Kilka słów o spuściźnie Tolkiena

Źródło: Facebook

Przez wiele lat zapierałam się, że w życiu nie sięgnę po twórczość Tolkiena. Uważałam, że jego wyobraźnia nie jest dla mnie, że ja się w niej nie odnajdę, że mi się nie spodoba, że... Argumentów miałam wiele, ale widocznie były za słabe, nawet dla samej siebie. I co się stało? W ubiegłym roku (zabawnie to brzmi, gdy pisze się to na początku stycznia) sięgnęłam po "Hobbita", bo... miałam ochotę na trochę krasnali, trochę elfów, trochę czarodziejów i hobbitów. Moja chęć nie powstała z powodu ekranizacji, jaka miała miejsce w 2013 roku, ani z powodu wydania "Władcy Pierścieni" w jednym tomie, a także nie była uzasadniona wysypem recenzji twórczości Tolkiena. Nagle miałam przesyt opowieści "z życia wziętych", którymi samą siebie zasypałam. Dość romansów, dość problemów z miłością, pieniędzmi, pracą w książkach. Czas na coś nowego, przynajmniej dla mnie, bo nie dla świata. A po "Hobbicie" nastał czas na kontynuację, jaką rzekomo jest "Władca Pierścieni" z tymi swoimi cudacznymi stworkami... I tak nastał czas spuźcizny Tolkiena!

Hobbit, to małe stworzenie potrafi wiele namieszać! Niziołki, choć są małe to sprytne i cwane. Tak, tak. Wiele potrafią, choć wcale w siebie nie wierzą. No, przynajmniej nie wierzył w siebie Bilbo, bo Frodo to już zupełnie inna osobistość, również ciekawa. Wyobraźcie sobie, że żyjecie w spokojnym, malowniczym miejscu. Codziennie pijecie swoją ulubioną herbatkę, czytacie kolejne tomiszcza i marzycie o przygodach, które tak naprawdę są bardzo niebezpieczne. Aż tu nagle, tak bez zaproszenia, odwiedza Cię czarodziej i składa propozycję. Ale, nie taką byle jaką, bo zapowiada niesamowitą przygodę. Ty się zastanawiasz, więcej argumentów przeciw niż za, aż wieczorem odwiedza Cię krasnolud. Jeden, dwa, trzy, ewentualnie siedem (i więcej). Tak czy owak Czytelniku, zostajesz wciągnięty w przygodę, czy tego chcesz czy nie (a chcesz, wiem, że o niczym innym nie marzysz). I rozpoczyna się wędrówka, niebezpieczna, ale jakże ciekawa! A później... Później nastał czas Pierścienia i wszystko się skomplikowało. Także ciekawie. Ale jak skończyło to nie wiem, bo jeszcze czytam, o!

Źródło: guardianlv.com

Tolkien oczarował mnie swoim talentem. To, jak wielką wyobraźnię miał i jak pięknie potrafił przelać na papier wszystko, co w głowie jego było. Śródziemie jest tak dopracowane w "Hobbicie" i "Władcy Pierścieni", że aż brakuje słów. Te barwne opisy, te wszystkie zwyczaje, tradycje, mowa, postacie. Nie sposób tego wszystkiego wymienić. W mojej głowie powstało wiele obrazów, wyobrażeń na temat tej cudownej krainy. Ale żaden nie równa się z wyobrażeniami Petera Jacksona! Dwie części filmowego "Hobbita" już za mną, a ja wciąż nie mogę dojść do siebie. Nie podobało mi się, że dodano sporo nowych wątków (ale w takim wypadku jakim cudem powstałyby 3 części, każda po około 3 godziny?), a te obecne zostały nieco zmienione w porównaniu z pierwowzorem. Jak dobrze pamiętam, Legolasa nie było w "Hobbicie", pojawił się dopiero we "Władcy Pierścieni", nie było sceny, gdzie cała kompania wbiega do posiadłości Beorna hurtem, lecz pojedynczo, gdzie Gandalf ich przedstawiał. Oj wiele zmian i dodatkowych atrakcji wprowadził Jackson. Jednak te wszystkie moje złośliwości w domu i w kinie przyćmił obraz Śródziemia. Nie wyobrażam sobie piękniejszych obrazów, miejsc. Nie mogłam wyjść z podziwu, byłam oczarowana. Nowa Zelandia to idealne miejsce do kręcenia "Hobbita". Ot co! Nie wierzycie? To pójdźcie do kina.

A mnie czeka jeszcze długa przygoda z hobbitami, krasnoludami, elfami i Gandalfem. Wciąż nie skończyłam czytać "Władcy Pierścieni", bowiem utknęłam na "Dwóch wieżach" (ale to nadrobię, bo warto!). Jednak ekranizacja, znana najprawdopodobniej większości z Was choćby w kawałkach, musi jeszcze trochę poczekać. Zdecydowanie lepiej idzie mi czytanie książek, nim sięgnę po film. Nie przepadam za tym, jak filmowa twarz danego bohatera pojawia mi się przed oczami w trakcie czytania. Wówczas nie ma już miejsca dla mojej wyobraźni. A skoro nie ma dla niej miejsca to po co czytać? Lepiej tylko obejrzeć film i spokój. Ale ja nie o tym! 

Z racji tego, że dzisiaj wypadają kolejne urodziny Tolkiena, życzę mu, by jego dzieła wciąż były obecne w życiu Czytelników. A Wam? Spotkania się oko w oko z zakątkami Śródziemia, a także jego mieszkańcami.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia