"Nadciąga burza" Robin Bridges

Nie często sięgam po książki, o których niewiele słyszałam, a które zauroczyły mnie swoją okładką. Coraz częściej dobierałam powieści według opinii innych, z którymi gusta mamy podobne. Szukając siostrze książkę, z którą mogłaby spędzić wieczór, natknęłam się na "Nadciąga burza", o której nic nie słyszałam (a jak słyszałam to bardzo dawno temu i niewiele pamiętam), ale za to ma tak piękną okładkę, że nie sposób było przejść obok niej obojętnie. Tytuł niewiele mi mówił, opisu nie czytałam, więc była to wielka niewiadoma. No dobrze, wyzwanie "Grunt to okładka" również przyczyniło się lutowym hasłem do sięgnięcia po tę powieść, skoro już się nawinęła pod rękę.

Główną bohaterką i jednocześnie narratorką jest Katia, księżniczka Oldenburga. Dziewczyna w dzieciństwie odkryła swój dar, a może raczej przekleństwo, jakim jest wskrzeszanie zmarłych. Bycie nekromantą nie jest łatwe. Zwłaszcza, że w jej przypadku wystarczy intensywnie zapragnąć, by dana osoba wciąż była przy niej i... ożywa. Katia stara się nie używać swojego daru, ukrywa go przed rodziną, przyjaciółmi. Ale jest ktoś, kto próbuje zagrozić życiu carowi, a może uratować je bądź odebrać tylko nekromanta. Dar córki lekarza odkrywają księżniczki Czarnogóry i na siłę próbują połączyć Katerinę Aleksandrowną z ich bratem Daniłem. Zaczyna się wyścig z czasem, walka z ciemnymi mocami. Kto zwycięży? Jaki będzie finał?

Trzeba przyznać, że brzmi to dość zwyczajnie, chaotycznie, może bez polotu. Ale to tylko pozory! Gdy zaczęłam czytać już po kilku zdaniach historia pochłonęła mnie na tyle, że nauka na sesję egzaminacyjną odeszła na dalszy plan. Koniecznie musiałam przeczytać tę powieść do końca, bo byłam ciekawa, co też się wydarzy. Tyle tylko, że po przeczytaniu okazało się, że to pierwszy tom trylogii... Jednak jakże ciekawej!

Katia nie jest jedną z tych płytkich i naiwnych księżniczek, które tylko marzą o poślubieniu księcia i byciu królową lub carycą. Księżniczka Oldenburga jest wyjątkowa, ponieważ nie w głowie jej wychodzenie za mąż, aby zdobyć odpowiednią pozycję, tytuł, pieniądze. Ona marzy o byciu lekarzem, o prawdziwym uzdrawianiu chorych, wynajdywaniu lekarstw na rzadkie i śmiertelne choroby. Jednak w czasach, w których przyszło jej żyć, kobieta lekarz nie jest mile widziana. Na świecie istnieją trzy uniwersytety, które przyjmują na nauki kobiety, jednak wciąż nie jest to mile widziane. Dziewczynie pozostaje potajemnie czytać poradniki medyczne, magazyny i wszelkiego rodzaju podręczniki, a także nauka łaciny czy greki, która jest bardzo potrzebna przy tym zawodzie. Autorce udało się stworzyć naprawdę ciekawą postać, wyróżniającą się na tle innych, odważną. Podobała mi się kreacja głównej bohaterki, jej odwaga, o którą sama siebie nie podejrzewała, jej podejście do daru, ostrożność, niekiedy przebiegłość.

Na wyróżnienie zasługuje także Daria, kuzynka Kateriny, z którą uczyła się w Smolnym. Dziewczyna pełna energii, tryskająca dobrym humorem, choć początkowo niewyróżniająca się w tłumie. Jednak jest dość spostrzegawcza, potrafi połączyć niektóre fakty i w odpowiednim momencie je wyjawia. Taka cicha woda, która daje o sobie znać w kulminacyjnym momencie. Była dla mnie sporym zaskoczeniem, ponieważ uważałam, że niewiele wniesie do fabuły, a tu proszę. Dzięki niej akcja nabrała rozpędu i innego obrotu. Jest zdecydowanie postacią pozytywną. Na uwagę zasługuje również Elena księżniczka Czarnogóry, która choć wyraźnie pokazuje, że to ona jest sprawczynią niektórych sytuacji, trudno jej to udowodnić. Jest tak zwanym czarnym charakterkiem w powieści, z którym Katerina musi spędzać dużo czasu - w pokoju, na zajęciach, przy posiłkach, a nawet balach, na które są zawsze zapraszane. 

Podobał mi się klimat powieści, którzy stworzyła Robin. Czuło się ten chłód Petersburga, było świadkiem zwyczajów i obyczajów Rosji. Te wszelkie bale, stroje, sposób wyrażania się, etykieta dworska. Wszystko było dobrze ze sobą połączone, tworzyło spójną całość. Miałam wrażenie, że jestem w samym środku wydarzeń. Bardzo dobre przedstawienie epoki i rzeczy charakteryzujących tę śmietankę towarzyską. Jednak było coś, co bardzo mnie irytowało. Rozumiem, że w powieści występują księżniczki, książęta, car i caryca oraz wszelkie inne ważne osobistości, ale odnoszenie się za każdym razem po tytule, nawet w opisach mocno mnie irytowało. Dotarło do mnie, że Katia jest księżniczką Oldenburga, nie trzeba było tego powtarzać przy każdej możliwej okazji. Domyślam się, że tak przystoi w rzeczywistości, ale w książce Bridges mogła sobie odpuścić nadmiar tytułów. 

Sieć intryg, wiele niewiadomych, to wszystko było bardzo interesujące. Spodobało mi się też inne spojrzenie na wampiry i ożywicieli, które w tej książce występują. Nie są to stworzy iście ze "Zmierzchu", ale zupełnie inna odmiana, równie ciekawa, mniej cukierkowata. Bardzo realistycznie wplecione, przez co nie miało się wrażenia, że czyta coś naprawdę dziwnego, bardzo odbiegającego od świata rzeczywistego. Plus za to! Nigdy nie czytałam powieści o takiej fabule, więc byłam pod dużym wrażeniem. "Nadciąga burza" to naprawdę świetna książka i rozpoczęcie trylogii. Wciągająca historia, zwroty akcji, wciąż towarzyszące napięcie. Tak, jest to pozycja godna uwagi!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia