Katarzyna Michalak "Serce Ferrinu. Kroniki Ferrinu tom 3"


Kroniki Ferrinu to seria romantyczno-fantastyczna. W zamyśle autorki miała to być typowa seria fantastyczna z dodatkiem romansu, jednak w moim mniemaniu proporcje zostały odwrócone. Jednak pierwszy tom spodobał mi się na tyle, że z chęcią sięgnęłam po drugi. Przeżyłam lekki szok wiedząc, że sytuacja się powtarza, wydarzenia są bardzo podobne, tyle, że w innym czasie. Sądziłam, że w tomie trzecim autorka pokusi się o coś nowego, ale... Poza główną bohaterką prawie nic się nie zmienia.

W prawdziwym świecie mija dwadzieścia pięć lat, w Ferrinie jednak mijają sekundy. Gabriela, córka Anaeli dell'Soll przybywa do Ferrinu z polecenia własnej matki, aby doprowadzić sprawę do końca i wypełnić przepowiednię. Nie do końca rozumie jakie jest dokładnie jej zadanie, czym jest Serce Ferrinu, ani dlaczego wszyscy zachowują się tak, jak zachowują. Trudno jej pojąć zachowanie mężczyzn, którzy są w jej pobliżu, a także ma problem z określeniem uczuć do własnego ojca, a który odpowiada za życie wielu osób. Próbuje także pojąć, co bogowie chcą jej przekazać i jak ważną kartą przetargową jest. Co zostało jej zapisane przez bogów, a co może zmienić swoim zachowaniem, czynami, zrozumieniem?

Tak naprawdę trudno w kilku zdaniach opisać fabułę, ponieważ prawie wszystko miało już miejsce w dwóch poprzednich tomach. Zostały przedstawione wydarzenia z nieco innego punktu widzenia, ale niekoniecznie ta perspektywa wnosi coś nowego do powieści. Dobrym krokiem było stworzenie Gabrieli i zrobienie z niej głównej bohaterki. Szkoda tylko, że okazała się być taka nieporadna, zagubiona, niczym nie przypominająca swojej matki, która miała w sobie nieco odwagi, hartu ducha i nie była aż tak naiwna (chociaż i tak ponad stan). Początkowo można jednak uznać je za dwie krople wody, jednak przy bliższym, głębszym poznaniu szybko można wyłapać te różnice. Gabriela już na starcie komplikuje sobie sprawę, tworzy swój fałszywy obraz chcąc wykazać się sprytem i przebiegłością, co sprawia, że nie spotyka się z uznaniem osób, które chcą ją chronić i pomóc jej wypełnić przepowiednię. Jednym przedstawia się jako córka Anaeli dell'Soll, innym podaje się za jej siostrę, czym wzbudza konsternację, lekkie zaskoczenie, zamieszanie i w efekcie brak zaufania.

Sama fabuła nie jest zbyt ciekawa. W założeniu miało się coś dziać, miało być więcej intrygujących wydarzeń, ciekawych zwrotów akcji, szybszego bicia serca, w efekcie nie było nic z tych rzeczy. Czytałam z dużym ociąganiem, nie czułam więzi z bohaterami, nie intrygowały mnie te wszystkie zdarzenia i zachodzące relacje między bohaterami. Na jedyną uwagę wciąż zasługuje Saris, który w każdym tomie jest niezmienny - podchodzi ostrożnie do nowych postaci, jest wierny słusznej sprawie, jak coś zaczyna to doprowadza to do końca i robi to w najlepszy z możliwych sposobów. Postać jak najbardziej pozytywna, mocna, wyrazista, oryginalna. Jedyna, dla której warto w ogóle sięgnąć po kolejne tomy Kronik Ferrinu.

Nie lubię zostawiać rozpoczętych serii, więc z ciekawości, lecz z mniejszą niecierpliwością, sięgnę po kolejne dwa tomy. Mam jednak nadzieję, że w czwartej części Katarzyna Michalak zaskoczy Czytelników nieco bardziej. Pomysł na fabułę ma potencjał, ale do tej pory nie został jeszcze wykorzystany w pełni. Serce Ferrinu jest trzecim tomem cyklu i jak do tej pory najsłabszym ogniwem. Powieść ta jest przegadana, dłuży się, wręcz ciągnie. A to sprawia, że odechciewa się doczytać do końca, a co dopiero poznać dalsze losy bohaterów. Jedynie zakończenie daje Czytelnikowi nadzieję, że być może powróci Anaela i doprowadzi sprawę do końca w miarę najlepszy sposób, a na pewno najciekawszy, najbardziej widowiskowy, nowatorski.

Serce Ferrinu [Katarzyna Michalak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia