"W poszukiwaniu Grzmiącego Smoka" Sophie i Romio Shrestha



Chociaż nie mam dziecka ani rodzeństwa w wieku wczesnoszkolnym to jako studentka pedagogiki staram się od czasu do czasu zrobić przegląd współczesnych bajek dla dzieci. Warto obserwować, co zostaje wydane, jakie wartości przekazują, czy są interesujące w naszych oczach i czy mogą spodobać się młodym czytelnikom. Ze względu na ilustracje oraz interesujący opis sięgnęłam po W poszukiwaniu Grzmiącego Smoka w wykonaniu Sophie i Romio Shrestha. Oczekiwałam, że będzie to fascynująca przygoda z nową kulturą. Fascynująca dla mnie, ale przede wszystkim dla dziecka. Czy tak się stało?

W Królestwie Bhutanu dwoje dzieci wyrusza w podróż, aby odnaleźć legendarnych grzmiących smoków. Długa droga prowadzi ich do klasztoru, gniazda uskrzydlonej tygrysicy umieszczonego wysoko w górach, a także do podniebnego świata chmur. W międzyczasie Amber i jej kuzyn Tashi poznają miejscowe legendy.

Nie mogę Wam powiedzieć nic więcej, gdyż... opowiedziałam i tak 3/4 całej opowieści. Jest to niewielka objętościowo bajka, gdzie na co drugiej stronie znajduje się krótki tekst napisany dużym fontem, a na pozostałych są piękne, barwne ilustracje odzwierciedlające historię. Muszę przyznać, że grają one pierwsze skrzypce i stanowią znaczną część tej książeczki. Gdyby nie one, nie byłoby sensu nawet zaczynać jej czytać. Miałam wrażenie, że autorzy potraktowali historię po łebkach, gdyż wszystko mknie na łeb, na szyję, niewiele tu treści, opisów, przeżyć czy emocji. Na palcach jednej ręki można policzyć co też przytrafiło się dzieciom. Swoją drogą, jest to też bajka, która pokazuje, że małe dzieci mogą samodzielnie podróżować, zwłaszcza tak długo i tak daleko, jak to ma miejsce w W poszukiwaniu Grzmiącego Smoka, a wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku. Na pewno nie przekazuje wzorców moralnych, dobrych zachowań, a także innych wartości. Jedynie, co sugeruje ta opowieść to to, że warto walczyć o marzenia i je spełniać. Chociaż to też naciągana puenta. 

Osobiście nie poleciłabym tej bajki na prezent dla dziecka. Jako dodatek to może i tak, ale tylko i wyłącznie ze względu na ilustracje, które są naprawdę ładne. O kulturze Bhutanu jest tu niewiele, legend za dużo też tu nie naliczyłam, zresztą jest o nich tylko kilka słów. Nie są za bardzo rozwinięte. Według mnie, W poszukiwaniu Grzmiącego Smoka autorstwa Sophie i Romio Shredtha, nie jest wartościową pozycją dla młodego czytelnika, nie wniesie zbyt wiele do ich życia, a i za bardzo nie umili czasu z nimi spędzonego. Sama historia jest za krótka, by można było się w nią wciągnąć, odkryć coś nowego. Na naszym rynku czytelniczym jest zdecydowanie więcej interesujących pozycji, chociażby już wcześniej wspomniane tu na blogu Bajki dla Marysi i Alicji Tomasza Sakiewicza.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia