Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli - Ałbena Grabowska


Rok 1971. W rodzinie Winnych kolejny raz rodzą się bliźniaczki. Tym razem są to córki Basi - Julia i Urszula. W tym samym czasie na świat przyszedł Jeremi, którego losy na zawsze zostaną połączone z rodziną Winnych. Dzieciom przyszło żyć w kraju, w którym panuje kryzys, stan wojenny, a i po jedzenie trzeba było stać w kilkukilometrowych kolejkach, a i tak często brakowało towaru. Nie był to najłatwiejszy czas dla ludzi, a tym bardziej dla rodziny Jeremiego. Ten, chcąc pomóc swoim bliskim, związał się z mafią z Pruszkowa. Jednak los jak zwykle nie oszczędził Winnych i ich bliskich, kolejny raz zmagają się z przeciwnościami. 


Muszę przyznać, że czekałam z niecierpliwością na tom trzeci - Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli. Gdy tylko odebrałam książkę od listonosza to zabrałam się za jej czytanie. Już od początku coś mi nie pasowało. Brakowało emocji, jakie towarzyszyły mi podczas czytania pierwszych dwóch części. Trudniej było mi się wdrążyć w historię, wczuć w życie przedstawionych postaci. Julia i Urszula, jak na bliźniaczki w tej rodzinie przystało, były ze sobą bardzo zżyte, ale różniło ich naprawdę wiele; począwszy od koloru oczu, gdzie Julia miała jedno brązowe, jedno zielone, a Ula oba brązowe, po charaktery, sposoby reagowania w określonych sytuacjach, upodobania muzyczne, filmowe, książkowe... Dzięki temu z przyjemnością śledziłam ich losy, pierwsze przyjaźnie, miłostki, problemy. Podobnie miała się rzecz z ich matkami, ciotkami, babciami. Ich perypetie często wywoływały uśmiech na mojej twarzy lub wręcz przeciwnie, błysk łez w oku. Kolejny raz rodzina traciła bliskich, śmierć przychodziła w najmniej oczekiwanym momencie. Podobało mi się to, że Winni, mimo wszelkich problemów i przeciwności losu, wciąż trzymali się razem. Wspierali, pomagali sobie, odwiedzali, byli ze sobą zżyci. Rodzina jest wartością, o którą warto dbać, pielęgnować i właśnie to przedstawiła nam autorka w swojej powieści.

Jednak przeszkadzał mi fakt, że życie bohaterów, pewne wydarzenia z ich życia, ważne momenty zostały przedstawione w ekspresowym tempie. Jak zdążyłam się wczuć w historię, zaintrygowana śledziłam losy postaci to zostałam przerzucona kilka lat naprzód, by poznać te same osoby, ale już nieco starsze. I tak co kilkanaście/kilkadziesiąt stron. Rozumiem, że autorka chciała przedstawić nam życie rodziny Winnych w jak najszerszym aspekcie, z różnych perspektyw, na przełomie różnych lat i wydarzeń w Polsce. Ale właśnie taka częsta zmiana daty wybijała mnie z rytmu. Te przedziały czasowe traktowałam jako rozdziały, niekiedy jako oddzielne książki. Brakowało mi najważniejszego ogniwa, który by łączył wszystkie wydarzenia w całość. Takie przeskakiwanie również powodowało, ze gubiłam się w wydarzeniach, postaciach, relacjach łączących poszczególne osoby. Tego nie było w poprzednich tomach, wkradł się tu niepotrzebny chaos, zamęt. Nawet drzewko genealogiczne zamieszczone pod koniec książki (odkryte zresztą przeze mnie zbyt późno) nie za bardzo pomogło.

Oczywiście jest to pozycja dobra, na pewno wyróżniająca się na tle innych książek, które mamy okazję czytać. Jest to dobre zwieńczenie sagi, ciekawie napisane, z szeroką perspektywą, przybliżające nam losy ludzi w Polsce po wojnie. Na pewno wartościowa pozycja, którą warto przeczytać. Aczkolwiek jest to najsłabsza część sagi. Jednak moje wrażenia po przeczytaniu Stulecia Winnych. Ci, którzy wierzyli nie rzutują na całościowy obraz sagi. Nadal uważam, że jest to jedna z najciekawiej opisanych sag, wciągająca, pełna emocji, ciekawie przedstawionych wydarzeń. Z wielką chęcią przeczytałabym jeszcze niejedną pozycję, która wyszłaby spod pióra (lub klawiatury) Ałbeny Grabowskiej.


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia