"W słusznej sprawie" Diane Chamberlain

Diane Chamberlain została okrzyknięta drugą Jodi Picoult. Po części się z tym zgadzam, po części nie. Owszem, również pisze świetne powieści obyczajowe, z trudnym tematem w tle, dobrymi portretami psychologicznymi, ale ich style się od siebie różnią i tylko jedna z nich umieszcza każdą sprawę w sądzie. Jednak jedna i druga potrafi mnie tak zainteresować, że trudno między nimi wybrać.



Czasem postępowanie zgodnie z własnym sumieniem może przynieść więcej pożytku niż ścisłe trzymanie się zasad, norm, kodeksów. Jane postanowiła podjąć pracę jako opiekunka społeczna. Nikt nie wierzył w nią, jej możliwości, zapał do pracy, chęć niesienia pomocy. Do tego jej własny mąż nie jest przekonany, czy aby słusznie robi w ogóle podejmując jakąkolwiek pracę. Jest lekarzem, a co za tym idzie, według niego nie powinna pracować, bo sam dobrze zadba o dom i rachunki. Mimo przeciwności, Jane postanawia zawalczyć o swoje marzenia i podjęła swoją pierwszą pracę. Pod opieką ma kilka rodzin, jednak to jedna z nich wzbudza w niej najwięcej emocji. Ivy, jedna z jej podopiecznych żyje w skrajnej biedzie z starszą siostrą, jej dzidziusiem i babką. W kraju, w jakim przyszło im żyć panuje przekonanie, że takie rodziny nie są w stanie utrzymać siebie, a do tego nowych członków rodziny, a rząd nie będzie wykładał na nich pieniędzy. W Karolinie Północnej powstał program, który ma doprowadzać do sterylizacji młode, płodne kobiety, w celu zapobiegnięciu ciąży. Jane, na czele opieki społecznej, musi zapobiec ciąży Ivy dzięki sterylizacji. Jednak sytuacja wymyka się spod kontroli, gdy na jaw wychodzi, że dziewczyna jest w stanie błogosławionym. Co w tym wypadku zrobi kobieta? Czy postąpi zgodnie z przepisami i obowiązkami pracownicy socjalnej, czy może postąpi zgodnie z własnym sumieniem i tym samym zagrozi swojej pozycji, pracy, rodzinie?

Muszę przyznać, że już sam opis fabuły W słusznej sprawie wzbudził we mnie wiele emocji. Jak to, sterylizacja? Wbrew woli tych kobiet? Jak tak można? Czym prędzej musiałam się przekonać, jak ten temat przedstawiła Chamberlain. I powiem Wam, że zrobiła to rewelacyjnie. Zagrała na emocjach czytelnika jak mało kto. Od pierwszych stron wzbudza ciekawość, nutę napięcia, która towarzyszy nam do ostatnich stron. A na kartach tej powieści dzieje się wiele, dużo jest zwrotów akcji, niespodziewanych wypadków, bohaterów, którzy chcą przeszkodzić Jane w pracy i wiele przeciwności losu. Nie zawsze przepisy, zakazy, nakazy i zbiór obowiązków są w stanie wygrać z własnym sumieniem. Nie zawsze to, co społeczeństwo uważa za dobre, takie jest w rzeczywistości. Bo czy można ingerować w czyjeś życie, tak bardzo je zmieniając, bez zdania samej zainteresowanej? Jakbyście się czuli, gdybyście po wyjściu ze szpitala byli przekonani, że możecie mieć dzieci, a tak naprawdę zrobiono Wam operację mającą tego uniknąć? W wielu przypadkach kobiety nawet nie wiedziały, że zostały wysterylizowane. Ukrywano prawdę dla ich dobra. Niektóre z nich świadomie godziły się na tę operację, jednak były to jednostki starsze, w pełni świadome, które już wielu swoich potomków miały na świecie. 

W słusznej sprawie to bardzo emocjonująca powieść. Autorka zagrała na moich emocjach, wzbudziła we mnie wiele sprzecznych uczuć, odkryła to, co siedziało głęboko. Pokazała, jak różne zdanie można mieć w jednej sprawie i jak wiele rodzai "dobra" istnieje, w zależności od tego, kto trzyma nad nim pieczę. Wykreowała nietuzinkowych bohaterów, różniących się od siebie, mających własne cele, marzenia, charakter. Każda jednostka została dobrze przedstawiona, powiedziałabym, że rzetelnie, z dużą dokładnością. Ponadto nie ma w książce postaci, które by można było ze sobą pomylić. Każdy jest inny, przez co wyjątkowy. Do tego dobrze przedstawione portrety psychologiczne. Narracja prowadzona z perspektyw wielu bohaterów pozwala nam zapoznać się z daną sprawą z różnych stron. Poznajemy myśli bohaterów, przez co możemy poczuć do nich sympatię (lub antypatię), zobaczyć, jakie mają poglądy na dane kwestie, czego oczekują od bliskich, życia, losu. 

Polecam Wam tę lekturę, nie zawiedziecie się. Temat jest o tyle trudny, że w rzeczywistości taki program istniał. Diane Chamberlain bazowała na faktach tworząc własną historię. W posłowie wyjaśnia nam, skąd czerpała informacje, jak to było naprawdę, gdzie występował ten program. Intencje może i były dobre przy jego tworzeniu, aczkolwiek ingerując w życie człowieka, w jego organizm, przyszłość, niszczymy go od środka, o czym można się przekonać czytając W słusznej sprawie.


W słusznej sprawie [Diane Chamberlain]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia