"Zamknięte drzwi" Zofia Wójcik

Zastanawiam się, dlaczego wciąż sięgam po książki, które sprawiają mi emocjonalny problem. Pozycje, które poruszają tematy, o których lepiej nie czytać. Powieści, które traktują o krzywdzie człowieka, wzbudzają w nas niepokój, pokazują naszą bezradność. Książki, których nie da się źle ocenić ze względu na poruszaną tematykę. Takie, które nie dodają nam otuchy, lecz przygniatają niczym głaz. W literaturze szukam pocieszenia, dobrego humoru, przeważnie. A mimo to dalej sięgam po takie pozycje jak "Zamknięte drzwi" Zofii Wójcik.

Natalia Kaszub od lat mieszka w Anglii. Ma własną rodzinę, mieszkanie, pracę, względnie poukładane życie. Na pierwszy rzut oka nic jej nie trapi, nie męczy. Jednak przypadkowe spotkanie z dawną znajomą i szczera rozmowa budzą w niej demony przeszłości. To, co przez lata starała się ukryć wychodzi na jaw i zaczyna męczyć. Koleżanka podsuwa jej myśl o terapii oczyszczającej - miałaby pogodzić się z przeszłością pisząc książkę, w której wyrzuciłaby z siebie wszystkie żale, krzywdy, jakie jej zadano.

Moja matka mówiła do mnie "ty kurwo", a ja miałam zaledwie siedem lat i nie rozumiałam, dlaczego tak strasznie mnie nienawidzi. Gdyby przyznawano nagrody za znęcanie się, matka dostałaby Nobla. Była mistrzynią w tej dziedzinie. [s.11]

Natalia była niechcianym dzieckiem. Wpadką. Niemiłą niespodzianką. Zbędnym balastem. Problemem. To nie od matki otrzymała pierwszy czuły gest, nie od niej poczuła tę matczyną miłość. To ojciec zawsze przy niej był. Otoczył miłością, opieką. Starał się zrekompensować straty psychiczne i moralne, chciał kochać za dwoje. Swoją miłością próbował przyćmić nienawiść żony do własnego dziecka. Dziewczynka od najmłodszych lat była bita, poniewierana, poniżana. Znęcała się nad nią matka i starsze rodzeństwo, głównie siostra Wandzia, która w oczach matki urastała do bóstwa. Wandzi nikt nie mógł tknąć, ona nie mogła sprzątać, prać, gotować, robić w polu, nie wypadało jej brudzić rąk, ubrań. Musiała się uczyć, nie trudzić ciężką pracą, ale czekać na mężczyznę, rzecz jasna bogatego, który zechce ją poślubić. To Natalia była od ciężkiej pracy i najgorszych czynności. Jednak najgorsze zaczęło się w chwili śmierci ojca dziewczynki. Została sama.

Powieść ta jest przepełniona bólem i tęsknotą. Już od pierwszych stron można wyczuć, jak ciężko było żyć Natalii. Była samotna, niekochana, nienawidzona przez bliskich. A to dlatego, że urodziła się wbrew woli matki. Póki żył ojciec życie było znośne. Ale ile może znieść kilkuletnia dziewczynka? Ile batów musi przyjąć, ile obelg, pogardliwych spojrzeń, nim zbierze się w sobie, podniesie i udowodni, że nie zasługuje na takie traktowanie? Ile czasu potrzeba, by zdobyć się na odwagę lub złamać całkowicie? Nikt nie zasługuje na taki los. A najgorszym faktem do zniesienia jest ten, że te ciosy otrzymywała od najbliższej rodziny. Nieważne jak bardzo się starała, życie i tak dało jej po tyłku. 

"Zamknięte drzwi" pisane są jakby dwutorowo. Mamy okazję poznać Natalię obecnie i tę z dzieciństwa. Poznajemy jej myśli, zapiski tworzone w ramach terapii. To, co nam serwuje bohaterka nie jest łatwe. Wiele razy musiałam odkładać tę historię na bok by ochłonąć, zebrać myśli i siły, aby czytać dalej. Nie jest to łatwa lektura, zmusza do refleksji, obdziera społeczeństwo, zrzuca maski, za którymi kryją się oprawcy. Powieść Zofii Wójcik udowadnia, że pod maską olśniewającego uśmiechu może kryć się bolesna przeszłość, niekiedy tragiczna w skutkach. Życie nie zawsze jest tak kolorowe, jak się nam wydaje. Jest wiele rodzin, które w ten sposób funkcjonuje. I chyba właśnie to jest najstraszniejsze. To, że ta historia mogła wydarzyć się naprawdę. To, że nie raz i nie dwa słyszy się o tym w wiadomościach.

Zofia Wójcik postawiła na prosty, dosadny przekaz. Nie szczędziła od wulgarnych zwrotów, jakimi raczyła Natalię matka. Nie ma tu poetyckich słów, uniesień, pięknych metafor. Autorka posługuje się językiem prostym, ale nie prostackim. Zna umiar, jednak zachowując realizm. "Zamknięte drzwi" nie są lekturą obszerną. Liczy sobie zaledwie 166 stron, jednak przepełnionych bólem, tęsknotą, niedowierzaniem. Czytając pojawia się myśl, iskierka nadziei, że taka historia nie wydarzyła się naprawdę. Ale życie nie spełnia naszych zachcianek...



Zamknięte drzwi [Zofia  Wójcik]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia