"Międzyczas" Joanna Belzyt

Książek z motywem przemieszczania się w czasie czy przestrzeni jest naprawdę sporo i nikogo już taki zabieg nie dziwi. To już nie jest nowość w świecie literatury, więc niewiele można zaskoczyć czytelnika na tym polu. Jednak coś jest w tej książce, bądź jej opisie, że skusiłam się na nią i liczyłam, że odkryję z nią coś, czego nie odkryłam z innymi.

Każdego spotyka w życiu moment, kiedy ma wszystkiego dość, chciałby zaszyć się gdzieś, przespać, być z dala od ludzi i problemów go otaczających. Tylko co byście zrobili, gdyby to życzenie okazało się spełnić? Zamykacie oczy, aby zapomnieć, a gdy otwieracie... jesteście już w innym czasie, innej przestrzeni, a problemy, które do tej pory zaprzątały wasze głowy, nagle zniknęły. Jest cisza, spokój. Ale czy na pewno wszystko jest tak idealne?

Powieść pisana jest właściwie dwutorowo, z perspektywy dwóch bohaterów, którzy trafili do Międzyczasu, miejsca, gdzie nie wszystko jest takie jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. Początkowo autorka pisze o bohaterach nie imiennie, lecz określa ich jako "jego" i "ją". Bohaterów przedstawiono nam jakby w dwóch historiach - najpierw tej ziemskiej, gdzie zmagają się z problemami różnej maści, które zaczynają ich przerastać i pragną choć na chwilę od nich odejść; a następnie w Międzyczasie, gdzie trafili aby zapomnieć o otaczającym ich świecie. Właśnie tam poznają innych takich jak oni, którzy przez krótką chwilę zapragnęli zniknąć i trafili do tej krainy. Historie, które przydarzyły się mieszkańcom Międzyczasu są przeróżne, jedne prawdziwe, inne wydają się być nieprawdopodobne. Ida próbuje znaleźć odpowiedź na to, jak znalazła się w tym wymiarze i przez małe śledztwo poznaje innych takich jak ona. 

Fabuła, jaką stworzyła Joanna Belzyt jest intrygująca, pomysł był naprawdę świetny, potencjał był. Tylko poprzez język, i formę, na jaką postawiła autorka nieco przytłumiły samą treść. Trudno było mi się skupić na tekście, język niekiedy był zawiły, wystąpiło wiele niedomówień, gdzie miałam wrażenie, że powinnam wiedzieć o co chodzi bohaterowi w danej chwili, ale pisarka zapomniała wcześniej mnie o tym poinformować. Początkowe wyrażanie się o bohaterach nazywając ich ją, jego często wybijało mnie z rytmu i coraz bardziej wzbudzało moją irytację. Odniosłam wrażenie, że pani Belzyt próbowała stworzyć powieść na pozór łatwą ale z drugim i głębszym dnem, która zasługiwałaby na miano tej trudniejszej, z wyższej półki, właśnie za język jakim się posługiwała. Niestety. Tematyka choć bardzo ciekawa, fabuła intrygująca i sam pomysł wzbudzający we mnie duże zaciekawienie to sposób, w jaki autorka dobierała pewne słowa, tworzyła chyba na siłę trudne zdania bardzo utrudniły mi zapoznanie się z lekturą. Nie mam nic przeciwko większym wymaganiom, jakie pisarzy stawiają swoją prozą przed czytelnikiem. Nie mam nic przeciwko epitetom, metaforom, refleksyjnym treściom, jednak co za dużo to i świnia nie chce. Warto pamiętać o odpowiedniej formie przekazu treści. Przerost formy nad treścią? Jak najbardziej. Jednak jedno trzeba przyznać - autorce udało się stworzyć dialogi pełne humoru, które były spójne z opowieścią. To jak najbardziej działa na korzyść pisarki. Rzadko kiedy mam do czynienia z dialogami dobrze skonstruowanymi, gdzie nie odnoszę wrażenia wymuszenia, zmęczenia bohaterów samą rozmową.

Liczyłam na refleksyjną opowieść i taką otrzymałam. Choć trudno było mi wydobyć te najważniejsze elementy układanki, mimo trudności udało mi się. Po odłożeniu "Międzyczasu" długo zbierałam się do napisania tekstu, miałam bowiem niemały problem z poskładaniem całości. Już nie chodzi o wydarzenia, jakie miały miejsce w powieści, lecz o myśli, które nachodziły mnie w trakcie lektury i refleksje, które przyszły po jej skończeniu. O tym, jak kruche jest ludzkie życie, psychika, jak szybko czas mija, jak nasze nieostrożnie wypowiedziane życzenia mogą się spełnić na opak, jeżeli nie sprecyzujemy o co chodzi. "Międzyczas" otworzył mi oczy na niektóre sprawy i mam nadzieję, że będzie więcej tego typu pozycji, choć może z inną formą przekazu. Coś co wydaje nam się oczywiste, nie zawsze jest prawdą, nie zawsze jest widziane z tej samej strony i tak samo odbierane. 


Międzyczas [Joanna Iza Belzyt]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia