Jodi Picoult i Samantha van Leer - Z innej bajki

Wyobraź sobie, że czytasz swoją ulubioną książkę. Znasz każdy jej szczegół na pamięć, pamiętasz o każdym zagnieceniu, krzywej literce, brakującym przecinku, o każdej kresce na ilustracji. Nic nie jest w stanie Cię zaskoczyć, bo przecież książka się nie zmienia. Ale czy na pewno? A gdybyś tak pewnego dnia zobaczył/a dodatkowy element na jednej z ilustracji, którego na pewno tam nie było? Przy czym wracasz do niego po kilku godzinach i okazuje się, że jednak go nie ma. Ale jesteś przekonany, że był, a z Twoim wzrokiem jest wszystko w porządku. Aż nagle, kolejny raz czytając fabułę dostrzegasz, jak na Twoich oczach pojawia się coś niesamowitego - postać z ilustracji próbuje przekazać Ci jakąś wiadomość wypisując ją na skale. Jak reagujesz?

Człowiek ma niesamowitą wyobraźnię. Już jako dziecko potrafimy wyobrazić sobie wiele rzeczy - niewidzialnego przyjaciela, samemu bawić się prowadząc dialogi, być przekonanym, że gdy wychodzimy z pokoju zabawki poruszają się i mają po prostu własne życie. Z czasem wyrastamy z tego, wmawiamy sobie, że to po prostu dziecinne fanaberie. Nie zastanawiamy się, czy to może się zdarzyć, bo myślimy racjonalnie - jak coś nieżywego może się poruszać? No właśnie, teoretycznie nie może. Nigdy nie zastanawiałam się co dzieje się z bohaterami danej książki, gdy już ją zamknę. Nie przyszło mi do głowy, że mogą mieć własne życie, które wiodą po zamknięciu okładki. Delilah McPhee też się nad tym nie zastanawiała, aż do czasu, gdy bohater jej ulubionej bajki nie poprosił ją o pomoc. Tak, o pomoc w ucieczce z książki. Brzmi absurdalnie? Okazało się, że postacie odgrywają wciąż te same role, za każdym razem, gdy czytelnik otworzy książkę. Ale gdy ją zamyka, gasną światła i żyją swoim własnym życiem - nie walczą ze smokiem o księżniczkę tylko grają w szachy na plaży, nie są czarnymi charakterami, które za wszelką cenę chcą unicestwić króla i księcia, tylko biegają po plaży z siatką, aby złapać coraz to ciekawsze okazy motyli. I tylko jeden z nich postanawia nawiązać więź z czytelnikiem i poprosić go o pomoc w ucieczce, bo takie życie to nie dla niego.

Byłam zaskoczona, gdy zaczęłam czytać Z innej bajki. Nie spodziewałam się takiej fabuły, bo celowo omijałam opisy z okładek, czy omawianie treści w recenzjach. Chciałam mieć efekt zaskoczenia i miałam. Nie mogłam wyjść z podziwu, co też wymyśliła moja ulubiona autorka wraz ze swoją córką. I choć początkowo byłam sceptycznie nastawiona do całej fabuły to nim się obejrzałam - zamykałam książkę z uśmiechem na ustach. Historia wciągnęła mnie do tego stopnia, że oderwałam się od niej dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania. Kibicowałam bohaterom, wraz z nimi szukałam wyjścia z sytuacji, denerwowałam się, gdy im nie wychodziło. Coś niesamowitego! Zawsze wiedziałam, że bajki i baśnie mają wielką moc, nie spodziewałam się tylko, że aż taką.

Moje obawy co do całej powieści podsycał też fakt, że napisana została przez dwie osoby. Styl Jodi Picoult doskonale znałam, bo czytałam już kilka jej pozycji, ale o jej córce usłyszałam pierwszy raz. Raz, że nie znałam jej sposobu prowadzenia akcji, wyrażania się, to byłam przekonana, że w Z innej bajki dostrzegę wyraźne różnice w pisaniu. Bałam się, że powieść okaże się nierówna pod względem stylistycznym, że będą różnice w dialogach, budowaniu napięcia, opisach. Nic takiego nie miało miejsca! Gdyby nie informacja na okładce, że historia została napisana przez dwie osoby nigdy bym na to nie wpadła. Fakt, całość różni się od tego, do czego przyzwyczaiła nas Picoult. Zupełnie inna fabuła, inny schemat, sposób wyrażania się. W końcu historia nie toczy się na sali sądowej. Ale ten eksperyment był jak najbardziej udany. Jestem przekonana, że gdyby Samantha van Leer wydała jeszcze jakąś powieść z matką, albo napisała swoją własną to z chęcią bym ją przeczytała. 

Z innej bajki skierowane jest głównie do młodzieży, ale gwarantuję, że dorosły czytelnik także będzie się znakomicie bawił podczas jej czytania. Fabuła w większej mierze toczy się wokół bajki, którą Delilah często czyta, jednak jest kilka wątków z jej prywatnego życia - to, jak czuje się w szkolnej społeczności, jej wyobcowanie, jakie relacje ma z mamą. W ten sposób książka ma szansę trafić do młodzieży, którzy nierzadko zmagają się z podobnymi problemami. A starszy czytelnik po prostu miło spędzi czas i zacznie się zastanawiać, jak to było w czasach szkolnych i czy historia przedstawiona w powieści mogłaby się wydarzyć naprawdę.


Z innej bajki [Jodi Picoult, Samanta van Leer]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia