Poznaj mnie! (#3) - Nieprzeczytane książki wywołujące u mnie wstyd

W życiu każdego człowieka, który lubi czytać książki, przychodzi moment, kiedy odczuwamy wstyd za nieprzeczytaną pozycję. Są sytuacje, kiedy podczas rozmowy na temat niezwiązany z czytaniem, np. o konkretnym filmie, pada tekst "Sytuacja podobna do tej zawartej w książce XYZ. Wiesz o czym mówię, prawda? Czytałaś?". I czasem aż wstyd przyznać, że tego się nie zrobiło. I nie chodzi mi o pozycje, które obecnie są na topie, lawinowo zdobywają swoich fanów, a na ich podstawie powstają nowe, udane bądź nie, kopie (tzn. inspiracje). Nie mam na myśli Igrzysk Śmierci, Niezgodnej, Gry o tron, Pięćdziesięciu twarzy Greya, itd. Mam na myśli klasykę, którą powinien przeczytać każdy. A ja do tej pory tego nie zrobiłam.


Lot nad kukułczym gniazdem Ken Kesey

Pierwszą z takich książek jest Lot nad kukułczym gniazdem. Fabuła jest mi po trochu znana, często przewija się w rozmowach ze znajomymi, porównaniami z innymi książkami czy filmami, a także nierzadko wspominają o niej bohaterowie innych książek. Tylko co z tego, skoro nie znam szczegółów? Nie wiem co dokładnie się wydarzyło, jaki jest bohater, co takiego i dlaczego zrobił? Coraz częściej ogarnia mnie wstyd na samą myśl, że choć mam tyle czasu i tracę go na głupoty (np. bezmyślne przeglądanie Facebooka) to nadal nie przeczytałam tej pozycji. Nie powiem, żebym nie miała na nią ochoty, bo mam. Tylko... No właśnie? 


Hamlet William Shakespeare

Nieznajomość treści tej pozycji jeszcze by mi wyboczono, w końcu nie każdy przepada za Szekspirem. Tyle tylko, że ja nic do niego nie mam. A Makbeta darzę miłością bezgraniczną. Od kilku lat obiecuję sobie, że zapoznam się z Hamletem i tym samym dołączę do osób, które mogą być dumne z tego, że go przeczytały. Dumne, bo choć Makbet jest lekturą obowiązkową w szkole średniej to Hamlet omawiany jest już rzadziej. Częściej na profilu z rozszerzonym językiem polskim, bądź gdy nauczyciel ma wystarczająco sporo czasu, aby go tej historii poświęcić. I dlatego mniej osób po niego sięga. Osobiście żałuję, że nie poszłam tym tropem i nie sięgnęłam z własnej woli. Jest mi wstyd, tak po prostu.


Nędznicy Victor Hugo

Tu wstyd jest nieco mniejszy, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że aby przeczytać na raz Nędzników trzeba mieć naprawdę sporo czasu. Nie bez przyczyny, bowiem historia ta liczy sobie niespełna 1800 stron (w zależności od wydania). Z tego powodu ludzie chętniej sięgną po ekranizację, która zajmie zdecydowanie mniej czasu, a pomoże rozeznać się w fabule. Największym problemem jest u mnie fakt, że na ekranizację nie mam najmniejszej ochoty, wręcz jej unikam, a na pierwowzór już tak. Tylko szukam kolejnych wymówek, by nie poświęcić im wystarczająco sporo swojej uwagi.


Ogniem i mieczem oraz Pan Wołodyjowski Henryk Sienkiewicz

Jak tu nie znać polskiej klasyki? Jak żyć i przemykać się między tematami odnośnie takich książek? Jak ukrywać swój wstyd, że do tej pory nie wzięło się powieści w ręce i chociaż nie przekartkowało? Nie wiem dlaczego, ale od wielu lat żyję w oślim uporze, że nie przeczytam tych historii. Robię ogromny błąd, jestem tego świadoma. Nawet ekranizacje unikam, a gdy już zdarzy się, że wlepię swoje oczy w ekran, aby śledzić losy bohaterów to zaczynam przysypiać. Marną pociechą, ale jednak pociechą, jest fakt, że chociaż Potop przeczytałam. Jednak nie jest to duma, bo nie zrobiłam tego z własnej woli. Ale chociaż wciągnęło mnie tak, że musiałam doczytać do końca. 


Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakov

Wstyd nieco mniejszy niż w przypadku powieści wcześniej wymienionych, bo Mistrza i Małgorzatę mam na półce i nawet zaczęłam czytać. Spodobała mi się tak bardzo, że zaczęłam dawkować sobie tę historię. Skąd więc ten wstyd? Ano stąd, że minęły już trzy lata odkąd zaczęłam czytać tę książkę i dalej jej nie skończyłam. Po prostu odłożyłam na półkę i... Zapomniałam o niej. Najwyższy czas, aby to nadrobić i nigdy więcej nie przyznawać się, że nie zna się treści tej klasycznej pozycji.


Jestem przekonana, że nie ma wśród Was ani jednej osoby, która nie ma na swoim koncie nieprzeczytanej książki, za którą by się nie wstydziła. Która pozycja wywołuje u Was poczucie winy? Jakie pozycje sprawiają, że do tej pory wstydzicie się przyznawać, że nie znacie fabuły, ale nadal tego nie zmieniliście? Z chęcią dowiem się, które to historie i dlaczego dalej ich nie przeczytaliście.


Inne posty z tej kategorii:
 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia