Wytańczyć marzenia - Michaela DePrince, Elaine DePrince

Nawet w dzisiejszych czasach, gdzie tyle się mówi o tolerancji, odmienność jest przeważnie nieakceptowana. Ludzie, którzy wyróżniają się na tle innych są często potępiani, szykanowani, utrudnia się im życie. Może to być kolor skóry, włosów, wszelkiego rodzaju deformacje czy choroby. Michaela również była taką wyróżniającą się dziewczynką, albowiem jej skóra była ciemna z jasnymi plamkami. Mimo to, rodzice akceptowali swoją córkę, a nawet pozwolili jej się uczyć. Niestety, bardzo szybko ich straciła, a najbliższa rodzina szybko pozbyła się "dziwadła". Tak Michaela trafiła do sierocińca, gdzie również była prześladowana, gorzej traktowana od innych podopiecznych. Szczęście w tunelu dostrzegła dopiero w momencie, kiedy została adoptowana. I dopiero w tym momencie rozpoczyna się właściwa walka o taneczne marzenia dziewczyny. Michaela odkąd znalazła czasopismo z baletnicą na okładce wiedziała, że to jest to, co będzie chciała w życiu robić. Choć nie rozumiała, na co dokładnie patrzy to czuła, że to jej przeznaczenie. Nic bardziej mylnego, teraz jest znaną na całym świecie baletnicą, która była nominowana do kilku nagród, wystąpiła w programach takich jak Taniec z gwiazdami. 

Wytańczyć marzenia to swoisty pamiętnik dziewczyny, która aby osiągnąć to, co ma dziś, musiała przejść przez piekło. I to nie jedno! Ludzie przez odmienny wygląd skóry bombardowali ją na każdym kroku. Ale to sprawiło, że próbowała uciekać w inny świat oddając się marzeniom, co bardziej ją motywowało i dodawało sił. Jest to biograficzna opowieść o niełatwym życiu, traumatycznych przeżyciach, przeciwnościach losu, wielu przeszkodach, braku akceptacji. Jest to również historia o sile walki, marzeniach, prawdziwej przyjaźni i miłości.

To nadzieja sprawiła, że ośmieliłam się marzyć, i to nadzieja pomogła mi spełnić te marzenia.

Na początku podchodziłam do tej pozycji jak pies do jeża, sama nie wiem dlaczego. Ale moją wewnętrzną niechęć autorka przełamała już na samym początku. Bardzo szybko wciągnęła mnie ta historia, ponieważ jest prawdziwa. Wywołuje łzy bezsilności, rozpaczy, współczucia. Gra na naszych emocjach. Styl, jakim jest napisana nie jest zbyt wyszukany. Jest zwyczajny, prosty, łatwy w odbiorze i przekazie. Ale finezja nie była tu wcale potrzebna. Jest to tak wzruszająca opowieść, że nie sposób denerwować się na brak wyszukanego słownictwa. Wydarzenia poznajemy z perspektywy Michaele, najpierw jako małej dziewczynki, później już coraz dojrzalszej kobiety. 

Czytając ją zastanawiałam się, ile sama musiałabym w życiu przejść, aby odnaleźć w sobie tyle siły co ta kobieta. Wyobrażałam sobie, ile razy bym się poddała, straciła siły, motywację. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Sama bohaterka zastanawiała się nad swoim życiem, analizując to, co ją spotkało, jak niesprawiedliwie była traktowana. Jednak Wytańczyć marzenia to nie tylko książka upamiętniające trudy życia słynnej baletnicy, ale także swoisty dowód na to, jak wówczas wyglądało życie w Sierra Leone. Nie tylko Michaela była tak źle traktowana przez społeczeństwo. Dziewczynki w życiu nie miały łatwo. To chłopcom przypadł przywilej nauki, rozwijania się. Jeżeli spotykano dziewczynki o nieprzeciętnej wiedzy to uważali to za coś niepokojącego, niewłaściwego. Dlatego w pewien sposób można zrozumieć postępowanie wuja głównej bohaterki, który z powodu jej bielactwa i dużej wiedzy jak na jej wiek wystraszył się i oddał do sierocińca. Nie chciał wychowywać, utrzymywać osoby, która w jakikolwiek sposób mogłaby mu zaszkodzić. Obecnie jest to dla nas nie do pomyślenia, napawa nas przerażeniem i jednocześnie wstrętem sama myśl o takim zachowaniu. Niemniej w niektórych krajach afrykańskich do dnia dzisiejszego panuje takie przekonanie, że to chłopiec ma się uczyć, a dziewczynka pracować i nie wyrażać własnego zdania.

Michaela DePrince swoją pozycją wycisnęła ze mnie może łez. Wiele razy się wzruszyłam, zdenerwowałam, zaklęłam pod nosem. Miałam ochotę wstać i zacząć w jakiś sposób działać, aby nie dopuścić więcej do takich traumatycznych zdarzeń. Zastanawiałam się nad własnym życiem, nad tym, jak w porównaniu do niej więcej rzeczy łatwiej mi przychodziło, że w lepszych czasach przyszło mi żyć. A także cieszyłam się na samą myśl, że udało jej się trafić do rodziny, która naprawdę ją pokochała i pozwoliła spełniać swoje marzenia. Sądzę, że ta pozycja jest obowiązkowa dla wszystkich, niezależnie od wieku, statusu społecznego, upodobań i marzeń.

Więcej o niej samej dowiecie się na stronie: michaeladeprince.com Zachęcam również do obejrzenia nagrań jej tańca. Widać, że robi to z prawdziwą pasją, której brakuje dziś wielu tancerzom.

Wytańczyć marzenia. Historia osieroconej czarnoskórej dziewczynki, która stała się słynną primabaleriną [Elaine de Prince]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia