"Madeleine" Consilia Maria Lakotta


Consilia Maria Lakotta pisze dość charakterystycznie. Miałam już okazję poznać jedną z książek autorki, a mianowicie "Nocną rozmowę" i szczerze mówiąc, nie przypadła mi do gustu tak, jak się spodziewałam. Tematyka była ciekawa, aczkolwiek język, jakim posługuje się autora w wielu miejscach wydawał mi się sztuczny, wymuszony. Sięgając po "Madeleine" liczyłam na to, że udało jej się nieco poprawić styl, a na pewno pozbyć się wydźwięku sztuczności. Niekoniecznie...

Tytułowa bohaterka wraca do rodzinnego miasteczka w okresie wakacyjnym, po ukończeniu roku akademickiego. Towarzyszy jej ukochany, Hélier, który także postanowił znaleźć pracę, aby zarobić na kolejny rok studiów i zapewnić przyszłość swojej wybrance. Para planowała narzeczeństwo, lecz do czasu oficjalnego poznania przez członków ich rodzin, utrzymywali to w tajemnicy. Bowiem ojciec dziewczyny, Pierre Fremont, nie pała sympatią do mieszkańców Jersey, skąd pochodzi ukochany jego córki. W dzisiejszych czasach młodym osobom by to nie przeszkadzało, lecz nie w okresie, w jakim przyszło żyć bohaterom i nie po wydarzeniach, jakie miały miejsce w rodzinie Fremontów. Okazuje się, że obecna w rodzinnym miasteczku Madeleine jest także jej kuzynka Yvonne, lekkomyślna i zbyt pewna siebie. Dziewczyny są dla siebie przeciwieństwem - główna bohaterka jest nieśmiała, skryta i pełna profesjonalizmu, jej kuzynka wesoła, niekiedy wręcz roztrzepana, pozbawiona jakichkolwiek zasad i obycia, a także bez wyrzutów sumienia flirtująca z wieloma mężczyznami nieumiejącymi oprzeć się jej urokowi. Pojawienie się kuzynki było dla ukochanej Héliera niezbyt miłą wiadomością, gdyż obawiała się o swój związek. Nie były to wydumane brednie, wyssane z palca oskarżające myśli, gdyż Yvonne sobie znanymi sposobami zaczęła zagrażać związkowi kuzynki. 

Na początek muszę Was ostrzec - choć spodziewacie się jak potoczą się losy głównych bohaterów to nie czytajcie opisu z okładki książki. Wydawnictwo pokusiło się o ujawnienie zakończenia, wyraźnego spoilera, który bez wcześniejszej znajomości byłby ciekawym efektem końcowym, punktem zwrotnym, zaskoczeniem. Wydawnictwo jednak pozostawiło Czytelnikowi tylko przyjemność z poznawania intryg Yvonne i tego, jak zachowywali się jej bliscy. Dlatego jeżeli jesteście ciekawi, jak zakończy się cała historia to za nic w świecie nie sięgajcie po opis z książki. Ja zrobiłam ten błąd. Teraz żałuję, gdyż odebrało mi to większą przyjemność z czytania tej lektury. Uczucie podobne do tego, jak gdybyście przeczytali ostatnią stronę książki tuż przed jej rozpoczęciem.

Wracając do powieści, Consilia pokusiła się o napisanie zgrabnego romansu, a w zasadzie trójkąta miłosnego upiększając go swym poetyckim stylem. Na pierwszy rzut oka widać, że historia sama w sobie nie wyróżnia się niczym specjalnym, toteż pisarka postanowiła ubarwić nie tyle intrygami (które swoją drogą były bardzo ciekawe, dobrze przemyślane i bez większego zastanowienia nie przedstawiały Yvonne w złym świetle, gdyż nie dowodziły jej winy), co właśnie zawiłym słownictwem, wtrąceniami poprzez fragmenty ballad czy pieśni miłosnych, a także fragmentów sztuk teatralnych. Niekiedy bardzo mi to przeszkadzało, bo dało się wyczuć sztuczność, brak swobody, lekkiego pióra, aczkolwiek w większej mierze odebrałam tę książkę pozytywnie.

Pierwsze kilkadziesiąt stron "Madeleine" czytało mi się dość opornie. Dwa razy odkładałam ją i sięgałam po inną powieść, gdyż nie mogłam wdrążyć się w fabułę. Już od pierwszych stron wiele się dzieje, aczkolwiek język C.M. Lakotty nie każdemu przypadnie do gustu, nie ułatwia zapoznawania się z lekturą. Gdy tylko przyzwyczaiłam się do jego charakterystycznych cech, wdrążyłam się w fabułę i z dużym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów. Muszę przyznać, że choć historia wydaje się banalna, to z wypiekami na twarzy śledziłam zwroty akcji i intrygujące wydarzenia. I choć początkowo uważałam, że powieść ta nie zawładnie moim umysłem to czytałam i nie mogłam przestać. Zapomniałam o wielu elementach przewidywalnych, zdradzonym przez wydawnictwo zakończeniu, a także to jak dokładnie będą wyglądać relacje między trójkątem miłosnym i po prostu dałam się porwać lekturze. 

"Madeleine" okazała się być historią przeciętną, ale jednak trzymającą w napięciu do ostatniej strony. Autorka stworzyła swoisty klimat, do którego po kilku próbach można śmiało się przyzwyczaić i poczuć się tak, jakby się żyło wśród bohaterów. Nie żałuję, że dałam jej kolejną szansę po podwójnym odłożeniu na półkę. Spędziłam z nią miło dwa dni i choć wiem, że dość szybko wyleci mi z głowy to była miłym przerywnikiem. Jeżeli jesteście ciekawi tej historii, bądź język autorki nie przeszkadzał Wam w poprzednich książkach to śmiało sięgnijcie po "Madeleine".


Madeleine [Consilia Maria Lakotta]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Karminowy szal" Joanna M. Chmielewska


Nierozwiązane sprawy z dzieciństwa potrafią zatruć dorosłe życie. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Coś takiego przytrafiło się Marii, Marcie i Magdzie. Dziewczyny w dzieciństwie często chorowały, przez co zostały skierowane do ośrodka, w którym miały podreperować swoje zdrowie. Rzecz jasna nie tylko to było powodem, bowiem każda rodzina skrywa swoje tajemnice i z różnych powodów chce (bądź nie) pozbyć się swoich dzieci na czas określony. Dziewczyny wychowywały się tam, uczyły, zawierały przyjaźnie, uczyły manier, wpajano im wartości... Jednak wydarzyło się coś, co rzuciło cień na ich dotychczasowe życie.

Kilka lat później, dorosłe już kobiety, spotykają się w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem, gdzie przy grzanym winie wracają do czasów dzieciństwa za pomocą wspomnień. Niekiedy przekrzykują się, aby opowiedzieć wspólną historię, innym razem milkną na wspomnienie pewnych wydarzeń. Jednak spotkania owocują podjęciem pewnej decyzji i dążeniem do jej realizacji. Od powodzenia ich "misji" zależy spokój ich dalszego życia. Czy Marta, Maria i Magdalena poradzą sobie z demonami przeszłości? Jaki będzie miało to na nie wpływ?

Biorąc tę powieść ze sobą na wakacje nie spodziewałam się trudnej historii. Liczyłam raczej na sielską opowieść, przy której uda mi się zrelaksować, zapomnieć o własnych problemach. Nie spodziewałam się, że "Karminowy szal" wciągnie mnie od pierwszych stron i wypuści ze swych sideł dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania. Nie miałam pojęcia, że ta niepozorna książka zawiera w sobie taki ładunek emocjonalny! Nie przypuszczałabym, że czytając będę tak rozchwiana emocjonalnie i będę tak bardzo przeżywać to, co dziewczyny. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że tajemnica, którą przez tyle lat skrywały kobiety wstrząśnie mną tak bardzo, jak to miało miejsce. I nieważne, że wokół mnie na plaży było mnóstwo osób - musiałam na głos powiedzieć to, co siedziało mi w głowie, musiałam wyrazić to, co myślałam na ten temat.

Najbardziej ujęło mnie w tej powieści to, że postacie były bardzo realistyczne i przechodziły pewną swoistą przemianę. Poznajemy kobiety na różnym etapie życia, gdzie jednym się udaje, drugim nie. Poznajemy ich teraźniejsze życie, a także dzięki ich wspomnieniom wracamy do czasów dzieciństwa i poznajemy je jako małe, schorowane dziewczynki, które potrzebowały matczynej i ojcowskiej miłości, a także odrobiny zainteresowania ze strony rówieśniczek. Dzięki nim mogłam wrócić myślami do czasów, kiedy sama byłam taką niepewną, nieśmiałą dziewczynką, która dopiero zawierała swoje pierwsze przyjaźnie, poznawała co to smak zabawy, rywalizacji. Jednak nie tylko o przeszłości się dowiadujemy. Autorka poświęciła nieco więcej uwagi każdej z poszczególnych bohaterek, aby dowiedzieć się, jak żyją, co się z nimi działo przez lata po opuszczeniu ośrodka rehabilitacyjnego, jaką drogę obrały w dorosłym życiu. Muszę przyznać, że życie każdej z nich było usłane dramatami, rozterkami, ale też miłymi chwilami. Wszystko to odbiło się na ich psychice i spowodowało takie, a nie inne zachowanie. 

Nie chciałabym zdradzać Wam zbyt wiele z fabuły tej powieści, gdyż uważam, że trzeba ją samemu przeczytać. Autorka posługuje się plastycznym językiem i choć brakuje tu podziału na rozdziały, bowiem powieść pisana jest ciągiem, toteż nie brakuje tu spójności i wszystko trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Są momenty zawahania, niepewności, zwroty akcji. Jest wszystko, co powinna mieć dobra powieść obyczajowa. Na pewno nie zabraknie emocji, które są odpowiednio dawkowane i nie biją Czytelnika po twarzy. Joanna Chmielewska umiejętnie gra na naszych emocjach, nerwach, a także subtelnie oddziałuje na psychikę, myślenie. W książce tej wykazała się umiejętnością obserwacji, co widać już po pierwszych stronach, a także dobrym wyciąganiem wniosków. Nie jest to zwyczajna opowieść o rozchwianych emocjonalnie kobietach, którym nagle wszystko w życiu zaczyna przeszkadzać. Co ważne, przechodzą one wewnętrzne zmiany, co jest jeszcze piękniejsze w całej historii!

Bardzo, ale to bardzo zachęcam do przeczytania. I z tego co się orientuję to bohaterki tej powieści można spotkać w innych pozycjach autorki to mimo wszystko, można czytać te książki oddzielnie. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Chmielewskiej i wiem, że na tej historii nie poprzestanę!


Karminowy szal [Joanna Chmielewska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

Deutsch Aktuell - nauka języka obcego (#2)

Nauka języków z racji tego, że idzie mi bardzo opornie, musi być nieco urozmaicana. Czasopisma wydawane przez Colorful Media idealnie się do tego nadają, a jeszcze słoneczne wylegiwanie się na plaży tym bardziej! Wbrew pozorom przeglądanie czasopism, tłumaczenie tekstów, rozwiązywanie zadań gramatycznych na plaży były dla mnie dużą przyjemnością. Nie odczuwałam tego jako przykry obowiązek, co sprawia, że więcej informacji w głowie mi zostało. A numery, które ze sobą na plażę zabrałam były bardzo interesujące, sami sprawdźcie!

Deutsch Aktuell Numer 64/2014

Na pierwszy rzut oka widać okładkę w pięknych stonowanych kolorach. Bardzo sobie cenię dobry dobór barw, przez co czytanie czasopisma robi się jeszcze bardziej przyjemne. Ale poza wyglądem na uwagę zasługują także artykuły, jakie znajdziemy w tym numerze. 
Na początku oczywiście krótkie recenzje książek, filmów czy ciekawych albumów muzycznych. Taki szybki spis, który sobie bardzo cenię. Następnie oczywiście kalendarz najważniejszych wydarzeń. Muszę przyznać, że o części z nich nigdy nie słyszałam, więc to dla mnie kolejne ciekawe doświadczenie.
W numerze 64 możecie odnaleźć artykuły o pewnej organizacji czy historii Dieter Bohlen o gwałtownym uczuciu narodu. Przyznam, że było to interesujące. I możecie sobie przypomnieć także, kim jest Dieter. Po nazwisku pewnie rzadko kto z Was tak naprawdę dobrze kojarzy, ale jak zobaczycie twarz - momentalnie wszystko Wam się przypomni.
Jednak zdecydowanie lepiej czytało mi się artykuł poświęcony modelingowi. Dotychczasowy kanon piękna i mody jest wręcz przerażający, a to, co przechodzą modelki jest nie do pomyślenia. Mam nadzieję, że dość szybko zmieni się podejście ludzi do modelingu, a także do tego, jaki rozmiar ubrań jest częściej noszony przez ludzi i który sugeruje właściwe piękno. Te wychudzone modelki coraz gorzej to wszystko znoszą, a co za tym idzie, niestety promują niezbyt zdrowy tryb życia. A od tego bardzo łatwo o anoreksję wśród nastolatek (swoją drogą, także i te modelki w większości przypadków borykają się z tą chorobą). Ciekawym tekstem okazał się także ten o tacie na sali porodowej. Coraz częściej się to spotyka, przyszłe matki coraz częściej się decydują na ich obecność. Czy sama bym się na to zdecydowała? Nie wiem, natomiast chętnych zapraszam do zapoznania się z tym artykułem.
Odnajdziemy tu również artykuły poświęcone szkole (a głównie o tym, kiedy nie ma się na nią ochoty) oraz coś dla fanatyków piłki nożnej. Choć nie przepadam za tą dziedziną sportu to przeczytałam ten tekst z dużym zainteresowaniem. Oraz przegląd wartych zobaczenia miejsc na świecie.

Deutsch Aktuell Numer 65/2014

Szata graficzna jest utrzymana w nieco żywszych kolorach niż poprzedni numer, jednak dalej wszystko ładnie się ze sobą komponuje i nie gryzie w oczy. Redakcja stworzyła naprawdę przyjemny dla oka magazyn. Jeżeli chodzi o teksty to i tu znajdziemy zdecydowanie sporo ciekawych.
Oczywiście i tu odnajdziemy kilka króciutkich tekstów, które osobiście nazywam "wstępem do części praktycznej", gdyż tworzą swoistą rozgrzewkę. A także krótkie recenzje filmów, książek i dalej albumów muzycznych i kalendarium wydarzeń.
Jeżeli chodzi o same artykuły to sporo znalazłam dla siebie i choć część z nich posiadała naprawdę trudne słownictwo to dzięki słowniczkom niżej umieszczonym, czytanie było przyjemne i nie tak bardzo problemowe. Tekst poświęcony w całości aktorowi między innymi z Medicusa - a mianowicie mowa o Elyasie M'Barek. Oczywiście coś dla interesujących się modą także i tutaj się znajdzie. Podróżowaliście kiedyś stopem? Ja nigdy, jakoś nie miałam okazji i nie wiem, czy bym się odważyła, w końcu tyle się o tym słyszy... W najnowszym numerze Deutsch Aktuell możecie przeczytać o takim zjawisku, na wielką skalę! 
Kolejne teksty są poświęcone głównie Niemcom - chociażby o ich stosunku i zjawisku siadania po alkoholu za kierownicą, o czym do tej pory jest głośno nie tylko tam, ale także wśród naszych rodaków, a także o ich pasjach, zainteresowaniach i wegańskim stylu życia. Zdecydowanie polecam te artykuły, gdyż osobiście dowiedziałam się o nich naprawdę dużo.
Jeżeli jesteście zwolennikami podróży to i tu odnajdziecie kilka ciekawych miejsc do zwiedzenia, rzecz jasna zachęcająco przedstawionych. Dzięki tym czasopismom za każdym razem nabieram większej ochoty na zwiedzanie świata, wydaje mi się to takie fascynujące! Zapraszam do miasteczka, gdzie urodził się Albert Einstein. 

Ponadto każdy z tych numerów zawiera słowniczki pod każdym artykułem, dzięki którym zaznajomienie się z poszczególnymi tekstami jest dużo łatwiejsze. Oczywiście znaleźć można także kody, które umożliwiają odsłuchanie na stronie wydawnictwa Colorful Media wybrane artykuły, zaznajomienie się z wymową poszczególnych słów i oswojenie się z słyszanym językiem. Do tego można znaleźć zadania gramatyczne sprawdzające naszą wiedzę z przeczytanych artykułów. Bardzo cenię sobie te dodatki, dzięki którym moja nauka przebiega sprawniej i co najważniejsze - ciekawie. Nie ma tutaj miejsca na nudę! Zapraszam do zapoznania się z tymi numerami.


Czytaj dalej »

English Matters - nauka języka obcego (#1)

Nauka języka obcego przychodzi mi dość opornie. Niby wiem, że powinnam się nauczyć chociaż tego podstawowego, angielskiego, ale wciąż brak mi motywacji i ochoty. Niepodważalnym argumentem sprzyjającym nauce miały być czasopisma językowe wydawane przez Colorful Media. I muszę przyznać, że nauka stała się dla mnie przyjemniejsza, a co za tym idzie, częściej sięgam do języka angielskiego, zahaczając także o niemiecki (którego uczyłam się przez kilkanaście lat, a wciąż niewiele potrafię ;)).

English Matters Numer 46/2014

W tym numerze znajdziemy wiele interesujących artykułów. Najbardziej zaintrygował mnie ten poświęcony najstarszemu zawodowi świata... czyli prostytucji. Kilka ciekawostek na ten temat się dowiedziałam i wiele z nich wywołało u mnie niemały szok. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego tematu w tym czasopiśmie. Poza tym można przeczytać o skrzypaczce Vanessie Mae, artykuł o reality show oraz o występującej rywalizacji we współczesnym świecie.
Jednym z bardziej interesujących tekstów, jakie można znaleźć w tym numerze jest ten o dziwnych zwierzętach, gdzie odnajdziemy także ich zdjęcia. Większość z nich była dla mnie niemałym zaskoczeniem!
Jeżeli interesują Was artykuły typowo kulturalne to polecam te o pobieraniu zasiłków, które swego czasu były sporym medialnym skandalem oraz o mitologii i Wikingach, a także ich wierzeniach. Dla historyków czy fanatyków Elżbiety I znalazł się również tekst z elementami biograficznymi tej kobiety. Szczerze mówiąc nigdy nie interesowałam się tą postacią, toteż wiele ciekawostek na jej temat się dowiedziałam.
Pomyślcie, że z Ziemi zniknęło sporo gatunków zwierząt. I nagle powstają eksperymenty, które mają na celu przywrócenie ich na naszej planecie. Coś niesamowitego! Ciekawe, czy w ten sposób pojawiłyby się dinozaury? Trochę to przerażające... Ale jednocześnie bardzo fascynujące.
Jeszcze nigdy nie leciałam samolotem, więc ogólne zasady funkcjonowania, co należy a czego nie należy robić były mi obce. W tym numerze posiadłam tę przydatną wiedzę.
Z pozostałych artykułów, typowo rozrywkowych, można odnaleźć te o piłce nożnej czy chociażby gastronomii molekularnej.

English Matters Numer 47/2014

Lubicie matematykę? Pewnie niejedną osobę tu zaglądającą przeraża królowa nauk do dnia dzisiejszego. Osobiście lubiłam bawić się tymi cyferkami, rozwiązywać wszelkie równania, raczej nie miałam z nią problemów. Toteż zaintrygował mnie artykuł wyjaśniający znaczenie niektórych symboli matematycznych. Przyznam się, że o większości z nich nie miałam pojęcia. Jeżeli macie dość tego przedmiotu to polecam sięgnąć po kolejne, ciekawsze być może artykuły - o nazwach własnych i inspiracjach cytatami z książek. To ostatnie to coś dla Was, mole książkowe!
Czy jest tu ktoś, kto interesuje się architekturą? Koniecznie musi zajrzeć do artykułu poświęconego futurystycznym pomysłom. Kilka Was naprawdę zaskoczy! Kolejny tekst poświęcony jest tatuażyście i nauczycielu angielskiego w jednym - Martinie Addisonie. Dowiemy się tutaj jak wygląda ta praca i dlaczego ludzie decydują się na ozdabianie własnego ciała. A dla zainteresowanych tematami muzycznymi polecam artykuł poświęcony piosenkarce znanej jako Lorde.
Dawniej nie rozróżniałam tego co brytyjskie a angielskie, ale najnowszy numer English Matters mi to uświadomił. Dla wszystkich zainteresowanych polecam artykuł "British of English - a Clash of Personalities?". Zajrzyjcie też do tekstu poświęconego mężczyznom, którzy żyli niezbyt zgodnie z prawem. Przeczytacie tu między innymi o naszym Janosiku!
Sprawdzaliście kiedyś swój poziom inteligencji testami? Przyznam, że kilka lat temu trochę się w tym bawiłam, aczkolwiek za każdym razem wynik wychodził zupełnie inny. W najnowszym numerze dowiedziałam się, że to nic dziwnego, gdyż te testy nie mierzą wiarygodnie naszej wiedzy. Dla wielu z nas to dobra nowina!
Znajdziemy również nowy dział poświęcony konwersacjom, w tym numerze o flirtowaniu. Idealny dobór tematu, gdyż wakacje sprzyjają poznawaniu nowych ludzi i właśnie flirtowaniu. Również dowiecie się z tego numeru o ciekawych zakątkach Malty i Wielkiej Brytanii. 

Oczywiście w każdym z tych numerów znajdziemy listę przydatnych słówek, które wzbogacają nasz słownik, a także ułatwiają zrozumienie tekstów. Ponadto znajdują się kody, dzięki którym na stronie Colorful Media można odsłuchać dany artykuł, usłyszeć wymowę danego słówka, czy po prostu zaznajomić się z tym językiem w wersji mówionej. Jak najbardziej polecam skorzystanie z tej opcji! O wiele bardziej ułatwia i urozmaica naszą naukę.


Czytaj dalej »

"Zatoka o północy" Diane Chamberlain

O Diane Chamberlain swego czasu zrobiło się naprawdę głośno. Autorkę porównywano do Jodi Picoult ze względu na tematykę swoich powieści, delikatność w ich poruszaniu, a także lekkość pióra. Twórczość tej drugiej miałam okazję już poznać i docenić, więc z niemałą ciekawością sięgnęłam po "Zatokę o północy" Chamberlain. Wybór padł tak naprawdę w ciemno. Powieść ta była prezentem wielkanocnym, więc zostałam "zmuszona" rozpocząć przygodę z twórczością tej pisarki od powyższej książki.

Wszystkie wydarzenia z powieści mają związek z domkiem letniskowym na wybrzeżu New Jersey. Julie Bauer wraz z siostrą i rodzicami spędzała tam każde lato bawiąc się, pływając, czytając książki ulubionej pisarki i tak jak ona w wolnym czasie tropiąc i rozwiązując zagadki. Jednak pewnego dnia sielankę przerywa niespodziewana śmierć jej ukochanej, wówczas siedemnastoletniej siostry Izzy. Sprawcę zamknięto, rodzina wyjechała i próbowała na nowo ułożyć sobie życie. I choć Julie wydawało się, że jako tako udało jej się zaznać spokoju mimo niepogodzenia się ze śmiercią siostry, pewnego dnia otrzymuje list, jakoby do więzienia trafiła niewinna osoba, a osoba winna śmierci Iz najprawdopodobniej dalej jest na wolności. Kobieta postanawia za wszelką cenę dowieść prawdy, aby raz na zawsze ona i jej rodzina zaznała spokoju. 

Śmierć, choć tak powszechna w życiu każdego człowieka, stanowiąca naturalną kolej rzeczy, nadal budzi grozę i niepewność. Trudno jest o niej rozmawiać, wywołuje plejadę przeróżnych emocji. Tym trudniej jest poruszać ten temat, jeżeli bezpośrednio dotyczy nas i naszych bliskich. A jeszcze ciężej jest pogodzić się z odejściem bliskiej nam osoby, jeżeli śmierć nastąpiła nagle, niespodziewanie. Doskonale wiem jak musiała czuć się główna bohaterka, Julie. Jako dziecko straciła ukochaną siostrę, wzór do naśladowania, towarzyszkę. Stało się to pewnego wakacyjnego dnia, gdy Iz wymknęła się nocą na most, gdzie często przebywała z paczką znajomych. Nieszczęśliwy wypadek? Dziewczynka nie była wcale tego taka pewna i nie dawało jej to spokoju przez kilkadziesiąt lat. Po otrzymaniu tajemniczego listu postanawia dowiedzieć się, kto tak naprawdę stoi za śmiercią jej ukochanej Izzy. Rozpoczęła prywatne śledztwo, które nie było łatwe dla niej i jej bliskich. Powrót do przeszłości spowodował rozdrapanie już zabliźnionych, lecz wciąż bolesnych ran. Zdawała sobie doskonale sprawę, że to, do czego dojdzie na zawsze zmieni życie jej, a także tego niewinnego człowieka i jego rodziny, który przez dziwne zbiegi okoliczności okazał się być winnym. 

Spodobał mi się sposób, w jaki Diane Chamberlain stworzyła powieść. Lekki język, trudny temat, lekkość w jego opisaniu, stworzenie wiarygodnych bohaterów - to wszystko odnajdziemy w tej powieści. "Zatoka o północy" trzyma w napięciu od początku do końca. Jest świetnie napisaną powieścią obyczajową z wątkiem kryminalnym w tle, który swoją drogą został naprawdę dobrze poprowadzony. Dzięki retrospekcjom poznajemy wydarzenia z czasów wakacyjnych w domku letniskowym, rozumiemy zachowanie niektórych bohaterów. Stworzenie rozdziałów odpowiadających osobnym bohaterom pokazał nam różny punkt widzenia na daną sprawę, przez co łatwiej nam wyrobić sobie zdanie na temat wydarzeń z tego niefortunnego lata. Autorka tak poprowadziła fabułę, że nie wszystko układa się w taką logiczną całość i trzeba się sporo namęczyć, aby przewidzieć zakończenie, odnaleźć osobę winną śmierci siedemnastolatki. Gdy zaczynałam czytać nie sądziłam, że historia porwie mnie, pochłonie i wyrzuci z bijącym sercem, wyzutą z emocji. Przez całą powieść płakałam i śmiałam się na zmianę, cieszyłam i smuciłam, a także zmieniałam zdanie co do niektórych bohaterów. Ich wiarygodność i niejednoznaczność zachowania sprawiła, że nie łatwo było mi ich osądzić.

Jestem pod wrażeniem "Zatoki o północy", a także tego, jak świetnie autorka potrafi napisać. Po tej pozycji tylko nabrałam ochoty na pozostałe powieści pisarki i muszę przyznać, że Jodi Picoult może czuć się lekko zagrożona, bowiem pojawiła się jej godna następczyni! Oto Diane Chamberlain - autorka rewelacyjnej powieści obyczajowej z wątkiem sensacyjnym. Daj się porwać tej historii i czym prędzej zajrzyj do "Zatoki...", nie zawiedziesz się!


Zatoka o pólnocy [Diane Chamberlain]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Ślubna suknia" Pierre Lemaitre

Źródło: merlin.pl
Nie często czytam thrillery, a na pewno nie orientuję się w nowościach z tego gatunku czy osobach takowe książki piszących. Na "Ślubną suknię" natknęłam się z dwa lata temu, jeżeli nie więcej, przeglądając różne fora i strony poświęcone książkom. Zwróciła moją uwagę nie opisem, a samą okładkę i wrzuciłam ją na listę. Na długo o niej zapomniałam, aż pewnego dnia, dokładnie rzecz biorąc w okresie sesji zimowej, szukałam na czytniku czegoś do przeczytania. Rzuciła mi się w oczy ta pozycja. Zrobiłam naprawdę wielkie oczy, bo nie przypominam sobie, w jaki sposób trafiła na mój czytnik. Uznałam jednak, że przyszedł na nią czas. 

Główną bohaterką powieści jest Sophie, która zmaga się z chorobą psychiczną doprowadzającą ją powoli do obłędu. Przynajmniej zaczyna w to wierzyć, gdy coraz częściej zapomina o ważnych sprawach, gubi potrzebne przedmioty, a jej ukochany i bliscy zaczynają się z tego powodu irytować. Czy to wszystko jest wytworem jej wyobraźni, albo ktoś płata jej niezbyt śmiesznego figla? Sophie zaczyna się coraz bardziej denerwować, bo przypadków jest coraz więcej, a ona nie wie jak temu zaradzić. Do tego zostaje zamieszana kolejny raz w morderstwo, o którym sobie nie przypomina. Podobna sytuacja miała już miejsce. Kiedyś również została wplątana w morderstwo, przerażona uciekła i zaczęła nowe życie. Czy demony z przeszłości dały o sobie znać? Co tak naprawdę dzieje się z bohaterką?

Początkowo czytałam bez większego entuzjazmu. Ot, bohaterka zapomina o ważnych spotkaniach, gubi przedmioty codziennego użytku. Nim się zorientowałam, byłam w połowie książki i nie zamierzałam jej odkładać na bok. Czytałam w każdej wolnej chwili - podczas posiłków, kąpieli, robienia prania, czy w trakcie czekania na zwolnienie łazienki. Nieważne, że po weekendzie czekał mnie bardzo ważny i trudny egzamin na studiach, do którego wypadało się przyłożyć. Powieść ta była tak absorbująca, wciągająca, że musiałam ją skończyć! Tak nieprzewidywalnej, zaskakującej książki dawno nie czytałam! Choć minęło pół roku od jej przeczytania, ja wciąż jestem pełna podziwu dla twórczości autora. Stworzył historię wiarygodną, pełną zwrotów akcji. Wszystko wydawało się takie realistyczne, mogło przecież spotkać każdego z nas. I właśnie w tym tkwi największy lęk, jaki odczuwa czytelnik w trakcie czytania. Do tej pory nie jestem w stanie wyjaśnić, jakim cudem Pierre stworzył tak rewelacyjną powieść! Wiarygodni bohaterowie, dobrze skonstruowany portret psychologiczny Sophie oraz drugiego, tajemniczego osobnika. Wszystko dopięte na ostatni guzik, wątki idealnie ze sobą połączone, nic nie dzieje się przypadkowo. Choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że pewne fakty nie mają ze sobą nic wspólnego to później okazuje się, że odgrywały główną rolę w fabule. 

Nie potrafię zebrać myśli, bo na każde wspomnienie tej pozycji aż uśmiecha mi się buzia i mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Dobrze skonstruowana fabuła, intrygujące postacie, dziwne wydarzenia, zbiegi okoliczności. A to wszystko dobrze ze sobą połączone. "Ślubna suknia" trzyma w napięciu od początku do końca, z czasem budząc coraz większy lęk, niepewność i zaskoczenie. O tej pozycji nie da się pisać spokojnie. Nie da się przeczytać bez skupienia, z lekceważeniem. Ona wciąga, pochłania czytelnika do środka i nie pozwala o sobie zapomnieć na długo po przeczytaniu. Czytelnik czuje się częścią świata bohaterów i przez długi czas przeżywa z nimi wszystko od nowa. Niesamowita historia! Takich książek powinno być na naszym rynku czytelniczym o wiele, wiele więcej!


Ślubna suknia [Pierre Lemaitre]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Wiosna w Różanej Przystani" Debbie Macomber


Debbie Macomber jest dość płodną i poczytną autorką romansów i książek skierowanych typowo do kobiet. Jednak nie byłam przekonana do jej powieści dopóki w moje ręce nie wpadł "Pensjonat wśród róż". Pochłonęła mnie, przeczytałam w ekspresowym tempie, zżyłam się z bohaterami i nie mogłam się doczekać kontynuacji. Kilka dni temu zawitała w moim domku, a ja nie czekając już ani chwili dłużej wzięłam się za czytanie. Otworzyłam książkę i poczułam się jak w domu. U Jo Marie jest tak swojsko!

Jo Marie Rose po śmierci swojego męża postanowiła zmienić coś w swoim życiu. Wyprowadziła się, kupiła pensjonat, zajęła się gotowaniem. Choć nie była przekonana, czy to dobry pomysł, szybko zorientowała się, że prowadzenie pensjonatu sprawia jej przyjemność. Pierwsi goście przekonali kobietę, że dobrze postąpiła podejmując się tego zadania, jednocześnie wpływając na życie innych - bowiem w Różanej Przystani ludzie odnajdują spokój, układają swoje życie na nowo przewartościowując je. Tym razem było podobnie. Jo Marie szykuje pensjonat do oficjalnego otwarcia, jednocześnie przyjmując nowych gości. Wśród nich znajduje się Annie, która po zerwanych zaręczynach wpadła w wir organizowania przyjęcia z okazji jubileuszu swoich dziadków Shiversów; Mary - kobietę sukcesu, która wiele poświęciła w imię "lepszego życia", a teraz zmaga się z rakiem; wcześniej wspomnianych dziadków Annie - Julie i Kenta, których przerasta zamieszanie wokół nich; Olivera - przyjaciela rodziny oraz wielu innych przesympatycznych gości. Obecny jest tu także Włóczęga - niezastąpiony pies, którego kobieta przyjęła pod swój dach i pokochała. W Cedar Cove, małej mieścinie ciągle coś się dzieje, więc wydarzeń będzie tu co nie miara! I jak zawsze - mimo wszystko - ciepło, miło i przytulnie, jak u babci.

Sięgając po "Wiosnę w Różanej Przystani" tak naprawdę nie wiedziałam co w środku zastanę. Można powiedzieć, że wzięłam ją w ciemno. Znając pierwszy tom, byłam wręcz przekonana, że czeka mnie kolejny raz wspaniała lektura, miło spędzony czas. I tak też było w rzeczywistości. Debbie Macomber stworzyła wiele nietuzinkowych postaci, każdy ma swój własny charakter i bagaż problemów, z którym przyszedł do Przystani, toteż trudno o pomyłkę. Jo Marie jak zwykle będzie miała pełne ręce roboty, kilka informacji zaburzy jej codzienny rytm dnia, aczkolwiek znajdzie czas dla każdego ze swoich gości. U właścicieli Przystani jest tak swojsko - można usiąść na werandzie z filiżanką dobrze zaparzonej herbaty, talerzykiem pyszności własnej roboty, pięknym widokiem przed sobą. Jest cicho, spokojnie, ale tylko na pozór, bowiem w sercach każdego z nich szaleje istna burza. Autorka zręcznie połączyła wszystkie wątki tworząc kilka odrębnych historii. Początkowo niektóre fakty wydawały mi się wyrwane z kontekstu, pozbawione znaczenia i sensu, odbiegające znacznie od fabuły, by w końcu przekonać się, że nie były one przypadkowe. Z czasem wszystko się wyjaśnia, a moje oczy robiły się coraz większe. Losy bohaterów tak bardzo mnie wciągnęły, że nie mogłam oderwać się od powieści! Kilka godzin i przeczytane.

Debbie Macomber stworzyła godną kontynuację, równie wciągającą i ciekawą co jej poprzedniczka. Prosty język, bogate, obrazowe opisy, intrygujące postacie, ciekawe sploty wydarzeń, odpowiednie budowanie napięcia i prowadzenie akcji - to jedne z wielu zalet, jakie można znaleźć w powyższej książce. "Wiosna w Różanej Przystani" jest pozycją idealną na lato, ale także na chłodne jesienne wieczory, niezbyt udany dzień, czy po prostu na gorszy nastrój. Porusza wiele trudnych tematów, jednak odnaleźć można tu sporą dawkę dobrego humoru, zabawnych dialogów, więc dobry humor gwarantowany. Autorka nie stworzyła przytłaczającej powieści, ani zbyt przerysowanej. Wszystko jest wiarygodne, możliwe do spotkania w naszym codziennym życiu. Polecam, bo Różana Przystań aż prosi się o odwiedziny i zastanawiam się, dlaczego jeszcze Ciebie tam nie ma?


Czytaj dalej »

"Cienie Ziemi" Beth Revis


Długo przyszło nam czekać na trzeci tom Śmiertelnej Odysei. Wydawnictwo potrafi budować napięcie i tę chwilę oczekiwania na kolejny tom serii. Muszę przyznać, że dwa pierwsze były rewelacyjne i z lekkim napięciem sięgnęłam po "Cienie Ziemi". Z seriami jest już tak, że jeżeli dobrze się zacznie i poprowadzi fabułę, tym łatwiej o zepsucie zakończenia, zwieńczenia całej historii. Pełna obaw usiadłam z książką i... przepadłam!

Historia rozpoczyna się w chwili, kiedy Amy i Starszy wraz z załogą znajdują się w kapsule ratunkowej "Błogosławionego" w drodze na nową planetę. Lądowanie oczywiście odbyło się z małymi problemami, planeta nie była zbyt przychylnie do nich nastawiona i podczas zderzenia zostali zmuszeni do ręcznego sterowania. Udało im się wylądować, aczkolwiek cena, jaką za to zapłacili była zbyt wysoka. Nieprofesjonalne zabezpieczenie załogi spowodowało kilka zgonów. Jednak nie to jest najgorsze - Centauri-Ziemia kryje w sobie wiele tajemnic, groźnych stworzeń, które nie są sympatycznie nastawione do nowych mieszkańców. Starszemu, Amy, załodze Błogosławionego oraz zamrożonym ludziom przyjdzie zmierzyć się z wieloma niebezpieczeństwami czyhającymi na nich na planecie. Czy uda im się wyjść z tego cało? Jaką cenę będą musieli za to zapłacić?

Od razu wspomnę, że zakończenie Was zaskoczy. Można przewidzieć wiele, jednak to, jak zakończyła się cała historia, przeszło moje oczekiwania. W książkach Beth Revis jest coś takiego, że już od pierwszych stron wciągają, trzymają w lekkim napięciu już na starcie, by stopniowo to napięcie zwiększać. Wiele razy pojawiły się zwroty akcji, nowi bohaterowie, coraz więcej rzeczy zaczynało układać się w logiczną całość wyjaśniając niektóre wątki z poprzednich części. Muszę przyznać, że i bohaterowie w "Cieniach Ziemi" mnie zaskoczyli. Amy od początku miała temperament, jednak dopiero tutaj ustabilizowała swoje odruchy, emocje, stała się jeszcze pewniejsza siebie. Może i miała chwilę zawahania, ale kto w jej sytuacji by ich nie miał? Dzięki temu stała się bardziej rzeczywista, bliższa czytelnikom. Podobnie ma się sprawa ze Starszym, który choć tak naprawdę był jeszcze nastolatkiem to potrafił podejmować dobre decyzje, brał pod uwagę dobro ogółu, a nie tylko swoje bezpieczeństwo. Przestał być bezmyślną postacią, pokazał charakterek, co sprawiło, że lektura stała się jeszcze ciekawsza. Kolejną postacią zasługującą na uwagę jest ojciec Amy, przywódca zamrożonych oraz Chris, postać wzbudzająca we mnie wiele niepewności już od początku. Jego pojawienie się wywołało we mnie szereg przeróżnych emocji i zaczęłam wątpić w swoją pamięć. Na szczęście im bliżej zakończenia tym więcej się wyjaśniło i choć Chris od początku wzbudzał we mnie więcej niechęci, po pewnych wydarzeń zdobył moją sympatię. 

Beth Revis stworzyła kolejny raz wciągającą książkę, bardzo dobrą kontynuację serii i z dużym wyczuciem oraz umiejętnością zakończyła ją. Zaskoczenie, niedowierzanie, strach, niepewność oraz wiele wiele innych odczuć towarzyszyło mi w trakcie tej lektury. Gdy zaczęłam czytać to nie mogłam przestać. Przewracałam kartkę za kartką, by jak najszybciej dowiedzieć się, jakie będzie zakończenie. Prosty język, jakim posługuje się autorka tylko przyspieszył zapoznawanie się z historią. To budowanie napięcia, wcześniej wspomniane zwroty akcji, wiarygodni i nietuzinkowi bohaterowie, intrygujące wydarzenia i stworzenie samej planety i istot ją zamieszkujących - wielkie brawa dla Revis! Coś niesamowitego. Uważam, że Śmiertelna Odyseja to jedna z lepszych serii młodzieżowych, która łączy w sobie wątki romantyczne, z gatunku science-fiction, kryminalne czy obyczajowe. Do tego pisarka wplotła w fabułę wiele wartości, jakie młody człowiek powinien przyswoić, dzięki czemu pozycja ta jest dodatkowo wartościowa. Z czystym sumieniem mogę Wam polecić, gdyż bawiłam się przy niej naprawdę dobrze! Jedynie zastrzeżenie mam co do okładki, która na pierwszy rzut oka wydaje się być taka pstrokata i nie pozwala czytelnikowi skupić się na tym, co najważniejsze. Brakuje jej tej magii w prostocie, która jest tak charakterystyczna dla dwóch poprzednich tomów. Jednak nie umniejsza to lekturze! Jeżeli jesteście ciekawi, co spotkało Amy i Starszego na nowej planecie - zacznijcie czytać czym prędzej. Gwarantuję, że będziecie się dobrze bawić.


W otchłani Tom 3: CIenie Ziemi [Beth Revis]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

"Kryształowy Anioł" Katarzyna Grochola

Z twórczością Katarzyny Grocholi jest tak, że albo się ją lubi, albo wręcz przeciwnie. Początkowo stosunek do niej miałam dość obojętny. Czytałam jej powieści, ale brakowało mi "tego czegoś", co chwyta za serce, wywołuje plejadę emocji, wyciska z oczu łzy. Może nie wszystko od razu, ale choć w małym stopniu. Już miałam zrezygnować z czytania jej powieści, gdy do mych rąk trafił "Kryształowy Anioł". Dość sceptycznie otworzyłam pierwszą stronę i... Przepadłam. Przeczytałam ją w jeden dzień, a na dodatek każdą z zawartych w powieści audycji radiowych podwójnie! Byłam oszołomiona, zaskoczona, rzecz jasna pozytywnie. Jakiś czas temu postanowiłam odświeżyć sobie tę lekturę i sprawdzić, czy nadal wywołuje we mnie takie emocje. 

Sara to trzydziestoletnia kobieta po przejściach i z niezrealizowanymi wszystkimi marzeniami. Od dzieciństwa boryka się z niezbyt komfortową wadą wymowy, której nie potrafił wyleczyć nawet logopeda, bowiem nasza bohaterka w swoich wypowiedziach zamiast literkę "r", wstawia "d" i tym sposobem z kuzynki Ireny robi się Idena. Niekiedy wychodzą z tego przezabawne kompozycje wyrazowe, aczkolwiek Sara nie czuje się z tym komfortowo. Życie także nie przebiega tak, jak to sobie zaplanowała. Wyjeżdża do większego miasta, aby zaznać szczęścia u boku ukochanego męża, ale nawet to nie jest takie łatwe. Mąż ją zdradza z najlepszą przyjaciółką, rodzice nie zwracają uwagi na swoją dorosłą już córkę, a więcej czasu poświęcają osieroconej kuzynce Irenie. W pracy również jej się nie układa, bo zamiast prowadzić radiowe audycje została zepchnięta do roli zaparzania kawy i odbierania telefonów. Namnożenie się problemów i niepowodzeń życiowych sprawia, że dziewczyna czuje się osamotniona i ma potrzebę zwierzenia się. Podczas jeden z nocnych zmian zakrada się do mikrofonu i przekonana, że nikt jej nie słyszy, wyrzuca z siebie wszystkie żale. Robi to za każdym razem, gdy ma do tego okazję i rzeczywiście sprawia jej to przyjemność, dodaje otuchy. Sara nie jest świadoma, że jej żale zostają nagrywane i puszczane w świat, a ludzie z dużą przyjemnością zasiadają do tych nocnych audycji przy swoich odbiornikach.

Patrząc z perspektywy czasu na fabułę tej powieści widzę wiele niedociągnięć, wad. Między innymi niezbyt zachęcającą początkowo fabułę, bohaterkę, która swoim zachowaniem może wzbudzać więcej irytacji niż współczucia zwłaszcza, gdy marnuje sporo życiowych szans. Do tego jej podejście do życia, brak pewności siebie czy postawienia na swoim. Jednak pomijając te wszystkie wady Sary, wydawała mi się być dość sympatyczną postacią. Zwłaszcza, gdy zaczynała wyrzucać z siebie wszystkie żale do mikrofonu. Przy pierwszym czytaniu byłam oczarowana audycjami radiowymi, czytałam każdą po dwa razy. Gdy tym razem zapoznawałam się z treścią tej książki również byłam oczarowana tymi audycjami. Czas, jaki minął od pierwszego do drugiego przeczytania nie zmienił mojego podejścia do tego utworu. Również pochłonęłam ją raz dwa, prosty język jakim posługuje się autorka tylko przyspieszył zapoznawanie się z lekturą. 

Katarzyna Grochola ma swoich zwolenników jak i przeciwników. Choć myślałam, że będę bardziej skłonna ku tej drugiej grupie, po przeczytaniu "Kryształowego Anioła" zmieniłam zdanie. Jest to pozycja, która wciąga już od pierwszych stron, wywołuje uśmiech na twarzy, a niekiedy wybuchy gromkiego śmiechu. Jest to bardzo pozytywna lektura, wbrew pozorom, wbrew problemom, z jakimi boryka się główna bohaterka. Osobiście polecam tę książkę wszystkim miłośniczkom pisarki, a także powieści obyczajowych z nutką dobrego humoru. "Kryształowy Anioł" nada się idealnie na wakacyjny okres lub chłodne, jesienne wieczory. Polecam jak najbardziej, po drugim czytaniu nie traci na uroku!
 
Kryształowy Anioł [Katarzyna Grochola]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia