"Zakazana królowa" Anne O'Brien

Z historią nie jest mi po drodze, mogę uznać ją za moją piętę Achillesową. Nieważne jak bardzo zgłębiałabym się w przeszłość poznając historię jakiegokolwiek ważnego człowieka, czy kraju, po kilku dniach nie pamiętam szczegółów, a po kilku miesiącach trudno mi skojarzyć fakty. Dlatego powieści historyczne rzadko kiedy u mnie goszczą. Jednak zrobiłam mały wyjątek dla pozycji wydanej przez wydawnictwo Mira, a mianowicie dla "Zakazanej królowej". I nie, nie skusiły mnie, tak jak sporą część czytelników te porównania do Philippy Gregory twierdzące, że Anne O'Brien jest w tym lepsza.

Wydarzenia rozpoczynające powieść mają miejsce w Anglii, w XV wieku. Katarzyna de Valois z polecenia swej matki została wychowana w klasztorze, gdzie miała uczyć się manier i obycia. Jednakże zakonnice nie przygotowały dziewczyny do przyszłego życia u boku mężczyzny z praktycznego punktu widzenia. Małżeństwo z Henrykiem V, dla Katarzyny było szansą na wyrwanie się spod klucza, władzy własnej matki, dla której liczyła się bardziej władza i zdobycie sojuszników niż dobro jej dzieci. Jednak nie wszystko wygląda tak dobrze, jak to ułożyła sobie w myślach przyszła królowa Anglii. Bardzo szybko zorientowała się, że nie liczy się dla swojego męża jak kobieta, lecz stała się pionkiem w grze o władzę. W błyskawicznym tempie została sprowadzona na ziemię, gdzie w końcu przejrzała na oczy i dostrzegła, na czym to wszystko polega. Po dwóch latach Henryk umiera, a Katarzyna opuszcza Londyn. W obawie przed ponownym zamążpójściem zostaje odizolowana od społeczeństwa przez braci zmarłego. Za tym wszystkim stoi obawa przed potomkiem Katarzyny, który mógłby zagrozić braciom Henryka w dojściu do władzy. Zostaje wplątana w sieć intryg.

Niekiedy trudno było mi się połapać w tych wszystkich wydarzeniach. Choć autorka postanowiła napisać książkę rzetelnie, wiarygodnie, z podaniem szczegółów, gdyby laik historyczny (czyli ja) zabrał się za czytanie, mógł spokojnie zrozumieć wszystko, co się w tej powieści ma miejsce. Od pierwszych stron historia była bardzo wciągająca, trzymająca w lekkim napięciu. Jednak z powodu nadmiaru opisów, jakie zaserwowała czytelnikom Anne O'Brien, co chwilę wybijałam się z rytmu czytania i traciłam wątek. Rozumiem rzetelne przedstawienie faktów, a także uzupełnienie ich przez ubarwienie pewnych sytuacji czy dokładne przedstawienie pewnych miejsc czy przedmiotów, jednak co za dużo to niezdrowo. Początkowo opisy bardzo mnie nudziły, po czym częściej je pomijałam. Język, jakim posługuje się pisarka jest prosty, nie ma miejsca na zawiłości, toteż "Zakazaną królową" czytało się w tempie ekspresowym. Historia Katarzyny wydała mi się być bardzo interesująca i absorbująca. Byłam bardzo ciekawa, jak też potoczą się jej dalsze losy, czy postawi się swojemu mężowi, a później jego braciom. Wydawała mi się być osobą początkowo naiwną, ale drzemał w niej potencjał. Nie wiem na ile Anne odwzorowała Katarzynę z źródeł historycznych, a na ile zastosowała fikcję literacką, ale nie spodobało mi się to, co otrzymałam.

Choć w ogólnym rozrachunku "Zakazana królowa" jest powieścią dobrą, ciekawą, z potencjałem, to uważam, że nie zasługuje na miano rewelacyjnej. Jako czytadło sprawdzi się dobrze, aczkolwiek mam przeczucie, że w tym gatunku można odnaleźć pozycje znacznie lepiej napisane. Brakowało mi tu czegoś. Niekiedy było zbyt dużo opisów, które tylko rozwlekały akcję, zbyt dużo nudy się tu wkradło. Potencjał był, aczkolwiek autorka nie wykorzystała go w stopniu zadowalającym. Być może inne powieści autorki są bardziej dopracowane, jednak ja póki co spasuję. Zakończę poznawanie twórczości Anne O'Brien na "Zakazanej królowej", która okazała się dobra, ale nie bardzo dobra. A Wam pozostawiam zdecydowanie, czy macie chęć ją przeczytać, czy sobie odpuszczacie.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia