Anna Szczęsna - Jutro pachnie cynamonem

W lato i wakacje mam ochotę na lekkie pozycje, przy których będę mogła się zrelaksować, dobrze bawić, po prostu miło spędzić czas. Bez zbędnego wysilania swoich trybików, bez zastanawiania się, bez dumania. Mam zazwyczaj ochotę na coś pozytywnego, poprawiającego humor, dającego motywacyjnego kopa. Jutro pachnie cynamonem Anny Szczęsnej wpasowało się w te oczekiwania idealnie.

Wiktoria nie może się pozbierać po nieudanym związku. Przeprowadza się do swojego ojca i pogrąża w rozpaczy i tęsknocie. Nie zwraca uwagi na to, w jakim jest stanie, że w mieszkaniu brud, zlew pełen nieumytych naczyń. Pewnego dnia dostaje od ojca prezent - małego kociaka. Zostawia go jej i bez słowa wychodzi. Dziewczyna dostaje motywacyjnego kopniaka, bierze się za porządki i podejmuje jedną z ważniejszych decyzji - przeprowadza się do obcego miasta, by zacząć nowe życie. W taki oto sposób znalazła się kilka godzin od domu, w mieszkaniu Małgorzaty, gdzie postanawia wynająć pokój, a w którym mieszka właścicielka lubiąca wszystkich dookoła dokarmiać swoimi smakołykami i Lidka, młoda dziewczyna o specyficznym sposobie bycia i noszenia się. Między współlokatorkami kiełkuje niełatwa relacja, która zostanie wystawiona na niejedną próbę.

Temat kończących się związków, rozpaczy, przeprowadzek do innego miasta, nawiązywaniu nowych przyjaźni to nic nowego w literaturze. Stale przewijają się te same tematy, motywy. Grunt to stworzyć historię w taki sposób, by chciano ją czytać. Annie Szczęsnej się to udało! Prosty język, barwne opisy, ciekawe i błyskotliwe dialogi, trafne spostrzeżenia bohaterów, dziwne (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) wydarzenia, które wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. To wszystko sprawia, że Jutro pachnie cynamonem wciągnęło mnie w swój świat. Początkowo czytałam bez entuzjazmu, ale z każdą kolejną stroną nie mogłam się doczekać, aż dowiem się, co jeszcze spotka bohaterów. Muszę przyznać, że choć historia nie jest obszerna, jest niekiedy wręcz nieprawdopodobna to wywołała u mnie wybuchy śmiechu. Lektura poprawiła mi humor, pozwoliła się odstresować, miło spędzić czas. A do tego otworzyła oczy na kilka spraw. Jednak autorka nie moralizuje, nie nakazuje, w humorystycznym tonie pokazała rozstanie i nawiązywanie nowych relacji. Pokazała również, że miłość może dopaść człowieka w chwili, w której zwątpił i mimo wszystkich przeciwności losu. 

Jutro pachnie cynamonem nie jest lekturą trudną w odbiorze, nie jest też pozycją wysokich lotów. Jest idealna na letnie wieczory, posiedzenia przy ulubionym napoju, na kocyku czy leżaku. Wydaje mi się, że skierowana jest głównie do kobiecego grona czytelników. I takie zaszufladkowanie wcale nie umniejsza książce niczego. Wszystkim miłośnikom powieści obyczajowych, lekkich, przedstawiających życie z przymrużeniem oka, powinna przypaść do gustu ta historia.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia