"Zimowa opowieść" Mark Helprin

"Zimowa opowieść" zawojowała książkową blogosferę. Gdzie się nie obejrzałam tam zapowiedź powieści, recenzja, wyrażenie chęci jej przeczytania, spoty reklamowe, etc. Początkowo nie byłam przekonana, czy ta pozycja będzie dla mnie odpowiednia i czy jest sens poświęcać jej czas. Ale im częściej natykałam się na okładkę książki Marka Helprina, tym większą chęć miałam. W końcu skusiłam się na nią i tak trafiła w moje ręce. Gdy zobaczyłam jaka z niej cegiełka to przeraziłam się. Ale jak zaczęłam czytać tę powieść... Pochłonęła mnie i liczba stron nie miała znaczenia!

Tytuł niewiele mówi, czego możemy się spodziewać po treści książki. Jednak okładka już nieco przybliża nam fabułę. Miasto, śnieg, biały koń, pościg, lot. Patrząc na umiejscowienie zwierzęcia w górnej części okładki można wywnioskować, że jest to powieść podchodząca pod baśń. Czy skojarzenia są dobre? Przekonałam się o tym rozpoczynając lekturę. Autor rozpoczyna historię od ucieczki białego konia ze stajni z Brooklynu, a także od wątku włamywacza Petera Lake'a. Mężczyzna uciekając przed swoimi prześladowcami w drodze ucieczki spotyka białego konia, z którym od tamtej chwili podróżuje, ucieka przed wrogami, walczy, cierpi, ponosi porażki i zwycięstwa. Jest to duet nietypowy, ale jak najbardziej zgrany i pełen nieprzewidzianych zachowań. Jednak cała historia nie kręci się tylko wokół tych dwóch postaci. Mark Helprin postanowił stworzyć powieść wielowątkową. Stworzył mnóstwo postaci, mnóstwo wątków, które prowadzi jedne obok drugich, od czasu do czasu łącząc wydarzenia, krzyżując postacie, by w następnej chwili porzucić je na korzyść innych. Do tego dochodzi napięcie już od pierwszych stron i emocje, które na szczęście autor odpowiednio nam dawkuje.

W "Zimowej opowieści" bardziej od samych wydarzeń i nietuzinkowych postaci zaintrygowały mnie opisy. Bogate słownictwo, które w piękny sposób obrazuje nam Nowy Jork, jakiego jeszcze nie znamy. Do tego Mark zwrócił uwagę na kulturę i obyczaje postaci drugo- i trzecioplanowych, na pierwszy rzut oka mało znaczących. Ci bohaterowie tworzą swoiste tło, podłoże dla powieści i swoimi poglądami, zwyczajami i tradycjami pomagają nam zrozumieć w jakim świecie przyszło żyć Peterowi i innych postaciom. Autor skupił się na portrecie psychologicznym włamywacza dość drobiazgowo (aczkolwiek bez przesady, bez nudy), poświęcając też trochę miejsca dla jego historii z dzieciństwa i tego, w jakich okolicznościach znalazł się w tym mieście i co go doprowadziło do takiego a nie innego życia. Samo wspomnienie o tym, jak Luke jako porzucone dziecko dryfował w łodzi zasługuje na osobną minipowieść. Podobnie ma się sprawa z innymi wątkami, niekoniecznie związanymi z włamywaczem i pięknym białym koniem. Wiele historii, które dość spójnie udało się połączyć pisarzowi zasługuje na oddzielną powieść. Dlaczego w takim razie autor postanowił wszystkie umieścić w jednej książce? Nie mam pojęcia, aczkolwiek zrobił to naprawdę dobrze.

Naprawdę trudno opisać tę książkę. Zawiera w sobie sporo różnorodnych wątków, wiele postaci, barwnych opisów. Trudno to wszystko ująć jakoś zgrabnie w zdania, aby nie zaspoilerować Wam tej powieści. Szkoda by było, abyście z czyjegoś tekstu dowiedzieli się zbyt wiele o fabule i tym samym stracili naprawdę dużo. Sięgnięcie po "Zimową opowieść" było jak najbardziej właściwą decyzją. Przeżyłam niesamowitą ucztę literacką, którą starałam sobie przedłużać i dawkując rozdziałami czytałam ją co kilka dni. Autor zręcznie posługuje się piórem, tworzy intrygujące wydarzenia i postacie, ubarwia je niesamowitymi opisami przenoszącymi czytelnika do świata baśni, ale niekoniecznie tej dobrej. Trudno przetłumaczyć odpowiednio tekst, aby zachować magię, którą stworzył autor. W tym wypadku jak najbardziej się udało i byłam oczarowana. Dawno nie miałam do czynienia z tak dobrze skonstruowaną powieścią, która licząc prawie siedemset stron, nie nudziła mnie ani przez chwilę. Każde zdanie czytałam z dużą uwagą, podziwem dla kunsztu literackiego i nieograniczonej wyobraźni.

Każdy, kto waha się, czy aby "Zimowa opowieść" jest dla niego, stanowczo i z czystym sumieniem namawiam Was do tego. Sięgnijcie, przeżyjcie niesamowitą przygodę z bohaterami, bawcie się dobrze i otwórzcie oczy na nowy świat. Jestem przekonana, że nie zawiedziecie się i będziecie tak jak ja żałować, że tak późno została przetłumaczona u nas w kraju i, że tyle zwlekaliście z jej przeczytaniem. Mark Helprin pisze niby tak niepozornie, a jakże ciekawie!

Zimowa opowieść [Mark Helprin]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia