"Maska pozornego szczęścia" Patrycja Flejszer

Dom powinien być dla nas azylem, a szkoła drugim domem, gdzie gwarantują nam bezpieczeństwo, akceptację, zerwanie ze stereotypami. Tylko czy aby na pewno? Każdy z nas chociaż raz przyodziewa maskę, za którą chowa swój żal, smutek, niepowodzenia, ciężki los. Ale czy jesteśmy skazani na noszenie ich przez całe życie? Człowiek potrzebuje drugiego człowieka, poczucia bliskości, zainteresowania, wsparcia i możliwości wygadania się, podzielenia swoim losem. Jeżeli nie otrzymuje tego w domu to szuka w szkole, pracy, na imprezach...

Matka Daniela Cooka popełniła samobójstwo, gdyż nie dawała rady żyć w nędzy, ubóstwie, u boku męża alkoholika, który łatwo wpadał w agresję. Zostawiła syna z tyranem, który każdego dnia drżał o własne życie. W wieku piętnastu lat postanowił żyć na kocią łapę, miejsce w domu znalazł u swojego przyjaciela Conrada, u którego też się nie przelewało. Matka prostytutka, która zaszła w ciążę w wieku 16 lat nie miała zbyt pozytywnych perspektyw na życie, więc postanowiła zagwarantować synowi jako taki byt sprzedając własne ciało i godność. Chłopcy nie mieli łatwo. Conrad w szkole szykanowany, odstawiany na boczny tor z powodu braku pieniędzy. Nie miał zbyt wielu kolegów. Inaczej miała się sprawa z Danielem, który choć znajduje się w podobnej, nawet i gorszej sytuacji niż przyjaciel, to puszczona przez kogoś plotka o rzekomym bogactwie utrzymywała go na względnym poziomie w społeczeństwie szkolnym. Jednak tacy jak oni byli poniżani przez dzieci z bogatych domów. Pewnego dnia Daniel podszedł na stołówce do Harley i od słowa do słowa zawarli umowę. Ona miała udowodnić, że nie jest taka jak jej koleżanka - rozpieszczona panienka z bogatego domu, a on w zamian miał przeprosić dziewczynę za zbyt pochopne ocenianie. Gdyby przegrała, miała spędzić noc z Danielem. Zakład absurdalny, czy może wyniknąć z tego coś dobrego?

Książka nie była zła. Autorka miała pomysł na fabułę, jednak przedobrzyła. Zbyt wiele problemów rzuconych w tak mało obszerną powieść. Alkoholizm, gwałty, narkotyki, imprezy, poniżanie, śmierć, anoreksja, uprzedzenia, stereotypy, białaczka... Wiele, naprawdę wiele dzieje się w tej książce. Bohaterowie wprawdzie są dobrze wykreowani i wydają się być prawdziwi, jednak da się zauważyć absurd niektórych sytuacji. Do tego styl autorki, który tak wychwalałam przy Szlaku niepewności tutaj był gorszy, irytujący. Rozumiem, że chciała uniknąć powtórzeń, jednak określanie często bohaterów w kategoriach brązowookich, niebieskookich, blondynka, brunet nie było dobrym pomysłem. Raz, że nieco się gubiłam przez to w fabule, to dwa, wytrącało to z rytmu czytania i nieco irytowało. Okazało się, że Maska pozornego szczęścia powstała wcześniej, lecz wydawca zadecydował o wydaniu Szlaku niepewności jako pierwszej, a powyższej jako drugiej.

Sądzę, że powieść bardziej przypadnie do gustu młodzieży gimnazjalnej, licealnej, niekoniecznie tym starszym. Wszystko ma miejsce właśnie w tym okresie, a także bulimia czy anoreksja tyczy się częściej ludzi w wieku szkolnym, którzy chcą podobać się sobie i społeczeństwu. A jak wiadomo, rówieśnicy mają ogromny wpływ, mogą skutecznie dobić człowieka, sprawić, by czuł się nikim. Wprawdzie nie polecam Maski pozornego szczęścia z czystym sercem, bo znajdują się tu zachowania, które niekoniecznie chciałabym, aby młodzi ludzie powielali, jednak ma w sobie trochę wartości. Może niektórym otworzy oczy? Miałabym taką nadzieję.

Maska pozornego szczęścia [Patrycja Flejszer]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia