Muza - Jessie Burton

Z twórczością Jessie Burton miałam już styczność w przypadku jej debiutu. Miniaturzystka (opinia) okazała się być powieścią nietuzinkową, intrygującą, pobudzającą wyobraźnię i zmuszającą do myślenia. Styl autorki przypadł mi do gustu. Sposób, w jaki budowała akcję, wprowadzała nowe wątki, wyjaśniała już te istniejące, to wszystko sprawiło, że nie mogłam oderwać się od książki. Gdy tylko usłyszałam o kolejnej historii Burton wydawanej u nas w Polsce wiedziałam, że będę musiała przeczytać. Trochę mi to zajęło, bynajmniej nie z powodu samej treści, która okazała się równie interesująca, co debiut.

Wszystko właściwie zaczyna się od oryginalnego, lekko przerażającego obrazu, który w 1967 roku trafia do galerii w Londynie. Przedstawia on w jednej części kobietę trzymającą uciętą głowę swojej siostry, a po przeciwnej stronie przyczajonego, gotowego do skoku lwa. Najprawdopodobniej jest to zaginione w XX wieku dzieło hiszpańskiego artysty. Zdają się to potwierdzać listy z muzeum Prado, a także fundacji Peggy Guggenheim. Tymczasem stenotypistka Odelle Bastien trafia na trop ciekawej andaluzyjskiej historii z 1963 roku. Los splata ze sobą piątkę różnorodnych bohaterów, którzy od tego momentu stają się od siebie zależni. Co z tego wyniknie?

Dzieło sztuki odnosi sukces tylko wówczas, gdy jego twórca ma wiarę, która powołuje je do istnienia. 

Jessie Burton kolejny raz stworzyła fascynujący świat pełen intryg, namiętności, nieoczywistych zdarzeń, powiązań, nietuzinkowych postaci. Zgrabnie łączy przeszłość z teraźniejszością, a niekiedy i z przyszłością. A z czegoś na pozór banalnego tworzy coś interesującego. Zgrabnie budowała całą akcję, zostawiając miejsce dla czytelnika na domysły, przypuszczenia, znalezienie rozwiązań zagadki. Gdy jesteś już pewien, że wiesz jak to się skończy, bądź w którą stronę potoczy się historia, autorka nagle wyciąga nowy element niczym asa z rękawa. A wtedy całe twoje wyobrażenie rozbija się i budujesz domysły od nowa. Podoba mi się, że całość jest nieoczywista, znajduje się tu wiele zwrotów akcji. Powieść jest zwarta, logiczna, czyta się ją szybko, z zainteresowaniem. Trudno jest się oderwać od lektury, bo wydarzenia są tak intrygujące, że szkoda czasu na inne rzeczy.

Muza okazała się być pełna inspiracji, motywacji. Sprawiła, że miałam chęć działać, poszukiwać, tworzyć. Nie jest to kolejna pozycja, którą tylko szybko się przeczyta, odłoży na półkę i zapomni. Do tej historii chce się wracać. Z bohaterami chce się utożsamiać, spotkać, rozmawiać. Miałam ochotę być częścią tej opowieści. Momentami miałam wrażenie, że jestem tuż obok bohaterów, krążę tymi samymi uliczkami, próbuję rozwiązać tę samą zagadkę, poradzić sobie z tymi samymi problemami. Za pomocą wartkiej akcji i plastycznego języka przeniosłam się do środka. Właśnie takie pozycje jak Muza i Miniaturzystka tworzą nowe szlaki, wyznaczają drogę, podwyższają poziom literatury. Polubiłam sposób, w jaki Jessie Burton pisze i jak łączy ze sobą na pozór niezwiązane wątki. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja do poznania nowych historii, które wyjdą spod jej pióra.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia