"Niewidzialny most" Julie Orringer


"Niewidzialny most" to książka należąca do Szmaragdowej Serii, poruszającej dzieje rodzin, którym przyszło żyć w ciężkich czasach. Będzie o miłości, o sile przyjaźni, a także o dramatach, z jakimi przyszło się im zmierzyć. Mieszanka wybuchowa?

Czy kiedykolwiek dziękowaliście losu, Bogu, komukolwiek za to, że żyjecie w czasach spokojnych, gdzie nie musicie walczyć o niepodległość własnego kraju? W czasach, gdzie wojna jest dalej niż bliżej, gdzie macie prawo wyboru, prawo głosu, prawo do życia. Teoretycznie. W zasadzie to wciąż są wojny, konflikty, morderstwa, ale nadal nie na taką skalę jak to miało miejsce w historii. Współcześnie nie jesteście zmuszeni do ciężkiej pracy - macie wolną wolę, nie jesteście zmuszeni do życia w obozach koncentracyjnych - chyba, że sami je sobie urządzicie. Można powiedzieć, że czasy są lepsze. Ale ile osób pomyślało, jak to kiedyś było? Jak trudno, jak ciężko, jak niesprawiedliwie. Ile krwi przelały osoby niewinne? Jak wiele było morderstw z premedytacją, zimną krwią? I w imię czego? Własnej żądzy władzy?

Andras Levi wyrusza w podróż do Paryża. I choć ciężko mu to uczynić, tak trudno rozstać się z rodziną i bliskimi, wyrusza, bo ma cel do zrealizowania. Otrzymał stypendium i wyrusza, aby studiować w Paryżu, bo bycie Żydem uniemożliwia mu pobieranie nauk we własnym kraju. Opuszcza Budapeszt w celu spełnienia marzeń, ambicji i co ważne, przekazania potajemnie listu tajemniczej adresatce, która okazuje się być zwykłą nauczycielką baletu. Andras nie przewidział, że podróż, w którą się wybrał będzie dla niego próbą. Choć dzieli go z Klarą prawie wszystko, łączy jedno - żarliwe uczucie. Jednak nie wszystko jest tak piękne, jakby się mogło wydawać. Klara skrywa pewną tajemnicę, która zaważy o ich przyszłości. Para wraca na Węgry, tuż przed wybuchem wojny. Mężczyzna trafia do obozu, gdzie walczy o każdy dzień. Jednak wspomnienie Paryża jest jak sen, jak marzenie, a miłość do nauczycielki baletu okazuje być motorem napędowym w jego życiu. Postanawia nie poddawać się za wszelką cenę i walczyć. O miłość, o życie, o wolność...

Książkę czytałam z zapartym tchem. Julie Orringer napisała historię tak realistycznie, pięknie, że aż brak mi słów. Od pierwszych stron opowieść ta pochłonęła mnie i nie mogłam wyrwać się z jej rąk aż do czasu, jak poznałam zakończenie. Autorka przedstawiła bohaterów z krwi i kości, a na dodatek obsadziła ich w trudnych czasach, gdzie nic nie jest łatwe, a tym bardziej pewne. Nie było wiadomo, czy człowiek dożyje do końca dnia i czy zastanie wschód słońca oznaczający nastanie następnego poranka. Tyle emocji, tyle łez i bezradności! Dawno nie czytałam tak poruszającej książki, nie trzymałam tak mocno kciuków za losy bohaterów. Nie spodziewałam się, że w "Niewidzialnym moście" autorce uda się pokazać tak realistycznie ten ból i krzyk. Powieść przygniata, robi z człowieka to, co chce. Gdy już się wkroczy z butami w świat Andrasa i Klary, nie można wyjść z niego bez szwanku. W duszy coś zostaje, taki wyraźny ślad. Czytelnicy, którzy posiadają w sobie ogromne pokłady empatii będą mieli przed sobą trudną drogę czytelniczą.

Przebieg wojny znamy z niejednego podręcznika, wielu relacji osób żyjących lub ich bliskich. Temat nie jest nam obcy, bo dotyka nas wszystkich. Jednych bezpośrednio, innych pośrednio. Jednak każdy w choć małym stopniu wie i potrafi sobie wyobrazić, co się wówczas działo. To teraz wyobraźcie sobie, jak żydowski chłopak trafia w ręce okupantów i zostaje zmuszony do życia w obozie. Jednych to wzruszy, innych nie. A gdyby to był ktoś z Waszych bliskich? Sprawa się komplikuje, prawda? Choć nie znałam Andrasa to bardzo mu współczułam. Jemu, jego rodzinie, ludziom z jego otoczenia, po prostu wszystkim, których dotknęła wojna, a którzy nie są temu winni. Poza tym uczucie, które połączyło jego i Klarę także nie było łatwe w tamtych czasach. Zbyt dużo przeciwności losu.

"Niewidzialny most" nie jest lekturą łatwą. Choć napisana rzetelnie, interesująco, z dobrymi portretami psychologicznymi i uwzględnieniem prawdziwych emocji, nie każdemu się spodoba i niejeden czytelnik zrezygnuje z jej przeczytania. Ja tak naprawdę nie wiedziałam, o czym ona jest. Poszłam na żywioł i przepadłam. Może nie będzie to książka bardzo znana, ale wiem, że warto po nią sięgnąć. Język jest na wysokim poziomie, aczkolwiek nie przytłacza nagromadzeniem metafor. 

Wszystko wskazuje na to, że powinieneś po nią sięgnąć, Czytelniku. Inaczej przejdzie Ci koło nosa wartościowa książka!


Niewidzialny most [Julie Orringer]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

Zaksiążkowane Słowa Czytane

Do zabawy wprawdzie nikt mnie nie zaprosił, ale to żadna przeszkoda? Stwierdziłam, że może choć troszkę mnie w ten sposób poznacie, a i jakieś urozmaicenie bloga będzie. No to zaczynamy!


Zasady dobierz książkę do każdej litery nazwy twojego bloga. Jaką? Taką, która zapadła ci w pamięć, ulubioną, znienawidzoną, co tylko przyjdzie ci do głowy.






Slowa Czytane
S - "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów" to czterotomowa opowieść o przyjaciółkach. Zaczytywałam się w niej w podstawówce i wyjątkowo mi się podobała. Może i na tamten okres czasu byłam za młoda na taką fabułę, ale nie obchodziło mnie to. To dzięki nim przekonałam się do czytania kilkutomowych historii.
L - "Lśnienie" Stephena Kinga, pierwsza książka tego autora, którą przeczytałam i która bardzo mi się spodobała. Nabrałam ochoty na więcej utworów mistrza grozy. 
O - "Odwet" Jilliane Hoffman to pierwszy kryminał, który przeczytałam od deski do deski. Przygarnęłam z biblioteki bez namysłu. Wzięłam z półki, zapisałam się i wyszłam. Pochłonęłam migiem! I niedawno wzięłam się za kontynuację.
W - "Wrześniowe dziewczynki" Maureen Lee to historia dwóch rodzin przeplatana wybuchami wojny. Bardzo wciągająca, życiowa i w pewien sposób poruszająca historia. Pomogła mi przetrwać zapalenie płuc ;)
A - "Apsara" to specyficzna książka przedstawiona z męskiej perspektywy, napisana przez mężczyznę i o nich. Spora cegiełka, ale bardzo szybko mi się ją czytało. Jedna z moich ulubionych, choć nie potrafię wyjaśnić dlaczego.


C - "Cichy wielbiciel" Olgi Rudnickiej, poruszająca historia dziewczyny nękanej przez stalkera. Wstrząsa i szokuje w swojej prawdziwości. Autorce udało się doskonale przedstawić zjawisko jakim jest stalking. Książka ma dla mnie znaczenie sentymentalne, choć to po części złe słowo.
Z - "Zemsta" Aleksandra Fredro. Pierwszy poważniejszy utwór w podstawówce, który w pełni mnie zaczarował. Podobało mi się w nim wszystko. Bohaterowie, historia, prowadzone rozmowy. Chętnie bym do niej wróciła. 
Y - yyyy... Chyba nie znam!
T - "Ten obcy", również powieść z czasów podstawówki. Autorka pięknie napisała o sile przyjaźni. Warto ją przeczytać, bo prawdy w niej zawarte są nadal aktualne. Swego czasu polecałam ją komu tylko się dało!
A - "Alchemik" Paula Coelho, powieść kontrowersyjna jak sam autor. Osobiście historia intrygująca, ale przedstawienie fatalne. Autor za bardzo narzuca swoje prawdy filozoficzne i poglądy na daną sytuację. A tego nie lubię.
N - "Nadzieja" Katarzyny Michalak. Choć autorka pisze niekiedy naiwnie, zbyt bajkowo i nie zawsze jest merytorycznie przygotowana do napisania książki to "Nadzieję" uważam za jej sukces. Bo tematyka trudno, wiele zostało już napisane, ale w takiej postaci i z takim zaangażowaniem i zwrotami akcji jeszcze nie. Pochłonęłam w jeden dzień. Coś... pięknego,
E - eeee... No właśnie.

To na tyle. Wymieniłam przeważnie książki, które w pewien sposób mnie ukształtowały lub po prostu mi się spodobały. Tylko jedna trafiła się... inna. Miałam sporo problemu z niektórymi literkami, bo książek wiele, znaczeń również, a literka jedna. Natomiast inne bez mrugnięcia okiem wpisałam. Ale tak to już chyba jest. Można rzec, że książki towarzyszą mi od najmłodszych lat i już od tamtego okresu miały na mnie spory wpływ. Czy słusznie? Nie mnie to oceniać. ;)
A do zabawy zapraszam wszystkich chętnych!
Czytaj dalej »

"Ogień" Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren


"Ogień" to drugi tom serii młodzieżowej, która zbiera bardzo dużo pozytywnych opinii. I co tu się dziwić, w końcu historia jest niebanalna i dobrze poprowadzona akcja sprawia, że czytelnik zagłębia się w lekturze coraz bardziej. Przynajmniej tak było w tomie pierwszym, a jak na jej tle wypadła kontynuacja?

W tej części spotykamy się kolejny raz z mieszkańcami Engelfors, tylko tym razem z pięcioma Wybrańcami. Anna-Karin, Ida, Linnea, Minoo i Vanessa to dziewczyny, które na pozór nic nie łączy. Każda z nich prowadzi własne życie towarzyskie, codziennie borykają się z własnym bagażem doświadczeń. Ale los połączył ich czymś szczególnym. Teraz muszą wspólnie zmagać się z siłami nadprzyrodzonymi. Problemy, którym zaradziły wcześniej powracają i to w zupełnie innej postaci. Miasteczko znów jest opętane przez demony, a zło przychodzi z najmniej oczekiwanej strony. Czy Wybrańcy poradzą sobie i z tymi przeciwnościami? Czy uda im się przywrócić względny porządek? I najważniejsze pytanie - komu można ufać, a kto okaże się zdrajcą? Odpowiedź wcale nie jest taka prosta, jak się mogłoby wydawać.

Nie mogłam się doczekać kolejnego spotkania z mieszkańcami Engelfors. Mats Strandberg i Sara Bergmark Elfgren kolejny raz stworzyli coś niesamowitego. Z na pozór zwyczajnej historii stworzyli ciekawą i wciągającą powieść. Bohaterowie są jak najbardziej realni, tacy z krwi i kości, z zaletami, a także wadami, jak to w życiu rzeczywistym bywa. Nie są to postacie przerysowane, wręcz przeciwnie. Czytelnik ma szansę obdarzyć życzliwością któregoś z bohaterów i to niekoniecznie tych głównych. Drugoplanowi są równie interesujący, posiadają swoje specyficzne cechy. Uważam, że jeżeli chodzi o bohaterów to autorom się udało stworzyć plejadę różnorodnych charakterów i portretów psychologicznych. 

Sama historia opisana przez szwedzki duet przedstawia się ciekawie. Wciąga od pierwszych stron, dużo się dzieje. Jest sporo zwrotów akcji, które powodują szybsze bicie serca. Dobrze skonstruowana fabuła, różnorodność wątków, spójne ich połączenie, zręczne przemieszczanie się między nimi i plastyczne, barwne opisy to charakterystyczne cechy "Ognia". Nie sądziłam, że kontynuacja może być napisana na podobnym poziomie niż tom pierwszy. Pokuszę się o stwierdzenie, że drugi tom jest zdecydowanie lepszy! Ciekawszy, obszerniejszy, ale nie przegadany. Wiele sytuacji ma tu miejsce, co sprawia, że czytelnik nie nudzi się przy takiej "cegiełce". W tej części nie widać rozbieżności między stylem autorów, co miało miejsce w "Kręgu". Widać, że powieść została napisana starannie. 

Całość wywarła na mnie ogromne wrażenie. Nie chcę zdradzać żadnego szczegółu, bo w blogosferze jest sporo osób, które nie miały do czynienia z tą serią. Ale mogę zagwarantować, że choć "Ogień" posiada naprawdę sporo stron to historia opowiedziana na jej kartach jest wciągająca, nietuzinkowa, niebanalna. Jest to naprawdę dobrze napisana powieść młodzieżowa. I odnajdzie się w niej nie tylko osoba młoda, ale także starsza, która posiada choć troszkę otwarty umysł i wyobraźnię. Osobiście polecam i nie mogę doczekać się tomu trzeciego!


Ogień [Sara B. Elfgren, Mats Strandberg]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Honor" Elif Shafak


Elif Shafak to dla mnie gwarancja dobrej literatury, orientalnych klimatów, doskonale dobranych słów. Jest to także gwarancja udanego wieczoru z książką. Tak też było i w przypadku "Honoru", najnowszej powieści Elif Shafak wydanej u nas w Polsce przez Wydawnictwo Literackie. Kolejny raz muszę pochwalić oprawę książki. Twarda, rewelacyjna okładka (choć początkowo uważałam, że wcześniejsza wersja była ciekawsza i bardziej pasowała do pozostałych utworów autorki to zmieniłam zdanie, gdy tylko do mnie dotarła; ta dziewczyna na okładce ma w sobie coś, co mnie przyciąga; może to jej tajemnicze spojrzenie wołało mnie do spędzenia kilku godzin z tą historią?) i oczywiście dobrej jakości papier oraz czcionka, która nie męczy oczu. Pod względem wydania nie można się do książki przyczepić. Ale jak się ma sprawa z treścią? A no już piszę...

Czym dla Ciebie jest honor? Czy potrafiłbyś walczyć o jego istnienie, zabić w jego imieniu? To teraz pomyśl, że w innych krajach tak robią. Honor jest dla niektórych sprawą pierwszorzędną, najważniejszą i potrafią posunąć się nawet do zbrodni na najbliższych tylko dlatego, że ktoś dopuścił się zniewagi, splamił ród nie mając jej za najważniejszą wartość. Szokujące? Być może, ale nie dla nich. Elif Shafak przenosi czytelnika do kraju, w którym to wszystko jest na porządku dziennym. Dzięki niej mamy okazję poznać historię Topraków, niestety tragiczną. Esma poprzez swoje wspomnienia pokazuje ciąg wydarzeń, które miały miejsce nawet trzy pokolenia wstecz i mają swoje następstwa aż po dzisiejszy dzień. Autorka skupia się także na roli matki i relacji matka-syn, gdzie często pomijana jest córka, a także na roli kobiety w wychowaniu potomstwa. 

Autorka zręcznie przedstawiła nam ciąg przyczynowo-skutkowy. Łatwo jest pisać o teraźniejszości i przeszłości, ale trudniej jest zrobić to tak, aby utworzyła się całość. Elif Shafak się to udało i na dodatek zrobiła to bardzo spójnie. Plastyczne opisy sprawiły, że poczułam się, jakbym uczestniczyła w życiu rodziny Topraków. I choć brakuje tutaj orientalnych opisów, bo akcja dzieje się w Londynie to mimo wszystko poprzez styl i język, jakim posługuje się pisarka można wyraźnie wyczuć tę nutę orientu. Bohaterowie są przedstawieni realistycznie, bez zbędnych udziwnień. Nie doświadczymy tu oceny autorki, nie ujawnia swojej oceny bohaterów i ich postępowania. Za sam brak subiektywizmu w swoich powieściach autorka powinna otrzymać wiele nagród. Czytelnik ma okazję sam ocenić, którego bohatera darzy sympatią, z czyimi poglądami się zgadza, a kto wywoła w nim szereg negatywnych emocji. Tematyka powieści nie jest łatwa i to widać już po przeczytaniu noty z okładki. Ale uważam, że turecka pisarka spisała się rewelacyjnie i dobrze przedstawiła całą historię. Poprzez mieszanie się płaszczyzn czasowych czytelnik ma cały ogląd na to, co miało miejsce w tej rodzinie. To nie tylko strzępki wspomnień, przypadkowy zlepek kilku nakładających się na siebie obrazów. To coś o wiele więcej! Kolejny raz chwalę kunszt literacki i dobór tematyki autorki. Nic dziwnego, w końcu nie często mamy okazję przeczytać coś dopracowanego w każdym calu.

"Honor" Elif Shafak to powieść traktująca o rodzinie, ich historii, fatum nad nią ciążącym, a także o tym, jak trudno odnaleźć się na obcej ziemi. Jest to również opowieść o tym, jak ogromną moc ma miłość oraz jak wiele jej wcieleń spotykamy w codziennym życiu. Polecam, na pewno nie zawiedziecie się na tej książce!


Honor [Elif Shafak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Persymona" Katarzyna Maicher


Ile można znieść, żyjąc w ciągłym strachu? Ile spraw człowiek jest w stanie przemilczeć, aby w spokoju żyć? Jak dużo wydarzeń musi mieć miejsce, aby człowiek stracił zaufanie i poczucie bezpieczeństwa we własnym domu? Bohaterce przyszło żyć w domu, gdzie więcej się milczy niż ze sobą rozmawia. Matka artystka, popada w zobojętnienie i zamyka się we własnym świecie. Ojciec, którego wciąż w domu nie ma, a gdy się pojawia, domownicy zaczynają drżeć. Wprowadza swoje zasady milczeniem, wyraźnie pokazuje, jak wielką ma władze. Niby nie ma tu przemocy fizycznej i psychicznej, a przynajmniej trudną ją dostrzec to wyraźnie widać, że ta rodzina nie jest zgodna. Zbyt dużo strachu i bólu zagnieździło się w kątach, zbyt dużo żalu w sercu. Bohaterka stara się rozliczyć z przeszłością wracając do wspomnień, własnych przemyśleń i zapisków, a także do pamiętnika matki pisanego czerwoną kredką. Rozwiązaniem do zagadki mogą być obrazy, które tak wiele czasu i sił zabierają matce, mogą to być także owoce persymony. Co takiego wydarzyło się w przeszłości, że wspomnienia są zbyt bolesne? Dlaczego tak trudno odkryć coś, co powinno być oczywistością?

Katarzyna Maicher napisała prozę bardzo dojrzałą, pełną emocji, smutku. Czytelnik nie znajdzie tutaj radosnych chwil. Autorka skupiła się na emocjach, jakie towarzyszą rodzinie, na wspomnieniach, które wywołują ból i na niewiadomych, które przez lata trudno odkryć, rozwiązać. Znamy rezultat, nie znamy przyczyny i tego właśnie próbuje się dowiedzieć bohaterka. Katarzyna Maicher stworzyła dobrą powieść psychologiczną, skupiła się na portretach, które naprawdę dobrze ukazała. Pod względem stylistycznym i językowym wszystko tutaj jest dopięte na ostatni guzik. Wraz z bohaterką wędrujemy po ścieżkach niepamięci próbując odgadnąć, co też się w tej rodzinie stało przed laty, że brak tu rozmów, brak śmiechu, beztroski. Co się stało, że każde wypowiadane słowo ciąży na sercu i wywołuje dreszcze i strach.

"Persymona" to bardzo dobry debiut. Nie dość, że napisany dobrze stylistycznie, porusza trudny temat to jeszcze napisany na wysokim poziomie. Takie książki czyta się z ochotą. Muszę przyznać, że sięgając po książkę niczego się nie spodziewałam. Nie wiedziałam dokładnie o czym jest, jaki temat autorka w niej poruszyła. Wiedziałam tylko, że jest to debiut, nic więcej. Z racji tego, że nie wiedziałam o niej nic, przeżyłam lekki szok, gdy okazało się, z jak trudną tematyką mam do czynienia. Wiele razy serce mi na chwilkę stanęło z żalu, były momenty, kiedy miałam ochotę uderzyć ręką w stół, bo nie godziłam się na to, co działo się w tym domu. Jeszcze nigdy żadna książka nie poruszyła mnie tak bardzo. "Persymona" zostawiła po sobie moralnego kaca, który trwa do dzisiejszego dnia. Powyższa powieść uświadomiła mi, jak wiele krzywd dzieje się, a my o tym nie wiemy. Coś zakorzenia się w człowieku i trwa tak długo, że po latach są problemy, aby zdecydowanie wskazać, gdzie są jego początki. Uważam, że debiut Katarzyny Maicher musi przeczytać każdy, kto posiada w sobie choć trochę empatii dla drugiego człowieka.


Persymona [Katarzyna Maicher]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Mrówki w płonącym ognisku" Teresa Oleś-Owczarkowa


Wiele się słyszy o przeprowadzkach na wieś. Ludzie coraz częściej emigrują z miast w poszukiwaniu ciszy, spokoju, bezpieczeństwa. Spora ich część wyjeżdża, aby zjednoczyć się z naturą. Osobiście urodziłam się w mieście i jeżeli się przeprowadzałam to nigdy nie na wieś. Nie, żebym nie lubiła takich miejsc. Wręcz przeciwnie, lubię tamtejszą ciszę, spokój, wiejskie życie. Ale za bardzo wsiąknęłam w mieszczański tryb życia. Nie oznacza to jednak, że nie tęsknię do czasów, kiedy ludzie bardziej skupiali się na życiu i byciu ze sobą, niż na tym, aby jak najwięcej mieć. Kiedyś czasy były inne, ludzie cenili to, co mieli, przynajmniej tak mi się wydaje. Teraz mamy wszystko - prąd, ciepłą wodę w kranie, telewizory i to na dodatek kolorowe!, komputery, telefony... Dawniej tego wszystkiego brakowało, a i tak ludzie dobrze funkcjonowali, sporo lat przeżyli, rodziny mieli. Jednak nie tylko czasy się zmieniają, nie tylko technologia idzie do przodu, ale także zmienia się obraz wsi.

Teresa Oleś-Owczarkowa w swojej książce podjęła się próby ukazania zmian zachodzących na wsi. Dokonała tego za pomocą magii wspomnień, które są dowodem na to, jak było dawniej a jak jest dziś. Autorka krąży po mapie wspomnień, odwiedza miejsca w Blanowicach, gdzie przyszło jej spędzać znaczą część czasu. Dziś tej wsi już nie ma, zniknęła tak, jak zniknął tamtejszy klimat, a na jej miejsce pojawiło się miasto. Czytając "Mrówki w płonącym ognisku" jesteśmy świadkami zmierzenia się Teresy z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Powracając do przeszłości autorka ubolewa nad zmianami, jakie zaszły, ale też wyraża nadzieję, na "lepsze jutro". Czytelnik jest również świadkiem tego, w jaki sposób przyszło żyć autorce. Tego, że nie zawsze było łatwo, nie zawsze było co do garnka włożyć. Czasy bywały różne, raz się w miarę dobrze powodziło, innym razem klepało się biedę. Jednak ludzie byli dla siebie uprzejmi, znali swoje silne i słabe strony. Teraz tego nie ma, rzadkością jest, aby sąsiedzi znali choćby imię i nazwisko osoby mieszkającej dwa piętra wyżej. Najnowsza książka Oleś-Owczarkowej jest konfrontacją przeszłości i teraźniejszości. Dzięki językowi, który jest stylizowany na tamtejszą gwarę, można bardziej wczuć się w całą historię i uwierzyć w to, że to wszystko miało miejsce. Brak tutaj jakiejkolwiek chronologii, wydaje się, że jest to zlepek przypadkowych fragmentów z pamiętnika. Mimo to, wyraźnie czuć, jak dużym sentymentem pisarka darzy czasy, kiedy żyła na wsi. Czasy, kiedy każdy kolejny dzień był jedną wielką niewiadomą, ale ludzie byli szczęśliwi. Dobrym urozmaiceniem całej historii było dodanie tekstu pieśni, przyśpiewek czy opisy zabaw. 

"Mrówki w płonącym ognisku" to przyjemne zdarzenie z historią wsi i jej mieszkańców. To dobrze ukazany kontrast między przeszłością a teraźniejszością. Powyższa książka jest także ciekawym przeżyciem duchowym, powrotem do dzieciństwa, przybliżeniem wiejskiego życia. Cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać. Obudziła we mnie uśpione wspomnienia, przypomniała mi moje dzieciństwo, marzenia, czasy, w których przyszło mi żyć, a także uświadomiła mi, jak szybko ten świat się zmienia i jak łatwo po drodze coś ważnego zgubić. 



Mrówki w płonącym ognisku [Teresa Oleś-Owczarkowa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia