Poznaj mnie! (#1) - Jaką jestem czytelniczką?

Pamięć często płata mi figle. Częściej pamiętam to, czego nie powinnam lub to, czego tak naprawdę nie chcę pamiętać niż to, co muszę. Dziś zorientowałam się, że w tym miesiącu (albo w poprzednim?) minęły dwa lata, odkąd dzielę się z Wami wrażeniami z przeczytanych lektur. Początkowo strona ta miała inny wydźwięk - założyłam ją w celu pisania swoich przemyśleń, niemniej o książkach nie było tu nic. Pisałam o tym, co mnie męczy, co sprawia, że nie mogę w nocy zasnąć, wyrzucałam swój natłok myśli niczym karabin maszynowy pociski. Jednak pewnego dnia poczułam, że muszę podzielić się z Wami swoją opinią o pewnej książce i tak w ciągu kilku dni zmieniłam swoją stronę. Z refleksyjnego bloga zrobił się typowo recenzencki, zniknęły stare posty, zostawiłam tylko te, które w jakiś sposób nawiązują do obecnej tematyki. Przez te dwa lata kilka razy zmieniałam adres, raz nawet przeniosłam się na wordpressa, po czym po kilku miesiącach wróciłam z podkulonym ogonem na stare śmieci. Blogger jednak nie jest taki zły, jak to się dookoła mówi. Ale wracając do tematu; w takim razie jaki dzień jest tym, w którym powstała ta strona? Nie mam pojęcia, ale jest to przełom kwietnia/maja 2012 roku. 

Jestem z Wami już dwa lata, a tak naprawdę niewiele o mnie wiecie. I może kiedyś bym się z tego cieszyła, ponieważ anonimowość w Internecie była mi na rękę (tak, wiem, że nawet w Internecie nie można być w 100% anonimowym), jednak po zdecydowaniu się na publikowanie tekstów swoim imieniem i nazwiskiem, a także pojawianie się ze swoim zdjęciem a nie obrazkiem z grafiki wujka Google, zmienił się mój sposób myślenia. Kilka dni temu, gdy na blogach zaczęły pojawiać się posty z zabawą "Jakim jestem czytelnikiem?" przyszedł mi do głowy pomysł na jeszcze jeden cykl na blogu. Właśnie macie przyjemność (bądź nie, jak uważacie) przeczytać pierwszy post z serii "Poznaj mnie!". Mam nadzieję, że nie zanudzę Was na śmierć. A z okazji drugiej rocznicy istnienia bloga zapraszam Was na dniach na konkurs urodzinowy, w którym będą do wygrania książki z mojej domowej biblioteczki. Więcej szczegółów już wkrótce! A teraz zapraszam do lepszego poznania mojej osoby...


Jaką jestem czytelniczką? 

Postanowiłam pokazać to w formie wypunktowanych dziesięciu faktów o mnie. Jestem ciekawa, w ilu punktach się ze mną zgadzacie, gdzie wręcz przeciwnie. Wszystkich serdecznie zapraszam do tej zabawy. Poznajmy się bliżej, choćby z perspektywy czytelników.

1. Uwielbiam książki obyczajowe. Historie w nich zawarte pozwalają mi zapomnieć o własnych problemach, ale również jest szansa, że znajdę podpowiedź jak wyjść z pewnej sytuacji, jaką drogę wybrać.

2. Nigdy nie przepadałam za fantastyką. Byłam do niej uprzedzona już na starcie, głupio uważając, że jest to gatunek typowo męski, w którym szaleją potwory i brakuje tu jakiejkolwiek logiki. To myślenie pojawiło się u mnie już we wczesnym dzieciństwie, później przetoczyła się fala Harry'ego Pottera i tym podobnych pozycji, przez które nie mogłam przebrnąć. Z czasem zaczęłam zmieniać swoje zdanie, jednak dopiero ponad pół roku temu zmieniłam swoje zdanie na dobre i zaczęłam się nawet wstydzić, że takie coś chodziło mi po głowie. A to wszystko wina Tolkiena i jego "Hobbita", który mnie oczarował!

3. Już w podstawówce potrafiłam wypożyczyć przed pierwszą lekcją dwie książki, aby przeczytane oddać przed końcem dnia do biblioteki. Pamiętam, że w pewnym momencie najęłam się do pomocy bibliotekarkom i wtedy zdałam sobie sprawę, że życie wśród książek jest szalenie ciekawe.

4. Do tej pory potrafię pochłonąć jedną sporo objętościowo pozycję dziennie lub dwie cieńsze. Nie wiem jak mi się to udaje, ale ponoć mam wyćwiczone czytanie w nieco szybszym tempie niż "przeciętny człowiek". Może to też zasługa tego, że jak jakaś powieść wciągnie mnie na dobre to czytam, czytam, czytam... Dosłownie wszędzie! Na wykładach, przed snem, w trakcie kąpieli, stojąc w kolejce, jadąc autobusem. Miejsce i czas jest nieważny. Ważne jest to, że jestem wśród bohaterów i wraz z nimi przeżywam te niesamowite (bądź nie) przygody.

5. Potrafię czytać cały dzień, całą noc i niewyspana pojechać na zajęcia z torbą pełną kolejnych książek. Oczywiście nie dzieje się to codziennie, aż tak uzależniona to raczej nie jestem. Ale dziennie muszę przeczytać choć jedną stronę, aby nie mieć poczucia, że zmarnowałam tyle godzin.

6. Bardzo rzadko sięgam po książki typowo religijne, historyczne, literaturę faktu czy chociażby biografie. Do tych gatunków idzie mi trudniej się przekonać niż do fantastyki.

7. Odkąd założyłam bloga i nawiązałam współprace recenzenckie, moja biblioteczka bardzo się rozrosła. Obecnie brakuje mi półek i poszukuję kolejnego regału, który pomieści moje zbiory. Nie są to wielkie liczby, niecała dwusetka, aczkolwiek w takim tempie, w jakim do tej pory się pojawiały, niedługo będę miała zawalony cały pokój. Ale jedno jest pewne - potrafię przejść obok świetnych promocji i nie kupić żadnego egzemplarza. Jak sobie z tym radzę? Nie noszę ze sobą nigdy wystarczającej gotówki. ;) Mimo to, nadal mam sporo pozycji.

8. Przez to zaprzestałam częstego chodzenia do biblioteki. Gdy się zdarzy, że jednak zawędruję do biblioteki to wychodzę z 6-7 pozycjami. Choć czytam szybko to i tak oddaję książki znacznie później niż powinnam... Dlatego ograniczyłam chodzenie tam i czytam to, co mam na półce. Ehe... I tak pożyczam od znajomych!

9. Jestem bardzo przywiązana do swoich książek. Nie zaginam rogów, nie łamię grzbietów, nie piszę po nich. Dbam o nie niekiedy aż przesadnie. Lubię pozycje, które wiele razy czytałam, a mimo to wciąż są w bardzo dobrym stanie. Planuję swoją biblioteczkę przekazać kolejnym pokoleniom, a więc chcę, aby przetrwały w idealnym stanie jak najdłużej. Zawsze używam zakładek, których mam mnóstwo (przeważnie są to te promocyjne dodawane w księgarniach), rzadziej biletów i innych skrawków papieru. 

10. Patrząc na punkt wyżej można łatwo wywnioskować, że niechętnie pożyczam swoje zbiory innym. Jeżeli to robię to tylko zaufanym osobom, a i tak z wielkim dystansem. Naprawdę rzadko kiedy pożyczę nawet zaufanej osobie książkę, którą darzę sentymentem, bądź była prezentem od kogoś dla mnie ważnego. Wyjątkiem jest moja siostra, która została już wytresowana pod kątem dbania o lektury. Wiele razy się zawiodłam na osobach, które rzekomo dbają o książki. Pożyczyłam w stanie idealnym a otrzymałam po długim czasie w stanie tragicznym. Na moje uwagi otrzymywałam coś w stylu "O co Ci chodzi? Przecież to tylko zwykła książka!". Tak, dla Ciebie może zwykła, ale dla mnie bardzo ważna... Chyba sami wiecie jaki to ból, jak ktoś zniszczy Wasz egzemplarz.

Sądzę, że jak na razie wystarczy. Zapewne pojawi się jeszcze wiele postów odnośnie moich przyzwyczajeń czytelniczych. A jak to z Wami jest? Zapraszam do stworzenia u siebie takich postów i pozostawienia w komentarzu linków. Chętnie dowiem się co nas łączy a co dzieli. Jeżeli jednak nie jesteście chętni do stworzenia takiej notki to zapraszam do podzielenia się swoimi przyzwyczajeniami i poglądami czytelniczymi w komentarzu.

* Zdjęcie pochodzi ze strony http://gde-fon.com

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia