małej czcionki, ale to wina wydawnictwa, nie samej autorki. Spędziłam z nią naprawdę wiele miłych chwil, co sprawiło, że mam większą ochotę na resztę książek tej autorki. A Wam, naprawdę polecam! Powieść o kobietach, ale nie tylko dla kobiet. Mężczyźni także mogą dobrze spędzić przy niej czas.

Coraz mniej olśnień [Ałbena Grabowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Droga do Różan" Bogna Ziembicka

Miłość to taka dziwna sprawa - choroba, z której nie każdy pragnie się wyleczyć. To samo przytrafiło się Zosi, która zakochała się z Krzysztofie. Dla mężczyzny początkowo nie ma to wielkiego znaczenia, bowiem spotyka się ze znaną pisarką kryminałów. Życie Zosi zaczyna się komplikować coraz bardziej, traci swój ukochany dwór w Różanach, ostoję, dom i ukochany ogród różany. Musi zmierzyć się z wieloma sprawami, ale pomogą jej niania Zuzanna, starsza kobieta z bogatą przeszłością, ukochany ojciec, a także Marianna, o 11 lat starsza przyjaciółka i Eryk, mężczyzna, który nie ukrywa, że darzy Zosię wyjątkowym uczuciem i jest w stanie zrobić dla niej wiele. Jak potoczą się dalsze losy Zosi? Czy wybierze Eryka, zapominając o Krzysztofie? I jak będzie przebiegało życie z dala od Różan?

"Droga do Różan" to powieść pełna ciepła, wzruszeń, ale okraszona nutką goryczy i zawodu, bowiem nie jest to taka cukierkowa historia, na jaką się zapowiada. Dużo wnoszą do powieści retrospekcje z życia Zuzanny, które ukazują jej życie - dzieciństwo, opiekę nad Stasiem, miłość do Piotra, a to wszystko na tle wojny. Bohaterowie są bardzo interesujący, każdy posiada gamę swoich własnych zalet, tak różnych od innych bohaterów. Niekiedy może się wydawać, że postacie są zbyt idealne, robi się zbyt cukierkowo, ale wtedy do akcji wkracza Marianna ze swoim ciętym językiem. Muszę przyznać, że tę dziewczynę polubiłam najbardziej - za jej bezpośredniość, za sposób bycia i radzenia sobie z przeciwnościami losu. Interesującą postacią była także pani Zuzanna, kobieta utalentowana - potrafiła zrobić cuda ze zwykłego jedzenia! Czytając tę powieść aż czułam te smaki i zapachy.

Książka ta pokazuje, jak wielką siłę ma przyjaźń, a także jak wielkie znaczenie ma rodzina. Zosia w chwilach smutku i radości mogła liczyć na swoich przyjaciół, a także na ojca czy nianię. Poszukiwanie miłości to też nie jest taka prosta i łatwa droga, jakby się mogło niektórym wydawać. Jedni poszukują latami swoją drugą połówkę, innym udaje się to właściwie "raz dwa". Zosia należy do osób, które przez długi czas szukały tej jedynej osoby. Choć o brak zainteresowania ze strony mężczyzn nie narzekała, to mimo wszystko sprawy damsko-męskie nie są takie jasne.

"Droga do Różan" Bogny Ziembickiej to powieść idealna na okres wiosenno-letni, gdzie można w ciszy i spokoju przenieść się do Różan i Krakowa. Autorka posługuje się prostym, aczkolwiek niekiedy poetyckim językiem. Barwne opisy tylko ułatwiają przeniesienie się w świat bohaterów. Książka jest pełna humoru, wspomnień, zwrotów akcji, co bardzo lubię. Spędziłam krótkie chwile, bo tę historię czyta się w tempie ekspresowym, ale był to dobrze spędzony czas. Spodobała mi się ta historia i styl Bogny Ziembickiej, więc z przyjemnością sięgnę po kontynuację. A wszystkich zachęcam do przeczytania. Nie jest to wymagająca powieść, ale jako relaks sprawdzi się idealnie!


Droga do Różan [Bogna Ziembicka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Sklepik z Niespodzianką. Lidka" Katarzyna Michalak


Wiecie jak to jest - czytacie tom pierwszy serii, który Was pochłonął bez reszty, oczekujecie następnego. I ten porywacie w swe ramiona i oddajecie się czytaniu. Na trzeci trzeba poczekać, ale gdy już trafia w ręce - czytamy, czytamy i... Właśnie, zdarza się, że zwieńczenie serii jest dobre, rewelacyjne, po prostu mistrzowskie. Ale nie zawsze. W moim przypadku, ostatni tom serii był... niedopracowany, napisany na szybkiego, wrzucono wszystko do jednego worka, zmiksowano i podano czytelnikowi w ładnej oprawie. Wygląd może i ciekawy, ale smak? Gorzki, cierpki, mało tu słodyczy.


Wraz z Bogusią, Adelą i Lidką wracamy do Pogodnej, gdzie nie wszystko jest tak piękne jak plaża, morze i słońce. Sklepik z Niespodzianką zbiera coraz więcej zwolenników, ludzie chętniej spędzają wolny czas przy czekoladzie i dobrym cieście w Sklepiku. Wszystko wydaje się być takie beztroskie, gdyby nie fakt, że Bogusia oczekuje swojego ukochanego, któremu nie bardzo się do niej spieszy; Adela musi odnaleźć się w roli matki, żony, a także dobrej przyjaciółki, która we wszystkim pomoże; Lidka bierze rozwód i traci ukochaną przychodnię; Konstancja nie radzi sobie z małym Kajtusiem, który wciąż płacze... Dochodzi do wielu niezbyt miłych incydentów. Jak to wszystko się zakończy?


Liczyłam, że ten tom będzie dużo ciekawszy, niż dwa poprzednie. Już same zapewnienia autorki, że ta część jest dla niej odrobinę ważniejsza, głównie bohaterka, której ta książka jest poświęcona, było gwarancją, że książka będzie naprawdę dobra. Ale czy tak było? W moim mniemaniu nie. Miałam wrażenie, że Katarzyna Michalak wrzuciła do tej książki wszystko, co miała w głowie, wymieszała i liczyła, że ten eksperyment będzie udany. Lubię mnogość wątków, wówczas coś się dzieje, ale nie w tym wydaniu.


Bohaterowie tacy sami, nieco bardziej irytujący, ale doszli nowi. Na dużą uwagę zasługuje Oliwier, choć jego postać została przedstawiona mało wiarygodnie. Nie zmienia to faktu, że lekarz okazał się być ciekawą postacią. Więcej charakteru pokazała Lidka, która była w stanie zrobić naprawdę wiele dla dziecka. Bogusia jawiła mi się niestety jako nastolatka pozbawiona racjonalnego myślenia, z dość dziwnymi zachowaniami, dziecinnymi wręcz. Dużym trzeźwym myśleniem wykazała się babcia Bogusi, która przedstawiała wszystko z nieco innej perspektywy, tej bardziej racjonalnej.


Trudno mi napisać cokolwiek o tej książce. Kolejny raz nastawiłam się na coś dobrego i otwierając książkę spadłam niczym kot z drzewa na ziemię. Fakt, że na cztery łapy, ale jednak spadłam. Spodziewałam się książki pełnej emocji, bo takie były dwie poprzednie części serii, ale nie otrzymałam tego. Przeczytałam, bo mam sentyment do serii. Przeczytałam, bo nie lubię zostawiać rozpoczętych serii. Przeczytałam, bo książka czekała na półce. Ale nic by się nie stało, gdybym jej nie przeczytała. A nuż mniej bym się irytowała? Nie powiem, przyjaciółki jak zawsze próbowały trzymać się razem, choć nie było łatwo. Jak zawsze starały się przeciwstawić problemom, jakie napotkały na swoich drogach. Ale to wszystko było takie wymuszone, wyprane z emocji. Ciekawe dlaczego?


Na duży plus zasługują retrospekcje odnośnie dzieciństwa Lidki. To czytałam z większym zainteresowaniem. Nie było to kolorowe, optymistyczne, ale takie życiowe i mogło mieć miejsce. Były problemy z rodzinie u Lidki, które miały swoje odzwierciedlenie w życiu późniejszym. A także decyzje, które podejmowała, miały swój początek wiele lat wcześniej. Te fragmenty były naprawdę interesujące, pozbawione cukierkowego charakteru, naiwności.


Lubię książki Katarzyny Michalak, ale ostatnio coraz częściej się rozczarowuję. Mam nadzieję, że autorka wróci do pisania prosto z serca, będzie zwracała więcej uwagi na jakoś, na treść nam przekazywaną. Takie eksperymenty nie zawsze wychodzą dobrze i nie każdemu mogą smakować. Seria z kokardką jest warta uwagi, ale głównie dwa pierwsze tomy. Trzeci można przeczytać, aby przekonać się, czy bohaterki rzeczywiście okazały się być takie dziecinne, naiwne, czy tylko ja odniosłam takie wrażenie.

Czytaj dalej »

"Droga do Różan" Bogny Ziembickiej - nowe wydanie!

Drogę do Różan poleca Beata Tyszkiewicz, która tak napisała o książce:
To cudowna książka o życiu w miłości, przyjaźni i wśród piękna.
O życiu składającym się z właściwych wyborów i małych przyjemności.
O domu pełnym czułości, wspomnień i zapachów.
Kraków nie spieszy się tak jak Warszawa, tam ludzie delektują się życiem.


A o czym dokładnie jest ta książka?



Droga do Różan to pierwsza część wielopokoleniowej sagi rodzinnej, której akcja toczy się w Krakowie i okolicach. To książka o miłości, sile kobiecej przyjaźni, gotowaniu i tajemniczych krakowskich zaułkach. Książka, po którą z równą przyjemnością sięgnie nastolatka, jak i dojrzała kobieta. Powieść, która wzrusza i bawi. Wyśmienity pomysł na relaks w ciepłe, wiosenne popołudnie.


Dworek w Różanach to rodzinny dom Zosi Boruckiej, która żyje tam szczęśliwie z ojcem, swoją dawną nianią Zuzanną, wśród przyjaciół. Z pasją zajmuje się kwiatowym ogrodem oraz ekologicznymi uprawami. I marzy o założeniu rodziny z Krzysztofem, którego kocha od dawna.
Jednak życie bywa przewrotne – rodzina Boruckich traci ukochane Różany. W Krakowie Zosia zaczyna nowe, zupełnie inne życie. Czy zazna jeszcze radości i szczęścia? Spełni marzenia o miłości? Czy otuchę i wsparcie da jej Krzysztof czy Eryk – przyjaciel, który nie ukrywa, że chciałby być kimś więcej?


Książka pojawi się w księgarniach 22 maja 2013 roku nakładem wydawnictwa Otwarte.


_________________________________________________________________________


Jesteście zainteresowani nową wersją? Ja bardzo. Nie miałam jeszcze przyjemności przeczytać książki, nawet w tej starszej wersji, więc tym bardziej skuszę się na nową. Zwłaszcza, że została wzbogacona o przepisy kulinarne, a co najlepiej poprawia przyjemność czytania? Coś dobrego pod ręką.

Czytaj dalej »

“Tajemnice Wenecji tom 2″ Grzegorz Füllborn


Jakiś czas temu pisałam o tomie pierwszym "Tajemnic Wenecji" autorstwa Grzegorza Füllborn, który wywarł na mnie dość dobre wrażenie. Autor w części pierwszej zaskoczył czytelnika mnogością wątków, zagadkami. Myślałam, że już więcej się nie da. A jednak! Drugi tom okazał się być obszerniejszy, bo zawiera w sobie dwie części, a na dodatek jest więcej tajemnic, więcej intryg, więcej bohaterów!


O samej fabule trudno napisać, nie zdradzając zbyt wiele z tomu pierwszego, bowiem jest to kontynuacja, zachowana typowa ciągłość zdarzeń. Jednak i tutaj obecna jest Edyta Amalfi i nadal próbuje dowiedzieć się, dlaczego ktoś podszywa się pod hrabiego Mirafiore, który w dzieciństwie był jej tak dobrze znany. Nadal w Wenecji panuje chaos, który wprowadza tajemnicza władza. Ginie coraz więcej osób, nie można nikomu ufać, bowiem każdy jest w coś zamieszany.


Akcja w tomie drugim znacznie przyspiesza. Zaczyna się coraz więcej dziać, rozwiązywane są intrygi z tomu pierwszego, zawierane są sojusze, bractwa, ale co najważniejsze - pojawia się więcej bohaterów, którym ufać nie można. O nie! Jedni należą do Bractwa Świętej Czasy, inni działają na zlecenia inkwizytorów, jeszcze inni wykonują swoje własne prywatne wyroki. A ich celem jest przeważnie jedna i ta sama osoba - Edyta Amalfi. Jeżeli już o nią chodzi, choć tom drugi nie jest jej poświęcony, tylko Jingowi i Admirałowi to pojawia się bardzo często, niekiedy w chwilach, gdzie nigdy byśmy się tego nie spodziewali. Wszystkie postacie są nieco bardziej wyraźne niż w tomie pierwszym, choć i tam byli ciekawi, oryginalni, nietuzinkowi. Muszę ponownie zwrócić uwagę na opisy Wenecji - już samo to skutecznie zachęca do czytania. Średniowieczne miasto zostało tutaj barwnie ukazane, naprawdę ciekawie!


Choć Jingo to zdecydowanie postać negatywna, bardzo miesza w całej historii, zaskarbił sobie moją sympatię. Lubię takie czarne charaktery, bo wiedzą, czego chcą, czego oczekują i jak to wszystko zrobić. I przede wszystkim - Jingo jest nieobliczalny, a to lubię w bohaterach takich powieści jak ta. Coraz częściej pojawia się jego postać, coraz więcej zamachów jest na niego, więc mamy okazję, aby bliżej poznać postać, która fascynuje już  od pierwszych stron tomu pierwszego.


Sięgając po tom drugi obawiałam się, czy autor sprosta moim oczekiwaniom. I muszę powiedzieć, że udało mu się! Akcja brnie do przodu, autor doskonale buduje napięcie i co najważniejsze, nie ucina nagle książki, nie prowadzi do szybkiego rozwiązania pewnych wątków. Wszystko dzieje się z umiarem i odpowiednim tempem. Brawo! Styl powieści nie zmienił się, aczkolwiek przyzwyczajenie wiele robi. Już nie irytowały mnie zbyt krótkie rozdziały, albo przeciwnie - zbyt długie. W niektórych przypadkach było to wręcz potrzebne. No i dzięki temu, mogłam zastosować zasadę: "jeszcze jeden rozdział".


Sądzę, że Grzegorz Füllborn "odwalił kawał dobrej roboty" pisząc tę powieść. Oba tomy wciągają już od początku, intrygi są bardzo ciekawe, postacie nietuzinkowe. Polecam "Tajemnice Wenecji" dla wszystkich miłośników Wenecji, intryg, tajemnic, ciekawych historii. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie. Ale nie należy nastawiać się na arcydzieło, bo wówczas nie doceni się samej historii.


Czytaj dalej »

"Powrót bogini. Część 2" P.C. Cast


W poprzedniej części czytelnicy przekonali się, że Shannon nie było łatwo wrócić do normalnego życia. Przekonała się, jak wiele namieszała Rhiannon, a jak wiele zła wyrządził Nuada, który został przyzwany. Tylko dlaczego i przez kogo? Okazuje się, że dużą rolę w tym przedsięwzięciu ma Rhiannon, która zapragnęła ogromnej władzy w realnym świecie i ma dobre relacje z bogiem ciemności. Jakie będą tego skutki? Na pewno zmierzy się z nimi wybranka Epony, a na jej drodze stanie wiele niespodzianek, nie zawsze tych pozytywnych. Marzenia o powrocie do mitycznego Partholonu trzeba odłożyć na bok. Najważniejszym zadaniem jest uratowanie świata przed złem, które szerzy Rhiannon. Czy Shannon i Clint sprostają temu zadaniu?

Tak jak w przypadku "Wybranki bogów" druga część okazała się dużo ciekawsza, w wypadku "Powrotu bogini" było dokładnie tak samo. Część pierwsza okazała się być dobrze zarysowanym wstępem, który przyzwyczaja czytelnika no nowo do wydarzeń, a także zapoznaje ich z kolejnymi. W tomie części drugiej akcja zdecydowanie przyśpiesza tempa. Dzieje się tu zdecydowanie więcej, czytelnik niekiedy wstrzymuje oddech, a przynajmniej tak było ze mną. Nuada tak jak obiecywał, zaczyna krzywdzić wszystkich, których kocha Shannon. Najpierw ginie jej najlepsza przyjaciółka Suzanna, teraz miał miejsce zamach na jej ojca z wykorzystaniem biednych psiaków. Jak dalej potoczą się losy bliskich dziewczyny i czy uda jej się powstrzymać zło? Tego Wam nie zdradzę, ale bądźcie pewni, że wiele się tutaj dzieje.

Narracja tak jak w przypadku poprzednich książek, poprowadzona jest z perspektywy Shannon. Jej gadulstwo i myśli nie są irytujące, wręcz przeciwnie. Dzięki temu możemy przenieść się do świata, w którym przyszło żyć bohaterom i razem z nimi pokonywać zło. Bogate opisy pozwalają na szybsze przeniesienie się do tego świata. Styl powieści nadal jest lekki, bez zbędnych zawirowań, metafor. Nie ma tutaj literówek, została przywiązana większa uwaga do korekty. I tutaj także nie było problemu z tłumaczeniem, co bardzo mnie cieszy.

Druga część "Powrotu bogini" zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Rozpoczyna się w tym samym miejscu, w którym skończyła część pierwsza. Dzięki temu nie musiałam się zastanawiać, co działo się w chwili, kiedy odłożyłam część pierwszą a sięgałam po drugą. I choć książka była rewelacyjna, akcja brnęła do przodu, niekiedy znacząco przyspieszała i zmieniała swój kierunek, czuję niedosyt. Przywiązałam się do bohaterów, którzy okazali się być bardzo sympatyczni. Nawet podobał mi się młodzieńczy entuzjazm młodych drzewek! Shannon dość ciekawie przedstawiła swoje myśli na ich temat.

Całość wypada bardzo dobrze. Sądzę, że osoby, które czytały "Wybrankę bogów" i spodobała im się, po przeczytaniu "Powrotu bogini" nie będę zawiedzione. Moim zdaniem, te części są dużo ciekawsze, bohaterka nie irytuje, a i do akcji wkracza tajemnicza Rhiannon, o której wiedzieliśmy do tej pory tylko z relacji poszczególnych osób. Jestem ciekawa, czy powstała dalsza kontynuacja. Jeśli tak - na pewno po nią sięgnę. Polecam!


Powrót bogini. Część 2 [P.C. Cast]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Gwiazda Strindberga" Jan Wallentin


Po zapowiedziach, że książka przypomina utwory Dana Browna czy Verne’a, wiedziałam, że po prostu będę musiała ją przeczytać. Nie ukrywam, że nieco obawiałam się przygody z tą książką – w końcu zagadki, intrygi i to w takim wydaniu, nie są moją najmocniejszą stroną i rzadko kiedy je czytam. Mimo wszystko, postanowiłam poszerzać własne horyzonty i sięgnęłam po tę książkę. Od zawsze wiadomo, że te magiczne słowa „Książka w stylu…”, „Poleca ją sam mistrz…” mają coś w sobie, że choć podchodzi się do nich sceptycznie, w końcu potrafią przekonać do siebie czytelnika. Czy była to ciekawa lektura, a zapowiedzi miały rację? O tym za chwilkę.

Podczas podmorskiej wyprawy zostało odnalezione miejsce, w którym leżały zakonserwowane zwłoki. Okazuje się, że to zwłoki człowieka, a obok niego leży krzyż z tajemniczymi znakami. Od tego momentu rozpoczyna się akcja, której celem jest odnalezienie gwiazdy. Erik, nurek, który odkrył zwłoki, kontaktuje się z Donem. Rozmowa nie dochodzi do skutku, bowiem badacz odnajduje nurka martwego. Zaczyna się podejrzenie o morderstwo. Poza tym, istnieje sprawa zaginionej gwiazdy i pilnie strzeżonej tajemnicy, którą za wszelką cenę chroni pewne stowarzyszenie…

Autor przedstawił całą historię w dość specyficzny sposób. Akcja nie pędzi na łeb i szyję od samego początku. Jan Wallentin stopniowo buduje napięcie, przygotowuje czytelnika na szybki zwrot akcji, lecz początkowo przedstawia wszystkie informacje, które mogą się później przydać. Dużą uwagę przywiązano do szczegółowych opisów. Początkowo mnie to irytowało, ponieważ uważałam to za zbędny zabieg – jak bardzo  się myliłam, gdy okazało się, że były to kluczowe informacje, a ja ich po prostu nie pamiętam… W każdym razie, od połowy wciągnęłam się na dobre. Akcja zaczęła płynąć nieco szybciej, robiło się „groźniej”, coraz więcej tajemniczych osób się pojawiało i byłam bliżej odkryciu tego wielkiego sekretu!

Czytając tę książkę czułam się, jakbym była częścią całej tej historii. Autorowi udało się stworzyć swoisty klimat, dzięki któremu łatwiej było się wczuć w akcję. Książka wywołała we mnie także wiele emocji. Niektórym bohaterom współczułam, niekiedy czułam żal, radość, niepewność. Gdyby się tak głębiej zastanowić, to wszystko mogło mieć miejsce. I chyba właśnie ta sprawa  przeraża w tym wszystkim najbardziej. Niekiedy musiałam odkładać książkę, by dłużej zastanowić się nad pewnymi sprawami. Tak się zaangażowałam, że sama próbowałam rozwikłać tę zagadkę. Czy mi się udało? Nie do końca.

Czy polecam książkę? Jak najbardziej. Może nie jest to tak wybitne dzieło jak głosiły zapowiedzi, ale na pewno jest w tej książce naprawdę dużo ciekawych wątków, wartych uwagi postaci, tajemnic. Miłośnicy tego typu książek na pewno odnajdą w niej coś dla siebie. Jest to książka bardziej przygodowa, ale nie zmienia to faktu, że czyta się ją naprawdę szybko. I nieważne jest, że jest dość spora objętościowo. „Gwiazda Strindberga” to udany debiut i sądzę, że zasługuje na większą uwagę wśród czytelników.


Gwiazda Strindberga [Jan Wallentin]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Powrót bogini. Część 1" P.C. Cast


Wojna z Fomorianami zakończyła się szczęśliwie. W Partholonie nastał spokój. ClanFintan, jak na Szamana przystało, musiał zadbać o odbudowę Warowni. Wybranka Epony - Rhea dba o swoich poddanych, zapominając o dbaniu o własne zdrowie. Od dłuższego czasu męczą ją zawroty głowy, osłabienie, a im bliżej powrotu jej małżonka, tym dolegliwości nasilają się. W dniu powrotu Szamana wraz z wojownikami odbywa się uroczystość, na której mityczny Partholon jak na poddanych przystało, pragną godnie przywitać swoich dzielnych wojowników. Podczas uczty Wybranka Epony wymiotuje. Okazuje się, że jest... w ciąży. Ale to nie koniec rewelacji! Kilka dni później, podczas przejażdżki ze swoją klaczą Epi i mężem, traci przytomność i budzi się w świecie, w którym jeszcze pół roku temu żyła. Powrót okazuje się być pełen niespodzianek i początkiem nowych problemów, bowiem do realnego świata wraz z Shannon przedostało się zło w najczystszej  postaci - dowódca Fomorian, Nuada!

"Powrót bogini. Część 1" to kontynuacja "Wybranki bogów", gdzie Shannon wraz z ClanFintanem i wojownikami zakończyła wojnę z Fomorianami. Wszyscy myśleli, że to koniec problemów z tymi stworzeniami. Osobiście też tak myślałam! Ale gdy zobaczyłam w zapowiedziach dalszy ciąg historii wiedziałam, że ta wojna to dopiero początek. I wcale się nie myliłam. W życiu jak i w książkach, nie zawsze jest kolorowo. Bohaterowie po raz kolejny muszą zmierzyć się ze złem, choć już w zupełnie innym świecie.

Powrót do rodzinnego domu dla Shannon nie był łatwy. Jej "zamienniczka" - Rhiannon, zdążyła namieszać w życiu prywatnym głównej bohaterki. Zraniła jej najbliższych - przyjaciół, rodzinę, ponadto rzuciła pracę, którą Shea lubiła. Okazało się również, że... Shannon jest mężatką i to w dwóch światach! A to dopiero początek. Autorka zapewniła swoim czytelnikom wiele rewelacji, przez co lektura okazała się być bardzo interesująca.

Narracja została poprowadzona w pierwszej osobie, z perspektywy Shannon. Podobny zabieg miał miejsce w poprzednich częściach. Dzięki temu na bieżąco śledzimy zmiany nastrojów wybranki Epony, a także jej myśli i plany. Dziewczyna okazała się być tutaj mniej irytująca w swoim gadulstwie niż w innych książkach. Tutaj niekiedy wybuchałam gromkim śmiechem po przeczytaniu jej myśli. Nie jest sekretem, że w dwóch światach - tym rzeczywistym i mitycznym, istnieją lustrzane odbicia. Ludzie są do siebie podobni albo z wyglądu, albo dodatkowo z charakteru. Shea w świecie rzeczywistym odkryła podobieństwo własnego męża, który stał się jej pomocnikiem w walce z wrogiem.

Fabuła i w tej części jest bardzo ciekawa, a styl lekki. Książkę czyta się w tempie ekspresowym, bez żadnych zgrzytów. Brak tu także literówek, choć niekiedy także... przecinków. Ale zrzucę to na przemęczenie osób odpowiedzialnych za korektę, bo tych braków jest naprawdę mało. Duża czcionka, która ułatwia czytanie nawet w dość ekstremalnych warunkach, to znak rozpoznawalny tego wydawnictwa. Tutaj także ją odnajdziemy.

Osobiście książka "Powrót bogini" mi się podobała. Nieco odstaje poziomem od swoich poprzedniczek, ponieważ nieco mniej się tutaj dzieje, akcja nie pędzi aż tak na łeb i na szyję, mimo wszystko autorka i tutaj zaciekawiła czytelnika. Ja zostałam skutecznie zachęcona do poznania kontynuacji i bycia świadkiem, czy Shannon uda się pokonać zło, które przedostało się do jej dawnego świata. I, czy jej pragnienie powrócenia do Partholonu, męża i przyjaciół się spełni? Polecam!


Powrót bogini. Część 1 [P.C. Cast]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Tajemnice Wenecji tom 1" Grzegorz Füllborn


Wyobraźcie sobie średniowieczną Wenecję, gdzie na porządku dziennym są kolorowe gondole, a także ukryta władza, przed którą drżą ze strachu mieszkańcy tego, na pozór, urokliwego miejsca. To właśnie tutaj, co kilka dni, wyławiacz trupów odnajduje zwłoki kolejnego skazańca, który niekoniecznie został słusznie oskarżony. W takich warunkach przyszło żyć Edycie Amalfi, która straciła swojego ukochanego Rodriga. Kobieta planuje pomścić śmierć niewinnego człowieka i rozpoczyna walkę z inkwizytorami. Ale to nie koniec sensacji. W mieście pojawia się hrabia Mirafiore, którzy komplikuje wiele spraw. Na jego drodze stanie senator Brabantino, ale czy zostanie jego sprzymierzeńcem? Dodatkowo istnieje Bractwo Świętej Czaszy, którzy próbują zapanować nad miastem i stworzyć względny porządek.


Grzegorz Füllborn w swojej powieści umieścił tak wiele wątków, że niekiedy trudno byłoby mi się połapać kto jest kim, kto gdzie działa, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Zwłaszcza, kiedy odkładałam książkę na dzień czy dwa z powodu obowiązków. Dodatkowo akcja niekiedy pędzi tak szybko, że odruchowo wstrzymywałam oddech. Autor posługuje się dość specyficznym stylem. Nie potrafię określić, czy przypadł mi do gustu czy nie. Niekiedy denerwowały mnie zbyt długie rozdziały, w których działo się naprawdę wiele, by następnie przeczytać kilka króciutkich, które z kolei nic nie wniosły do lektury.


W Wenecji oczami autora, chlebem powszednim są intrygi, spiski i tajne wyroki. W każdym rozdziale możemy przeczytać choć wzmiankę o choć jednej intrydze, którą planują mnisi z Bractwa Św. Czaszy, inkwizytorzy, senator Brabantino, czy chociażby Jingo Foscari. Niektóre już od samego początku są dla nas jasne, przejrzyste, ale przy niektórych sami musimy główkować - co, jak, dlaczego tak, dla kogo, po co? Jeżeli chodzi o tajną władzę i ich wyroki, przez całą lekturę zastanawiałam się, jak to jest w praktyce. Żeby wykonać wyrok, kilka osób musi mieć bezpośredni kontakt z inkwizytorami. Czy mają do siebie aż takie zaufanie? I nie chodzi o same maski, które w razie wątpliwości zakładają. Jak zwoływane są obrady? Przecież jakiś szpieg może podsłuchać, czy są aż tacy ostrożni? Chyba ta sprawa głównie mnie nurtuje.


Choć tom pierwszy miał być poświęcony głównie Edycie Amalfi, okazuje się, że tak nie jest. Owszem, wątki jej poświęcone mają tutaj miejsce, lecz jest ich zdecydowanie zbyt mało. Oczekiwałam, że będzie więcej. A tu głównie czytałam o intrygach, o władzy, o spiskach i tajnych spotkaniach. Może w tomie drugim się to wszystko wyjaśni? Bo, że akcja dzieje się wokół tej kobiety i jej pochodzenia, nie mam wątpliwości. Jednak nadal uważam, że samej dziewczyny jest tu zdecydowanie za mało. Mimo wszystko, ten mały niedopracowany szczegół nadrabia mnóstwo bohaterów, którzy są przeróżni. Każdy indywidualny, posiada gamę własnych cech. Mało kto jest do siebie podobny.


Trudno jest mi ocenić tę książkę, jeszcze trudniej przelać wszystkie myśli. Choć książka nie należy do tzw. cegiełek, to autor umieścił w niej naprawdę sporo wątków. Nadal jestem w szoku, w jaki sposób Grzegorzowi Füllborn się to udało! Niekiedy zbyt dużo opisów bohaterów mnie irytowało, ale te odnośnie samej Wenecji już nie. Autor pokazał nam magię tego miasta. Czytając o nim czułam, jakbym płynęła w gondoli, chodziła po Moście Westchnień, przemykała między pokojami w Pałacu Dożów. Opisy były tak realistyczne, że nietrudno o wczucie się w akcję.


Czy polecam "Tajemnice Wenecji"? Owszem. Może nie jest to literatura na miarę Agathy Christie, jest niedopracowana pod niektórymi względami, ale ma potencjał. Historia jest ciekawa, akcja nie ciągnie się jak krówki-ciągutki, bohaterowie przeróżni, trudno tutaj o nudę. Ja z przyjemnością sięgnę po tom drugi, którzy zapowiada się ciekawiej, ponieważ prawdopodobnie otrzymam rozwiązania zagadek i odpowiedzi na postawione przez siebie pytania.


Czytaj dalej »

Literatura polska, głównie obyczajowa obyczajowa!

Jak można zauważyć, uwielbiam literaturę obyczajową. Wszelkie sagi rodzinne, historie wielopokoleniowe itd. są dla mnie chlebem powszednim. Ostatnio też coraz częściej sięgam po literaturę polską. Wyzwanie "Polacy nie gęsi..." stworzone przez AnnRK uświadomiło mi, jak mało książek naszych rodzimych autorów czytam. A przecież polscy autorzy nie są wcale gorsi! Owszem, są w naszym dorobku kulturowym powieści lepsze i gorsze, ale czy tak samo nie jest w przypadku pisarzy zagranicznych?



Stąd mój post. Cenicie sobie jakiegoś polskiego autora/autorkę (przeważnie mowa tu o kobiecej części tego światka)? Który z nich napisał dobrą/bardzo dobrą/rewelacyjną książkę obyczajową? Bo właśnie w takich gustuję i na takie mam ochotę. Żałuję, że tak mało polskich książek czytam i chciałabym to nadrobić. Także robię listę takowych tytułów, możecie coś polecić?


I przy okazji zapraszam Was do dyskusji odnośnie literatury polskiej, którą rozpoczęłam TUTAJ. Zastanawia mnie fakt, dlaczego częściej sięga się po tą zagraniczną, a odrzuca polską (i nie chodzi tu typowo o większy wybór lektur, to coś zupełnie innego, ale co?). ;)

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia