"Labirynt Śniących Książek" Walter Moers


Pamiętacie pożar w Księgogrodzie (w Mieście Śniących Książek)? To właśnie wtedy Król Cieni zginął i wydawać by się mogło, że bezpowrotnie. Ale... Zaskoczył nas kolejny raz i pojawił się w najnowszej powieści Waltera Moersa. Dla mieszkańców nie jest to dobra wiadomość, bowiem pojawienie się Króla Cieni zwiastuje nowe kłopoty i dziwne wydarzenia. Zapomniałam wspomnieć, że miasto zostało odbudowane, pełne jest teraz przepychu, książek, pasjonatów literatury wszelkiej maści. Do tego nasz główny bohater, Hildegunst Rzeźbiarz Mitów otrzymuje tajemniczy list i za jego sprawą wraca do Księgogrodu, by zejść do katakumb Miasta Książek. Zaczyna się kolejna niebezpieczna i pełna przygód wędrówka.

Hildegunst wrócił do Księgogrodu po 200 latach, gdzie zaszło wiele zmian. Kto inny sprawuje władzę nad tym miasteczkiem, jego dawni znajomi albo osiągnęli Orma, albo wciąż są na drodze, by go zdobyć. A także część z nich podjęła się nowego zadania, nowej dodatkowej pasji. Tutaj wiele jest nowych rzeczy, wiele niejasnych, niesprecyzowanych. Miasto zaskakuje, choć bohaterowi wydawało się, że wie już o nim wszystko. Jednak sami bohaterowie zaskakują, a co dopiero sytuacje, jakie im się przytrafiają.

Autor kolejny raz stworzył niesamowitą historię, otoczkę, a także bohaterów. Intrygujące wplecenie znanych i cenionych pozycji oraz autorów, w zabawny sposób, sprawia, że lektura tej książki jest jeszcze przyjemniejsza. Kolejny raz wyśmienicie się bawiłam odkrywając, co też za nazwisko kryje się pod tym zlepkiem liter. Na końcu powieści znajduje się spis niektórych nazwisk, dzięki czemu możemy sprawdzić swoją wiedzę, umiejętności rozszyfrowania, a także znajomość tych twórców. Rzecz jasna nie jest to spis kompletny, gdyż tłumacz chciał zachować dla nas trochę rozrywki, a i część pseudonimów została już rozpisana w części pierwszej, więc nie było sensu ich powtarzać. Co tylko sprawia jeszcze większą przyjemność z lektury.



Spodobało mi się, że kolejny raz pojawiły się specyficzne ilustracje. Dzięki nim mogłam sobie wyobrazić jak dana postać wyglądała, do czego można ją porównać, czy w jakiej sytuacji się znalazła. Niekiedy były bardzo pomocne, innym razem stanowiły miły dodatek do powieści. Lubię takie przerywniki czy ozdoby w książkach, dzięki czemu moje oczy chwilowo odpoczywają od tekstu, a także poprzez samo urozmaicenie lektura jest ciekawsza.

Labirynt Śniących Książek jest kolejnym dowodem na to, że Walter Moers potrafi pisać, robi to znakomicie. Udaje mu się zachęcić czytelnika w dużym stopniu. Już od pierwszych stron historia mnie porwała i nie pozwoliła wziąć głębszego oddechu czy chwili przerwy. Jest to pozycja, którą pochłania się na raz, chłonie się stronę za stroną, zdanie po zdaniu, słowo po słowie. Do tego język jest bardzo poetycki, plastyczny, nietuzinkowy. Na pewno wyróżnia się na tle innych. A jakby tego było mało, historia urywa się w najciekawszym momencie. Aż ciekawość mnie zżera, co też wydarzy się w kolejnej części! Już nie mogę się doczekać.

A tymczasem wszystkich zapraszam do zapoznania się z tą fascynującą prozą, pełną intrygujących i niebanalnych przygód. Zresztą... Jest to obowiązkowa lektura dla każdego mola książkowego, fana Waltera. Jeżeli jeszcze nie znacie tomu pierwszego to czym prędzej radzę Wam nadrabiać, bo drugi jest także fascynujący!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia