Éric-Emmanuel Schmitt - Napój miłosny

Książek poruszających tematykę miłości jest naprawdę wiele. Począwszy od typowych romansów, po lektury obyczajowe, horrory, fantastykę i pozycje filozoficzne. O miłości pięknie napisał Erich Fromm w O sztuce miłości. Éric-Emmanuel Schmitt nie chciał być gorszy i również stworzył tekst, w którym bohaterowie dyskutują o sensie miłości, różnicy między miłością a namiętnością, co wspólnego z tym ma pożądanie i czy istnieje coś takiego jak napój/eliksir miłosny. Tematyka jak najbardziej interesująca, gwarantująca dobrą rozrywkę. Tylko na takich oczekiwaniach zostało.

Adam jest psychologiem, który twierdzi, że znalazł sposób na miłość. Według niego, sam potrafi sprawić, że każda kobieta będzie jego. Luiza z kolei nie wierzy w takie nowiny. Nie dopuszcza do siebie myśli, że miłość od tak można wywołać, niezależnie w kim. Postanawiają przetestować się wzajemnie, więc Adam próbuje swojego napoju miłosnego na koleżance Luizy, która przychodzi do niego na terapię. Jednak z czasem eksperyment nieco wymyka się spod kontroli bohaterów i skutki są  nieco inne niż oczekiwano.


Fabuła brzmi dość ciekawie, więc z dużym zapałem zabrałam się do jej czytania. Również forma - epistolarna - sprawiła, że byłam bardzo zainteresowana Napojem miłosnym. Jednak już na początku poczułam rozczarowanie. Spodziewałam się nieco lepiej skonstruowanej fabuły, z intrygującym wątkiem, niebanalnymi spostrzeżeniami, wyszukanymi teoriami o miłości. A co dostałam? Listowną rozmowę między byłymi kochankami, którzy z tęsknoty za sobą próbują w pięknych słowach opisać coś, co jest dla nas niepojęte i jednocześnie przekomarzają się, które z nich ma rację. Tylko te piękne słowa wcale takie nie były. Odniosłam wrażenie, że pisano je na siłę, aby było jak najwięcej mądrych i trudnych słów. Nie zawsze stanowiły sensowne zdanie, a co dopiero myśl. Głównie rozmowy toczyły się wokół tego samego tematu. I gdzie tu niebanalne teorie? Gdzie tu zaskoczenie? Jedyną zaletą i jednocześnie wadą jest mała objętość książki. Liczy sobie niecałe sto pięćdziesiąt stron, a więc niewiele jak na taką historię. Owszem, czytelnik nie męczy się z Napojem miłosnym długi czas, jednak odnoszę wrażenie, że gdyby rozpisać fabułę to mogłaby sporo zyskać. Ale nie takimi słowami! Potencjał był, ale nie został wykorzystany. Tak wspaniały pomysł został zmarnowany...

Bohaterowie również wydają się tacy płytcy, niezbyt kreatywni, mało prawdziwi. Zabrakło mi tu emocji - pozytywnych czy chociażby negatywnych. Widziałam tylko obojętność i to nie zamierzoną, lecz wynikającą z niedopracowanej fabuły. Do żadnej z postaci nie poczułam sympatii. Ani do Luizy, ani do Adama. Mieli szansę zdobyć moją sympatię, ale autor pozostawił ich bezpłciowych, nudnych. Brakowało mi jakiejś iskierki, punktu zaczepienia. Éric-Emmanuel Schmitt ma swoich zwolenników i myślałam, że i ja w końcu zapałam ogromną sympatią do twórczości tego autora, ale niestety... Jego sposób budowania akcji, prowadzenia jej, tworzenia postaci i ogólnie tła jest dla mnie niewystarczający. Czegoś brakuje mi, zwłaszcza w tej historii. Na szczęście czytanie tych stu pięćdziesięciu stron nie zajęło mi zbyt dużo czasu.


Napój miłosny [Eric-Emmanuel Schmitt]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia