Zrób sobie dobrze...

... czytając wartościowe treści. To, czym karmisz swój umysł ma ogromne znaczenie na jakość Twojego życia. A ja małym zestawieniem stron, które robią to dobrze, postaram się sprawić, że spędzisz miło choćby jedno popołudnie i jednocześnie nauczysz się czegoś nowego, wartościowego. Brzmi jak reklama wszelkich coachów od samorozwoju? Za tymi oklepanymi już słowami kryją się inspirujące treści. Gwarantuję, że jeśli przestudiujesz to zestawienie to przepadniesz na dłuższy czas i najzwyczajniej w świecie zrobisz sobie dobrze.

Od kilkunastu dni blogosferę zalewały posty polecające inne strony. O co w tym wszystkim chodzi? A no kilka lat temu pewien bloger wpadł na pomysł, aby dać coś od siebie blogosferze. Spotkania już były, konkursy, zloty, eventy, kampanie również... Przyszedł czas na ranking najchętniej czytanych blogów. Wprawdzie tegoroczna, VI już edycja została zamknięta i Andrzej zajmuje się podsumowaniem, mimo to idąc tym tropem chciałabym polecić Wam strony, które moim skromnym zdaniem, zasługują na uznanie i większy rozgłos. Sama spędzam na ich czytaniu miłe chwile, a przy tym zawsze czegoś się nauczę.

www.blue-kangaroo.pl

Ania ze swoim pięcioletnim doświadczeniem uczy innych jak studiować, szybko się uczyć (i motywować do tej nauki), aby w łatwy sposób opanować materiał i nie stracić cennego czasu, jak tanim kosztem spędzić semestr w urokliwym miejscu i jeszcze na tym zaoszczędzić!, a także jak ogarnąć swoje finanse, aby nie obudzić się z ręką w nocniku. Sprawia, że studiowanie jest naprawdę fajne. A ten, kto studentem nie jest, znajdzie tam mnóstwo inspiracji do samorozwoju. Warto tam zajrzeć, niezależnie od wieku i zainteresowań.

www.deepbreath.pl
Para, która swoją pasją zaraża innych. Choć blog prowadzą luźno, wiedze przekazują w sposób lekki, prosty, bez zbędnego gadulstwa. Poruszają zagadnienia, o których piszą tysiące, ale zawsze w punkt. Redukcja, odchudzanie, makro? Jeśli w głowie masz mnóstwo pytań odnośnie tych zagadnień to wiedz, że na ich stronie znajdziesz właściwą odpowiedź. Motywują, inspirują, pokazują na swoim przykładzie wszystko to, o czym piszą. A co najważniejsze - są tacy jak każdy z nas, bez wywyższania się, po prostu robią to, co lubią.



https://www.facebook.com/majewski.trenuje/?fref=ts
I na koniec perełka. Nie byłabym sobą, gdybym nie umieściła w tym zestawieniu osoby, która mnie inspiruje i motywuje samą swoją osobą. To, co Daniel robi i w jaki sposób to robi sprawia, że odnajduje w sobie siły do działania. Jest dobrym obserwatorem i bez wymuszenia przedstawia swój punkt widzenia - jak zawsze w samo sedno. Jego posty są długie, merytoryczne, zawsze posiadają drugie dno i wartościowe przesłanie. Nie dba o pozory, niekiedy nawet o słownictwo - pisze i mówi to, co go meczy, trapi czy motywuje i zachwyca, dzieli się tym, co wywiera na niego wpływ. Nie było jeszcze ani jednego postu, który by nie trafił do mnie i z którym bym się nie zgadzała.


Wbrew pozorom żadna z tych osób nie skupia się tylko i wyłącznie na jednym temacie. Poruszają kwestie, które są na czasie lub podane w odpowiedniej formie mogą w jakimś stopniu pozytywnie wpłynąć na otoczenie. W chwilach, kiedy brakuje mi motywacji lub mam ochotę poczytać coś wartościowego to wchodzę w któryś z tych linków i... produktywnie spędzam czas.

Zainteresowanych odsyłam do mojego zestawienia z ubiegłorocznej edycji Share Weeku, które wciąż jest aktualne.
Czytaj dalej »

Przywitaj wiosnę w nowym miejscu


Wiosna to czas, kiedy przyroda budzi się do życia. To samo dzieje się z każdym (i w każdym) z nas. Zaczynamy planować, znajdujemy w sobie więcej siły, motywacji i chęci do życia, do działania. Warto wykorzystać ten moment i przywitać wiosnę w nowym miejscu. Może to być jakaś restauracja, przytulny zakątek, może nowo otwarta księgarnia? Być może pokusisz się, tak jak ja, rozpocząć nowy etap w swoim życiu w innym mieście, odległym od obecnego o jakieś 500km? To jest ten moment, kiedy powinieneś zrobić coś tylko dla siebie. Dużego, małego, nieważne jakiego. Byleby to było działanie skierowane na Ciebie, Twój rozwój, zdrowie psychiczne czy fizyczne, poprawienie własnej sytuacji. Tu i teraz, póki wiosna temu sprzyja.

Nie powiem, by przeprowadzka do dużego miasta, tak odległego od wcześniejszego miejsca zamieszkania, należała do najłatwiejszych decyzji. Łatwa pod względem logistycznym też nie była. Samochodem ciężko, pociągi jednak nie są przystosowane do podróży z tyloma bagażami. Jeszcze wiele kursów przede mną, ale ten najważniejszy już wykonałam - jestem tu i zaczynam od nowa. Obaw mam mnóstwo, nie wiem, co przyniesie przyszłość. Rzuciłam się na głęboką wodę, w zasadzie bez większego zastanowienia. Byłam pewna decyzji, ale nie analizowałam jej pod każdym kątem. Załatwiłam to, co należało załatwić przed wyjazdem, aby nie zaprzątać sobie niepotrzebnie głowy zaległymi sprawami i... ruszam. Prosto przed siebie, z podniesioną głową i przyjaciółką u swego boku. Wykorzystam perspektywy i możliwości, które na mnie czekają.

Decyzja o przeprowadzce kołatała mi w głowie od dawna, ale odkładam to na wieczne później. Wciąż uważałam, że to nie jest najlepszy czas, że zrobię to po szkole, studiach, zdaniu prawa jazdy, obronie, gdy znudzi mnie obecna praca... Zawsze coś stało na drodze. Może najzwyczajniej się bałam? Ale żeby spełnić swoje marzenia trzeba zacząć działać, a nie siedzieć i czekać, aż odpowiednia chwila sama nadejdzie. Trzeba im wyjść naprzeciw. A ja to właśnie zrobiłam. Skorzystałam z okazji, że straciłam pracę, którą lubiłam, choć z każdym dniem niszczyła mnie od środka. Nie uważam tego za porażkę życiową, ponieważ umożliwiło mi to przewartościowanie życia, ustalenie priorytetów, wsłuchanie się w swoje potrzeby i pragnienia, a w końcu - pozwoliło mi to na rozpoczęcie nowego etapu w swoim życiu. 

Wybór miasta, w którym miałam zacząć wszystko od nowa nie był przypadkowy. Na liście marzeń zawsze był Szczecin i Kraków, a od niedawna również Warszawa. To pierwsze, bo zawsze przewijało się w opowieściach mojej mamy z czasów jej młodości. Byłam zafascynowana jej wspomnieniami i zachwytem. Gdy nadarzyła się okazja zamieszkać w nim, nie poczułam się tak, jakbym odnalazła swoje miejsce na ziemi. Podobało mi się, ale czułam się tam obco. Kraków ma swój specyficzny klimat, który urzeka mnie za każdym razem, gdy mam okazję je odwiedzić lub zobaczyć zdjęcia. Jest miejscem, które mogę odwiedzać kilka razy, a i tak zawsze fascynuje mnie tak samo. W obawie, że straci swój urok, traktuję je wyłącznie jako miasto, do którego miło jest wrócić i podziwiać na nowo. Zachwytem nad stolicą Polski zaraziła mnie moja przyjaciółka Ola. Gdy pierwszy raz miałam okazję być w tym mieście, nie chciałam odhaczać zabytków z listy typowego turysty. Chciałam poznać Warszawę jej oczami - pospacerować uliczkami, pochodzić po parkach, popatrzeć na Wisłę. I to właśnie takie nieoczywiste zwiedzanie, chłonięcie miasta sprawiło, że znalazło miejsce w moim sercu. Gdy pojechałam tam drugi raz i nie zwiedzałam, a po prostu byłam, pojawiła się myśl o zamieszkaniu. I trzymała mnie przez kilka miesięcy. To właśnie tu postanowiłam powalczyć o własne marzenia i zadbać o przyszłość.

Uważam, że to był najlepszy czas na tego typu decyzje. Idzie wiosna, wszystko budzi się do życia, moja głowa jest pełna pomysłów i planów na przyszłość. Kiedy miałabym się zdecydować, jak nie teraz? Start w Warszawie nie był taki, jaki sobie zaplanowałam. I to już pierwszego dnia cały plan ułożony wraz z przyjaciółką runął. Czy się przejęłam? Oczywiście, że tak, bo kto by tego nie zrobił? Ale jestem pełna nadziei, optymizmu. I nie zostałam z tym wszystkim sama. Szybko okazało się, że pozytywne myślenie jest kluczem do sukcesu. Małe porażki szybko obróciłam w nowe możliwości. I nie zamierzam nigdy więcej się poddawać, bo wiem, że to, co mam w życiu to wypadkowa wielu moich decyzji. Żałuję tylko jednego - że tak późno zabrałam się za spełnianie marzeń. Zwłaszcza, że czuję się tu dobrze. Ty nie popełniaj tego samego błędu i już dziś zrób coś dla siebie, choć mały krok w kierunku realizacji marzeń.
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia