"Tam gdzie spadają Anioły" Dorota Terakowska

Okładka: Wydawnictwo Literackie
Nie mieliście nigdy wrażenia, że ktoś za Wami kroczy? Że słyszycie wewnętrzny ostrzegawczy głos? Czy kiedykolwiek odczuliście, że coś pcha Was do przodu, do działania, dodaje odwagi? Przyszło Wam wtedy na myśl, że może to być Wasz Anioł Stróż? Jedni pomyślą, że to przewidzenia, żart naszej podświadomości. Ale są osoby, które naprawdę wierzą w istnienie swojego Anioła Stróża. 

Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy.

Pewnego dnia pięcioletnia Ewa zauważa, że po niebie fruną anioły. Nie jeden, nie dwa, a tysiące! Wyraźnie słychać szelest ich skrzydeł, widać biel i blask, który od nich bije. Podekscytowana biegnie do rodziców. Jednak tato, który jest zajęty konferencją przez Internet i mama, która rzeźbi Pietę nie wierzą w słowa dziewczynki. Frunące anioły biorą za ptaki, które przedwcześnie przylatują zwiastując wiosnę. Dziewczynka nie ma czasu dłużej przekonywać swoich rodziców, że po niebie fruną najprawdziwsze anioły. Wybiega na podwórko i niesiona impulsem biegnie za aniołami, których przecież jest tak wiele, a widok jest niesamowity. Dobiega do lasu, gdzie zafascynowana widzi walkę białych i czarnych stworzeń. Nagle jeden z białych podlatuje do dziewczynki, każe jej uciekać, a po chwili zostaje strącony i obskubany z piór przez swojego wroga, czarnego anioła. Przerażona Ewa biegnie za nimi, by sprawdzić dokąd fruną i jak skończy się ta walka, po czym... wpada w wilczy dół i traci przytomność. Obok niej znajduje się białe pióro. Po tym wydarzeniu dziewczynce przytrafia się wypadek za wypadkiem, staje się częstym gościem w szpitalu. Rodzice coraz bardziej martwią się o stan swojej córki, a czarny ptak przesiadujący na gałęzi pod oknem ich ukochanej córeczki wprowadza niepokój. Gdy rodzina dowiaduje się, że Ewa zachorowała na złośliwą białaczkę, ich świat legnie w gruzach.

Wierzycie w Anioły? Ja dość sceptycznie podchodziłam do tych pięknych stworzeń. Nigdy nie poświęcałam im wystarczająco dużo uwagi, aby określić swoje stanowisko. Miałam przypadki, gdzie coś kazało mi się zatrzymać, zmienić kierunek mojej wędrówki. Ale czy to był mój Anioł Stróż? Nie mam pojęcia. Jednak jestem przekonana, że po lekturze "Tam gdzie spadają anioły" Doroty Terakowskiej na pewno bliżej zgłębię ich temat.

Ewa jako dziecko była grzeczna, nie sprawiała rodzicom problemów, była odporna na wszelkie upadki, wypadki, a także miała dość wysokie IQ jak na tak młodą istotę. Rodzina była z niej dumna i twierdziła, że potrafi sama zadbać o siebie w ciągu dnia. Bezstresowe wychowanie? Być może. Babcia dziewczynki nie pochwalała takiego zachowania, więc miała oko na zabawę wnuczki, pilnowała, aby mała otrzymywała o odpowiedniej porze posiłki i zawsze kładła się czysta spać. Jednak to nie ona sprawiła, że Ewę omijały nieprzyjemne wydarzenia. Gdy po wypadku w lesie dziewczynce coraz częściej zdarzały się otarcia, skaleczenia, złamania, oparzenia, wszyscy się dziwili. Co ma wspólnego z chorobą pojawienie się bezdomnego? Jest wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Dorota Terakowska stworzyła naprawdę piękną opowieść o dorastaniu, wychowaniu, wierze i sile miłości. Umiejętnie wplotła motyw z aniołami i stworzyła intrygującą fabułę, trzymającą w napięciu aż do ostatnich stron. Czytałam tę powieść jak zaczarowana. Czułam, że wraz z Ewą i jej bliskimi przechodzę pewną przemianę, zaczynam więcej dostrzegać, na pewne sprawy patrzę pod innym kątem. Sięgając po "Tam gdzie spadają Anioły" nie przypuszczałam, że ta niepozorna książka zmieni mnie tak bardzo. Może i nie zaczęłam obsesyjnie wierzyć w istnienie Aniołów i nie próbuję dostrzegać ich w każdym człowieku, w każdym podmuchu wiatru, w każdym promyku słońca, aczkolwiek moje podejście nieco się zmieniło. 

Nie potrafię zebrać myśli i ułożyć ich w sensowną całość, ponieważ ta historia wciąż we mnie siedzi. Przed oczami mam emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania. Moją ekscytację, rozgorączkowanie, niepokój i zniecierpliwienie. Wraz z bohaterami szukałam odpowiedzi na pytania, zastanawiałam się, co jest przyczyną złego samopoczucia małej dziewczynki, a z Ewą kroczyłam niepewnym krokiem, odczuwałam jej niepokój, strach, ból. To było piękne doświadczenie! Dawno nie przeżywałam tak historii jak tym razem. Dorota Terakowska potrafi zaciekawić czytelnika, wciągnąć go w fabułę. Choć początkowo "Tam gdzie spadają Anioły" wydają się być pozycją dla młodego czytelnika to jestem pewna, że niejeden dorosły bardziej doceni tę pozycję i więcej z niej wyniesie niż nastolatek. Model rodziny, podejście do niektórych spraw jakie zostały w tej powieści przedstawione są wciąż aktualne, a uwagi uniwersalne. I choć trudno było mi wdrążyć się w powieść to po kilku stronach pochłonęła mnie na tyle, bym zapomniała o wszystkim dookoła... Polecam!


Tam gdzie spadają Anioły [Dorota Terakowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia